tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Kariera usłana urazami. Piękna Finka z FC Barcelona

Annimari Korte była dziesięć lat temu obiecującą fińską lekkoatletką. Karierę płotkarki zastopowały liczne kontuzje oraz choroby. 30-letnia zawodniczka nie poddała się i nadal wierzyła w powrót. W środę zadebiutuje w mistrzostwach Europy. Na poprzednich imprezach była... dziennikarką.
Annmari Korte: mam alergię prawie na wszystko
fot. własne/Instagram

Wielki dzień lekkoatletów. Polska liderem klasyfikacji medalowej

Przygoda Korte z lekkoatletyką od początku nie była łatwa. Sukcesy przeplatały się z bolesnymi wydarzeniami i tygodniami spędzonymi w gabinetach lekarzy. Jako 14-latka pobiła rekord kraju na 60 metrów przez płotki. Kilka tygodni później wizyta u lekarza wykazała problemy z biodrem. Przerwa w regularnych treningach trwała blisko trzy lata.

W kolejnych sezonach Korte miała mniejsze lub większe problemy ze zdrowiem. Mimo to zaciskała zęby i startowała na międzynarodowej arenie. Nie notowała wielkich osiągnięć, ale czterokrotnie była mistrzynią Finlandii juniorek, kwalifikowała się też do półfinałów mistrzostw świata juniorek oraz finału mistrzostw Europy juniorek.

Annimari Korte (fot. Instagram) Szpital drugim domem

Lista urazów i mikrourazów płotkarki jest imponująca. – Nie byłam w stanie wszystkiego spamiętać. Było ich ponad sto. W pewnym momencie przestałam wszystko liczyć – przyznała dla SPORT.TVP.PL.

Nie tylko kontuzje wyłączyły Korte ze startów. Finka musiała na ponad pięć lat zrezygnować z zawodowego uprawiania sportu z powodu alergii i nietolerancji pokarmowych. Lekarze przez długi czas nie mogli zdiagnozować choroby.

– Źle działało na mnie każde jedzenie. Bardzo często miałam gorączkę, krztusiłam się. Umierałam prawie każdego tygodnia. Karetka była w naszym domu stałym gościem. To najgorsze, co przydarzyło mi się w życiu – tłumaczyła.

– Najgorsze, że przez długi czas lekarze nie mogli rozwiązać tej zagadki. Robili wszystkie testy i nic z nich nie wychodziło. Byłam w szpitalu, gdzie leczy się raka. Dopiero ponad trzech latach stwierdzili, że to przez alergię i nietolerancję pokarmową. Musiałam jeść ograniczoną gamę produktów oraz brać leki przez ostatnie dwa lata – dodała po chwili.

Kiedy płotkarka miała przymusowy odpoczynek od bieżni, pracowała jako dziennikarka. W tej roli można było ją spotkać podczas mistrzostw Europy w 2012 i 2014 roku. Regularnie gościła też na mityngach Diamentowej Ligi. Nie wiadomo jednak czy wróci do tej roli po zakończeniu kariery.

Annimari Korte (fot. Instagram) Powrót do sportu

Finka cały czas wierzyła, że pewnego dnia wróci na bieżnię. Rozwikłanie choroby i wprowadzenie odpowiedniej diety opartej na mięsie oraz ryżu sprawiło, że mogła wrócić do regularnych treningów.

– Holenderski dziesięcioboista zaprosił mnie do treningów. Na początku było to dla zabawy. To był punkt zwrotny. Spodobało mi się i pod koniec roku wróciłam do regularnego uprawiania sportu – powiedziała.

– Mam dodatkową motywację. Byłam przecież chora przez prawie całe życie . Nigdy nie pokazałam swojego prawdziwego potencjału. W wieku 30 lat chcę pokazać to, na co naprawdę mnie stać – dodała po chwili.

Annimari Korte (fot. Instagram) Do Berlina jako zawodniczka Barcelony

Korte od ponad roku jest zawodniczką FC Barcelona. Co ciekawe, do katalońskiego klubu trafiła przez przypadek. Znała jednego z lekkoatletów, który występował w Barcelonie, a ten zapytał czy płotkarka może dołączyć do grupy. Odpowiedź była twierdząca.

Dla 30-latki niezwykle ważne są kwestie opieki medycznej. W klubie, w którym występują największe gwiazdy futbolu, nie ma z tym najmniejszego problemu.

– Mamy dostęp do tego samego zaplecza, z którego korzystają piłkarze. Przede wszystkim zespół medyczny jest bardzo podobny. Niezależnie, jaką masz kontuzję, możesz skorzystać z prześwietlenia tego samego dnia – przyznała.

Korte w mistrzostwach Europy seniorek zadebiutuje w środę. Ma jeden z najgorszych czasów wśród zawodniczek w eliminacjach. Do Berlina nie przyjechała jednak tylko po podpisanie się na liście startowej.

– Czuję się świetnie. Z moim ciałem ponownie wszystko jest w najlepszym porządku. Byłam tylko trochę chora przez ostatni weekend, ale to nie było nic wielkiego. Po tylu latach poważnych problemów nie ma to najmniejszego znaczenia. Będę starała się awansować do półfinału i pobić rekord życiowy – zakończyła.