tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wspaniałe finały Ligi Mistrzów. Który z nich był najpiękniejszy?

Na ten mecz kibice czekają przez cały rok. Finał Ligi Mistrzów zawsze jest spotkaniem wyjątkowym, choć nie zawsze tak emocjonującym, jak chcieliby tego kibice. Wyselekcjonowaliśmy pięć, które były pod tym względem najciekawsze. Który finał Waszym zdaniem był tym najlepszym? Transmisja z finału Ligi Mistrzów w sobotę od 20:30 w TVP 1, na SPORT.TVP.PL oraz w aplikacji mobilnej.
Bayern Monachium – Manchester United, 1999 rok (fot. getty images)

Finał LM: Coutinho otrzyma medal za ewentualną wygraną

Borussia Dortmund – Juventus FC 3:1 (2:0)
Bramki: Riedle x2, Ricken – Del Piero

28 maja 1997 roku na Stadionie Olimpijskim w Monachium Borussia Dortmund spotkała się z niepokonanym do tej pory Juventusem. Mimo to, to właśnie Niemcy zaatakowali od pierwszych minut, a Karl-Heinz Riedle, dzięki dwóm szybko strzelonym bramkom, zapewnił im prowadzenie do przerwy.

W drugiej połowie spotkania mogliśmy oglądać koncert fantastycznej gry i jeszcze piękniejszych goli. Alessandro Del Piero przywrócił Starej Damie nadzieje, zdobywając bramkę kontaktową piętką. Kilka minut później wynik ustalił jednak Lars Ricken, popisując się równie efektownym lobem.

Manchester United – Bayern Monachium 2:1 (0:1)
Bramki: Sheringham, Solskjaer – Basler

Po emocjonujących półfinałach, w których Bayern wyeliminował Dynamo Kijów, a Manchester – Juventus FC, wielki finał na Camp Nou zapowiadał się wyjątkowo ciekawie. Na pierwsze trafienie nie musieliśmy jednak długo czekać. Już w szóstej minucie bramkę dającą prowadzenie Bayernowi zdobył bowiem Mario Basler.

Prowadzenie Bawarczyków utrzymywało się bardzo długo. Wydawało się, że to oni będą mogli świętować triumf w Lidze Mistrzów. Wszystko zmieniło się jednak w doliczonym czasie gry. Wówczas Manchester United zdołał zrobić coś, co na dobre zapisało się w historii piłki.

W 91. minucie bramkę dającą remis zdobył Teddy Sheringham. Chwilę później istne szaleństwo wśród fanów Czerwonych Diabłów wywołał zaś Ole Gunnar Solskjaer, trafiając na 2:1. W ciągu kilku minut Manchester United zniweczył wszystko, co Bayern wypracował sobie w tym spotkaniu i sięgnął ostatecznie po puchar.

Słynny "Dudek Dance" zapewnił Liverpoolowi zwycięstwo w finale (fot. getty images)

Liverpool FC – AC Milan 3:3 (0:3) k. 3:2
Bramki: Gerrard, Smicer, Alonso – Maldini, Crespo x2

Był 25 maja 2005 roku. Na Ataturk Olimpiyat Stadium do Stambułu przyjechały AC Milan i Liverpool FC. Obie drużyny miały za sobą trudną drogę do finału, na której nie zabrakło kontrowersji ("bramka widmo" Luisa Garcii w półfinale z Chelsea) i skandali (przerwany po zamieszkach na trybunach ćwierćfinałowy mecz Milanu z Interem).

Oczy polskich kibiców skierowane były głównie na broniącego barw The Reds Jerzego Dudka. Nie był on jednak wówczas najjaśniejszą gwiazdą drużyny i niewielu spodziewało się, że to właśnie on zostanie bohaterem finału. Mecz rozpoczął się zresztą dla niego fatalnie. Już w 1. minucie został bowiem pokonany przez Paolo Maldiniego. Później nie było lepiej – jeszcze w pierwszej części spotkania dwa gole dołożył Hernan Crespo, a Milan schodząc do szatni prowadził 3:0.

W Mediolanie rozpoczęło się świętowanie. Tymczasem po przerwie sytuacja na boisku odwróciła się o 180 stopni. Piłkarze Liverpoolu ruszyli wściekle do ataku – sygnał dał kapitan Steven Gerrard, strzelając pierwszą z bramek w 54. minucie. Kilkadziesiąt sekund później, po fenomenalnym strzale z dystansu, Didę pokonał Vladimir Smicer.

Bramka kontaktowa spowodowała, że w szeregach AC Milanu zrobiło się nerwowo. Na efekty nie trzeba było długo czekać – już w 60. minucie doszło do faulu w polu karnym, a rzut karny – mimo interwencji Didy przy pierwszym strzale – po dobitce na bramkę zamienił Xabi Alonso. Szalony mecz zakończył się wynikiem 3:3.

O zwycięstwie zadecydowała więc dogrywka, a ostatecznie rzuty karne. Bohaterami obu został Dudek. Najpierw przez 30 minut znakomicie bronił wszystkie groźne strzały rywali, w tym również uderzenie Szewczenki z zaledwie kilku metrów, w 120. minucie. W serii rzutów karnych wykonał natomiast słynny "Dudek Dance", dzięki czemu trzykrotnie powstrzymał rywali od zdobycia bramki. Liverpool wygrał 3:2, zdobywając w ten sposób Ligę Mistrzów.

Sergio Ramos był bohaterem finałowych spotkań Realu z Atletico (fot. getty images)

Chelsea – Bayern Monachium 1:1 (0:0) k. 4:3
Bramki: Drogba – Mueller

W 2012 roku do finału Champions League awansowały Chelsea i Bayern Monachium. Dla tych drugich wielki finał był marzeniem. Rozegrali go bowiem na własnym stadionie, przed licznie zgromadzoną publicznością.

Okoliczności do wywalczenia trofeum mieli zatem wprost idealne. Bawarczycy rzeczywiście znaleźli się blisko szczęścia, gdy w 83. minucie bramkę dającą im prowadzenie zdobył Thomas Mueller. Wydawało się, że na Allianz Arena nikt nie będzie już w stanie wyrwać im trofeum. Tymczasem ostatnie minuty należały do Chelsea. Na dwie minuty przed ubiegiem regulaminowego czasu piłkę do bramki skierował Didier Drogba, doprowadzając w ten sposób do remisu.

Napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej zapewnił tym samym swojej drużynie dogrywkę. Już na jej początku mógł przechylić szalę zwycięstwa na stronę The Blues, gdy podszedł do rzutu karnego. Tym razem jednak spudłował – dogrywka nie przyniosła zatem rozstrzygnięcia, a o ostatecznym triumfie zadecydowały rzuty karne.

Już w pierwszej serii strzałów swojej szansy nie wykorzystał Juan Mata, przez co Bayern znowu stanął o krok od zwycięstwa. Później jednak swoich jedenastek nie potrafili wykorzystać Ivica Olić i Bastian Schweinsteinger, a Didier Drogba tym razem okazał się bezbłędny. W ten sposób napastnik zanotował istny roller coaster. W ciągu kilkudziesięciu minut zanotował spadek z nieba do piekła, a następnie powrócił na dobre do piłkarskiego raju, zapewniając swojemu zespołowi triumf.

Real Madryt – Atletico Madryt 4:1 (0:1)
Bramki: Ramos, Bale, Marcelo, Cristiano Ronaldo – Godin

24 maja 2014 roku po raz pierwszy w historii Ligi Mistrzów w finale zagrały ze sobą dwa kluby z tego samego miasta. Na Estadio da Luz w Lizbonie doszło do derbów Madrytu – faworyci do zwycięstwa w rozgrywkach, piłkarze Realu Madryt, zmierzyli się z Atletico.

Pierwszy cios w tym spotkaniu wyprowadzili niespodziewanie Los Colchoneros – w 36. minucie piłkę do bramki skierował Diego Godin. Po bramce Urugwajczyka sensacja zaczęła wisieć w powietrzu. Do przerwy to Atletico prowadziło bowiem 1:0.

Podopieczni Diego Simeone w drugiej połowie utrzymywali dobrą grę. Dzięki mądrze ustawionej obronie skutecznie unieszkodliwiali rywali. Kolejne minuty płynęły, a Real – pomimo ofensywnej gry – nie był w stanie strzelić upragnionego gola.

Sędzia Bjorn Kuipers doliczył trzy minuty do podstawowego czasu gry. Królewscy ruszyli wściekle do przodu, a piłkarze Atletico dwoili się i troili, aby nie dopuścić ich do dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. W 93. minucie piłka dośrodkowana z rzutu rożnego trafiła jednak wprost na głowę Sergio Ramosa, który zdołał skierować ją do bramki.

Wyrównująca bramka sprawiła, że o zwycięstwie zadecydować musiała dogrywka. W niej drużyna Simeone wyraźnie opadła z sił co bez skrupułów wykorzystał Real. W 110. minucie na 2:1 strzelił Gareth Bale, a pod koniec meczu swoje trafienia dołożyli jeszcze Marcelo i Cristiano Ronaldo, dając Królewskim zwycięstwo.

Który z finałów Ligi Mistrzów był najbardziej emocjonujący?
Który z finałów Ligi Mistrzów był najbardziej emocjonujący?
  • 2.7%Borussia Dortmund – Juventus FC 3:1 (2:0)
  • 20.0%Manchester United – Bayern Monachium 2:1 (0:1)
  • 56.0%Liverpool FC – AC Milan 3:3 (0:3) k. 3:2
  • 17.3%Real Madryt – Atletico Madryt 4:1 (0:1)
  • 4.0%Chelsea – Bayern Monachium 1:1 k. 4:3
Finał Ligi Mistrzów. Dudek: to nie będzie finał, jak ten ze Stambułu

podobne informacje

Xavi: moje drużyny nigdy nie będą grały w takim stylu

Paco Alcacer zachwyca w Borussii Dortmund. "To będzie inny mecz"

Usain Bolt wytypował wynik meczu United – Juventus. "Nie będzie wielu goli"

Nie tylko Cristiano Ronaldo. Sentymentalny powrót Wojciecha Szczęsnego