tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Plawgo: problemy przed mistrzostwami? Mamy "klęskę urodzaju"

Lekkoatletyczne mistrzostwa kraju w Lublinie (20–22 lipca) będą ostatnim sprawdzianem dyspozycji przed najważniejszymi zawodami letniego sezonu w Berlinie (7–12 sierpnia). – Polacy mogą coraz więcej. O sukces łatwiej niż przed laty. Nawiążemy do osiągnięć z Amsterdamu – stwierdził Marek Plawgo w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek, Marcin Lewandowski (fot. PAP, Getty Images)

Polska nadzieja siedmioboju: wolę gryźć tartan...

Filip Kołodziejski: Najważniejsza lekkoatletyczna impreza w kraju wraca do Lublina po 34 latach. Trzydniowe emocje gwarantowane?
Marek Plawgo: W niektórych konkurencjach mamy kilku faworytów do triumfu. Jeszcze rok temu Paweł Fajdek nie mógł się spodziewać, że nie pojedzie na Puchar Świata do Londynu i będzie siedział w domu. To dodatkowa motywacja do wzmożonych treningów i walki o miano najlepszego w kraju. Podobnie sytuacja wygląda w rzucie młotem kobiet czy skoku o tyczce mężczyzn. Walka o medale będzie interesująca. Zawodnicy nawzajem się "napędzają", co przekłada się na wyższy poziom rywalizacji i osiąganie lepszych rezultatów.

– Najciekawiej zapowiada się walka w biegu pań na 400 metrów. Zawodniczki powalczą o krążki i miejsce w składzie na mistrzostwa Europy w Berlinie.
– Od czasu do czasu zdarza się, że mamy "klęskę urodzaju". Zawodniczka, która wywalczy minimum niekoniecznie zostanie w domu, ale nie będzie miała szansy zaprezentować się w indywidualnych zmaganiach. Ten bieg będzie najważniejszym elementem mistrzostw. Doda prestiżu imprezie. Z jednej strony współczuję trenerowi dobrobytu. Z drugiej, każdy szkoleniowiec chciałby mieć problemy podobne do tych Aleksandra Matusińskiego.

– W kadrze jest za dużo "Aniołków"?
– Niekoniecznie. To bardzo dobra sytuacja. Kiedy przygotowuje się biegaczkę do indywidualnego startu istnieje ryzyko kontuzji. W przypadku sztafety niebezpieczeństwo wzrasta czterokrotnie. Jeśli przytrafi się uraz, każda kolejna zawodniczka będzie prezentowała zbliżony sportowo poziom. Mamy szczęście.

– Mimo zaciętej rywalizacji w grupie panuje dobra atmosfera.
– Trener Matusiński to prawdziwy magik! Pogodzić tyle kobiet w jednym miejscu to ogromna sztuka. Dał radę. Nie powinniśmy się obawiać o przyszłość.

– W Londynie ze słabej strony zaprezentowali się sprinterzy i sprinterki. Zrozpaczona Ewa Swoboda powiedziała przed kamerami, że ma dość przeciętnych startów. To powód do obaw? 

– Większa szansa na zadowalający rezultat będzie w męskim sprincie. Zawodnicy zaczynają biegać na europejskim poziomie. To dobry prognostyk. Wśród pań pojawił się regres. W najbliższych tygodniach o sukces będzie ciężko. Co do Ewy... Wiem, w jakiej pozycji się znajduje. Często jest tak, że junior osiąga dobre wyniki, ale trudno jest to powtórzyć w rywalizacji z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Musi popracować nad opanowaniem emocji. Jest niecierpliwa i wrażliwa. Takie problemy paradoksalnie mogą się okazać zaletami. Sportowiec, który nie może wywalczyć zamierzonego rezultatu albo będzie sfrustrowany, albo zmotywuje się do wzmożonej pracy i nauczy cierpliwości. Swoboda jest jeszcze młoda. W kolejnych latach powinna nawiązać do osiąganych wcześniej wyników.

PŚ w Londynie. Ewa Swoboda płacze. "Mam dość..."

— Polacy przywieźli z mistrzostw świata U20 w Tampere dwa brązowe medale. Pojawiły się kolejne talenty, które powalczą o medale najważniejszych imprez?
— Juniorzy mają w reprezentacji świetne wzorce. Widzą, że w tym sporcie wszystko jest możliwe. Bardziej utytułowani koledzy udowadniają, że na największych imprezach rywalizują o medale bez kompleksów. Walczą o rekordy świata i życiowe rezultaty. Przed laty takie sytuacje nie śniły się jeszcze starszym zawodnikom. W tym momencie nikt nie uważa, że jeśli trenuje w Polsce będzie mu ciężej włączyć się do grona faworytów. W przeszłości podpatrywałem innych lekkoatletów, którzy walczyli na mistrzostwach świata czy Europy. Sebastian Chmara, Robert Korzeniowski czy Artur Partyka udowadniali, że do kraju można wrócić z medalem. Gdybym po zakończeniu kariery musiał wymienić medale zdobywane przez moich następców nie byłoby to takie proste. Potrzebowałbym się długo zastanowić. Wziąć do ręki długopis, kartkę i dobrze zanotować, by nikogo nie pominąć.

– Czyli trenerzy i sportowcy mają pozytywny ból głowy?
– Dokładnie. Dużo się pozmieniało. Polscy lekkoatleci mogą coraz więcej. To dodatkowa motywacja, by zostać w poszczególnych dyscyplinach. O sukces łatwiej niż przed laty.

– Za kilkanaście dni powody do radości w Berlinie będzie miał Michał Haratyk? 

– Do tej pory miał różne konkursy. Zdarzało się rzucać daleko, ale były też słabsze występy. Nie wrzucajmy mu do "plecaka" roli zdecydowanego faworyta. Zawodników, którzy włączą się do walki o medale będzie kilku. Podobnie w pozostałych konkurencjach. Może Wojciech Nowicki w końcu przestanie był "brązowy". Przydałoby się wrócić do kraju z krążkiem o ładniejszym kolorze.

Michał Haratyk: nie jestem usatysfakcjonowany tym wynikiem

– W ostatnich dniach dyskutowało się o konflikcie Anity Włodarczyk z Konradem Bukowieckim. Po udanym starcie w Londynie nie powinniśmy się jednak obawiać o formę mistrzyni?
– Wygląda na to, że Anitę nie "dotykają" takie sytuacje. Jest typem samotnika szkoleniowego. Od dawnych czasów trenuje z dala od innych. Przynosi to efekty. Nie powinna mieć problemów z koncentracją. Zapewne przygotuje się do startów na miarę możliwości.

– Z iloma medalami Polacy wrócą do kraju?
– Czołówka klasyfikacji medalowej jest w zasięgu biało–czerwonych. Będę się cieszył z każdego medalu osoby, która jeszcze takiego krążka nie miała. To wzruszające momenty, gdy sportowiec po raz pierwszy staje na podium. Powinniśmy nawiązać do osiągnięć z Holandii, choć to trochę ryzykowne stwierdzenie. Trzeba pamiętać, że w 2016 roku zawodnicy przygotowywali się jeszcze do igrzysk olimpijskich w Brazylii.

– Po powrocie z Berlina lekkoatletów czeka jeszcze emocjonujący start na Memoriale Kamili Skolimowskiej w Chorzowie. Organizatorzy poinformowali, że na bieżni pojawi się Caster Semenya.
– To kontrowersyjna "gwiazda". Przedstawiciele lekkoatletycznych organizacji do końca nie nadążają ze zmianami w przepisach i nie potrafią uregulować wskaźników. Semenya to wykorzystuje i osiąga dobre wyniki. Mimo tych problemów, kibice będą mieli okazję zobaczyć bardzo szybki bieg na 800 metrów. Na pewno podniesie się poziom rywalizacji.

Lekkoatletyczny PŚ. Tomasz Majewski: to dobry prognostyk przed Berlinem

podobne informacje

ME w Berlinie: kolejny medal dla Polski! Guba ze złotem

ME: Paweł Fajdek znowu pokazał moc. Kulomioci rozczarowali

Marcelina Witek odpuszcza walkę o ME. "Nie dałabym rady startować"

Do Berlina po worek medali. "Stare lisy" nie zawodzą