tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Anna Wysokińska, była reprezentantka Polski: straciłam serce do piłki ręcznej

Z reprezentacją Polski dwukrotnie zagrała w półfinale mistrzostw świata. Była bohaterką 1/8 finału mistrzostw w 2015 roku, gdy w spotkaniu z Węgierkami obroniła 16 rzutów. W kadrze zagrała w sumie ponad 60 razy, by w maju 2017 zakończyć karierę w wieku zaledwie 29 lat. Anna Wysokińska od ponad roku ma niewielki związek z piłką ręczną. – Sport przestał sprawiać mi radość. Nie tęsknię i nie będę tęsknić za szczypiorniakiem – mówi w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Anna Wysokińska: nie tęsknię za piłką ręczną
Anna Wysokińska (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Patryk Kuchczyński, medalista MŚ, w drugiej lidze. "Zacząłem normalne życie"

Maciej Wojs, SPORT.TVP.PL: – W minioną sobotę wzięłaś udział w pokazowym meczu piłki ręcznej w Rzeszowie. Jeśli się nie mylę, był to twój pierwszy występ od maja 2016 roku.
Anna Wysokińska, była reprezentantka Polski: – Faktycznie. Słysząc taką datę, wydaje się to strasznie odległe... Ale rzeczywiście, to był mój pierwszy "mecz" po bardzo długiej przerwie.

– Jak się z tym czujesz? Tęskniłaś za piłką ręczną?
– Jak powiem, że nie, to...

– To będzie to normalna odpowiedź.
– W takim razie: nie, nie tęskniłam za piłką ręczną, nie tęsknię i raczej nie będę tęsknić.

– Czym jest to spowodowane?
– Przestało mi to sprawiać radość. Przestałam grać, bo straciłam do tego serce. Po prostu. Jestem osobą, która jeśli coś robi, to robi to na sto procent. Nie widziałam sensu kontynuować coś, co nie sprawiało mi radości, a przez co dodatkowo czułam się jak się w kieracie. Chciałam spróbować czegoś innego, wykorzystać przy tym swoje wykształcenie i wiedzę zdobytą podczas studiów, a nade wszystko – ułożyć normalne, spokojne życie.

Czym się zajmuję? Pracuję w pewnej niemieckiej firmie, a poza tym... rozkoszuję się życiem. Anna Wysokińska

– Ze szczypiorniakiem i tak jesteś związana, bo trenujesz w Niemczech bramkarzy trzecioligowego klubu TGS Pforzheim.
– No i poprzez męża, Michała [obrotowy, były młodzieżowy reprezentant Polski, grał m.in. w klubach z Gdańska i Głogowa – przyp. red.], który również tam występuje.

– Myślałaś w tej sytuacji o roli pierwszego trenera?
– Oj nie... To nie dla mnie. Nie do końca lubię też określać się jako trener bramkarzy. Jestem tam po prostu osobą do pomocy. Nigdy nie widziałam się natomiast w roli trenera i... chyba się nie "zobaczę". Odpowiada mi taki stan, jaki jest obecnie. Z jednej strony pozwala mi to zostać przy dyscyplinie, ale tak w dłuższej perspektywie – nie potrafię sobie tego wyobrazić. Lubię swoje nowe życie.

– Po ponad 20 latach regularnych treningów i występów doszłaś do ściany? To był odpowiedni moment, by powiedzieć sobie "dość"?
– Tak, doszłam do wniosku, że to koniec. Patrząc na mój ostatni sezon, czyli ten 2016/17, właściwie już w grudniu uświadomiłam sobie, że pora kończyć grę. Później praktycznie z każdym dniem i każdym wypowiedzeniem tego na głos coraz bardziej podobał mi się pomysł skończenia z piłką. W Ankarze, gdzie wówczas grałam, miałam kontrakt do końca czerwca 2017 roku. Wypełniłam go, bo tak powinno się moim zdaniem zachować i powiedziałam: dziękuję. Teraz jestem bardzo szczęśliwą panią emerytką.

(fot. PAP/Marcin Bielecki)

– Emerytka w wieku 31 lat, to brzmi co najmniej ciekawie... Twoja historia jest niemal analogiczna do tej szwedzkiego rozgrywającego Kima Ekdahla du Rietza, który po latach gry na najwyższym poziomie zakończył karierę w wieku 27 lat, bo miał dość piłki ręcznej. Po niecałym roku mimo wszystko wrócił do gry. Ty nie miałaś podobnych myśli?
– Nie, kompletnie. Ani raz nie pomyślałam o powrocie.

– Blisko roczną przerwę du Rietz spędził na podróżach. Czym zajmuje się "emerytka" Anna Wysokińska?
– Pracuję. Jestem pracownikiem biurowym w pewnej niemieckiej firmie w Pforzheim. Do tego "szkolę" bramkarzy w TGS, choć tak jak wspomniałam, szkolenie ich to zbyt dużo powiedziane. A poza tym... żyję! Po prostu żyję, cieszę się codziennością. Przez ten rok miałam czas na spotkania z rodziną, trochę też pozwiedzałam. W planach mamy wraz z Michałem kolejne podróże, o ile oczywiście czas na to pozwoli. Czym się zajmuję? Rozkoszuję się życiem.

– Gdy rok temu ogłosiłaś zakończenie kariery, powiedziałaś też, że zostawiasz sobie "furtkę" na wypadek ewentualnego powrotu. Załóżmy, że czołowy klub w Niemczech składa Ci ofertę...
– Nie.

– W ogóle nie bierzesz tego pod uwagę?
– Nie, ani trochę. Sporym zaskoczeniem było dla mnie, że po dwóch latach spędzonych w Turcji – a nie jest to najsilniejsza liga świata – dostałam kilka propozycji od lepszych i gorszych drużyn. Może samym zaskoczeniem nie było to, że te oferty się pojawiły, ale to ile ich było. Niemniej już wtedy wiedziałam, że to koniec i nic nie skłoni mnie do zmiany decyzji.

(fot. PAP/Marcin Bielecki)

– A reprezentacja? Nie żałujesz, że nie zagrasz już w drużynie narodowej?
– Trochę tak, ale... W reprezentacji to trener ze mnie zrezygnował, a nie ja z drużyny i trenera...

– U Kima Rasmussena byłaś podstawową zawodniczką. Gdy Leszek Krowicki objął po nim drużynę, ani raz się z Tobą nie skontaktował, mimo że jeszcze przez rok występowałaś w Turcji.
– Tak, to prawda. Tego kontaktu nie było, więc wychodzi na to, że nie byłam trenerowi potrzebna.

– Czyli to zamknięty rozdział.
– Owszem.

– Wracasz wspomnieniami do meczów kadry? Dwa razy dotarłaś z nią do półfinału mistrzostw świata...
– Jasne, przecież wciąż spotykam się z dziewczynami z reprezentacji, a czasem trzeba też coś pokazać chłopakom w Niemczech. Fajne chwile... ale to już tylko wspomnienia.

MŚ: Polska – Węgry (skrót)

– Gdy w 2013 roku po raz pierwszy w historii kobiecego szczypiorniaka w Polsce awansowałyście do półfinału mistrzostw wydawało się, że mamy drużynę na dekadę. Patrzę na skład waszego zespołu i pięć lat później tylko pięć z szesnastu zawodniczek wciąż gra w piłkę...
– Musimy zdawać sobie sprawę ze zmiany pokoleniowej. To przechodzi każda reprezentacja, choć wydaje mi się, że u nas wiele z tych zawodniczek można było jeszcze zatrzymać. Nie trzeba było tego robić tak drastycznie, jak jest teraz. Ja jednak lubię mówić, że się nie znam i nie wypowiadam się. Byłam w kadrze, coś dla niej zrobiłam, coś przeżyłam, a teraz... Ktoś inny się w to "bawi". Oczywiście jak najbardziej trzymam kciuki za dziewczyny, życzę im powodzenia. Podczas zeszłorocznych mistrzostw świata w Niemczech byłam nawet na ich meczu w Bietigheim i udało się nam później zobaczyć.

– I to był jeden z niewielu meczów piłki ręcznej, jakie widziałaś przez ten rok.
– Dokładnie. Od momentu zakończenia kariery widziałam może z dziesięć spotkań szczypiorniaka. Ten jednak nie mógł mnie ominąć, to moje koleżanki. Trzymam za nie kciuki, niech osiągają jak najlepsze wyniki, ale to już nie jest moja bajka.

***

Anna Wysokińska (z d. Baranowska) – bramkarka, była reprezentantka Polski w piłce ręcznej. Z kadrą dwukrotnie dotarła do półfinału mistrzostw świata w 2013 i 2015 roku. Wystąpiła też na mistrzostwach Europy w 2014 roku. Mistrzyni Polski, grała m.in. w Vitaralu Jelenia Góra, SPR Lublin oraz niemieckim SG BBM Bietigheim i tureckim Ankara Yenimahalle BSK. W maju 2016 roku zakończyła karierę w wieku 29 lat.

***

Czytaj więcej nt. piłki ręcznej:
Trzeci Dujshebaev w Kielcach. We wtorek debiut w PGE VIVE
Mecze Gwardii Opole w Pucharze EHF w TVP
Jesienią start el. ME 2020. Polska – Niemcy w nowej hali w Gliwicach

najpopularniejsze

Transferowy rekord w Monachium? Chcą mistrza świata

"Lewy" w najlepszych "11". Znowu klasa światowa

Magdalena Piekarska – medalistka mistrzostw świata i Europy w szermierce wygrała z rakiem

Ranking WTA: Wozniacki wiceliderką, minimalny awans Radwańskiej

Luis Enrique: nie możemy marnować żadnego meczu, nawet towarzyskiego