tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Szef TVP Sport Marek Szkolnikowski o boksie, żużlu, cyklu WTA…

– Od października ruszy program Retro TVP Sport, w którym będziemy przypominać najbardziej zapadające w pamięć wydarzenia z przeszłości. Na pierwszy ogień idzie mecz Sampdoria – Legia z 1991 roku, a tydzień później rewanż, w którym Maciej Szczęsny zobaczył czerwoną kartką, a Marek Jóźwiak musiał stanąć w bramce – powiedział dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski w kolejnym wywiadzie z cyklu #zapytajszefatvpsport.
fot. Getty

– Za nami dwie wielkie gale w Telewizji Polskiej – w Las Vegas i w Londynie. Jak ocenia pan te wydarzenia?
Marek Szkolnikowski, dyrektor TVP Sport: – Walka Joshua – Powietkin była kapitalna. Dla mnie najbardziej emocjonująca w wadze ciężkiej od najlepszych czasów Andrzeja Gołoty, gdy wstawaliśmy w nocy, by oglądać jego pojedynki. Powietkin był świetny, nikt się nie spodziewał, że tak dobrze się przygotuje. Dla mnie Rosjanin prowadził do siódmej rundy, ale okazało się, że według sędziów na Wembley zdecydowanie wygrywał Joshua, co było kuriozalne. Poza tym świetnie w roli komentatora, w parze z Piotrem Jagiełło, zadebiutował Izu Ugonoh. Cieszę się, że wielki boks wrócił do Telewizji Polskiej. Mieliśmy już fantastyczne walki w tym sezonie, a to dopiero początek, bo już niedługo pojedynek Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka w Zakopanem, a później walka roku w polskim boksie – Artur Szpilka vs Mariusz Wach. Poza tym prowadzimy rozmowy z kolejnymi promotorami i organizatorami, więc jeszcze dużo niespodzianek przed nami.

– Saul "Canelo" Alvarez i Giennadij "GGG" Gołowkin też stworzyli fantastyczne widowisko. Wygrana Meksykanina to…
– Duże zaskoczenie. To była wojna w ringu, rzadko się obserwuje, nawet w tych niższych kategoriach wagowych, że w ostatniej rundzie jest tak wysokie tempo, z tyloma celnymi ciosami z obu stron. Fenomenalna walka. Trochę Gołowkina okradziono, ale boks to biznes. Kazach jest dużo starszy, a na "Canelo" promotorzy będą mogli więcej zarobić. Pewnie chodzi też o to, żeby pojawiła się trzecia walka tych pięściarzy. Jeśli będzie gala Canelo – GGG 3, to jestem jak najbardziej za, bo były to wyborne pojedynki.

– Miał pan trochę zastrzeżeń do rodzimych gal w TVP. A jak ocenia pan zmagania w Łomży?
– Z gali na galę jest coraz lepszy poziom realizacyjny. W studiu mieliśmy fantastycznych gości – Fiodor Czerkaszyn zadebiutował jako ekspert i wypadł świetnie. Bardzo dobrym ruchem było też ściągnięcie Leszka Dudka, bokserskiego influencera z Twittera. (śmiech) To bardzo dobry kierunek, bo nie chcemy budować celebrytów i ludzi, którzy mają mgliste pojęcie o danej dyscyplinie, tylko jesteśmy otwarci na pasjonatów, którzy tym żyją i Leszek jest tego świetnym przykładem. Dobrym pomysłem było też przerwanie gali w Łomży na pojedynek Joshua – Powietkin, a później powrót na walkę Kamila Szeremety z Rubenem Diazem o pas mistrza Europy, która także nie zawiodła. Cieszę się, że polski boks zawodowy wraca na właściwe tory, zawodnicy się rozwijają i dobrze, że Telewizja Polska jest częścią tego projektu.

– Co z galą w Chicago? Niektóre media nieoficjalnie informowały, że walka Tomasza Adamka będzie w TVP, a jak wiemy jego promotorem jest Mateusz Borek.
– Mateusz jest komentatorem Polsatu, więc oczywistą sprawą było, że gala będzie w tej stacji. Kwestie finansowe nie miały tu większego znaczenia, bo wiadomo było, że panowie się dogadają. Zresztą swój wkład w przygotowania Tomka do walki też mamy! (śmiech) Informacja o tym, że gala pojawi się u nas wynikła z nieporozumienia. Pojawiła się w programach w gazetach i na dekoderach po wciśnięciu epg na pilocie. Ja przeczytałem o tym w internecie. Szybko to sprawdziliśmy i okazało się, że ktoś popełnił błąd w rozpisaniu ramówki. Sprostowaliśmy to. Nie pokażemy tej gali, co nie zmienia faktu, że trzymam kciuki za Tomasza Adamka, bo przed nim naprawdę trudny pojedynek. Taki kolejny gamechanger w jego życiu, bo jeśli wygra, to znów wróci do ścisłej czołówki wagi ciężkiej.

ALEKSANDR POWIETKIN I ANTHONY JOSHUA (FOT. GETTY IMAGES) – Pan Kamil pyta: "dlaczego na antenie TVP Sport dublowane są transmisje z TVP1 lub TVP2, nawet jeśli w tym samym czasie dzieją się inne interesujące wydarzenia np. w sobotę nie była przez to pokazywana w całości gala boksu z Łomży i Londynie".
– Mamy jeden kanał sportowy i wiele wydarzeń. Dbamy o to, żeby widzowie obejrzeli wszystko, co najważniejsze w polskim sporcie. W dniu, w którym walczył Joshua z Powietkinem, grała też reprezentacja Polski siatkarzy na mistrzostwach świata, później przenieśliśmy się do Londynu, a następnie do Łomży. Tego dnia pokazaliśmy wszystko, co najważniejsze. Żadne wielkie wydarzenie nie zostało pominięte. Widzowie muszą przyzwyczaić się do tej formuły, bo nie planujemy otworzenia drugiego kanału sportowego. W przeciwieństwie do konkurencji,wolę mieć jeden bardzo dobry kanał, niż dwa średnie. Jest to model niemiecki, a wzorem jest ZDF. Skupiamy się przede wszystkim na naszych sportowcach – jeśli jakieś wydarzenia dzieją się równolegle, to priorytetem są starty Polaków. Przykładem były mecze reprezentacji siatkarzy i koszykarzy jednego dnia – widzowie mogli oglądać spotkanie siatkarzy z Iranem, a chwilę później koszykarzy z Chorwacją. Oglądaliśmy dwa wielkie zwycięstwa, więc był to dzień-marzenie i oby takich więcej. Oczywiście będą sytuacje, w których te wydarzenia będą się dublować, ale od tego jest internet i aplikacja mobilna, a widzów telewizji linearnej nie ominą najważniejsze wydarzenia. Zawsze można połączyć się z inną areną, pokazać dwa wydarzenia w ramkach, dynamicznie przechodzić z sygnału na sygnał, tak jak podczas Igrzysk Olimpijskich. Przede wszystkim chcemy, żeby nic widzowi nie uciekło jeśli chodzi o naszych reprezentantów. Jesteśmy Telewizją Polską i mamy polskie obowiązki.

– Wróciła Liga Mistrzów, za nami pierwszy mecz w Telewizji Polskiej, ale nie obyło się bez problemów technicznych. Po raz kolejny były kłopoty z połączeniem z Madrytem…
– Technologia w Telewizji Polskiej jest tak rozwinięta, że nawet w Madrycie nie nadążają (śmiech). Oczywiście żartuję. Trudno mi się wypowiadać na takie tematy, bo w TVP są oddzielne jednostki odpowiedzialne za poszczególne segmenty. Jest Biuro Reklamy, które odpowiada za długość reklam w przerwach meczu, jest Biuro Marketingu, które odpowiada za promocje wydarzeń sportowych i są TVP Technologie, które odpowiadają za sprawy technologiczne. To tak jakbyśmy mieli kuzyna, który słabo gra w piłkę i na podwórku cały czas mu zakładają siatki, ale mimo wszystko to nasz kuzyn i musimy go bronić i wziąć pod opiekę. Wina nie leży po stronie TVP Sport, ale robimy wszystko, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Natomiast jestem bardzo zadowolony z reakcji Huberta Bugaja, który był komentatorem rezerwowym. Zaskoczyła go ta sytuacja, bo wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach jest niemożliwe, żeby połączenie się zerwało. Tak się jednak stało i Hubert był gotowy, podjął wyzwanie i doskonale wybrnął z trudnej sytuacji i potwierdził duży talent.

Sebastian Mila (fot. TVP) – Co z ekspertami, którzy byli w TVP podczas mundialu, np. Tomaszem Frankowskim czy Adamem Kotleszką? Zobaczymy ich jeszcze na antenach Telewizji Polskiej?
– Po mundialu dokonaliśmy selekcji ekspertów i podpisaliśmy pięć umów: z Sebastianem Milą, Tomaszem Kłosem, Marcinem Żewłakowem, Maciejem Szczęsnym i Robertem Podolińskim. Jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. Selekcja była nieprzypadkowa, bo każdy z nich jest inny i trafia do innej grupy targetowej, natomiast nie wykluczamy współpracy z innymi ekspertami. Tomasz Frankowski również bardzo dobrze wypadł, podobnie Adam Matysek czy Adrian Mierzejewski, ale on jeszcze trochę w piłkę pogra, miejmy nadzieję, że nawet w reprezentacji. Jesteśmy z nim w stałym kontakcie. Eksperci z Weszło również dobrze się zaprezentowali, a Adam Kotleszka cały czas z nami współpracuje, skomentował ostatnio kilka meczów i na pewno pojawi się w studiu. Współpraca z Weszło układa się znakomicie i niedługo kibiców czekają kolejne, jeszcze lepsze informacje.

– Za nami dwa mecze piłkarskiej reprezentacji pod wodzą Jerzego Brzęczka. Jak pan ocenia debiut nowego selekcjonera?
– Pierwszy mecz z Włochami był bardzo dobry. Nikt się nie spodziewał, że reprezentacja tak się zaprezentuje. Wyglądaliśmy dobrze pod względem fizycznym, co pokazuje, że został popełniony błąd w przygotowaniach do mundialu. Bo jeżeli zawodnicy wrócili do klubów i są teraz w formie, to znaczy, że coś nie tak było przed mistrzostwami świata. Remis w Bolonii był pechowy. Pozytywne jest to, że pojawiło się sporo nowych zawodników, którzy dali kadrze powiew świeżości. Bardzo dobrze zagrał Piotr Zieliński, wbrew temu, co mówi Jan Tomaszewski, którego gorąco pozdrawiam. Debiut selekcjonera świetny. Później mecz z Irlandią spowodował, że oczy krwawiły i trudno to się oglądało. Pamiętajmy jednak, że to są mecze towarzyskie. Liga Narodów też została stworzona po to, by UEFA wycisnęła jak najwięcej pieniędzy z rynku, a tak naprawdę nikt tych rozgrywek nie traktuje do końca poważnie. My swoje mecze rozgrywamy w Chorzowie, Gdańsku i we Wrocławiu, a mecz z Portugalią nie będzie w Lizbonie, tylko w Guimaraes. To pokazuje, że jest to bardziej turniej towarzyski. Natomiast spotkania takie jak z Irlandią, nie o punkty, to poligon doświadczalny. Rywale zagrali bardzo ambitnie po tęgim laniu od Walii. Szkoda, że my zaprezentowaliśmy się słabo, ale spodobały mi się słowa trenera Brzęczka, który powiedział, że mecz z Irlandią dał szkoleniowo więcej, niż ten z Włochami. Niepokojąca była wypowiedź Zbigniewa Bońka o tym, że nie wszyscy zagrali na sto procent. Prezes PZPN kwestionował zaangażowanie kilku piłkarzy i mam nadzieję, że reprezentantom da to do myślenia, bo występ z orzełkiem na piersi to wielki zaszczyt i honor. Jeśli ktoś chce zagościć na dłużej w kadrze, powinien zasuwać za dwóch czy trzech, bo chętnych do gry jest wielu.

– Ostatnio na antenach TVP Sport zagościł żużel, co zostało dobrze przyjęte przez widzów. Pan Jacek zwraca uwagę, że w misji pokazywania wszystkich najważniejszych reprezentantów Polski, brakuje Grand Prix na żużlu.
– Żużel jest jednym z naszych narodowych sportów i absolutnie mamy w planach ekspansję na tym polu, bo wszystkie występy reprezentantów Polski powinny być w Telewizji Polskiej, dostępne w otwartej antenie, bez żadnych dodatkowych opłat. Pierwszym krokiem było pokazanie ostatniego SECu i wywalczenie srebrnego medalu przez Jarosława Hampela. Jak tylko te prawa będą dostępne na rynku, to na pewno o nie powalczymy. Interesujemy się Grand Prix, SECami i wszystkimi meczami reprezentacji Polski.

ADAM HRYCANIUK I ADAM WACZYŃSKI (FOT. PAP/ADAM WARŻAWA) – Wspomniał pan o zwycięstwie koszykarzy nad Chorwacją. Spotkanie miało bardzo wysoką oglądalność jak na koszykówkę. Czy w związku z tym jest szansa na to, że w TVP zobaczymy występy polskich klubów w europejskich pucharach?
– Reprezentacja koszykarzy miała dużo szczęścia, że przed ich meczem grali siatkarze, więc znaczna część widzów została, żeby obejrzeć mecz z Chorwacją. Do tego bardzo dobra gra i sensacyjny wynik sprawiły, że zainteresowanie widzów było ogromne. Chciałbym, żeby Polski Związek Koszykówki nie wpadł w samozachwyt, tylko dalej mocno pracował nad promocją i nad tym, żeby kadra była coraz lepsza. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że tam gdzie są wielkie sukcesy, jest zainteresowanie widzów, co później przekłada się na wpływy sponsoringowe, reklamowe i napędza koniunkturę. A bez sukcesów bardzo trudno będzie zbudować zainteresowanie. Widzieliśmy jak oglądały się mecze Polaków na EuroBaskecie – to było kilkadziesiąt tysięcy widzów, maksymalnie do 150-200 tysięcy. Takie jest realne zainteresowanie koszykówką w Polsce, a jeśli chodzi o rozgrywki klubowe, to jest jeszcze gorzej. Ludzie przestali się identyfikować z drużynami, bo jest bardzo mało młodych polskich graczy, a ściągani są ci z zagranicy, którzy potrafią zmieniać klubu co pół sezonu. Rozgrywki ligowe są w kanale kodowanym, co nie sprzyja też promocji. Dlatego klubowa koszykówka nie jest w naszej strategii. Jeśli chodzi o występy polskich zespołów w europejskich pucharach, to pytanie bardziej do nadawcy, który posiada prawa do Energa Basket Ligi. Natomiast jeśli kluby są zainteresowane szeroką promocją w antenie otwartej, to oczywiście jesteśmy otwarci na rozmowy i wszelkie umowy koprodukcyjne wchodzą w grę. Czyli taki klub musiałby pokryć część kosztów produkcji lub znaleźć sponsora, który by to zrobił. Dzięki temu byłby większy zasięg i zainteresowanie. W tej chwili 13 procent ludzi płaci abonament i musimy bardzo odpowiedzialnie gospodarować środkami i nie stać nas, by taki mecz wyprodukować. Jeśli jednak kluby są gotowe partycypować w kosztach, to – powtarzam – jesteśmy otwarci.

– Internauci chwalą pomysł z Retro Golem i innymi archiwalnymi materiałami. Pan Wojciech pyta czy pójdziemy dalej i pokażemy mecze piłkarskiej reprezentacji sprzed lat? A może także mecze mistrzostw świata czy pamiętne spotkania Ligi Mistrzów?
– Jeśli chodzi o prawa do Ligi Mistrzów i imprez mistrzowskich FIFA i UEFA, to niestety ich nie posiadamy, bo po jakimś czasie wygasają. Tak samo jak prawa do mundialu 2018, które skończą nam się 31 grudnia tego roku. Później przechodzą do archiwum i te archiwalia są bardzo drogo sprzedawane. Natomiast pomysł retro rozszerzamy! Od października ruszy program Retro TVP Sport, w którym będziemy przypominać najbardziej zapadające w pamięć wydarzenia z przeszłości. Formuła będzie taka, że zapraszani będą goście z danego okresu, pokażemy rys historyczno-społeczno-kulturowy, a później razem obejrzymy całe wydarzenie. Na pierwszy ogień idzie mecz Sampdoria – Legia z 1991 roku, a tydzień później rewanż, w którym Maciej Szczęsny zobaczył czerwoną kartką, a Marek Jóźwiak musiał stanąć w bramce. Będzie też mecz Lecha z Barceloną z 1988 roku, ale nie będziemy skupiać się tylko na piłce. Będą archiwalne mecze NBA, walki bokserskie, ciekawostki nie tylko z najnowszej historii, ale także nieco starsze. W archiwum mamy same perełki! Idziemy tą drogą, bo ludzie doceniają to, co zrobiliśmy z Retro Golem. W ostatnim odcinku mogliśmy zobaczyć m.in. bramkę Jerzego Brzęczka, młodego Adama Nawałkę, a w TOP5 goli kwietnia cztery rzuty wolne Leszka Pisza. (śmiech)

– Zapowiadał pan na Twitterze trzy "bomby" i zdradził, że odkrył dwie z nich. Gdzie ta trzecia?
– Praca wre (śmiech).

– Co z cyklem WTA w przyszłym sezonie?
– Przedłużyliśmy prawa do WTA na kolejne dwa sezony, czyli będzie można oglądać na antenach TVP Sport turnieje tenisowe kobiet w 2019 i 2020 roku! Bardzo cieszymy się z rozwoju Igi Świątek, mamy zdolne kolejne zawodniczki i mam nadzieję, że następczynie Agnieszki Radwańskiej już w przyszłym sezonie będą odgrywać znaczące role w cyklu WTA.

– Pan Paweł pyta czy wydawca, który wypuścił mecz tenisowy zamiast piłkarskiego starcia Real – Juventus poniósł już konsekwencje? Pisał pan o tym na Twitterze.
– Tak. (śmiech)

najpopularniejsze

Orły sportu (odc. 6) – Marcin Gortat

Ceremonia ważenia przed walką Artura Szpliki z Mariuszem Wachem

Lewis Hamilton: w FIFĘ grałem... Brazylią

Kto najlepszym paralekkoatletą sezonu? Złote Kolce wręczone

Maciej Sulęcki: ja przyszłym mistrzem świata? Tak właśnie będzie!