tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

250 złotych stypendium i… finał ME. Anna Sabat na medal?

Anna Sabat to największa rewelacja polskiej reprezentacji na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Berlinie. Zawodniczka, która nie została objęta centralnym szkoleniem, w debiucie na dużej imprezie pobiła rekord życiowy o blisko 1,5 sekundy i awansowała do finału. – To jest po prostu kosmos – mówiła nam na gorąco po zakończeniu półfinałowego biegu na 800 metrów.
Anna Sabat (Ś) (fot. PAP)

Polscy młociarze w rękach kobiet. "Czasami trzeba tupnąć"

Sabat dla fanów lekkoatletyki nie jest postacią anonimową. Zawodniczka pochodząca z Jeżowego w ubiegłym roku wywalczyła srebro halowych mistrzostw Polski, wzięła też udział w mistrzostwach świata sztafet na Bahamach, gdzie biało-czerwone wywalczyły czwarte miejsce.

Indywidualnie poprzedni sezon nie był jednak w jej wykonaniu najlepszy. W mistrzostwach Polski w Białymstoku zajęła dopiero szóste miejsce z rezultatem 2:07.01. Sabat nie została objęta szkoleniem centralnym. Do nowego sezonu musiała przygotowywać się na własną ręką. Jedyną pomocą było stypendium w wysokości 250 złotych. Część z tej kwoty musiała przeznaczyć na dojazdy do oddalonego o 40 kilometrów Rzeszowa. To właśnie tam trenuje na co dzień.

Anna Sabat (L) (fot. PAP) Porażka nawozem sukcesu

24-latce w kontynuowaniu kariery pomógł los. – Musiałam w tym roku wszystko odpuścić poza bieganiem. Spóźniłam się z rekrutacją na studia magisterskie, bo miałam trochę później obronę licencjacką. Nie przyjęli mnie też na staż. Po prostu nie było miejsc. Odpuściłam szukanie pracy i dodatkowe rzeczy – tłumaczyła SPORT.TVP.PL.

– Pomogła mi rodzina, skupiłam się w stu procentach na treningu. Spełniam się sportowo. Udaje się to w pełni, ale droga do tego miejsca była ciężka – dodała po chwili.

Sabat pytana o osobę, która ma największy wpływ na jej sukcesy, bez wahania wskazuje Piotra Kowala. Z tym szkoleniowcem współpracuje od dwóch lat. Przez ten czas biegaczce udało się poprawić rekord życiowy o osiem sekund.

– Wszystko zawdzięczam mojemu trenerowi. Włożył w to całe serce. Moja grupa treningowa wspierała mnie cały czas. Było mi dzięki temu dużo łatwiej. W tym roku nie było żadnych konsultacji z innymi trenerami. Uwierzyłam, że mogę i potrafię wygrywać – stwierdziła.

Anna Sabat (fot. PAP) Nie pękła na finiszu

Debiut na mistrzostwach Europy nie układał się jednak od początku po myśli Polki. W biegu eliminacyjnym mocno się pogubiła i musiała finiszować z czwartego toru. Ponownie uśmiechnął się do niej los. Do półfinału weszła z czasem.

Środowy bieg był zdecydowanie lepszy w wykonaniu Sabat. 24-latka zaryzykowała i nie odpuszczała, mimo bardzo mocnego tempa narzuconego przez rywalki. Na finiszu wydawało się, że nie da rady odeprzeć ataków. Nic z tych rzeczy. Ponownie wyszła waleczność i głód sukcesu debiutantki.

– Trudno mi opanować emocje, bo bardzo się cieszę. Rekord życiowy to po prostu kosmos. Taktycznie pobiegłam dużo lepiej niż w eliminacjach. W pierwszym biegu było dużo negatywnych emocji. Ciężko mi coś sensownego powiedzieć, bo nadal jestem w szoku – tłumaczyła.

– Pokazała wielką odwagę. Wystartowała bez kompleksów. Od początku zajęła dobrą pozycję i cały czas trzymała się czołówki. Nawet na końcowych metrach, kiedy tych sił mogło zabraknąć. Walczyła do końca i się opłaciło. Jest finalistką, spełniły się jej marzenia. Poprawiła też rekord życiowy, co jest bardzo ważne – komplementował Polkę ekspert TVP Sport, Sebastian Chmara.

Anna Sabat (fot. PAP) Sabat zaskoczy Europę?

Sabat jako jedyna uczestniczka finału na 800 metrów nigdy w karierze nie zeszła poniżej dwóch minut. W tym sezonie wolniej biegały od niej trzy rywalki – Szwedka Lovisa Lindh, Brytyjka Shelayna Oskan-Clarke i Szwajcarka Selina Buechel.

Polka nadal ma jednak zadanie do wykonania. – W mojej głowie są większe marzenia. Trzeba będzie walczyć i dać z siebie sto procent. Bieg zweryfikuje, jaką to ma wartość. Wszystkie dziewczyny są przygotowane, nie tylko ja – stwierdziła.

W zaskakujące rozstrzygnięcia wierzy też nasz ekspert. – W piątek wszystko może się wydarzyć. Różne scenariusze mogą być napisane, a jeśli wchodzi się do finału i nie ma kompleksów, to można marzyć o czymś największym – zakończył Chmara.

Finał z udziałem Sabat zostanie rozegrany 10 sierpnia w sesji wieczornej o godz. 21:20.

ME w Berlinie: Sabat mocna do końca. Awans do finału
Anna Sabat: o awans było ciężej, niż przypuszczałam
Sabat: niemądry bieg, ale dobry wynik. Marzenia się spełniają
Niespodzianka na 800 metrów. Sabat "ograła" Cichocką
Mistrzostwa sztafet, 4x800 m kobiet: finał z udziałem Polek

najpopularniejsze

Złowione w sieci: echa skandalu w Buenos Aires. Raków gratuluje Robertowi Kubicy

Pierwsza konferencja Nawałki: praca w Lechu Poznań to wyzwanie

Grupa marzeń i śmierci Jerzego Brzęczka. Selekcjoner wybrał rywali w eliminacjach

Co dalej ze Stocznią Szczecin? "Titanic tonie"

Podanie Slaughtera i "czucie gry" Mateusza Ponitki. Piękna akcja Polaków