tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wampir w Manchesterze. Mourinho idzie na dno?

Nowy sezon Premier League zaczął się niedawno, a Manchester United już jest w głębokim kryzysie. Okienko transferowe było bolesne i pełne konfliktów. Fala krytyki wezbrała jednak po porażce 2:3 z Brighton & Hove Albion. Pod najsilniejszy ostrzał trafili Jose Mourinho i Ed Woodward. Czy to oni zapłacą za bałagan, jaki jest w klubie?
Jose Mourinho (Manchester United) z coraz słabszą pozycją w klubie (Fot. Getty)

Scholes: Pogba zbyt rzadko używa mózgu

Zły trzeci sezon Mourinho jest już legendarny. Obecna sytuacja United wskazuje, że teoria potwierdzi się po raz kolejny. Portugalczyk zwykle odchodzi w atmosferze konfliktu, pretensji i niezadowolenia kibiców. Tak było w Realu i Chelsea, gdzie wcześniej cieszył się statusem ulubieńca tłumów. W Manchesterze nie było tak, nic więc dziwnego, że wydarzenia przybierają coraz gorszy obrót.

W zeszłym sezonie Czerwone Diabły zakończyły rywalizację na drugim miejscu, jednak strata do mistrza – City – wyniosła aż dziewiętnaście punktów. Porażkę w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Sevillą trener skwitował gorzkimi słowami, że kibice powinni być do tego przyzwyczajeni. Niewielu z otoczenia United przypadła do gustu ta uwaga.

"Kto jest cholernym trenerem?"

Tego lata relacje trenera z zarządem zaczęły się psuć. Do klubu sprowadzono jedynie Diogo Dalota, Lee Granta, Freda. Portugalczyk zgłaszał, że potrzebuje prawoskrzydłowego i – przede wszystkim – środkowego obrońcy. Woodword, dyrektor wykonawczy klubu, nie spełnił tych żądań. Mourinho zrobił więc to, co ma we krwi – zwrócił się do mediów. – Kluby, z którymi rywalizujemy, jak Chelsea, Tottenham i City, są bardzo silne – mówił na konferencji. – Albo już mają fantastyczny skład, albo inwestują. Na przykład Liverpool kupuje wszystko i wszystkich. Zarząd się nie ugiął, a kibice szybko przypomnieli historię z autobiografii sir Alexa Fergusona, który zupełnie inaczej zareagował w takiej sytuacji.

– Kto tu jest cholernym trenerem? – grzmiał Szkot, gdy usłyszał od członka zarządu: "nie jesteśmy pewni czy to właściwy człowiek". Niepewność dotyczyła Dwighta Yorke’a. Kiedy Ferguson zapytał kim są owi "my", otrzymał odpowiedź, że to "dwóch czy trzech dyrektorów". Mimo to trener był pewien decyzji, hierarchia była jasna i Yorke trafił na Old Trafford. Ferguson cieszył się w klubie autorytetem, na jaki Mourinho nie ma szans. Kibice, przez tyle lat przyzwyczajeni do twardej ręki "Fergiego" nie potrafią przywyknąć do narzekań i pretensji.

Arsene Wenger (L) i Jose Mourinho (P). Portugalczyk podąży śladem Francuza? (Fot. Getty)

"The Glum One"

Nie tylko fani United tracą cierpliwość. Niemal całe piłkarskie pokolenie lat 80. i 90. jest zgodne. W ostatnich dniach, po wpadce z Brighton, głos zabrali Paul Scholes, Ryan Giggs, Lee Sharp i Brian McClair. Trudno znaleźć takich, którzy stają w obronie działań zarówno Mourinho, jak i Woodwarda.

Lee Sharp jest jednym z najsilniej zawiedzionych stanem rzeczy. Jego zdaniem problem tkwi w tym, że nie tylko United nie chce Mourinho, ale też Mourinho nie chce United. – Nigdy nie wyglądał na szczęśliwego, odkąd pojawił się w klubie – ocenił na antenie talkSPORTS. Podobne obserwacje ma ekspert "Belfast Telegraph", Eamonn Holmes, który twierdzi, że przydomek "Special One" jest nieaktualny. Portugalczyk to teraz "Glum One" (Przygnębiony).

Sharp to jednen z najostrzejszych krytyków pracy Mourinho. Twierdzi, że nie jest właściwym trenerem dla tego klubu i nie ma planu. – Słyszałem, że nie daje piłkarzom zbyt wielu instrukcji przed meczem. Są zdani na siebie – mówił. Nie wiadomo ile prawdy jest w tej plotce, pewne jest jednak, że po porażce z Brighton Mourinho wszedł do szatni, milcząc. Zawodnicy nie usłyszeli od niego żadnego komentarza. – Nie zagrzeje miejsca dłużej, niż do Bożego Narodzenia – jest pewien Sharp.

Piłkarski skowyt

Kłopoty w Manchesterze to nie tylko brak wyników, ale przede wszystkim stylu. Choć wielu może uważać, że nie jest najważniejszy w piłce, to inaczej widzi to Ryan Giggs. – Poszukiwano w nim zwycięzcy, człowieka, który będzie wygrywać za wszelką cenę. Tylko czy to typowy trener Manchesteru United? Prawdopodbnie nie. Inni są znacznie bardziej stanowczy w krytyce, niż powściągliwy Walijczyk. – To drużyna, która chce grać o wynik, niż komukolwiek zaimponować. Prawdopodobnie tego właśnie chce Mourinho. Gdyby trenerem był tu Pep Guardiola, byłby wściekły, widząc to – ubolewa Paul Scholes.

Wtóruje mu Sharp. – Jego negatywny styl nie pasuje do ekspansywnej piłki, jakiej pragną kibice. Według Jamiego Carraghera, byłego piłkarza Liverpoolu, remedium jest jedno: zmiana trenera. – Nie da się podpiąć go do jakiejś wtyczki i powiedzieć, że teraz ma robić wszystko w stylu Manchesteru. Jeśli klub tego właśnie chce, to musi się go pozbyć – wyrokował na antenie Sky Sports. Uważa, że tradycja Manchesteru już ucierpiała.

Jose Mourinho ("Skończony") i Pep Guardiola ("Geniusz") - różnica zdaniem kibiców Manchesteru City (Fot. Getty)

– Gra Manchesteru to raczej skowyt, niż ryk. Nie ma intensywności, nie ma w tym United – uważa ekspert piłkarski, Ian Wright. Przyszłość, jaką wróży klubowi pod okiem Mourinho nie jest optymistyczna. Twierdzi, że powoli zmienia się w Arsene’a Wengera z ostatnich dni w Arsenalu.

Człowiek, którego piętnuje starsze pokolenie, zbiera lepsze recenzje młodszych piłkarzy. Daley Blind wypowiadał się o nim w samych superlatywach. – Potrafił wspaniale wpływać na grupę, to były piękne czasy. Broni go też Dimitri Berbatow, który uważa, że Portugalczykowi trudno jest pracować, gdy nad nim krążą sępy.

Utracony gen

Mourinho wydaje się nieszczęśliwy i zmęczony. Rodzi się pytanie czy jest to efektem wyczerpania metod? Przez wiele lat, jak uważa Giggs, był ekspertem od wygrywania za wszelką cenę. Teraz oprócz stylu traci też umiejętność zwyciężania.

W zeszłym sezonie United poniosło siedem porażek. Tak zły wynik drużyna Mourinho miała ostatnio w 2013 roku, gdy po raz drugi objął Chelsea.

Co pozostaje drużynie "Mou" gdy obrona nie jest już skałą. Niewiele. Może wydawać się to paradoksem, ale od czasu powrotu z Hiszpanii do Anglii, powoli tracił miejsce w światowej czołówce szkoleniowców. Premier League powinna być dla niego naturalnym środowiskiem, bo przyznawał, że najlepiej czuł się w Chelsea. Taktyka nadal rozwija się dynamicznie, a Portugalczyk sprawia wrażenie, jakby nie miał już siły za nią nadążyć.

Zarząd na cenzurowanym

Choć niemal wszyscy wieszczą, że dni w Manchesterze są policzone Portugalczyk trwa. Mimo konfliktu z Woodwordem. Zdaniem Gary’ego Neville’a gdyby zarząd naprawdę chciał zwolnić Mourinho nie byłoby go już w styczniu. Tymczasem przedłużono kontrakt. – Skoro złożył taką propozycję, powinien też kupić mu tych stoperów – komentował.

Stoperów jednak nie ma, jest bałagan. Wściekłość kibiców skupia się nie tylko na trenerze, ale także Woodwardzie. Fani planowali nawet wynająć samolot, na którym umieszczą transparent z napisem "Ed Out".

"Przykro jest widzieć Manchester tego lata. To nie przystoi wielkiemu klubowi. [...] Powinien odejść trener lub dyrektor wykonawczy. Albo obaj. To żenujące" - Jan Aarge Fjortoft (Fot. Twitter)

Czy opinia Wrighta, według której klub z Manchesteru stanie się Arsenalem, nie jest przesadzona? Jak dotąd, nawet w czasach bez sukcesów, znajdował się w ścisłej czołówce światowej pod względem przychodów. Jako pierwszy przebił astronomiczną wartość miliarda funtów. Ani Barcelona, ani Real Madryt, na fali największych triumfów miały problem, by to przebić.

– Wyniki nie mają wpływu na przychody – uspokaja Woodward. Czy na pewno? Brand Finance, znana firma oceniająca wartość przedsiębiorstw, jest odmiennego zdania. "United wciąż jest silnym i aktywnym podmiotem, ale nie będzie to trwać w nieskończoność. Jeśli poziom sportowy nie poprawi się, to przychody z umów sponsorskich zaczną spadać" – można przeczytać w ostatnim raporcie o wartości klubów.

Nagłe załamanie ekonomiczne z pewnością nie grozi Manchesterowi. Tym, co stanowi realne niebezpieczeństwo, jest zejście ze ścieżki idealnego balansu pomiędzy wynikami sportowymi, a finansowymi. W tym zawsze byli mistrzami. Powolny regres zawsze jest trudniejszy do wychwycenia, niż nagły krach.

Rozwód z rozsądku

Kto jest winien bałaganowi, jaki jest przy Old Trafford? Wielu bez wahania wskaże Mourinho. "Jest jak wampir" – pisze Eamonn Holms. – "Wysysa z nich życie".

Czy jednak całą winę można przypisać Portugalczykowi? Z pewnością nie. Nie pracowałby w Manchesterze, gdyby zarząd nie widział z nim rozwiązania. Jest trenerem o dobrze znanym stylu prowadzenia drużyny. Miał poskładać to, co zaczęło się sypać po odejściu Fergusona. Przyjście Portugalczyka wydaje się małżeństwem z rozsądku, w którym wszyscy się męczą. Po zakończeniu meczu z Brighton kamera przez długi czas zatrzymała się na skrzywionej twarzy Woodworda. Mourinho jest nieszczęśliwy. Kibice wściekli i zawiedzeni. A piłkarze? Trudno uwierzyć, że są pełni radości.

"Powinien odejść dyrektor lub trener" – pisze na Twitterze Jan Aarge Fjortoft, wieloletni gracz Premier League. – "Albo obaj. To żenujące".

Z pewnością nie jest łatwo stworzyć szczęśliwe małżeństwo z rozsądku. Czy nieuchronnie wszystko zmierza do rozwodu? Być może jest to najlepsze wyjście...

International Champions Cup, Manchester United – AC Milan (rzuty karne)
International Champions Cup, Manchester United – AC Milan (skrót meczu)

najpopularniejsze

Ostatnie szlify gwiazd. Nadal, Djoković i Federer trenują przed Australian Open

Tomasz Majewski, wiceprezes PZLA: ważne występy dopiero w czerwcu

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

Policja w siedzibie Wisły. Przeszukano mieszkanie byłej prezes

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic