tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

La Liga: niespodziewany dominator i Real w letargu

Zakończony w niedzielę sezon hiszpańskiej La Ligi zaskoczył ekspertów, przewidujących dominację Realu Madryt. Nie brakowało znaczących zmian i wzruszających chwil, związanych z odejściem legend.
Piłkarze Barcelony świętują mistrzostwo Hiszpanii (fot. Getty)

Godne pożegnanie Iniesty i Torresa. "Na zawsze nasz"

Niespodziewana dominacja
Po sierpniowej rywalizacji o superpuchar eksperci byli zgodni – Barcelonę czeka najcięższy sezon od lat. Panowała niepewność po odejściu Neymara i objęciu zespołu przez Ernesto Valverde. Obawy spotęgowane zostały po wyraźnej porażce w dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii z Realem Madryt. Wraz z początkiem rozgrywek ligowych zobaczyliśmy jednak zupełnie inny zespół, który może nie zachwycał jak w poprzednich latach, ale został ustawiony bardzo pragmatycznie i był do bólu efektywny. Losy tytułu mistrzowskiego rozstrzygnęły się de facto przed świętami Bożego Narodzenia. 23 grudnia Barca rozbiła Real Madryt na jego boisku 3:0. Pod koniec rozgrywek jedynym rywalem Katalończyków stały się... statystyki. Wyśrubowali rekord kolejnych zwycięstw (43 mecze bez porażki). Niepokonani sezonu jednak nie zakończyli – zaskoczyło ich Levante. Nie zmienia to faktu, że dawno zmagania o mistrzostwo Hiszpanii nie były tak zdominowane przez jeden zespół.

Cristiano Ronaldo podczas przegranego 0:3 meczu z Barceloną (fot. Getty)

Real Madryt nie do poznania
Obrońca tytułu i kontynentalny dominator w lidze wyglądał komicznie. Potykał się o własne nogi i szybko zaczął tracić dystans do lidera. W pierwszych pięciu meczach zaliczył dwa remisy i porażkę. Zespół Zinedine’a Zidane’a szybko mógł się skupić na Lidze Mistrzów, bo nieregularność nie pozwalała na utrzymanie kroku Barcelonie. 17 punktów straty do odwiecznego rywala na koniec sezonu to różnica wcześniej niespotykana, co najlepiej pokazuje, jak słaby był to dla Realu sezon. Królewskich zdołało wyprzedzić także Atletico. Po raz czwarty w XXI wieku Real znalazł się poza czołową dwójką.

Piłkarze Atletico na Wanda Metropolitano (fot. Getty)

Przeprowadzka Atleti
Był to sezon historyczny dla Atletico Madryt. Po 50 latach klub opuścił Estadio Vicente Calderon, by przenieść się na położony przy alei legendarnego Luisa Aragonesa nowoczesny obiekt Wanda Metropolitano. Wielu narzekało na jego lokalizację na obrzeżach stolicy. Kolejną niełatwą dla wielu fanów zmianą było przemodelowanie klubowego herbu. 16 września Atletico w pierwszym w historii meczu na tym obiekcie pokonało Malagę 1:0 po trafieniu Antoine’a Griezmanna. Kierujący madryckim zespołem od 2011 roku Diego Simeone znów był w stanie utrzymać drużynę w czołówce tabeli, wyprzedzając ostatecznie Real i kończąc rozgrywki ze srebrnymi medalami.

Powrót Nietoperzy
Dwa ostatnie sezony Valencia zakończyła na 12. miejscu. Kolejne rozczarowania byłyby dla kibiców Nietoperzy nie do zniesienia. Postacią, która przyszła "z odsieczą" okazał się trener Marcelino Garcia Torral. Jego pomysłem była gra klasycznym 4-4-2, w którym bardzo dobrze odnalazł się duet napastników – Simone Zaza i Rodrigo Moreno. Cel, postawiony przez kierującego klubem Petera Lima, został spełniony. Zespół z Estadio Mestalla zajął czwarte miejsce i znów zagra w Lidze Mistrzów.

Radość piłkarzy Betisu (fot. Getty)

Przewrót w stolicy Andaluzji
Już dawno kibice Realu Betis nie mogli chodzić po Sewilli tak dumni, jak w tym sezonie. W styczniu ich zespół odniósł pierwsze od ponad pięciu lat zwycięstwo nad Sevillą. Na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan Betis po fascynującym spotkaniu pokonał lokalnego rywala 5:3. To był kluczowy moment sezonu, w którym zaczęto wierzyć, że zielono-białych stać na europejskie puchary. Marzenie udało się spełnić – Betis skończył rozgrywki na miejscu szóstym – gwarantującym występy w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Co ważne, wynik został osiągnięty w znakomitym, widowiskowym stylu. Wisienką na torcie dla fanów zespołu z Estadio Benito Villamarin był fakt, że pierwszy raz od 2013 roku udało się wyprzedzić Sevillę, która była dopiero siódma i do LE przebijać się będzie przed eliminacje.

"Winda" odstającej trójki
Walka o utrzymanie nie była przesadnie emocjonująca. Na wiosnę wyklarowało się trio, które wyraźnie odstawało od reszty stawki i względnie szybko straciło szanse na utrzymanie. Deportivo La Coruna, Las Palmas i Malaga zgromadziły w sumie zaledwie 71 punktów, czyli mniej niż czwarta Valencia. To drugi najgorszy wynik w tej dekadzie. Depor do bezpiecznego miejsca straciło aż 14 punktów. Mistrz Hiszpanii z 2000 roku w ostatnich sezonach stał się "equipo ascensor" (hiszp. "zespół winda"), który zalicza wiele spadków i awansów. Deportivo spadło z elity po raz trzeci w ciągu ostatniej dekady i jedenasty w historii. Trzynastą degradację zaliczyła Malaga.

Ratownik Abelardo
Początek zapowiadał, że z ligę może opuścić Alaves, czyli finalista Copa del Rey z roku poprzedniego. Po trzynastu kolejkach zespół z Vitorii miał na koncie sześć punktów i dwóch szkoleniowców. Przejęcie zespołu przez Abelardo okazało się zbawienne. Sezon zakończyli na bezpiecznym 14. miejscu.

Levante świętuje pokonanie Barcelony (fot. Getty)

Levante kontra historia
Estadio Ciudad de Valencia z pewnością nie było miejscem, którego obawiali się piłkarze i kibice Barcelony, kroczący po pierwsze mistrzostwo bez żadnej porażki. Nie przegrali z Realem, mimo że przez pół meczu grali w osłabieniu, odrobili dwa gole straty w samej końcówce na wyjeździe z Sevillą. W 37. kolejce zaporą nie do przejścia okazało się jednak Levante, które strzelało Barcelonie gola za golem. W pewnym momencie prowadziło już… 5:1! Barcelona włączyła szósty bieg, ale zdołała jedynie zdobyć trzy bramki i przegrała 4:5.

Pożegnania legend
W przyszłym sezonie La Liga będzie uboższa o dwie wielkie postacie – Andresa Iniestę i Fernando Torresa. Pierwszy opuszcza Barcelonę po 22 latach w klubie i 16 w pierwszym zespole. Zagrał 675 spotkań, strzelił 57 goli, zaliczył 142 asysty i wygrał 32 tytuły. O tym, jak ciężkie to dla niego rozstanie pokazały zdjęcia, gdy o 1 w nocy siedział na środku pustego Camp Nou po ostatnim meczu. Torres z Atletico odchodzi po raz drugi. Pożegnał się w pięknym stylu – strzelił dwa gole Eibarowi. 404 mecze, 129 goli i 16 asyst – oto dorobek "Dzieciaka".

Wszystkie gole Iniesty dla Barcelony

podobne informacje

Real idzie śladami Barcelony. Kolejne wzmocnienie Królewskich

Eric Abidal wraca do Barcelony. Klub potwierdził

Ronaldo stawia warunki Realowi. Żąda ogromnej podwyżki

La Liga: nowy trener Espanyolu