tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

LM: osiem lat temu narodziła się supergwiazda

Inter Mediolan w pierwszej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów zmierzy się u siebie z Tottenhamem Hotspur. Starcie tych drużyn przywodzi na myśl pamiętny mecz tych drużyn z 2010 roku. Spotkanie, w trakcie którego narodziła się nowa supergwiazda futbolu.
Gareth Bale w meczach przeciwko Interowi Mediolan w 2010 roku (fot. Getty)

Wraca Liga Mistrzów! Mecz Real Madryt – AS Roma w TVP

Tottenham wraca na Stadio Giuseppe Meazza po prawie ośmiu latach. W 2010 roku Spurs przegrali tu w meczu grupowym Ligi Mistrzów z Interem Mediolan 3:4 (0:4). Wynik nie był jednak w tym spotkaniu najważniejszy. Fani londyńskiego klubu zresztą chyba nigdy nie byli tak podekscytowani po porażce. A wszystko za sprawą Garetha Bale’a. Tego wieczoru narodził się na nowo, jako jeden z najlepszych piłkarzy na świecie. A przecież niewiele brakowało, by nigdy nie zasmakował gry w najważniejszych rozgrywkach w Europie.

Plaga kontuzji i bliski transfer do Nottingham Forest

Walijczyk do Spurs przyszedł jako utalentowany lewy obrońca z Southampton. 17-latek w 2007 roku podpisał z klubem z White Hart Lane czteroletni kontrakt. Łącznie Tottennham zapłacił za niego 7 mln funtów, co na ówczesne czasy było dość pokaźną kwotą za mało znanego młodego piłkarza.

Początki Walijczyka na White Hart Lane były jednak bardzo obiecujące. Swojego debiutanckiego gola strzelił już w drugim występie w barwach Kogutów (remis 3:3 z Fulham). Dwa tygodnie później Bale był już na ustach wszystkich kibiców z północnego Londynu, gdy w derbach z Arsenalem strzelił pięknego gola z rzutu wolnego. Tottenham przegrał mecz 1:3, ale wydawało się, że ma w swojej kadrze niebywale utalentowanego zawodnika.

Gdy wydawało się, że wszystko idzie po myśli Bale’a – na drodze do dalszego rozwoju stanęły kontuzje. Skomplikowana operacja kostki i długa rehabilitacja spowodowała, że Walijczyk nie pojawił się na boisku aż do końcówki sezonu 2008/09. Potem przytrafiła się jeszcze kontuzja kolana i Tottenham już właściwie "postawił krzyżyk" na zawodniku z Cardiff. Kameruńczyk Benoit Assou-Ekotto wypełnił z powodzeniem lukę na boku defensywy i nic nie wskazywało na to, że Bale ma szansę przebić się do pierwszego składu Spurs.

Tym bardziej, że ciążyła nad nim dodatkowa presja. Presja "klątwy Bale’a". Do 26 września 2009 roku Tottenham z Balem w składzie nie wygrał bowiem żadnego meczu (rekordowe 24 mecze bez zwycięstwa). Dopiero po ponad dwóch latach zły urok został zdjęty z piłkarza, gdy ówczesny trener Spurs – Harry Redknapp postanowił wprowadzić go na boisko w 85. minucie spotkania Premier League z Burnley, w którym drużyna z White Hart Lane prowadziła już... 4:0. Ku uciesze fanów nie nastąpiła ekspresowa "remontada", a wręcz przeciwnie – dwie minuty później Robbie Keane skompletował swojego hat-tricka w tym meczu i Bale mógł się cieszyć ze swojej pierwszej wygranej w barwach Kogutów. Na pierwsze zwycięstwo w lidze, gdy grał od pierwszej minuty, Walijczyk musiał jednak poczekać aż do stycznia 2010 roku. Wydawało się, że będzie to jedno z ostatnich osiągnięć Bale’a w Tottenhamie. W zimowym oknie transferowym wiele bowiem wskazywało na to, że zostanie on sprzedany do występującego w niższej lidze – Nottingham Forest. Jak potoczyłaby się wówczas jego kariera? Nigdy się nie dowiemy, ale ciężko przypuszczać, że Bale zostałby w pewnym momencie najdroższym piłkarzem w historii, gdyż eksplozja jego talentu miała dopiero nadejść.

Walijczyk wbija się do pierwszego składu i zmienia pozycję

Transfer do zespołu z City Ground nie doszedł do skutku, głównie ze względu na problemy zdrowotne w kadrze Tottenhamu. Młody obrońca z Cardiff wykorzystał to w pełni. W kolejnych miesiącach coraz bardziej zyskiwał pewność siebie, a dzięki kontuzji Benoit Assou-Ekotto na dobre zadomowił się w pierwszym składzie. Efekt? Zwycięski gol Bale’a w Derbach Północnego Londynu z Arsenalem (2:1) w kwietniu 2010, trzy dni później zwycięski gol w meczu z późniejszymi mistrzami Anglii – Chelsea (2:1), pierwsza w karierze nagroda dla najlepszego piłkarza miesiąca Premier League i awans z Tottenhamem do Ligi Mistrzów po zakończeniu sezonu na czwartej pozycji w końcowej tabeli.

Na początku sezonu 2010/11 Bale kontynuował świetną formę. Jednak do zdrowia powrócił też Benoit Assou-Ekotto – jeden z ulubieńców Harry’ego Redknappa. Angielski szkoleniowiec wpadł jednak na pomysł, jak obu piłkarzy zmieścić w pierwszym składzie swojej drużyny. W ten oto sposób przed meczem z Interem Mediolan Bale został przesunięty na lewe skrzydło pomocy Spurs.

Po nerwowych, ale pomyślnie przebrniętych przez Tottenham, eliminacjach do Ligi Mistrzów – Koguty znalazły się w grupie z broniącym tytułu mistrzem Włoch Interem Mediolan, niemieckim Werderem Brema i mistrzem Holandii – Twente. Po remisie w Bremie i zwycięstwie z zespołem z Enschede u siebie Koguty czekał najważniejszy sprawdzian w ich debiutanckim sezonie w Lidze Mistrzów.

Narodziny gwiazdy

Wyprawa Spurs na San Siro 20 października 2010 roku przejdzie do historii. Choć wydawało się, że będzie to mecz do zapomnienia – przynajmniej dla fanów Tottenhamu. Nie minęły dwie minuty spotkania, a już Inter mógł cieszyć się z prowadzenia po golu Javiera Zanettiego. W 10. minucie mecz dla gości właściwie powinien się skończyć. Heurelho Gomes w polu karnym sfaulował napastnika Jonathana Biabiany’ego i sędzia nie miał innej możliwości, jak wyrzucić brazylijskiego bramkarza z boiska i przyznać "jedenastkę" gospodarzom. Chwilę później Samuel Eto’o skutecznie wykorzystał rzut karny i można się było zastanawiać – ile goli do końca spotkania stracą jeszcze piłkarze Tottenhamu? W 14. minucie było już 3:0 dla Interu po trafieniu Dejana Stankovicia. Wydawało się, że kompletnie zamroczona drużyna Harry’ego Redknappa może zostać kompletnie upokorzona. Do przerwy licznik zatrzymał się na czterech straconych golach. Kolejną bramkę zdobył bowiem Samuel Eto’o.

Piłkarze Tottenhamu schodzili do szatni z opuszczonymi głowami, kompletnie załamani swoją postawą na boisku. Nic nie wskazywało na to, że w drugiej połowie osłabiona brakiem jednego piłkarza drużyna z Londynu będzie w stanie podjąć jakąkolwiek walkę.

W drugiej części gry można było zauważyć, że Inter postanowił się nie przemęczać, a Tottenham próbował nieśmiało zniwelować rozmiary porażki, co jednak w "10" było niezwykle utrudnione. Szczególnie biorąc pod uwagę, że rywalem była drużyna broniąca tytułu Ligi Mistrzów. Drużyna niezwykle doświadczonych piłkarzy. Tak doświadczonych, jak prawy obrońca Nerazzurrich – Brazylijczyk Maicon, wybierany w 2010 roku do Najlepszej Drużyny MŚ w RPA, Najlepszej Drużyny Roku UEFA, Najlepszej Drużyny Roku FIFA a także zdobywca nagrody dla Najlepszego Obrońcy Roku UEFA.

To, co jednak nastąpiło w tym meczu i późniejszym rewanżu na White Hart Lane – kompletnie zniszczyło Maicona. Nigdy już nie był tym samym zawodnikiem. Nigdy już nie zdobył żadnej nagrody indywidualnej, czy drużynowej. Nikt od tamtego dnia nie wybrał go do żadnej Drużyny Roku. A osobą, która dopełniła dzieła zniszczenia był właśnie Bale.

W 52. minucie Walijczyk wykonał kapitalny – niemal 50-metrowym rajd z własnej połowy boiska, przy którym ośmieszył Maicona i Javiera Zanettiego a na koniec umieścił piłkę w siatce obok bezradnie stojącego przy słupku Julio Cesara. 21-latek dał więc w tym momencie fanom Spurs honorowego gola, na którego tak bardzo liczyli. To nie był jednak koniec emocji.

W ciągu dwóch minut (90 i 91. minuta spotkania) Bale wykonał kolejny rajd przez prawie pół boiska i wykończył świetną akcję Aarona Lennona. Tym samym dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i skompletował swojego pierwszego w karierze klasycznego hat-tricka. Można przypuszczać, że gdyby zawodnik Tottenhamu miał jeszcze trochę czasu – ponownie wkręciłby defensywę Interu w ziemię i być może zapewnił nawet trzy punkty drużynie z White Hart Lane. Tak się jednak nie stało i Spurs schodzili z boiska po porażce 3:4 (0:4). Ale tym razem już z wysoko podniesionymi głowami.

Świat zadrżał po koncercie Bale’a na San Siro

Tego dnia umarł mit wielkiej, szczelnej defensywy Interu z Walterem Samuelem, Lucio, Javierem Zanettim i przede wszystkim – Maiconem na czele. Narodził się za to nowy wirtuoz piłki nożnej – Gareth Bale. O jego niesamowitych umiejętnościach niedługo mieli się przekonać kolejni obrońcy na świecie.

– Wszyscy się go boją. Maicon jest jednym z najlepszych obrońców na świecie a on go zabił – mówił po meczu o Bale’u jego ówczesny kolega z drużyny – Rafael van der Vaart.

"Bale to bez wątpienia największa sensacja Ligi Mistrzów. Zapytajcie Maicona jak się czuje po jego występie przeciwko Interowi. Zostawił go na pastwę losu martwego na boisku, a Lucio wyglądał jakby próbował gonić ślad po samolocie na niebie" – pisał z kolei o występie Walijczyka hiszpański dziennik "El Mundo".

Co nie udało się Tottenhamowi na San Siro – udało się na White Hart Lane niecałe dwa tygodnie później. Z wschodzącą gwiazdą na skrzydle – Spurs ograli u siebie Inter 3:1 po dwóch asystach Bale’a i awansowali do fazy pucharowej LM z pierwszego miejsca w grupie. Potem o sile zespołu Redknappa przekonała się kolejna drużyna z Mediolanu – AC Milan pokonany w dwumeczu 1/8 finału.

Fantastyczna przygoda klubu z północnego Londynu skończyła się dopiero na ćwierćfinale, gdy przeszkodą nie do przejścia okazał się Real Madryt.

Rewanż po ośmiu latach

Od tamtej niezwykłej kampanii Gareth Bale wyrósł na jednego z najlepszych zawodników na świecie. Seryjnie zgarniał nagrody na Najlepszego Piłkarza Premier League. We wrześniu 2013 roku stał się też najdroższym, gdy za 100.8 mln euro zakupił go Real Madryt. Od tamtej pory Walijczyk kolekcjonował kolejne nagrody i trofea, choć ze zmiennym szczęściem grał w barwach Królewskich. Musiał uznać wyższość w klubowej hierarchii Cristiano Ronaldo. Jednak po odejściu Portugalczyka do Juventusu w letnim oknie transferowym – z powodzeniem zastępuje go w roli lidera.

Tymczasem Tottenham bez Bale’a, pod wodzą Mauricio Pochettino, zaczął regularnie występować w Lidze Mistrzów. W drużynie z White Hart Lane pojawiły się nowe gwiazdy – z Harrym Kanem na czele. Ciężko przypuszczać, by w nadchodzącym meczu z Interem eksplodował nowy talent, gdyż większość piłkarzy ma już wyrobioną markę. Lucas Moura, Christian Eriksen, Dele Alli, Son Heung-min, czy Erik Lamela z pomocy Spurs to piłkarze bardzo cenieni w Europie. Zmieniła się też renoma obu klubów. Inter nawet na Stadio Giuseppe Meazza nie będzie faworytem meczu z Tottenhamem. Nerazzurri wracają do fazy grupowej LM po aż siedmiu latach absencji. Tymczasem Tottenham w zeszłym sezonie odpadł w 1/8 rozgrywek po bardzo wyrównanym meczu z Juventusem. Niezwykle ciekawie zapowiada się więc to starcie z perspektywy ostatniego pojedynku sprzed ośmiu lat.

W innym meczu grupy B FC Barcelona zmierzy się z PSV Eindhoven.

Z kolei już w środę Gareth Bale powinien wystąpić w hicie Ligi Mistrzów, w którym Real Madryt zmierzy się z Romą. Zapraszamy na studio przed meczem w środę 19 września od 19:05 do TVP Sport, na SPORT.TVP.PL oraz do naszej aplikacji mobilnej. Transmisja spotkania także w TVP 1 (od 20:55).

Wraca Liga Mistrzów! Mecz Real Madryt – AS Roma w TVP

najpopularniejsze

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

Podanie Slaughtera i "czucie gry" Mateusza Ponitki. Piękna akcja Polaków

ME 2018 piłkarek ręcznych. Polska – Serbia: "no look pass" Kingi Achruk i bramka Kingi Grzyb [WIDEO]

Co dalej ze Stocznią Szczecin? "Titanic tonie"

ME 2018 piłkarek ręcznych. Polska – Dania: czerwona kartka dla Karoliny Kochaniak [WIDEO]