tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Miedź Legnica zaskoczy w Ekstraklasie? "To najsilniejszy związek w Polsce"

Prawie 700 klubów, z czego trzy w LOTTO Ekstraklasie. Dolny Śląsk może się pochwalić takim tercetem równo po 30 latach przerwy. Czy to znak nadchodzących, tłustych lat województwa? – Co trzy tygodnie rozgrywane będą u nas derby – stwierdził w rozmowie ze SPORT.TVP.PL prezes DZPN i wiceprezes PZPN, Andrzej Padewski.
Radość Miedzi Legnica po awansie do Lotto Ekstraklasy (fot. PAP)

Wielka czwórka faworytów. Carlitos kluczem do mistrzostwa?

Maciej Piasecki, SPORT.TVP.PL: Przychodzi prezes do gabinetu i nadal czuje się lepiej po tym awansie Miedzi Legnica?
Andrzej Padewski: – W związku się nic nie zmienia. Jesteśmy dumni, nasi kibice co trzy tygodnie będą jeździć na derby, dodatkowo jest blisko, autostrada czeka. Jesteśmy najsilniejszym związkiem w Polsce, mamy 3 drużyny ekstraklasowe, a dodatkowo wierzę, że wypełnimy lukę w II lidze. Na tym szczeblu mogliby ogrywać się piłkarze z regionu. A w dalszej perspektywie zaczną pukać do bram ekstraklasowych klubów. To naturalna droga.

– Ile jest klubów piłkarskich na Dolnym Śląsku?
– Było 696 drużyn. Oczywiście będziemy to korygować, parę drużyn się wycofało w trakcie rozgrywek, doszło do kilku fuzji, potrzebna będzie nowsza analiza. Uważam, że piłka amatorska dobrze się rozwija od wielu lat w województwie. To zasługa dobrego OZPN…

– Znajdą się niezadowoleni.
– Kluby ukarane czy skrzywdzone zawsze będą uważać inaczej. O naszej sile piłki amatorskiej świadczy, że zdobyliśmy mistrzostwo Polski UEFA Regions Cup, do tego mamy również ME w tych rozgrywkach. W tym roku jedziemy ponownie na taki turniej, będąc mistrzem Polski. Dlatego właśnie uważam, że większość tych powoływanych przez nas chłopców powinna trafić do najmocniejszych zespołów na Dolnym Śląsku. A mają gdzie.

– W Śląsku Wrocław armia zaciężna nieco mniejsza...
– Jak będą ci z regionu, to z poszczególnych miast do Legnicy, Wrocławia i Lubina – będą jeździć autobusy z kibicami. Do momentu kiedy właściciele klubów tego nie zrozumieją, będzie kiepsko z frekwencją. A mówienie, że oni są słabi… To dlaczego za chwilę wyjeżdżają z Dolnego Śląska i lądują w Jagiellonii Białystok lub Lechii Gdańsk? Przykład Arka Piecha. Był w reprezentacji Regions Cup, tak jak Janusz Gol, nikt o nich nie pamiętał – i nagle Piech po 10 latach wraca do Wrocławia, a wcześniej był na wyciągnięcie ręki. Niestety, wtedy nie było takiej chęci ze strony najlepszych w regionie, a tamta drużyna z Piechem i Golem zdobyła złoto na Starym Kontynencie. To poszukiwanie piłkarzy z regionu w ekstraklasowych klubach musi być wzmocnione.

– A zmienia się na lepsze?
– Powoli się zmienia. Dariusz Sztylka ze Śląska Wrocław rozmawia z trenerami naszych kadr wojewódzkich. Na zgrupowania przyjeżdżają skauci Zagłębia Lubin i Miedzi Legnica. Zainteresowanie jest coraz większe. Teraz pojawią się powołania do Regions Cup, być może ktoś się pokaże podczas finałów w Italii.

Piłkarze Miedzi Legnica (fot. PAP)

– Miedź Legnica spędziła 6 sezonów na zapleczu. Długo?
– Pamiętam jak rodził się pomysł na Miedź. Sporo mieliśmy kłopotów czysto prawnych z przejęciem interesu przez Andrzeja Dadełło. Legnica jest jedynym klubem w Polsce, który przeszedł prawidłowo całą procedurę zmiany właścicielskiej. Jak dobrze pamiętam, historia oparła się nawet o Sąd Najwyższy. Dokumenty są dzięki temu jasne, czytelne, a inwestor wykonał ciężką pracę, że wyprowadzić Miedź na prostą. Od klubu błąkającego się po niższych ligach do tego z pięknym stadionem. Należy się ukłon prezydentowi Legnicy Tadeuszowi Krzakowskiemu. Bez jego pomocy takiego stadionu by po prostu nie było. Zadaszone trybuny, podgrzewana płyta, oświetlenie – nic dodać, nic ująć.

– Coś do poprawy?
– Trzeba będzie poprawić akademię. Tę świadomość mają prezes Martyna Pajączek i Andrzej Dadełło. W Legnicy są duże możliwości, akademik, boiska… Chciałoby się jednak mieć więcej wychowanków Miedzi w… Miedzi Legnica.

– Legnica, Lubin – to kluby ekstraklasowe. Pierwszoligowy jest Chrobry Głogów. Zagłębie miedziowe zastąpiło więc to wałbrzyskie, tak mocne przed transformacją. A jest jakiś pomysł na Wałbrzych i okolice?
– To duży kłopot. Obserwuję ten biedny Wałbrzych od dłuższego czasu. Stadion Górnika jaki jest, wszyscy widzimy. Do tego problemy organizacyjne, finansowe, trzeba spłacać zadłużenia. Ja liczę, że ludzie piłki skupią się tam bardziej na szkoleniu dzieci i młodzieży. To potężny region, który trzeba zagospodarować. Szkolenie dzieci i młodzieży spowoduje, że piłkarzy będzie więcej, więc seniorskie drużyny będą mogły się rozwijać w zrównoważony sposób. Lechia Dzierżoniów, Polonia Świdnica, a głównie Wałbrzych.

– Piotr Zieliński, wywodzący się z dawnego województwa wałbrzyskiego, to idealna twarz dolnośląskiej piłki.
– Piotr udziela się mocno w promowaniu Ząbkowic Śląskich. Prowadzi tam też swoje interesy, jest wciąż obecny. Gra w topowym klubie na świecie, do tego absorbuje go reprezentacja. Oczywiście chcielibyśmy go wykorzystać w promocji piłki na Dolnym Śląsku, ale Piotr bez przerwy jest poza granicami kraju. Dobrze, że mamy takiego gracza. To wzór dla młodzieży, nie tylko dolnośląskiej, ale w całej Polsce.

Gracze Miedzi podczas przygotowań do sezonu (fot. PAP)

– Rozmawiamy o regionie, a przecież siedzi naprzeciwko mnie wiceprezes PZPN do spraw zagranicznych…
– Trzeba to sobie wreszcie jasno powiedzieć: funkcja wiceprezesa do spraw zagranicznych jest zbędna. Nie ma jej w innych federacjach. Zastaliśmy taki statut, jest tam wpis i trzeba się tego niestety trzymać. To stanowisko powinno nosić inną nazwę, np. wiceprezes do spraw społecznych. Trzeba by poszukać rozwiązań. UEFA i FIFA zawsze zaprasza prezesa i sekretarza generalnego PZPN. To są te dwie osoby potrzebne na zagraniczne wyjazdy. Moja rola ogranicza się do reprezentacyjnej. Jestem obecny podczas różnych delegacji. Ma to swoje plusy i minusy… A właściwie nie ma minusów.

– Mówią, że Andrzej Padewski to prawa ręka prezesa Bońka. Denerwujące?
– Macham na to ręką. Jestem jednym z zastępców. Czy prawą ręką? Nie wiem. Każdy pracuje dla dobra polskiego futbolu. Prezes ma nas pod ręką, dzwoni, dopytuje, wdrażamy ciekawe reformy. Jak ktoś chce używać tego określenia, dobrze, ja nie mam z tym problemu.

– Wrocław to drugi – po Warszawie – dom kadry narodowej?
– Nie. Reprezentacja musi być nas wszystkich. To jest dobro narodowe. Ja wcale nie byłem oburzony, że „przegrałem” dwa mecze Ligi Narodów, z Portugalią i Włochami. Będą na Stadionie Śląskim, bo poprzedni trener uznał za stosowne, żeby mieć w jednym miejscu ten „dwumecz” i ja się z tym godzę. Mamy we Wrocławiu mecz towarzyski z Irlandią. Nie można zakładać, że wszystko trafi na Dolny Śląsk. Reprezentacja czuje się tu dobrze. Dostajemy pozytywne oceny za organizację. Stadion Miejski spełnia swoją rolę, nie możemy narzekać. Problemem są miejsca do trenowania. Przy ostatniej wizycie kadry nie byłem zadowolony z zimowego rozwiązania na Oporowskiej. We Wrocławiu nie ma jednak innego miejsca. Bo gdzie, na stadionie Parasola?

– Przed kilkoma laty mówił pan o prawie 30 boiskach piłkarskich we Wrocławiu, które nie nadają się do gry.
– Nic się nie zmieniło. Jest coraz więcej drużyn, a miejsc coraz mniej. Wierzę, że nowa głowa miasta spojrzy inaczej na problem z infrastrukturą sportową i boisk, gdzie można grać, będzie więcej. To jest też problem Śląska, który mając tyle drużyn, nie ma gdzie normalnie trenować. Te boiska trzeba na nowo ożywiać. Nawet jeśli klub ma wysłużony obiekt, to nie ma środków, żeby go zrewitalizować. To nie są tanie rzeczy, trzeba postawić budynek klubowy, czy wymienić trawę. Przy pomocy samorządów to powinno się udać. Poczekamy, zobaczymy…

Chłodne głowy beniaminków Ekstraklasy. Cel? Wygrywać u siebie

najpopularniejsze

Złowione w sieci: echa skandalu w Buenos Aires. Raków gratuluje Robertowi Kubicy

Pierwsza konferencja Nawałki: praca w Lechu Poznań to wyzwanie

Grupa marzeń i śmierci Jerzego Brzęczka. Selekcjoner wybrał rywali w eliminacjach

Co dalej ze Stocznią Szczecin? "Titanic tonie"

Podanie Slaughtera i "czucie gry" Mateusza Ponitki. Piękna akcja Polaków