tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Łukasz Kolenda: jest plan, żebym przyjechał na zgrupowanie kadry

Łukasz Kolenda poprowadził kadrę do zwycięstwa w mistrzostwach Europy do lat 20. Biało-czerwoni rywalizowali w dywizji B i za rok zagrają wśród szesnastu najlepszych drużyn Starego Kontynentu. Rozgrywający to nasz największy talent na tej pozycji. Wkrótce powinien dostać szansę w dorosłej reprezentacji.
Łukasz Kolenda (fot. FIBA)

Reprezentacja do lat 20 prowadzona przez Przemysława Frasunkiewicza pewnie wygrała turniej rozgrywany w Sofii. Polacy nie przegrali ani jednego meczu, pokonując niespodziewanie w finale Słowenię 71:60.

Liderem kadry był 19-letni Kolenda, który został wyróżniony nagrodą MVP. Zawodnik Trefla Sopot zdobywał średnio 17,1 punktu, miał cztery zbiórki i 3,6 asysty.

***
– Celem kadry U20 był awans do dywizji A. Byłeś zaskoczony, że wygraliście wszystkie spotkania w turnieju?
– Naszym celem od początku było mistrzostwo. Przed każdym meczem chcieliśmy pokazać, że jesteśmy lepsi od rywali. Pierwsze starcie z Gruzją ustawiło cały turniej. Już przed imprezą wiedzieliśmy, że będzie nam się grało dużo łatwiej jeśli wygramy. Na inaugurację od początku mieliśmy problemy ze skutecznością. Zwycięstwo wisiało na włosku przez dłuższy czas. Przegrana sprawiłaby, że mielibyśmy w kolejnym spotkaniu nóż na gardle. Szanse na wyjście z grupy byłyby marne.

– Z Gruzją przegrywaliście już wysoko. To był najtrudniejszy mecz?
– Tak, mogę się z tym zgodzić. Nie znaliśmy wcześniej przeciwnika, co było dodatkowym utrudnieniem. Z perspektywy całego turnieju ten rywal sprawił nam najwięcej problemów.

Radość reprezentacji Polski koszykarzy U20 (fot. FIBA) – W trudnych momentach z Gruzją brałeś grę na siebie, martwiła jednak skuteczność z rzutów wolnych (12/19). Czym było to spowodowane?
– To był wyjątkowy dzień, w którym nasza skuteczność była marna. Nie pamiętam, żebym wyjątkowo stresował się przy rzutach wolnych. Najważniejsze, że udało się wygrać. Po zakończeniu meczu tylko to się liczyło.

– Zagrałeś świetny turniej i zostałeś wybrany MVP imprezy. Jak traktujesz to osiągnięcie?
– Zaliczam to jako największy sukces. Wiedziałem jednak, że mogę podejmować trudne decyzje, których niektórzy zawodnicy nie mogli. Z tą świadomością zdecydowanie łatwiej mi się grało. Mogłem sobie po prostu na więcej pozwolić. To był główny powód, dlaczego zagrałem taki turniej. Nie ciążyła na mnie żadna presja, miałem świadomość, że drużyna mnie potrzebuje. Trener oczekiwał ode mnie tego, żebym jak najwięcej wnosił do zespołu.

– Jeśli już jesteśmy przy trenerze, to jak wyglądała współpraca z trenerem Przemysławem Frasunkiewiczem?
– Z mojej perspektywy to była świetna współpraca. To bardzo dobry szkoleniowiec. Wprowadził w naszej drużynie nowoczesny system gry. Graliśmy bardzo szybko, co mi odpowiada. Wspomnienia z tegorocznej kadry pozostaną na długo. Z trenerem Frasunkiewiczem jestem w stałym kontakcie. Bardzo często ze sobą rozmawiamy.

Łukasz Kolenda ścinający siatkę po zwycięstwie (fot. FIBA) – Trener jasno dał ci do zrozumienia, że jesteś liderem?
– Podkreślił to w jednym z wywiadów, w którym dostał pytanie odnośnie kadry. Wspomniał wtedy, że liczy na mnie i widzi w roli jednego z liderów reprezentacji. Budowa składu opierała się na tym, żebym na boisku czuł się swobodnie i wykorzystywał atuty.

– Na tle rówieśników wyróżniałeś się lekkością w grze i odwagą. Grasz tak od dziecka czy trenerzy zachęcali cię do tego na poszczególnych etapach kariery?
– Wydaje mi się, że zaprocentowało doświadczenie z Trefla Sopot, gdzie miałem okazję zagrać cały sezon w Polskiej Lidze Koszykówki. Jako jedyni z Danielem Gołębiewskim mieliśmy styczność z najwyższą klasą rozgrywkową. Miałem luz w głowie, dzięki występom wśród seniorów. Dostawałem dużo szans od trenera Marcina Klozińskiego, dlatego pewność siebie była stopniowo budowana. To wyszło właśnie na mistrzostwach Europy do lat 20.

– W seniorach gra jest dużo bardziej fizyczna, jest więcej walki na zasłonach. Czułeś się gotowy na pełnoprawną rywalizację przed sezonem 2017/18?
– Lubię wyzwania, dlatego jestem zawsze chętny, żeby rywalizować z lepszymi zawodnikami. W ten sposób mogę poprawiać swoje umiejętności.

Marzeniem jest gra w NBA, ale jestem też realistą… Chcę podejmować decyzje najlepsze dla mojej przyszłości. Łukasz Kolenda

– Po rezygnacji Łukasza Koszarka z gry w reprezentacji mamy lukę do zapełnienia. Czujesz się na siłach, żeby podjąć to wyzwanie?
– Powołanie do pierwszej reprezentacji byłoby spełnieniem marzeń. Czy czuję się na siłach? Tego nie wiem. Nie miałem okazji zobaczyć jak to wszystko wygląda. Nie dostałem jeszcze nigdy zaproszenia. Na pewno chciałbym się sprawdzić i zobaczyć, jak mi pójdzie.

– Miałeś może sygnały od Mike’a Taylora lub od jego asystentów, że jesteś brany pod uwagę przy powołaniach?
– Rozmów ze mną nie było. Słyszałem od ludzi, którzy rozmawiali z trenerem Taylorem, że jest plan, żebym przyjechał na zgrupowanie. Czas pokaże czy to się sprawdzi.

– Po mistrzostwach Europy do lat 20 zostałeś zauważony przez skautów. Gdzie widzisz siebie za 3-4 lata?
– Marzeniem jest gra w NBA, ale jestem też realistą… Chcę podejmować decyzje najlepsze dla mojej przyszłości. Jeśli będę odchodził z Sopotu, będę brał pod uwagę możliwość rozwoju oraz warunki do życia. Koszykówka jest jednak na pierwszym miejscu. Nie wiem dokładnie, gdzie widzę siebie za cztery lata, ale wierzę, że wysoko.

najpopularniejsze

75. TdP: "piłkarski" etap z Chorzowa do Zabrza (kronika 06.08.2018)

Kapitalny finisz Święty-Ersetic. Polka mistrzynią Europy!

Lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Sztafeta 4x400m kobiet (finał): Polki ze złotym medalem

ME w Berlinie: złoty medal Anity Włodarczyk

"Tajemnice sportu": przedłużenie ręki pięściarza, czyli rękawice bokserskie