tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Świątek – diament, który musi uważać na pułapki

Iga Świątek – to nazwisko, które w ostatnim czasie zdominowało polskie środowisko tenisowe. Wszyscy jesteśmy mocno poruszeni wybitnym osiągnięciem 17-letniej dziewczyny z Raszyna. W środę odbyła się w Warszawie konferencja prasowa z naszą juniorską mistrzynią.

Świątek – diament, który musi uważać na pułapki

Iga Świątek – to nazwisko, które w ostatnim czasie zdominowało polskie środowisko tenisowe. Wszyscy jesteśmy mocno poruszeni wybitnym osiągnięciem 17-letniej dziewczyny z Raszyna. W środę odbyła się w Warszawie konferencja prasowa z naszą juniorską mistrzynią.
fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

IGA ŚWIĄTEK: PRZED FINAŁEM WIMBLEDONU NIE MOGŁAM JEŚĆ

Na pytania, poza główną bohaterką, odpowiadali ludzie z jej najbliższego otoczenia – między innymi prezes Polskiego Związku Tenisowego, Mirosław Skrzypczyński. Frekwencja dopisała, a nasza tenisistka dzielnie przez ponad dwie i pół godziny rozmawiała z dziennikarzami. Wimbledon to już przeszłość. Pytania, jakie stawiają sobie chyba wszyscy, brzmią: co będzie dalej? Czy Iga odniesie sukces na miarę Agnieszki Radwańskiej?

Świątek nie lubi porównań do naszej najlepszej tenisistki w historii. I to wcale nie z braku sympatii do krakowianki. Ma do niej ogromny szacunek. Po prostu chce pracować na własny rachunek. Jak sama mówi, gra w tenisa zupełnie inaczej, jest kompletnie inną osobowością. Na pytanie jaka jest jej ulubiona tenisistka z cyklu WTA, też trudno jej wskazać jedno nazwisko. Iga nie ogląda się na pozostałych. Zna swoją wartość i wie, że w przyszłości stać ją na świetne rezultaty. Mierzy wysoko. Chciałaby wygrać wszystkie turnieje wielkoszlemowe i zostać numerem jeden światowych list. Oczywiście w tenisie seniorskim.

Występy juniorskie odchodzą pomału w niepamięć. Została jej tylko olimpiada młodzieży w Buenos Aires, która odbędzie się w październiku. W porozumieniu ze swoim sztabem szkoleniowym, nie zamierza już nawet wystąpić w juniorskim US Open. Może trochę szkoda, bo oczywiście rozbudziła nasze apetyty na kolejny sukces, którego nie ukrywajmy, troszkę nam ostatnio brakuje w polskim tenisie.

Iga Świątek: ulubiony piłkarz Legii? Kibicuję całej drużynie

Agnieszka Radwańska, finalistka z trawników wimbledońskich z 2012 roku, jest w dołku. Inna sprawa, że pewnie nie jedna z naszych reprezentantek chciałaby być w takiej sytuacji, co w przypadku mistrzyni z Singapuru oznacza aktualnie 33. miejsce na liście WTA. Nie wiadomo tak na dobrą sprawę, na ile jeszcze wystarczy sił i zdrowia, żeby dalej walczyć o najwyższe cele. Za plecami naszej liderki też wygląda to nieciekawie. Magda Linette, druga rakieta Polski (82 WTA) cały czas toczy bój o to, by przebić się do czołowej 50-tki rankingu. Jak wiemy, w ostatnim czasie nie wygląda to zbyt kolorowo, za sprawą gorszych rezultatów.

Kolejne rakiety naszego kraju, są cały czas daleko w klasyfikacji:
Magdalena Fręch – 122
Iga Świątek – 336
Urszula Radwańska – 349
Katarzyna Piter – 363
Katarzyna Kawa – 383
Marta Leśniak – 469
Maja Chwalińska – 475

Przyznać trzeba, że nie ma powodów do radości. Co gorsza, taki stan rzeczy, utrzymuje się już od paru lat. W tym tygodniu pokazujemy na naszej antenie turniej z Bukaresztu. Na starcie imprezy stanęło dziewięć tenisistek gospodarzy. W Rumunii jest aż sześć tenisistek w pierwszej setce rankingu. Z liderką WTA, Simoną Halep, na czele. To robi wrażenie. Podobnie jest z zawodniczkami z Czech, Słowacji, Niemiec, Francji czy Rosji. Brak, chociażby zbliżonej liczby zawodniczek w "magicznej" setce rankingu w naszym kraju to już oddzielna historia.

Artur Bochenek: liczymy na "dzikie karty" do turniejów WTA dla Igi Świątek

W dobie tego kryzysu pojawił się jasny punkt, nadzieja na przyszłość. Nadzieja na to, że w najbliższym czasie sporo pozytywnych emocji będzie nam dostarczać właśnie Iga Świątek. Trudno się więc dziwić ogólnonarodowej euforii w środowisku sportowym, że pojawiła się taka właśnie osoba. Trenerzy oraz pozostali ludzie w naszym kraju, znający się na dyscyplinie, są zgodni – Iga to diament. Diament, który trzeba oszlifować i będzie dobrze.

Naturalnie wszyscy chcemy w to wierzyć. Ja także życzę tej dziewczynie jak najlepiej. Imponuje mi jej podejście do tego czym się w życiu zajmuje i gdzie w przyszłości chciałaby być. Jest zdeterminowana, utalentowana, pracowita, inteligentna, ma wspaniałe sportowe geny, sztab ludzi wokół siebie, który umożliwia jej dalszy rozwój. Bardzo udanie wystąpiła już w kilku turniejach ITF, wygrywając niektóre z nich i to w imponującym stylu, pokonując po drodze dużo bardziej doświadczone rywalki.

Jest tylko jedno "ale". Tak właściwie to kilka albo kilkanaście "ale". W tym wspaniałym uniesieniu sukcesem Igi nie można zapominać, jak długa i trudna droga czeka ją jeszcze by wspiąć się wyżej. Tenisistka Legii Warszawa jest aktualnie 336. w rankingu WTA. To oznacza, że przed nią jest około 300 dziewczyn na zbliżonym poziomie mających dokładnie taki sam cel jak ona. I do tego kolejne 200-300 za nią, które także będą gonić i też potrafiące grać w tenisa. Oczywiście, nie wszystkim się uda, wiele odpadnie w przedbiegach, ale też będzie wiele dochodzących. Nowych gwiazd, jeszcze młodszych, zdolnych i także zdeterminowanych. Tenisistek z dużych federacji, z znakomitym zapleczem i możliwościami.

Iga Świątek: bardzo dobrze radzę sobie z presją

Absolutnie nie chcę tutaj marudzić, że się nie uda. Wręcz przeciwnie – jest duża szansa, że to właśnie Iga pójdzie dalej. Wejdzie na największe tenisowe areny. Ta dziewczyna ma to "coś". Ma charakter, ma warunki fizyczne i wiele innych cech, które predestynują ją do tego, żeby być naprawdę wysoko. Niemniej jednak, po triumfie reprezentantki Polski, prześledziłem listę zwyciężczyń w juniorskim wielkim szlemie ostatnich lat. Są tam oczywiście nazwiska z samego topu, czyli na przykład Victoria Azarenka, Caroline Wozniacki, Agnieszka Radwańska, Simona Halep czy Elina Switolina.

Są też nazwiska znane, ale może niekoniecznie grające pierwsze skrzypce w rozgrywkach: Ana Konjuh, Belinda Bencic, Daria Kasatkina, Eugenie Bouchard, Coco Vandeweghe, Ons Jabeur, Annika Beck, Sofia Zhuk, Daria Gavrilova i sporo innych… Na końcu tej wyliczanki, są też takie nazwiska, o których mało kto słyszał: Marie Bouzkova, Dalma Galfi, Tereza Mihalikova, Noppawan Lertcheewakarm czy Grace Min.

Tenis to brutalny sport. I jak wiadomo, nie chodzi tutaj zupełnie o walkę wręcz. Mam tu bardziej na myśli sytuacje, gdzie tak wielu młodych zdolnych sportowców przepada bez śladu albo w nieco lepszym przypadku, krąży w obrębie dalszych miejsc rankingowych. Oczywiście powody bywają bardzo różne. Kontuzje, brak środków, przetrenowanie, wypalenie psychiczne, presja środowiska, presja rodziców, wizja ogromnych zarobków i tak dalej i tak dalej. Pułapek w drodze na szczyt czyha naprawdę sporo.

Wiele z tych dzieciaków, po prostu tego nie wytrzymuje i po wspaniałych sukcesach pozostaje tylko wspomnienie. Chciałbym, żeby ten tekst został właściwie zrozumiany. Rzecz jasna każdy zinterpretuje go po swojemu. Autor sugeruje jedynie, by zachować spokój i zdrowy rozsądek. Żeby kolejny balon nie pękł zanim wzniesie się naprawdę wysoko.

Iga Świątek: przed finałem Wimbledonu nie mogłam nic zjeść ze stresu

najnowsze opinie

Maciej Szczęsny W Legii za wcześnie na "efekt nowej miotły"

Maciej Szczęsny "Okiem redakcji". Legia? Za wcześnie na "efekt miotły"

Sebastian Mila Młodzi piłkarze nie grają. To hamuje ich rozwój

Przemysław Babiarz Zadzwonił telefon. Odechciało się jeść