tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Patryk Kuchczyński, medalista MŚ, w drugiej lidze. "Zacząłem normalne życie"

Jeden z najbardziej utytułowanych piłkarzy ręcznych w Polsce. Z klubami, w których grał, zdobył m.in. cztery mistrzostwa Polski. Dwukrotnie świętował z kadrą medale MŚ (srebro w 2007 i brąz w 2009). Po wygaśnięciu kontraktu z Azotami Puławy mógł zakończyć karierę, ale wybrał grę w drugoligowych Orlętach Zwoleń. – Ze względu na żonę nie mogę wyjechać daleko od Puław – zdradził Patryk Kuchczyński w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Patryk Kuchczyński, medalista MŚ: miałem dwie propozycje z 2. Bundesligi
MŚ 2009: Karol Bielecki, Michał Jurecki, Mariusz Jurasik, Bartosz Jurecki, Patryk Kuchczyński, Bartosz Jaszka, Rafał Gliński (fot. PAP)

Koniec finałów VIVE – Wisła? Bartosz Jurecki wie, jak to zmienić!

Damian Pechman, sport.tvp.pl: – Po kilkunastu latach gry w Superlidze znalazłeś się w drugiej lidze. Jak to się stało?
Patryk Kuchczyński, Orlęta Zwoleń: – Było tak… W zeszłym sezonie grałem w Puławach. W sumie spędziłem w klubie trzy lata, ale nasze drogi się rozeszły. Dobrze to rozumiem i nie mam pretensji. Taki jest sport.

– Chciałeś zostać w Puławach…
– To prawda. Jestem doświadczonym zawodnikiem i bliżej mi końca kariery niż jej początku. Chciałem zostać ze względu na rodzinę. Mam dwójkę dzieci, które bardzo dobrze się tutaj czują. Podjęliśmy więc z żoną decyzję, że nie wyjadę, aby zagrać w innym klubie. Chociaż miałem kilka ciekawych propozycji.

– Podobno zgłosiły się kluby z zagranicy?
– Rozważałem dwie propozycje z 2. Bundesligi. Łączyłbym grę z pracą, pod względem finansowym były bardzo atrakcyjne. Z tyłu głowy miałem jednak dzieci i żonę, która rozpoczęła studia w Lublinie. Nie dawało mi to spokoju. Podjęliśmy decyzję, że zostajemy w Puławach, a ja postaram się zorganizować sobie inne zajęcia i rozpocząć spokojne, normalne życie.

Mistrzowie Europy 15 lat później. Wspomnienia Lijewskiego, Jurkiewicza, Kuchczyńskiego...

– Skoro jesteśmy przy transferach, to chciałbym wyjaśnić jedną kwestię. Jak blisko byłeś kiedyś gry w Magdeburgu?
– Ojej… Rzeczywiście, była taka możliwość i raz było naprawdę blisko wyjazdu. Kielce trzymały mnie jednak mocno. Miałem dobry kontakt z prezesem Bertusem Servaasem i nigdy nie sprawiałby mi kłopotów, gdybym chciał wyjechać. W każdej chwili mogłem się z nim spotkać, porozmawiać i wytłumaczyć, że chcę spróbować czegoś innego. Trzeba pamiętać, że VIVE rozwijało się wtedy bardzo dynamicznie. Uznałem się, że w tej sytuacji nie ma sensu wyjeżdżać. Minęło kilka lat i okazało się, że jest już za późno na wyjazd. Nie tylko najlepsze lata, ale całą moją karierę spędziłem więc w Polsce.

– W czerwcu stanąłeś przed wyborem: albo Zwoleń, albo koniec kariery?
– Mogło tak być. Na pewno nie wyjechałbym dalej od Puław.

– Tak lekko o tym mówisz. Nie miałbyś problemu, żeby podjąć taką decyzję?
– Na pewno byłoby trudno… Dlatego cieszę się, że mogę w Zwoleniu jeszcze pobiegać i pograć w piłkę. Przy okazji mogę się wdrożyć w świat trenerski, bo taką rolę będę też tutaj pełnił. Ułatwi mi to później pożegnanie z zawodową karierą i rozpoczęcie nowego etapu w życiu.

Zacząłem teraz normalne życie i mam niesamowicie dużo zajęć. Nie będę miał czasu, by się rozczulać, że nie gram już w Superlidze. Patryk Kuchczyński

– Nie miałeś obaw przed przejściem do drugiej ligi?
– Trochę rozmawiałem na ten temat z Jerzym Markiewiczem. Największe wątpliwości były związane z tym, czy pogodzę moje obowiązki w Puławach z treningami i grą w Zwoleniu. Nie jest tak, że mogą się skupić tylko na karierze. Mam w Puławach pracę w szkole, prowadzę treningi z grupami młodzieżowymi. Miałem obawy, czy nie wziąłem za dużo na swoje barki. Wcześniej całe moje życie było podporządkowane treningom, meczom, wyjazdom, turniejom… Zacząłem teraz normalne życie i mam niesamowicie dużo zajęć. Nie będę miał czasu, by się rozczulać, że nie gram już w Superlidze.

– W drugiej lidze oczekiwania wcale nie będą mniejsze.
– Oczywiście, zdaję sobie sprawę. Przyznam, że mnie to nawet cieszy. Chcę jak najszybciej poznać moich nowych kolegów. Aspiracje? Jestem jeszcze zbyt krótko, żeby oceniać, gdzie możemy zajść w tym sezonie. Jestem bardzo ciekawy, jak wygląda gra w drugiej lidze.

– Masz być mentorem i wzorem dla młodszych kolegów?
– Chcę się przede wszystkim dobrze wprowadzić do zawodu trenera. Z trenerem Markiewiczem mamy dobry kontakt, chociaż współpracujemy od niedawna. Wyjaśnił mi, czego ode mnie oczekuje i jakie będą tutaj moje zadania. Najważniejsze, żebyśmy się dobrze dogadywali i uzupełniali. Wspólny język już złapaliśmy.

Polska – Norwegia, MŚ 2009: rzut życia Artura Siódmiaka [wideo]

– Swoją przyszłość widzisz jako trener seniorów czy dzieci i młodzieży?
– Nie wiem. Na razie z zawodowego grania zszedłem poziom niżej i łączę to z pracą trenera. W szkole będę pracował z młodzieżą i mam już na tym polu pewne doświadczenie. Z kolei tutaj czeka mnie praca z seniorami. Mam nadzieję, że złapię bakcyla i w tym wytrwam. Na razie cel jest taki, żeby spróbować i zobaczyć, co dalej.

– Nie patrzysz z zazdrością na kolegów, z którymi zdobywałeś medale MŚ? Wielu z nich prowadzi zespoły w Superlidze.
– Zgoda, ale trzeba pamiętać, że kariery zakończyli kilka lat wcześniej.

– Nie musieli jednak zbierać doświadczenia w drugiej lidze…
– Oczywiście. Dostali swoją szansę i chwała im za to, że wytrzymali. Spełnili oczekiwania swoje i klubów. Na przykład Rafał Kuptel świetnie sobie radzi w Gwardii Opole. Mamy znakomity kontakt. Jest Marcin Lijewski w Wybrzeżu Gdańsk, chociaż on tak naprawdę dopiero od 1,5 roku prowadzi samodzielnie zespół.

– Jest Bartek Jaszka w Zagłębiu…
– Bardzo szybko wyrobił sobie dobrą markę. W Lubinie miał zresztą zawsze dobre kontakty. Cieszę się, że sobie tak dobrze radzą. Czy chciałbym być na ich miejscu? Gdybym dostał taką propozycję, to pewnie musiałbym odmówić, bo to wiązałoby się z wyjazdem z Puław.

Po raz kolejny zmieniona została kadra Azotów. (...) Chciałbym, żeby cele, które klub sobie zakłada przed sezonem, się spełniły. I w finale zagrała Wisła, ale ta z Puław. Patryk Kuchczyński

– Nie wspomnieliśmy jeszcze o Bartku Jureckim, który zaczął pracę w… Puławach. Jeśli kiedyś pojawi się oferta z Azotów, to odmówisz?
– Oczywiście, że się zgodzę. Powtórzę: dopiero wchodzę na ścieżkę trenerską. Zobaczymy, jak się w tym odnajdę i jak to będzie wyglądało. Mam nadzieję, że bardzo dobrze.

– Czyli najpierw żona musi skończyć studia i dopiero będzie cię można wyrwać z Puław?
– Prawdopodobnie tak będzie, chociaż życie pisze różne scenariusze. Może będzie mogła się przenieść na inną uczelnię? Na razie jest to niemożliwe.

– Grałeś w Puławach, więc na koniec pytanie o Azoty. Klub ma tradycyjnie ambitne plany i chcę powalczyć o coś więcej niż brązowy medal. Wyobrażasz sobie inny skład finału niż Vive – Wisła?
– Po raz kolejny zmieniona została kadra zespołu. Nowy trener będzie miał też inne podejście. Nie śledziłem wszystkich meczów w okresie przygotowawczym, z wyjątkiem jednego czy dwóch. Trzeba poczekać aż sezon się trochę rozkręci. Chciałbym, żeby wreszcie cele, które klub sobie zakłada przed sezonem, się spełniły. I w finale zagrała Wisła, ale ta z Puław.

* * *

Patryk Kuchczyński – ur. 1983 w Gdyni. Zawodnik takich klubów jak Wybrzeże Gdańsk, PGE Vive Kielce, Górnik Zabrze oraz Azoty Puławy. Od lipca 2018 r. występuje w drugoligowych Orlętach Zwoleń. Wicemistrz świata (2007) oraz brązowy medalista MŚ (2009). W 2002 roku zdobył młodzieżowe mistrzostwo Europy.

najpopularniejsze

Ostatnie szlify gwiazd. Nadal, Djoković i Federer trenują przed Australian Open

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

Policja w siedzibie Wisły. Przeszukano mieszkanie byłej prezes

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic

Nikola Mazur: jestem zaskoczona wynikiem