tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Jarosław Jach, piłkarz Rizesporu: poznałem Erdogana

– Po morzu pływały statki, a z dachów obserwowali nas snajperzy. Prezydent Turcji jest wielkim fanem Rizesporu. Poznałem go osobiście – mówi Jarosław Jach, obrońca wypożyczony z Crystal Palace.
Jarosław Jach w meczu Polska – Meksyk (Fot. Getty)

Ranking FIFA: duży spadek Polaków. Nowy lider

Mateusz Karoń, SPORT.TVP.PL: – Nie żal tego pół roku?
Jarosław Jach:
– Wiedziałem, że droga do kadry może się oddalić. Chciałem iść w tamtym kierunku i jestem zadowolony, że wybrałem Premier League. Wielu mnie krytykowało, ale zrealizowałem założenia. Teraz pora się odbudować.

– Adam Nawałka był niezadowolony?
– Nie negował mojego pomysłu. Wiedział, że to inwestycja w siebie, która może zaowocować za dwa, trzy lata.

– Zajęcia z lepszymi przeciwnikami gwarantują rozwój?
– Wcześniej ćwiczyłem pod kątem gry na każdej pozycji, brałem udział w treningach strzeleckich. W Anglii wyglądało to inaczej. Nauczyłem się wykonywania wielu zadań potrzebnych obrońcy. Często dzielono nas na formacje, realizowaliśmy wyłącznie założenia meczowe. Do tego sporo ćwiczeń z piłką. Zaliczam ten okres na plus.

– Piłkarz potrzebuje meczów jak tlenu…
– Podjąłem decyzję o wypożyczeniu z myślą o regularnym graniu. Zszedłem o kilka poziomów, ale potrzebuję praktyki meczowej. Jeszcze nie jestem w optymalnej dyspozycji, brakuje mi cotygodniowego występu ligowego. Zamierzam wrócić po roku do Anglii i powalczyć o miejsce w składzie.

Jarosław Jach w podczas meczu reprezentacji Polski (fot. Getty)

– Pół roku na trybunach zostawiło spory ślad?
– Brakuje pewności podczas wyprowadzania piłki. Musiałbym grać, by ją odzyskać. Treningi z drużyną występującą w Premier League sporo mi jednak dały – wyraźnie poprawiłem elementy defensywne w grze. Trenerzy Crystal Palace zwracali na to szczególną uwagę. Mieliśmy specjalne zajęcia dla obrońców.

– Przesuwa się pan z końca kolejki na jej początek?
– Mam nadzieję, że będę grał, choć nie dostanę nic za darmo. Przyszło wielu nowych, trzon był już w poprzednim sezonie, a nikogo nie obchodzi moje CV. Oczywiście czuję, że trener na mnie liczy. Spotkałem się z duża serdecznością, ale łatwo nie będzie.

– Dlaczego?
– Rywalizujemy. Na każdą pozycję mamy dwóch albo nawet trzech graczy. Jeśli chodzi o środek obrony – aż sześciu chce zająć dwa miejsca. Mój atut jest taki, że jestem jedynym lewonożnym stoperem.

Jak wygląda poziom piłkarski Rizesporu?
– Początkowo wydawało mi się, że przeskok będzie duży. Chłopcy prezentują się jednak coraz lepiej. Trafiłem na moment, w którym byli zmęczeni wymagającymi treningami. Jakość wróciła ze świeżością. Można było zauważyć ją podczas pierwszego spotkania ligowego. Do 74. minuty prowadzili 2:0 z Kasimpasą, ósmym zespołem poprzedniego sezonu (mecz zakończył się porażką Rizesporu 2:3 – przyp. MK).

– Dlaczego trener Ibrahim Uzulmez nie pozwolił zadebiutować w pierwszej kolejce?
– Jestem gotowy, ale wciąż szukam formy. Przed Kasimpasą przytrafiły mi się trzy, cztery słabsze dni. Tamte treningi zadecydowały. Wiem, gdzie są rezerwy: muszę wyeliminować proste błędy, odzyskać pewność siebie.

Żelazny: Jach sam wypisał się z mundialu, ale... rozumiem go

– Kiedy powrót na boisko?
– Już niebawem, choć nie sądzę, by miało się to wydarzyć w najbliższy weekend. Koledzy prezentowali się naprawdę dobrze. Trudno oczekiwać, że trener będzie robił teraz zmiany. Przegrałem rywalizację, teraz muszę czekać na pomyłki kolegów albo kartki i kontuzje.

– Od pańskiego menedżera, Pawła Staniszewskiego usłyszałem, że Crystal Palace wskazało ligę turecką jako kierunek pożądany...
– To nie była do końca nasza decyzja, po otrzymaniu tej oferty Anglicy naciskali właśnie na wybranie Rizesporu. Powiedzieli, że dla nich najlepsza byłaby Turcja albo Belgia. Nie była to prosta decyzja. Po głębszym zastanowieniu powiedzieliśmy "tak". Mieliśmy inne opcje, nie chciałem iść na przykład do Tereka Grozny. Niełatwo się tam dostać, podróże mogłyby stanowić spore utrudnienie. Dobrze się stało, Rize to odpowiednie miejsce.

– Idealne na wakacje?
– Koledzy, którzy przyszli tutaj razem ze mną, żartują że to tureckie Saint-Tropez. Jest pięknie, można pójść na plażę, a jak wyjadę za miasto – od razu mam góry. Jeśli chodzi o sprawy piłkarskie, wszystko zostało przygotowane naprawdę dobrze. Mamy wspaniałą bazę; porównywalną z tą, jaką dysponowało Crystal Palace; po treningu każdy może odpocząć we własnym pokoju, żeby nie jechać do domu. Zdarza mi się tam zostać na kilka dni.

– Podobno macie też wsparcie "siły wyższej", czyli prezydenta Tucji, Recepa Erdogana...
– Jest wielkim fanem Rizesporu, pochodzi z tych okolic. W klubie mówili, że czasami przyjeżdża na mecze. Przed inauguracją sezonu przyszedł do szatni i przywitał się z każdym piłkarzem. Sytuacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jeszcze nigdy nie widziałem, by ktoś tak mocno zabezpieczał spotkanie: wszędzie wojsko, mijaliśmy mnóstwo wozów pancernych, snajperzy na dachach budynków, a po morzu pływały okręty bojowe. Największe szaleństwo było przy stadionie: nad obiektem cały czas krążyły śmigłowce, żołnierze uzbrojeni w karabiny sprawdzali każdy zakamarek, stali też w tunelu prowadzącym na murawę.

– Kiedy Jerzy Brzęczek powinien zarezerwować lot do Turcji?
– Nie liczę na kredyt zaufania. Chcę zaprosić trenera regularną grą. Mam do wykonania robotę; jak będę miał miejsce w podstawowym składzie i utrzymywał wysoką formę, to będę mógł liczyć na powołanie. Tutejsza liga jest lepsza od polskiej.

najpopularniejsze

Dzień przerwy z grami wideo. "Bułgarzy robią pod górkę"

GOL! Polska – Irlandia 1:1: bramka Mateusza Klicha

Boks: walka o pas WBC International, Filip Hrgović – Amir Mansour

MŚ siatkarzy: Polacy zagrają z Bułgarią o awans z pierwszego miejsca w tabeli

WTA Seul. Agnieszka Radwańska pokonała Bethanie Mattek-Sands i zagra w drugiej rundzie