tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Lekkoatletyka. Kevin Mayer i Eliud Kipchoge przesuwają granice możliwości

Dwa rekordy świata w dwóch różnych miastach i w różnych konkurencjach. Takie zdarzenie miało ostatnio miejsce 62 lata temu. A w niedzielę, 16 września powtórzyli je francuski dziesięcioboista, Kevin Mayer oraz kenijski maratończyk, Eliud Kipchoge.
Eliud Kipchoge (fot. Getty Images)

6 maja 2017 roku, tor wyścigowy w Monzie niedaleko Mediolanu. Mistrz olimpijski w maratonie, Eliud Kipchoge w asyście kilku pacemakerów wbiega na metę w czasie 2:00:25. Do złamania magicznej bariery 2 godzin na królewskim dystansie zabrakło niespełna pół minuty. – Tam miał warunki wręcz laboratoryjne. Pacemakerów, idealną porę dnia, osłonę od wiatru. Okazało się, że granica 2 godzin nie jest do złamania nawet dla niego – wspomina tamten dzień Henryk Szost, rekordzista Polski w maratonie (2:07:39). Przyznaje jednocześnie, że wynik, osiągnięty przez Kipchoge w niedzielę (2:01:39) w Berlinie robi na nim większe wrażenie.

Liczy się każda sekunda

– Tym razem był to standardowy bieg. Od połowy dystansu Eliud walczył już właściwie tylko z czasem. Niespodzianką jest na pewno aż tak mocne poprawienie tego rekordu (minuta i 18 sekund). Każda sekunda na tym poziomie znaczy bardzo dużo. Trudno sobie wyobrazić, jak mocne tempo trzeba dyktować na taki wynik. To około 2:54 min. na kilometr. A Kipchoge na mecie nie wyglądał na zmęczonego. Jednak wpływ na to mogła mieć radość z pobicia rekordu – twierdzi Szost.

W ciągu ostatnich 15 lat maratoński rekord globy wśród mężczyzn poprawiany był siedmiokrotnie, za każdym razem w Berlinie! – Stolica Niemiec ma najszybszą trasę na świecie, to potwierdza się od dawna – przyznaje rekordzista Polski, który kilka tygodni temu podczas mistrzostw Europy właśnie w Berlinie zajął 19. miejsce. – Poza tym, ustanawianie rekordu świata na dystansie maratońskim przez Kenijczyków stało się w ostatnich latach powszechne. Co chwila ktoś z nich urywa kolejne sekundy. Jednak ten wynik jest wyjątkowy, bo poprawiony o ponad minutę. Kipchoge jest obecnie bez wątpienia numerem jeden tej konkurencji. Nie sądzę jednak, żeby w najbliższym czasie mógł pobiec szybciej – kończy Szost.

Kevin Mayer (fot. Getty Images) Introwertyk zdeklasował Eatona

Wyczyn Eliuda Kipchoge jest niesamowity, ale kto wie, czy nie bardziej spektakularny okazał się rekord świata Kevina Mayera w dziesięcioboju, ustanowiony w niedzielne popołudnie w Talence. Podczas zawodów Decastar Francuz uzyskał rezultat 9126 pkt! 3 lata temu w trakcie mistrzostw świata w Pekinie Amerykanin Ashton Eaton zgromadził 9045 pkt. i wydawało się, że ten wynik przetrwa przynajmniej dekadę. Jednak w styczniu 2017 roku 28-letni Eaton zakończył karierę, co było zaskoczeniem dla kibiców. Dziesięciobój doczekał się w krótkim czasie kolejnego dominatora. Mayer uzyskał w niedzielę w Talence następujące wyniki w poszczególnych konkurencjach 10.55 sek. na 100 m, 7.80 m w dal, 16.00 m w kuli, 2.05 m wzwyż, 48.42 sek. na 400 m, 13.75 sek. na 110 m pł, 50.54 m w dysku, 5.45 m o tyczce, 71.90 m w oszczepie i 4:36.11 na 1500 m. Po przeliczeniu na punkty dało to łącznie 9126 pkt.

– Byłem świadkiem rekordu Eatona i teraz również startowałem w Talence. Muszę przyznać, że Francuza ogląda się lepiej niż Amerykanina – mówi Paweł Wiesiołek, najlepszy obecnie polski dziesięcioboista, który w niedzielę zajął 7. miejsce z wynikiem 7684 pkt. – Mayer jest równiejszy, ma o wiele lepsze konkurencje rzutowe. Oczywiście traci na szybkościowych – 100 m, 400 m, skok w dal, a także w biegu na 1500 m. Jednak i tak wystarcza to do zdeklasowania Ashtona. Jaki jest Kevin? Introwertyk podczas konkursów, zero kontaktu wzrokowego z rywalami, bardzo skoncentrowany. Wychodzi na stadion i robi swoje. A po zawodach cieszy się, pozdrawiając publiczność. Trzeba przyznać, że rodacy zgotowali mu gorącą owację. Sześć tysięcy osób w Talence kibicowało w niesamowity sposób.

26-letni mistrz świata 2017 i wicemistrz olimpijski 2016 ustanowił rekord świata cztery tygodnie po swojej porażce w mistrzostwach Europy. – W Berlinie spalił wszystkie próby w skoku w dal i nie został sklasyfikowany – wspomina rekordzista Polski w 10-boju, Sebastian Chmara (8566 pkt.). – Nic więc dziwnego, że w mityngu w Talence chciał się zrehabilitować. Udowodnić, że jest najlepszy na świecie. Gdyby lepiej pobiegł na 1500 metrów, czy uzyskał lepszy wynik w skoku wzwyż, na co go stać, mielibyśmy rezultat 9200 punktów. Ale moja wyobraźnia nie sięga aż tak daleko…

Chmara chwali Mayera za konkurencje rzutowe. – Oszczep na poziomie 72 metrów, czy powyżej 50 metrów w dysku to jak na dziesięcioboistę wyniki kosmiczne – twierdzi. – Oczywiście zdarzają się wieloboiści z wyśrubowanymi rekordami życiowym, którzy nie potrafią powtórzyć tych wyników w jednym, dwudniowym starcie. Gdybym podsumował swoje życiówki miałbym około 8800-8900 m. Sęk w tym, że 10-bój trwa tylko dwa dni i trzeba się wykazać na jednym stadionie, w tych samych warunkach. To dlatego wieloboiści nazywani są najwspanialszymi lekkoatletami – kończy halowy mistrz świata 1999, a obecnie komentator TVP Sport.