tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

PGE VIVE Kielce tonie w długach. Ogromne problemy finansowe mistrza Polski

Ponad cztery miliony długu, nawet półroczne zaległości wobec zawodników, wizja bankructwa i wycofania zespołu z rozgrywek – to aktualna sytuacja PGE VIVE Kielce. Mistrz Polski i triumfator Ligi Mistrzów sprzed dwóch sezonów wystąpił do miasta o dodatkową dotację w wysokości 4,5 miliona złotych. Jeśli pieniędzy nie otrzyma, grozi mu upadek.
Alex Dujshebaev (fot. PAP)

Liga Mistrzów: PGE VIVE w grupie "śmierci" z Montpellier i Barceloną

O problemach finansowych VIVE mówiło się nieoficjalnie od kilku miesięcy, ale do środy nikt ich nie potwierdzał. Sprawa wyszła w końcu na jaw, bo Bertus Servaas, prezes zarządzającej klubem spółki KS VIVE Handball Kielce SA, wysłał do radnych miasta pisma z prośbą o pilne wsparcie klubu.

"Proszę, a wręcz apeluję o niezwłoczne wsparcie dla klubu. Jestem przekonany, że znaczy on bardzo dużo dla społeczności lokalnej, której Państwo jesteście przedstawicielami" – zaznacza Servaas.

Prezes VIVE zwraca się do radnych o zwołanie nadzwyczajnej sesji, na której poruszony zostanie temat klubu. Oferuje też sprzedaż akcji spółki, a w rozmowie z lokalną prasą podkreśla, że ewentualny brak wsparcia będzie równał się upadkowi klubu.

Bertus Servaas (fot. VIVE /Patryk Ptak) Jesteśmy pod ścianą – mówi Servaas w rozmowie z portalem Echo Dnia. – Chciałbym wiedzieć, czy klub PGE VIVE grający na takim poziomie jak teraz, w czołówce europejskiej, jest Kielcom potrzebny, czy nie. To jest dla mnie kluczowe pytanie. Jeśli nie, to przepisy mogą nas zmusić do ogłoszenia upadłości spółki, bo nie może mieć ona długów. Odejdzie wielu zawodników, wycofujemy się z Ligi Mistrzów oraz PGNiG Superligi i zaczynamy od zera. Jeśli jest potrzebny, to chciałbym usiąść i porozmawiać o pomyśle promocyjnego wykorzystania przez miasto wizerunku klubu i naszego dorobku z ostatnich lat – dodaje.

To nie pierwszy raz, gdy Servaas zwraca się do kieleckich radnych o dodatkowe wsparcie dla VIVE. Podobne sytuacje miały miejsce na przełomie czerwca i lipca 2016 i 2017 roku. W obu przypadkach klub pieniądze otrzymał – przed rokiem były to 2 miliony złotych. W tym miasto wsparło już VIVE kwotą 2,5 miliona złotych z puli przeznaczonej na promocję miasta.

Braki w klubowej kasie sprawiły, że klub zalega zawodnikom z wypłatami – nieoficjalnie mówi się nawet o półrocznych opóźnieniach. Każdy z graczy otrzymał ponadto propozycję zmniejszenia kontraktów o 25 procent.

(fot. PAP)

Na kłopotach VIVE próbują skorzystać inne kluby – kilka dni temu do węgierskiego MOL-Pick Szeged odszedł słoweński rozgrywający Dean Bombac, który ledwie rok temu przedłużył z VIVE umowę do 2021 roku. Teraz podchody pod innego rozgrywającego, Chorwata Lukę Cindricia (który graczem VIVE jest od... 1 lipca), czyni Paris Saint-Germain. Według bałkańskich mediów Francuzi oferują za niego nawet i 4 miliony euro, ale Servaas dementuje te plotki.

Mimo problemów finansowych, VIVE pomyślnie przeszło proces weryfikacyjny i otrzymało licencję na grę w PGNiG Superlidze w nadchodzącym sezonie.

Do klubu, oprócz wspomnianego Cindricia, przed nowym sezonem dołączy jeszcze pięciu graczy – białoruski rozgrywający Władzisław Kulesz, hiszpański skrzydłowy Angel Fernandez Perez, prawoskrzydłowy reprezentacji Polski Arkadiusz Moryto, grający na kole rodak Kulesza Artiom Karaliok oraz serbski bramkarz Vladimir Cupara. Na kolejne lata VIVE ma już zakontraktowanych dwóch innych zawodników...

podobne informacje

Powrót rozgrywającego PGE VIVE odłożony w czasie. "Nie chcemy stracić go na pół roku"

Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych: Luka Cindrić z PGE VIVE Kielce w drużynie kolejki [WIDEO]

Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych. Alex Dujshebaev: nie mogliśmy pozwolić sobie na porażkę

PGE SA i PKN Orlen chcą pokryć kary VIVE i Wisły za zakrycie logo Nord Stream 2