tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Rafał Pietrzak, żołnierz Brzęczka. "Zmieniła mnie kontuzja"

– Przez miesiąc mogłem tylko leżeć, byłem nieporadny. Kontuzja mnie zmieniła. Dziś jestem innym piłkarzem – opowiada Rafał Pietrzak, obrońca Wisły Kraków i nowy reprezentant Polski.
Rafał Pietrzak i Robert Pich (fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Nowy ranking FIFA. Belgowie dołączyli do Francji

Mateusz Karoń, SPORT.TVP.PL: – Jest szczęśliwe zakończenie, ale ostatnie dwa lata to była droga przez mękę. Zaczęło się od zerwania ścięgna Achillesa…
Rafał Pietrzak:
– Czasami miałem dość wszystkiego. Pojawiały się czarne myśli; obawy, że już nie wrócę. Marcin Komorowski przez taką kontuzję musiał pożegnać się z piłką.

– Skończyć karierę po rozbieganiu? Brzmi dziwnie.
– Jak coś ma się wydarzyć, to na pewno się wydarzy. Wyszedłem na boisko po meczu z Górnikiem Łęczna, podbiegłem i usłyszałem trzask. Upadłem, myślałem że to nic poważnego. „Może się pośliznąłem?” – uznałem. Próbowałem wstać, ruszyłem nogą i poczułem ból, jakby coś w środku się rozrywało. Upadłem ponownie. Adam Dźwigała grał wtedy w Górniku. Oni też mieli rozbieganie, tyle że po drugiej stronie. A i tak usłyszał huk. Trener od przygotowania fizycznego wsadził w Achillesa całego palca i stwierdził, że jest zerwanie.

– Czekała operacja i żmudna rehabilitacja?
– Codziennie robiłem te same ćwiczenia, ale długo nie widziałem efektów. Pamiętam radość, gdy pierwszy raz mogłem pomachać stopą: zdjąłem buta ortopedycznego, zrobiłem pełny ruch i może to śmieszne, ale czułem się wspaniale.

Jerzy Brzęczek i Roberto Mancini (fot. Getty Images)

– Duży postęp?
– Przez miesiąc mogłem tylko leżeć. Czekałem, aż będę w stanie ruszać stopą. Uczyłem się chodzić od nowa jak niemowlak. Noga była słaba, nieskoordynowana. Miałem zły humor, ale rodzice cały czas pomagali, podtrzymywali mnie na duchu. „Będzie lepiej, to dopiero drugi miesiąc” – powtarzali, zmieniając tylko czas.

– Brakowało cierpliwości?
– Czasami. Nie wolno wtedy obciążać nogi. Nie umiałem usiedzieć w miejscu. Zacząłem chodzić? Chciałem jechać do klubu, odwiedzić chłopaków. Wkurzało mnie, że nagle stałem się nieporadny i zależny. Nie mogłem sam wstać. Jazda samochodem wykluczona; zakaz naciskania na pedał, problemy przy wysiadaniu…

– Dało się wytrzymać…

– Przeszedłem ten okres. Dostałem olbrzymie wsparcie i jestem za nie wdzięczny. Dzięki rodzinie i kolegom nakręcałem się na ciężką pracę. Ludzie powtarzają banał: „wrócisz silniejszy”. Coś w nim jest. Zmieniłem się, pomógł mi trener mentalny Konrad Czapeczka. Znaliśmy się jeszcze z reprezentacji młodzieżowej.

– Te sesje dają wiele?
– Nie siadałem na kozetce. Piliśmy kawę, gadaliśmy, a Konrad „przemycał” treści. Cieszyło mnie powracające zdrowie, zacząłem je bardziej doceniać. Nie miałem blokad psychicznych. Żartowałem jedynie, że na rozbieganie już nie wychodzę. Nie wolno się w takich sytuacjach zbytnio się przejmować. Trzeba być skupionym na najbliższych zadaniach.

– To co zrobić, żeby w trzy miesiące dostać się z III ligi do reprezentacji Polski?

– Patrzę na to spokojnie. Było trochę przypadku. Wisła przeszła poważne zmiany; trenerem został Maciej Stolarczyk, a dyrektorem sportowym Arek Głowacki; odeszło wielu piłkarzy i dzięki temu dostałem szansę. Gdyby Joan Carrillo został, pewnie nie byłoby mnie już w Krakowie...

– Nie po drodze z tym szkoleniowcem?

– Nie mieliśmy żadnego kontaktu. Nie znałem go. Wiedziałem, że nie będę miał miejsca u Carrillo – tylko tyle.

Liga Narodów: Włochy – Polska 1:1 (skrót meczu)

– Amatorskie rozgrywki nauczyły pokory?
– Nie o to chodzi. Nie miałem problemów, żeby zagrać w rezerwach. Nie strzelałem fochów. Chciałem odzyskać formę, a przy okazji pomóc młodym. Początkowo nie czułem odległości na boisku, miałem kłopoty z przyjęciem. Trzeba czasu, a propozycja Zagłębia wydawała się idealna. Dariusz Motała szukał kogoś, kto wzmocniłbym rywalizację na lewej obronie po urazie Daniela Dziwniela. Zgodziłem się, wyszło jak wyszło, ale nie żałuję. Wisła nie ma drugiego zespołu, a w pierwszym nie dostałbym szansy.

– Były myśli, że trzeba będzie zacząć od I ligi?

– Szukałem pozytywów. Wiedziałem, na czym stoję. Zagłębie Lubin nie odwlekało decyzji. Dostałem oferty z GKS Katowice i Zagłębia Sosnowiec. Oba kluby są dla mnie ważne. Później zadzwonił Jerzy Brzęczek, który chciał mnie ściągnąć do Wisły Płock. Z menedżerem uznaliśmy to za najlepszą opcję. Trener znał mnie z Katowic. Pewnie bym tam poszedł, ale Maciej Stolarczyk postawił weto. Zapowiedział, że nikt już nie odejdzie i każdy zaczyna z czystą kartą.

– Masowe odejścia były zrozumiałe. W Wiśle Kraków problemy goniły problemy...

–Trener powiedział, że potrzebuje ludzi rozumiejących sytuację i chcących nadal tu być. Nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Może przyjdzie inwestor i wypłaci zaległości? Cieszymy się, że gramy ładnie, osiągamy dobre rezultaty – to nasza praca.

– Ale w takich momentach temat kłopotów zawsze jest obecny.

– Nie był, naprawdę! Mieliśmy jedną rozmowę z trenerem. Mogliśmy zaakceptować jego warunki albo nie. Zbudowaliśmy świetną atmosferę podczas obozu. Duża w tym zasługa sztabu szkoleniowego. Jesteśmy świetnie przygotowani fizycznie oraz mentalnie.

Mecz towarzyski: Polska – Irlandia 1:1 (skrót meczu)

– 5:2 z Lechem, 5:2 z Lechią… Proszę mi to wytłumaczyć.
– Strzelamy, co mamy. W pierwszych meczach byliśmy nieskuteczni, a potem lepiej od nas zagrał jedynie Śląsk Wrocław. Wygraliśmy szczęśliwie (1:0). Sztab jest typowo krakowski. Chcą, byśmy pokazywali ładną piłkę. Mamy w siebie wierzyć i nie wybijać jej na oślep.

– Im gorzej tym lepiej?
– Kiedy nie ma pieniędzy, tworzy się dobra atmosfera.

– Wcześniej było zbyt międzynarodowo?
– Nie odpowiem. Długo miałem kontuzję, byłem wypożyczony.

– Kołdra nie okaże się zbyt krótka?
– Zawodnicy wchodzący z ławki dają dobre zmiany. Koledzy, którzy nie mają miejsca w składzie, mocno naciskają. Podchodzimy spokojnie do tych wyników, ale czujemy się pewnie.

– Z takiego zespołu łatwiej dostać się do kadry?

– Zdecydowanie. Wyglądamy dobrze i dziękuję chłopakom. Bez nich nie zostałbym powołany. Zrobię wszystko, żeby jeszcze wystąpić w reprezentacji.

– Czuje się pan już żołnierzem Brzęczka?

– Tak. Dał mi szansę w reprezentacji. Dużo nauczył w GKS Katowice. Lubiłem grać ofensywnie, ale trener tonował, poprawiłem grę w obronie. Zapominałem o niej, a trzeba włączać się do ataków w odpowiednim momencie. „Jesteś przede wszystkim obrońcą” – powtarzał. Poza tym, wystawiał mnie też na skrzydłach i w środku pomocy.

– Powołanie zaskoczyło. Jak bardzo?
– Zupełnie się nie spodziewałem. Po telefonie był szok, ale też wielka radość. Koledzy sporo żartowali. Jak trafiłem do bramki podczas treningu, zaraz szydzili: „oho! Brzęczek w krzakach z lornetką” albo „Maciej Rybus już się boi!”.

– Decyzja selekcjonera wydawała się bardzo ryzykowna, trochę niezrozumiała i przedwczesna.
– Nie czytam opinii w Internecie. Też byłem zaskoczony powołaniem. Cóż, wszystkich nie zadowolę. Pojechałem pokazać się z selekcjonerowi, a nie myśleć o tym, co w Internecie. Robię swoje.

– Zgrupowanie peszyło?

– Pierwszy dzień był najgorszy. Musiałem poznać część drużyny, otoczkę...

– Powołanie powoduje, że piłkarz rośnie w oczach?
– Bodziec do jeszcze cięższej pracy. Rozwija już trening z zawodnikami tej klasy. Poza tym, czuję, że jestem bliżej marzeń. Reprezentant nie może grać słabych meczów w lidze.

– Jak utrzymać się na fali?

– Muszę codziennie konsekwentnie wykonywać pracę. Nie chcę też zbytnio się napinać i przekombinować. Robię wszystko jak wcześniej.

Rozmawiał Mateusz Karoń


***

Rafał Pietrzak – urodził się 30 stycznia 1992 roku w Sosnowcu. Początki kariery wiązał z tamtejszym Zagłębiem. Od kilku lat jest piłkarzem Wisły Kraków, do której przed sezonem wrócił z wypożyczenia do Zagłębia Lubin. Zdążył już zadebiutować w reprezentacji Polski, dla której rozegrał dwa mecze. Przez krótki czas Pietrzak współpracował z Jerzym Brzęczkiem w GKS Katowice.

najpopularniejsze

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

ME 2018 piłkarek ręcznych: tytuł dla Francuzek. Nie przeszkodziła im decyzja sędziów

Wojciech Fortuna wskazał faworyta TCS. "Nasi spróbują go dorwać"

Mistrzowska zagrywka Bońka. "Wolę młodzieżowca z Polski niż z Mołdawii"

PŚ w Tomaszowie Mazowieckim. Zbigniew Bródka: start w Polsce to spełnienie marzeń