tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Koszykówko – dlaczego jest tak źle, skoro jest najciekawiej od lat?

Poziom emocji w Energa Basket Lidze jest najwyższy od lat. Poziom sportowy? Na pewno nie ma powodu do wstydu, a od półfinałów play off jest wręcz dobrze. Dlaczego więc polska koszykówka jest tak mało popularna? Zadajemy to pytanie tuż przed finałem EBL.
Michał Nowakowski i Łukasz Koszarek (fot. PAP/Lech Muszyński)

Synowie legendy. "Tata nas uczył bycia dobrymi…"

Na przełomie wieków zainteresowanie koszykówką było porównywalne z piłką nożną. Dziś przegrywa z siatkówką, skokami narciarskimi, tenisem, boksem, żużlem czy piłką ręczną.

Jeśli zapytać przeciętnego "Kowalskiego" o polską ligę basketu, z nostalgią wspomni czasy wielkiego Śląska Wrocław, który toczył boje z Mazowszanką Pruszków czy Nobilesem Włocławek. Jednym tchem wymieni śp. Adama Wójcika, Macieja Zielińskiego czy Andrzeja Plutę. A dziś? Na pytanie z jakiego miasta jest zespół Anwil, trzeba się poważnie zastanowić. Może z Los Angeles?

James Florence (fot. PAP/Lech Muszyński) Piszą historię

W ostatnich latach ligę zdominował Stelmet Enea BC Zielona Góra – pięć razy grał w finale, czterokrotnie sięgnął po złote medale. W tym roku ta dominacja została przerwana i to w niesamowitych okolicznościach.

Seria z Anwilem była dramatyczna. Każde spotkanie miało historię i nietypowy przebieg. Pierwszy mecz – wyraźne zwycięstwo włocławian, drugi – wyraźne zwycięstwo zielonogórzan. Trzeci – pogoń Anwilu i doprowadzenie do dogrywki w dramatycznych okolicznościach, w której lepszy był Stelmet. Czwarty – pogoń Stelmetu i wygrana Anwilu dzięki ostatniej akcji.

Piąty mecz odciśnie piętno w historii polskiej koszykówki. Obrońcy tytułu przez 35 minut kontrolowali przebieg meczu. Grali znakomicie i na początku czwartej kwarty prowadzili różnicą 21 punktów. To się nie mogło nie udać. A jednak nie udało się. Gospodarze, niesieni dopingiem fanów, zaczęli w nieprawdopodobny sposób odbierać piłkę i trafiać prawie każdy rzut. Wygrali tę część 30:11 i awansowali do finału.

Hala Mistrzów (fot. PAP/Tytus Żmijewski) Nikłe zainteresowanie... w TV

O lepszą promocję ligi trudno. Mimo to oglądalność meczu w telewizji była słaba. Prawa do transmitowania EBL ma Polsat – mecz pokazano w Polsacie Sport Ekstra, a obejrzało go 25 tysięcy osób (według portalu polskikosz.pl). Dla porównania – towarzyski mecz w siatkówkę Polska – Kanada na Polsacie Sport oglądało ponad 200 tysięcy. OK, tu mecz ligowy, tu reprezentacja, ale to i tak pokazuje, w którym miejscu znajduje się polski basket.

Reprezentacja? Jest trochę lepiej. Lutowe spotkanie eliminacji mistrzostw świata z Kosowem oglądało w TVP Sport 60 tysięcy fanów, a z Węgrami – o 20 tysięcy więcej. Wnioski można wyciągnąć samemu.

Oglądalność w telewizji to jedno, oglądalność na trybunach to drugie. W najważniejszych momentach sezonu kibice chętnie wspierają swoje drużyny. Jednak nie ma co się łudzić – w tej chwili to zamknięte środowisko. Koszykówkę można uznać za sport niszowy. Co zrobić, żeby wypłynął na szerokie wody?

Takie serie jak Stelmetu z Anwilem czy BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski z Polskim Cukrem Toruń są znakomitą reklamą. Ktoś powie, że to kwestia złej promocji. Na Twitterze odpowiedział Adam Romański, komentator i Dyrektor Wydziału Rozgrywek w PZKosz: "Sparing siatkarzy z Kanadą oglądało prawie 10 razy więcej widzów niż nasz hitowy mecz, czyli dwa razy więcej niż jakikolwiek mecz PLK w ostatnich 10 latach. To jest biznes. Tyle". Koniec dyskusji.

Mateusz Ponitka i Mike Taylor (fot. PAP) Razem do celu

Na ligę słyszy się ciągłe narzekania – że nie ma pieniędzy, że nie jest odpowiednio promowana, że poziom z roku na rok jest słabszy. Nie lepiej spojrzeć na pozytywy? Mamy gwiazdy – bo za takie trzeba uznać Martynasa Geceviciusa, Jamesa Florence'a, Vladimira Dragicevicia, Ivana Almeidę, Quintona Hosleya czy Aarona Johnsona (kolejność przypadkowa). Do tego ważne role odgrywają Polacy, do EBL trafili reprezentanci – Aaron Cel i Jakub Wojciechowski (pierwszy raz w karierze).

Po przyjściu do Stelmetu Andreja Urlepa, zespół pokazał się z dobrej strony w Lidze Mistrzów FIBA. Przegrał z późniejszym finalistą AS Monaco, choć w pierwszym meczu potrafił nawiązać równorzędną walkę.

Jak to przełożyć na zainteresowanie? Nie ma co ukrywać – najważniejsza jest reprezentacja Polski, która potrzebuje sukcesu. Boom na basket był po 1997 roku, czyli sukcesie biało-czerwonych na mistrzostwach Europy, bo tak zostało odebrane siódme miejsce. Będzie dobry wynik kadry, będzie zainteresowanie ligą.

Zespół Mike'a Taylora nie pomógł w zeszłym roku, bo zabrakło szczęścia (i umiejętności) w najważniejszych momentach EuroBasketu. Nie wyszliśmy z grupy, a gra w eliminacjach mistrzostw świata bynajmniej się nie poprawiła.

Czy jednak mamy naprawdę słabą reprezentację? Nie! Potencjał jest najwyższy od lat. Wprawdzie Marcin Gortat pewnie już nie pomoże kadrze, ale on i tak robi wiele dla rozwoju polskiej koszykówki. Jest za to Mateusz Ponitka, który – i nie ma tu żadnej przesady – jest jednym z najlepszych koszykarzy najsilniejszej ligi w Europie – ACB. Jest Adam Waczyński, który grał w tym sezonie w Eurolidze. Do tego Tomasz Gielo, Damian Kulig czy Michał Michalak...

Narzekamy na szkolenie, ale za granicą kształci się wielu Polaków. W Hiszpanii świetnie rokują synowie Andrzeja Pluty, a od przyszłego sezonu w NCAA zagrają synowie Adama Wójcika. Do tego Aleksander Balcerowski, Filip Siewruk, Igor Yoka-Bratasz. Talentów nie brakuje.

Przestańmy więc narzekać, tylko spróbujmy wspiąć się na wyższy poziom. Wszyscy – koszykarze, trenerzy, kibice, działacze, dziennikarze. Nie ważne czy jesteś z Ostrowa czy Zielonej Góry, z Anwilu czy Polskiego Cukru, z TVP czy Polsatu, z PZKosz czy z opozycji. Ciągnijmy ten wózek w jedną stronę.

Są pieniądze, nie ma efektów. Dlaczego polski basket kuleje?

najpopularniejsze

Nowakowski: Heynen "kozaczących" sprowadza do parteru

GOL! Polska – Irlandia 1:1: bramka Mateusza Klicha

Mecz towarzyski: Polska – Irlandia 1:1 (skrót meczu)

Boks: walka o pas WBC International, Filip Hrgović – Amir Mansour

Złotka wierzą w Polaków. "Umieją przycisnąć przeciwnika"