tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Artiom Dziuba – nieoczekiwany bohater, zbawca rosyjskiego futbolu

Jak z zawodnika odsuniętego stać się w cztery miesiące bohaterem kraju? Przepis jest już znany – najpierw płaci się za możliwość zagrania przeciwko klubowi, który zesłał cię na wypożyczenie. Następnie trzeba zakopać topór wojenny z selekcjonerem i strzelić trzy gole na mundialu. Wreszcie odwrócić losy, wydawałoby się, przegranego dwumeczu w europejskich pucharach. Proszę państwa, oto "Rosyjski Zlatan" – Artiom Dziuba, dla którego nie ma przeciwności losu nie do pokonania.
Artiom Dziuba cieszy się z gola w meczu MŚ Rosja - Hiszpania (fot. Getty)

Zenit dokonał niemożliwego. Szalony mecz w Sankt Petersburgu


Dziuba to przede wszystkim jeden z najbardziej kontrowersyjnych rosyjskich piłkarzy. Co zresztą bardzo mu odpowiada. Uwielbia, gdy jego nazwisko trafia na pierwsze strony gazet – bez względu na to, czy ma to związek z występami na boisku, czy prowokacyjnymi wypowiedziami.

Rosyjski Zlatan Ibrahimović

Sam lubi porównywać się do Zlatana Ibrahimovicia. Choć tego rodzaju zestawienie nieraz było wyśmiewane – trzeba przyznać, że można znaleźć pewne podobieństwa. Rosjanin jest podobnej postury (196 cm wzrostu – o centymetr wyższy od "Ibry"), ma podobny styl gry i choć technicznie znacząco odstaje od Szweda – nie można mu odmówić determinacji, z której również słynie Zlatan. Ale co chyba najbardziej zbliża obu zawodników – to styl w jakim wypowiadają się w mediach i podchodzą do swoich obowiązków. Styl niezwykle dyskusyjny, często arogancki.

Zlatan Ibrahimović znany jest z wybuchowego charakteru (fot. Getty)

Kontrowersje związane z Dziubą sięgają jeszcze początków jego kariery w Spartaku Moskwa. W 2009 roku Władimir Bystrow oskarżył go o podkradanie pieniędzy kolegom z drużyny z klubowej szatni. 21-letni wówczas napastnik stanowczo odrzucał zarzuty, ale i tak został dosłownie zesłany na Syberię. Wypożyczono go do Tom Tomsk, gdzie spędził ponad rok.

Po powrocie z banicji Dziuba przebojem wdarł się jednak do pierwszego składu Spartaka i nie oddał miejsca aż do czasu kolejnej kontrowersji. W listopadzie 2012 roku Spartak przegrał u siebie w derbach Moskwy z Dynamem 1:5. Dziuba po meczu nie szczędził krytyki ówczesnemu trenerowi drużyny – Unaiowi Emery'emu. Hiszpański szkoleniowiec następnego dnia został zwolniony, ale "rosyjski Zlatan" swoimi wypowiedziami mocno naraził się kibicom i już w następnym sezonie został wypożyczony do FK Rostów.

Mimo niezłych występów w rosyjskiej lidze – napastnik nie znalazł się też w składzie na mistrzostwa świata w 2014 roku. Znów problemem okazał się charakter Dziuby. Ówczesny selekcjoner Sbornej Fabio Capello uważał, że ma zbyt "zabawową osobowość".

Dziuba zdrajcą dla kibiców Spartaka

Po dwóch sezonach w Rostowie – Spartak zaoferował Dziubie nowy kontrakt i powrót do pierwszej drużyny. Wychowanek moskiewskiego klubu miał jednak inne plany. Odszedł do znienawidzonych rywali – Zenita Sankt Petersburg, czym ponownie rozzłościł tłumy kibiców.

Pierwsze dwa sezony w nowym zespole miał niezwykle udane. Łącznie strzelił 37 goli we wszystkich rozgrywkach. Dobra forma otworzyła mu też drogę do kadry. Stał się centralną postacią w ataku drużyny prowadzonej przez Leonida Słuckiego.

Prześmiewcze zdjęcie Artioma Dziuby i Aleksandra Kokorina (fot. Twitter) Jeśli ktoś myślał, że to koniec kontrowersji z "rosyjskim Ibrahimoviciem" – grubo się mylił.

Zaczęło się od przybycia do Sankt Petersburga włoskiego szkoleniowca Roberto Manciniego. Od samego początku sezonu 2017/18 panowie nie potrafili dojść do porozumienia, co skutkowało posadzeniem Dziuby na ławce rezerwowych.

To był jednak dopiero początek problemów kontrowersyjnego napastnika. Nowym selekcjonerem Sbornej został Stanisław Czerczesow, z którym Dziubie również ciężko było znaleźć wspólny język. Zawodnik Zenita nie został powołany na Puchar Konfederacji – próbę generalną przed mundialem w Rosji. A gdy reprezentacja odpadła z turnieju już w fazie grupowej – wraz z kolegą z drużyny Aleksandrem Kokorinem – zamieścił prześmiewcze zdjęcie na mediach społecznościowych. Na fotografii – obaj piłkarze pokazali znak wąsów. Ewidentne nawiązanie do Czerczesowa i jego porażki w turnieju. W tym momencie chyba nikt nie sądził, że Dziuba, czy Kokorin kiedykolwiek wystąpią w reprezentacji pod wodzą byłego trenera Legii Warszawa.

W międzyczasie Dziuba po raz kolejny został zesłany na wypożyczenie. Padło na Arsienał Tuła – zespół ze środka tabeli ligi rosyjskiej. Napastnik nie załamał się jednak. Postanowił udowodnić swoją wartość niedowiarkom, którzy już skazywali go na niebyt w poważnej piłce. Strzelał gola za golem, był niezwykle zdeterminowany i żądny zemsty na trenerze Mancinim.

Zemsta ponad wszystko

Okazja pojawiła się pod koniec sezonu. W kwietniu 2018 roku Arsienał podejmował na własnym boisku Zenit. Problemem była jednak klauzula w umowie pomiędzy klubami. Zespół z Tuły musiał zapłacić 120 tys. euro, by Dziuba mógł wystąpić w tym meczu. Chęć rewanżu była jednak tak wielka, że sam napastnik postanowił pokryć połowę tej sumy z własnej kieszeni. Po szalonym meczu Arsienał zremisował z Zenitem 3:3, a decydującego o remisie gola strzelił właśnie Dziuba w 88. minucie spotkania.

To był potężny cios dla drużyny z Sankt Petersburga. Zenitowi na zakończenie rozgrywek zabrakło bowiem zaledwie trzech punktów, by walczyć w kolejnym sezonie w Lidze Mistrzów. Nic dziwnego, że w maju Roberto Mancini z hukiem wyleciał ze stanowiska szkoleniowca. Zemsta Dziuby się dopełniła.

Jak się okazało – vendetta nie umknęła też uwadze Czerczesowa. Mocno krytykowany przed mundialem selekcjoner reprezentacji Rosji postanowił zaryzykować i zapomnieć przeszłe grzechy napastnika. Dziuba znalazł się w kadrze na mundial, choć zaczął turniej jako rezerwowy.

Nieoczekiwany bohater

Napastnik nie musiał jednak długo czekać, by wbić się do pierwszego składu Sbornej. W pierwszym meczu turnieju z Arabią Saudyjską (5:0) zawiódł bowiem Fiodor Smołow. Dziuba wszedł na boisko w 70. minucie i już minutę później cieszył się z pierwszego gola na mistrzostwach świata. Pod koniec spotkania dołożył jeszcze asystę i stało się jasne, że wygrał batalię o pozycję w ataku.

Mundial 2018. Rosja – Arabia Saudyjska 3:0: gol Dziuby

W kolejnym meczu Dziuba po raz kolejny trafił do siatki. Tym razem w arcyważnym meczu z Egiptem (3:1), który zapewnił Rosji wyjście z grupy. Zachwytów nad grą podopiecznych Czerczesowa nie było końca. Sborna pozytywnie zaskoczyła swoją postawą i nie zmieniła tego nawet porażka z Urugwajem (0:3).

Mundial 2018. Rosja – Egipt 3:0: gol Artioma Dziuby

Plan minimum został wykonany, ale to nie był koniec mundialowej przygody Dziuby. W 1/8 finału Rosja wpadła na Hiszpanię i chyba nikt nie przewidywał, że wyjdzie z tego starcia zwycięsko. Tymczasem kolejny gol rosłego napastnika doprowadził Sborną do dogrywki i serii rzutów karnych, które skuteczniej wykonywali gospodarze.

Mundial 2018. Hiszpania – Rosja 1:1: gol Dziuby z rzutu karnego

W ćwierćfinale Rosja spotkała się z Chorwacją i znów na turnieju błysnął Dziuba. Asystował przy golu Dienisa Czeryszewa na 1:0. Zespół z Bałkanów doprowadził jednak do remisu i o awansie ponownie decydowały rzuty karne. Niestety Dziuba nie mógł wspomóc swoich kolegów z drużyny w serii "jedenastek", gdyż w 79. minucie został zdjęty z boiska. Trudno przewidzieć, co by się stało, gdyby pozostał na murawie. Faktem pozostaje, że decydującego karnego zmarnował jego bezpośredni konkurent w składzie Sbornej – Fiodor Smołow.

Ćwierćfinał dla reprezentacji Rosji był jednak i tak olbrzymim osiągnięciem, a jednym z największych bohaterów MŚ został właśnie Dziuba. Nic dziwnego, że po udanym turnieju z otwartymi ramionami przywitano go w Sankt Petersburgu.

Powrót syna marnotrawnego

Dziuba już odpłaca się za zaufanie, jakim go obdarzono. Jak wielki wpływ ma on na drużynę pokazuje ostatni dwumecz 3. rundy eliminacji Ligi Europejskiej pomiędzy Zenitem a Dynamem Mińsk. Dziuba nie wystąpił w pierwszym spotkaniu na Białorusi i podopieczni Siergieja Siemaka polegli aż 0:4. Nikt nie przewidywał, że zdołają odrobić tak znaczącą stratę. Jednak – jak się okazało – z Dziubą w składzie wszystko jest możliwe. Zenit w rewanżu doprowadził do dogrywki, mimo gry w "10" po czerwonej kartce dla Leandro Paredesa. Dziuba w trzy minuty zdobył dwie bramki w regulaminowym czasie gry. W dogrywce Zenit znów musiał gonić rywali i znów kluczowego gola strzelił Dziuba. Rosjanie w końcówce dobili Dynamo, wygrywając 8:1.

Hat-trick Dziuby z drużyną z Mińska z pewnością nie będzie jego ostatnim popisem w tym sezonie. Wydaje się, że 29-letni napastnik w końcu znalazł swoje miejsce w klubie i reprezentacji. Choć, jak pokazuje historia – w każdej chwili może się to zmienić za sprawą kolejnej kontrowersji. Być może właśnie dlatego Dziubę kochają dziennikarze, a kibice nie potrafią ukryć emocji – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Rosja ma zatem swojego Zlatana Ibrahimovicia. Piłkarza, który jednocześnie zachwyca i doprowadza do szału fanów rosyjskiego futbolu.

Mundial 2018: Mbappe, Ronaldo, Dziuba i... Najlepsze "cieszynki" mistrzostw świata

najpopularniejsze

Orły sportu (odc. 6) – Marcin Gortat

Ceremonia ważenia przed walką Artura Szpliki z Mariuszem Wachem

Lewis Hamilton: w FIFĘ grałem... Brazylią

Kto najlepszym paralekkoatletą sezonu? Złote Kolce wręczone

Maciej Sulęcki: ja przyszłym mistrzem świata? Tak właśnie będzie!