tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Starcie na Twitterze. Petr Cech vs... były klub jego rywala

Petr Cech był bliski strzelenia kuriozalnego gola samobójczego w meczu, który Arsenal i tak przegrał z Manchesterem City 0:2. Z jego błędu zakpił na Twitterze... Bayer Leverkusen, ostatni klub Bernda Leno, czyli nowego bramkarza Kanonierów. Cech jednak nie miał ochoty na żarty...
Bernd Leno (L) i Petr Cech (fot. Getty)

Arsenal z nowym trenerem – Unaiem Emerym – próbował budować akcje od bramki po ziemi, krótkimi podaniami. Jednak z takich akcji omal nie zakończyła się katastrofą. Piłkarze Manchesteru City wyszli bardzo wysokim pressingiem i młody Matteo Guendouzi był zmuszony oddać piłkę do Cecha.

A ten kompletnie stracił głowę. Nie wiadomo, czy próbował podać jeszcze do któregoś z kolegów, czy wybić na rzut rożny, ale wyszło bardzo źle. Piłka minęła słupek bramki o centymetry. Aż Sergio Aguero złapał się za głowę. To była jedno z wielu niepewnych zagrań Cecha w tym meczu, ale na pewno kuriozalne.

Nagranie z niego szybko stało się hitem sieci, w kilka godzin zbierając tysiące polubień, "podań dalej" i odpowiedzi. Jedną z nich zamieścił Bayer Leverkusen. "Znamy takiego jednego gościa..." – napisał oficjalny profil Aptekarzy nawiązując rzecz jasna do Leno, który latem zamienił Bayer na Arsenal za 25 milionów euro.

Na tym nie koniec. "Gdybyście zastanawiali się jak zaczynać akcje od bramki..." – dopisało konto niemieckiego klubu, a do tweeta dołączyło nagranie z akcji bramkowej, którą podaniem po ziemi zaczął Leno, a golem zakończył Julian Brandt. Trwała 15 sekund.

Niemieckie kluby znane są z żartobliwego prowadzenia swoich kanałów w mediach społecznościowych, ale Cechowi ten rodzaj poczucia humoru ewidentnie nie przypadł do gustu. "W Arsenalu mamy wartości, które czynią ten klub wielkim nie tylko na boisku. Uczciwa rywalizacja, profesjonalizm i duch sportu są największymi z nich. Uczymy ich młodych piłkarzy. Szkoda widzieć inne kluby, które nie podzielają tych wartości" – napisał bramkarz i oznaczył... Bayer.

W Leverkusen szybko się zreflektowali i uprzejmie odpowiedzieli urażonemu piłkarzowi: "Cześć Petr. Wygląda na to, że nasz żart o Leno, którego chcielibyśmy zobaczyć w akcji, został odebrany nieco bardziej osobiście niż zamierzaliśmy. To była tylko niewinna zaczepka. Jesteśmy za wartości, o których pisałeś, i życzymy tobie oraz twojemu wielkiemu klubowi wszystkiego najlepszego. Ładna interwencja przy sam na sam z Aguero!".

Wygląda więc na to, że topór wojenny został zakopany. A 26-letni Leno dalej czeka na swoją szansę.

podobne informacje

Negocjacje w... siłowni. "Wengera zawsze chciały dwa kluby"

Najpierw impreza, później hat-trick. "Wciąż czułem wódkę w brzuchu"

Football Leaks: te 16 zespołów miałoby stworzyć europejską "Superligę"

Świetne widowisko i remis Arsenalu z Liverpoolem