tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Piłkarska zbrodnia doskonała

W walce o piłkę, niepozorne, ale perfidne i fatalne w skutkach – takie były faule Sergio Ramosa, który swoją postawą wypaczył przebieg finału Ligi Mistrzów. FIFA i UEFA mają problem, bo w niektórych sytuacjach sędziom brakuje paragrafów, a przykład z Ramosa bezkarnie mogą brać inni – twierdzi były sędzia międzynarodowy, Rafał Rostkowski.

Piłkarska zbrodnia doskonała

W walce o piłkę, niepozorne, ale perfidne i fatalne w skutkach – takie były faule Sergio Ramosa, który swoją postawą wypaczył przebieg finału Ligi Mistrzów. FIFA i UEFA mają problem, bo w niektórych sytuacjach sędziom brakuje paragrafów, a przykład z Ramosa bezkarnie mogą brać inni – twierdzi były sędzia międzynarodowy, Rafał Rostkowski.
Starcie Sergio Ramosa z Mohamedem Salahem (fot. PAP/EPA)

Salah zabrał głos ws. kontuzji. "To była bardzo trudna noc"

W finale najważniejszych rozgrywek klubowych, 19 dni przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Rosji, Ramos udowodnił światu, że "Przepisy gry" lub przynajmniej ich oficjalne interpretacje wymagają ponownej rewizji, bo "nieumyślne spowodowanie kontuzji" lub "nieumyślne wypaczenie przebiegu meczu" w piłce nożnej czasem pozostają całkowicie bezkarne. Zupełnie inaczej niż nieumyślne spowodowanie szkody w codziennej rzeczywistości poza futbolem.

Ramos zakpił z przepisów piłkarskich dwa razy i nawet trudno stwierdzić, który z sobotnich fauli Ramosa w większym stopniu zaszkodził przebiegowi meczu Realu Madryt z Liverpool FC.

W 25. minucie, gdy przy piłce był Mohamed Salah, najgroźniejszy zawodnik Liverpoolu, Ramos podbiegł do niego i wstawił mu rękę przed tułów utrudniając dalszy bieg za piłką. Broniąc swojej pozycji, Egipcjanin przez ułamek sekundy zdawał się trzymać rękę Ramosa, ale później już tylko Hiszpan blokował rękę Salaha i ciągnąc ją doprowadził do jego upadku w nienaturalnej pozycji, co z kolei spowodowało groźną kontuzję barku. Przypuszczalnie Ramos nie planował wyeliminowania Salaha z gry w taki sposób, próbował tylko osłabić go tak bardzo jak to możliwe, ale blokując rękę upadającego przeciwnika musiał (albo co najmniej powinien) zdawać sobie sprawę, że może spowodować jego kontuzję.

Sergio Ramos (fot. PAP/EPA) "To był rzut z dźwignią" – ocenił Paweł Nastula, mistrz olimpijski w dżudo, dwukrotny mistrz świata. W dżudo za taką dźwignię grozi dyskwalifikacja, ale przepisy piłkarskie są bardziej liberalne. Salah z bólem i płaczem zszedł z boiska, a Ramos nie dostał żadnej kartki, bo na "rzut z dźwignią" sędziowie piłki nożnej nie mają w przepisach odpowiedniego paragrafu, a za samo "przytrzymanie" przeciwnika w takiej sytuacji kartek się nie pokazuje. Z sędziowskiego punktu widzenia brak czerwonej czy choćby żółtej kartki nie jest więc żadną kontrowersją, zresztą sędzia Milorad Mazić nawet nie przerwał gry, ponieważ uznał, że to była zgodna z przepisami walka o piłkę. "To nie był faul, to tylko pech Salaha, który nieszczęśliwie upadł" – komentują niektórzy. Tylko pech? Zdecydowanie nie.

W 49. minucie Ramos znowu popełnił faul i znowu niby przypadkowo. Pobiegł w kierunku bramkarza Liverpoolu Lorisa Kariusa i zderzył się z nim uderzając go w głowę. To był ewidentny faul, ale sędziowie go niestety nie zauważyli. Czy cios w głowę miał jakikolwiek wpływ na zachowanie Kariusa kilkadziesiąt sekund później, gdy rzucił piłkę w kierunku Karima Benzemy, któremu wystarczyło wystawić nogę, aby skierować piłkę do bramki? Czy był jakiś związek przyczynowo-skutkowy między faulem Ramosa na Kariusie i jego późniejszymi fatalnymi błędami? Być może, ale dowodów nie ma. Być może Karius też miał tylko pecha, a Ramos był blisko tylko przez przypadek. Tylko pech, tylko przypadek?

Ramos jest absolutnym rekordzistą Europy w liczbie kartek, które zobaczył za łamanie "Przepisów gry". W całej karierze, licząc tylko oficjalne mecze, sędziowie pokazywali mu żółte i czerwone kartki w sumie 277 razy: 173 w meczach ligowych w Hiszpanii, 38 w Lidze Mistrzów i 20 razy w meczach reprezentacji Hiszpanii. Dziennik "As", mający redakcję w Madrycie, w lutym na okładce zamieścił statystykę rekordzistów wśród kolekcjonerów sędziowskich kartek. Na okładce znalazło się zdjęcie Ramosa z podpisem: "Mister Tarjeta" ("Pan Kartka").

Oczywiście nie można oceniać jego sobotnich fauli przez pryzmat historii, bo każde boiskowe zdarzenie należy oceniać obiektywnie w oderwaniu od sympatii czy uprzedzeń, ale też nie można skutków fauli i skali problemu ignorować, zwłaszcza gdy ich sprawcą jest zawodowy piłkarz z takim dorobkiem, a zarazem wielokrotny piłkarski recydywista, który z notorycznego łamania przepisów uczynił sposób na zyskanie opinii "skutecznego obrońcy".

Karius załamany błędami. "Jeszcze nie zasnąłem..."

Marcelo pocieszający Salaha (fot. PAP/EPA) W sobotę Ramos po raz kolejny dał piłkarzom na całym świecie fatalny przykład, jak można faulować, eliminować z gry przeciwników lub przynajmniej znacząco ich osłabiać, samemu nie narażając się choćby na żółtą kartkę. Nie ma paragrafu – nie ma kary, czyli piłkarska zbrodnia doskonała jest możliwa. Ot, wystarczy umiejętnie się przewracać, trzymając odpowiednio przeciwnika, albo umiejętnie zderzać się z bramkarzem, aby trafić go w głowę. Jeśli przeciwnik nie zejdzie z bólem i płaczem z boiska, to może przynajmniej nie strzeli gola albo sam wpuści głupie bramki – a może uda się wszystko, jak wczoraj "Misterowi Tarjeta". Czy piłka nożna ma "rozwijać się" w tym kierunku?

Postępowanie Ramosa i skutki jego fauli są niezwykle ważne w kontekście zbliżających się mistrzostw świata. Na zmianę lub zaostrzenie przepisów jest już raczej za późno, ale FIFA może jeszcze przygotować zmienione lub nowe interpretacje, albo przynajmniej uczulić sędziów, jak zapobiegać takim faulom czy chociaż jak postępować, aby w czasie mundialu z bólem i płaczem nie schodzili z boiska Cristiano Ronaldo, Lione Messi, Neymar czy Robert Lewandowski z Wojciechem Szczęsnym.

Rafał Rostkowski – były sędzia główny i sędzia asystent, sędziował m.in. w Ekstraklasie w latach 1991-2017, UEFA 1997-2017, FIFA 2001-2017.

Finał Ligi Mistrzów: wielkie emocje w Kijowie, Madrycie, Liverpoolu i... Kairze

najnowsze opinie

Maciej Szczęsny Neymar płacze nad sobą

Michał Lewandowski Aga wraca do gry

Rafał Rostkowski Meksykanin w meczu "o wszystko" z Kolumbią

Marcin Żewłakow Z całym szacunkiem, nie widzę Glika w składzie