tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Dziura w kolanie" – dramat w V aktach

Nie jest medialnym piłkarzem, nigdy nie zadebiutował w Ekstraklasie, choć znajdował się w szerokiej kadrze Cracovii. Niespełna dwa lata temu doznał bardzo poważnej kontuzji, która zakończyła nieźle zapowiadającą się przygodę z piłką. Sprawa do dziś nie została wyjaśniona. Nie wiadomo, kto zawiódł – gracz, klub czy ubezpieczalnia?
Były piłkarz Cracovii, Dawid Surma (fot. archiwum prywatne/Facebook)

Puchar Polski w Hrubieszowie. Strażnik i dostawca kebabów nie dali rady

PROLOG
Dramat zaczął się we wrześniu 2016. Młody piłkarz w wyniku przeprostu doznał uszkodzenia chrząstki w kolanie. Efektem była półcentymetrowa dziura w kolanie.

Zirytowany długim czekaniem na rezonans magnetyczny, wziął zdrowie w swoje ręce. 24 lutego 2017 roku przeszedł operację, którą sam opłacił. PZU wyceniło dziurę w kolanie na 100 złotych.

Występują:
Dawid Surma – piłkarz Cracovii
Tomasz Bałdys – przedstawiciel klubu
Dariusz Guzik – dyrektor ds. marketingu i PR
Urszula Surma – mama Dawida
Łukasz Białek – ortopeda z kliniki Pro-Familia w Rzeszowie
Marcin Gędłek – trener w klubie
Michał Probierz – pierwszy trener
Krzysztof Ropski – były zawodnik Cracovii, aktualnie Siarka Tarnobrzeg
Ireneusz Hurwicz – menedżer sportowy
Maciej Priebe – prawnik z kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy
Krzysztof Pękala – prezes Soły Oświęcim
Paweł Jaroszyński – były zawodnik Cracovii, aktualnie Chievo Werona
Krystian Juźwiak – skryba

Surma po operacji (fot. archiwum prywatne)

AKT I "KONTUZJA"

Scena I
Krystian Juźwiak: – Jak zdrowie?
Dawid Surma: – Teraz już jest okej, ale to, co się działo, to są żarty! Oni mnie traktują jak najgorszego złoczyńcę, a mam przecież profesjonalny kontrakt! Dostałem 6000 złotych kary.

– Za co?
– Miałem naderwanie przywodziciela. Dwa tygodnie nie mogłem trenować z drużyną. Ukarano mnie, bo nie leczyłem się u lekarza klubowego, ale przecież byłem u fizjoterapeutki, Marty Kiepury. Rozbijała mi mięsień! Przyczepili się w klubie do tego, że wysłałem SMS-a do trenera Wójsa (szkoleniowiec drużyny juniorów starszych Cracovii - przyp. autora). Napisałem, że będę w czwartek na treningu, bo mam uraz, a jeszcze później przyplątało mi się zapalenie Achillesa i dalej nie byłem w stanie trenować. Okej, mój błąd. Mogłem nie wysyłać tego SMS-a. Sprawa trafiła potem do Komisji Ligi.

– I?
– Obniżyli mi karę do 3000 złotych z uwagi na niskie zarobki. Wypłaty za marzec nie było. Dopiero w lutym zapłacili za sierpień. Ale nie dostałem za styczeń. Później wyrównali…

– Czekaj, czekaj. Mieliśmy rozmawiać o kontuzji.
– Był sierpień 2016 roku. Wtedy po raz pierwszy pojawił się ból w kolanie. Poczułem ukłucie. Tejpowałem, chodziłem do fizjoterapeuty i jakoś z czasem ból przechodził. Jak stawałem na prawą nogę, to czułem kłucie w kolanie i po prostu się przewracałem. Nie byłem w stanie kontrolować pozycji. Fik, i leżę! Żeby nie skłamać, trenowałem dalej dwa miesiące. Potrzebowałem rezonansu, bo tylko na tym badaniu mogło coś wyjść. Aby mieć zgodę na mój rezonans trener musiał napisać podanie do zarządu. Na każdym treningu pytałem, czy coś jest załatwione. I za każdym razem słyszałem, że nic.

– To trener stwierdza kontuzje i pisze podanie?!
– Takie są procedury.

– Czyli co? Gdy podczas meczu 22. kolejki Ekstraklasy Miroslav Covilo zderzył się z obrońcą Pogoni Jarosławem Fojutem, to trener Probierz pisał kwit, żeby go zabrali do szpitala i zbadali? A miał złamane cztery kości. Momentalnie spuchła mu twarz i pojechał do szpitala!
– Nie wiem, jak to wygląda w seniorach, ale w rezerwach była taka procedura.

– Wróćmy do twojej kontuzji.
– Bodaj w październiku trener Marcin Gędłek zarządził wewnętrzną gierkę. Uderzyłem prostym podbiciem. Było słychać chrupnięcie. Padłem na trawę. Właśnie wtedy złamał się fragment chrząstki w kolanie. Późniejsze badania wskazały, że mam półcentymetrową dziurę w kolanie.

– I zgłosiłeś to do trenera Gędłka.
– Potrzebowałem rezonansu, bo tylko na tym badaniu mogło coś wyjść. Żeby otrzymać zgodę, trener musiał napisać podanie do zarządu. Na każdym treningu pytałem, czy coś jest załatwione. I za każdym razem słyszałem, że nic. Rozmawiałem też z fizjoterapeutką Martą Kiepurą i mówiła, że pismo jest, tylko nie było go komu podpisać.

Scena II
Marcin Gędłek: – Kontuzja miała miejsce jakiś czas temu i wtedy nikt nie dzwonił… To nie jest jakiś medialny zawodnik. Ja nie rozumiem, o co panu chodzi. To nie jest nic szczególnego, o czym można by pisać. Czy to będzie w jakiejś formie szkalującej kogoś?

Krystian Juźwiak: – Piszę artykuł o kontuzji Surmy. Szkalować nikogo nie zamierzam. Chciałbym usystematyzować wiedzę. Dawid zgłosił panu kontuzję?
– Nie wiem. Nie mam pojęcia czy mi, czy komuś innemu wcześniej. Ja przyszedłem w trakcie rundy i zdaje mi się, że on już wtedy borykał się z urazem, więc mógł to zgłosić do trenera Mrozka. Proszę wybaczyć, ale po prostu nie pamiętam.

– Ale na pewno wysyłał go pan do lekarza klubowego.
– Takie mamy procedury.

– Pisał pan podanie o rezonans?
– Nie pamiętam. Jeżeli tego wymagała sytuacja, to na pewno tak było.

Scena III
Tomasz Bałdys:– Takie pismo nigdy do klubu nie wpłynęło. Jeżeli jest, to nie ma tematu, ale my nigdy takiego nie dostaliśmy.

Krystian Juźwiak: – Dawid twierdzi, że zgłaszał do trenera Gędłka.
– Żadne pismo nie wpłynęło do klubu.

Skierowanie Dawida Surmy

AKT II "LECZENIE"
Scena I

Dawid Surma: – Po dwóch miesiącach się wkurzyłem i zacząłem działać na własną rękę. W kontrakcie mam zapisane, że zapewniają opiekę medyczną, a mi jej nie zapewnili! Leczyłem się prywatnie. Kosztowało mnie to prawie 15 tysięcy. Operacja 12 000 plus kilka wizyt. Dobrze, że rezonans się udało załatwić po znajomości.

– Jak po znajomości?
– Stanisław Bartłomiej Kita, ortopeda z ponad 35-letnim stażem, były lekarz klubowy Cracovii, prowadzi zajęcia na Akademii Wychowania Fizycznego. Tam studiuje moja dziewczyna, Julia. Poprosiła go, żeby mnie zbadał. Ortopeda wystawił skierowanie na rezonans, który został przeprowadzony 12 grudnia 2016 w Rzeszowie.

Urszula Surma, mama Dawida: Na następną wizytę pojechałam z synem. Doktor spojrzał i mówi: Gdzie jest klub? Tu będzie potrzebna operacja!

– Przejdźmy do operacji.
– Był 24 lutego 2017, moje urodziny. Siedem miesięcy od momentu, gdy pierwszy raz zaczął mi dokuczać ból w kolanie. Do tej pory największy, jaki odczuwałem, to był ból zęba. To, co czułem wtedy, było sto razy gorsze. Dwa tygodnie chodziłem spać po siódmej rano. Ból był taki, że po prostu nie mogłem zasnąć. Zasypiałem dopiero rano ze zmęczenia i budziłem się po 13, bo ból powracał. Tabletki nic mi nie pomagały. Bardzo mocne były, brałem po trzy, ale dalej odczuwałem. Po przebudzeniu miałem zastrzyk przeciwzakrzepowy i bywało tak, że do 16 było w miarę dobrze.

– Koszt operacji to 12 000, tak?
– No tak, patrz:

– I jeszcze kilka wizyt. Po 130 złotych każda.

Rachunek Dawida Surmy

Scena II
Urszula Surma: – Trochę się zapożyczyliśmy. Co mieliśmy, to dołożyliśmy. Synowie też swoje oszczędności przekazali. Dawidkowi pomógł też kolega, ale jak on nie podał nazwiska, to i ja nie będę podawać. To jest dramat, proszę pana, dramat! Żeby dziecko tyle czasu czekało na leczenie? My jeździliśmy po szpitalach, bo klub nie mógł nic załatwić, a w szpitalach nam mówili, że na NFZ, to najbliższy termin będzie w czerwcu albo lipcu. Trzeba było prywatnie! A oni teraz traktują Dawidka jak najgorszego! Pieniędzy mu nie płacą! Jak dzwoniłam do prezesa Bałdysa, to odebrał dopiero, jak telefonowałam z innej komórki. Bo z mojej przestał. Pytam o te wypłaty. Za co dziecko ma żyć? Pytam, dlaczego nie dają mu nawet szans na treningi? Czego go nie puszczą do innego klubu? Na żadne pytanie nie odpowiedział.

Scena III
Doktor Łukasz Białek: – Zdiagnozowałem u Dawida półcentymetrową dziurę w chrząstce. Objawy uszkodzenia chrząstki stawowej kolana nie są charakterystyczne. Pojawia się ból podczas ruchu, opuchlizna oraz zgrzytanie, dochodzi do zablokowania stawu kolanowego. Do ustalenia skali uszkodzenia chrząstki stawowej kolana niezbędna jest szczegółowa diagnostyka obrazowa, czyli rezonans magnetyczny lub zdjęcie RTG.

Krystian Juźwiak: – Ten uraz mógł przekreślić karierę Dawida?
– Dużo zależało od rehabilitacji. Nieleczone uszkodzenie chrząstki powoduje chorobę zwyrodnieniową, charakterystyczną raczej dla starszych, a tu mamy chłopaka. Choroba zwyrodnieniowa jest jak dziura na drodze. Na początku mamy mały ubytek, ale z czasem wszystko się kruszy i powstaje duża dziura. W przypadku Dawida pogłębiała się z każdym zgięciem kolana. Im szybciej taką dziurę udaje się załatać, tym lepiej.

– Dawid jest święcie przekonany, że uraz mógł doprowadzić do zerwania więzadeł.
– Raczej nie doprowadziłby. Ale było bardzo wysokie ryzyko pogłębienia się urazu. Przy każdym zgięciu kolana dziura się powiększała. To samo przy biegu, strzale, rotacji. Ból uniemożliwiał mu trenowanie. Trzeba zauważyć, że miał dobrą opiekę fizjoterapeuty w klubie, bo to kolano mogłoby być w dużo gorszym stanie. Jednak ta chrząstka już nigdy nie będzie taka sama jak przed urazem. Tak jak po przecięciu skóry pozostaje blizna. Po operacji spotkaliśmy się jeszcze raz. Dawid skarżył się na ból w kolanie. Zrobiliśmy wtedy zastrzyk z kwasu hialuronowego.

– Jak wygląda taka operacja?
– Powiem szczerze, że taka operacja to rzadkość dla specjalistów. Pierwszy raz spotkałem się z takim ubytkiem 10 lat temu, gdy praktykowałem w Warszawie. Po pierwsze należy osuszyć dziurę, potem wyczyścić i uzupełnić. Konieczne są zastrzyki z kwasu hialuronowego. On działa jak smar na łańcuch w rowerze. Taka operacja jest nierefundowana przez NFZ, a koszty są duże.

– A czy odpowiednio wcześnie podjęta rehabilitacja mogła sprawić, że operacja nie byłaby konieczna?
– Nie. Uraz był zbyt poważny, żeby leczyć go rehabilitacyjnie. Ewentualnie można było maksymalnie odciążyć chrząstkę i liczyć, że samo się zagoi. Jedynym badaniem, jakie daje stuprocentową pewność przy tym urazie, jest rezonans magnetyczny. Nie wiem, ile czasu Dawid czekał, ale im szybciej miałby to badanie, tym szybciej można byłoby operować. Im krótszy czas od diagnozy do operacji, tym mniejsze szkody w chrząstce.

Scena IV
Dariusz Guzik: – Zawodnik Dawid Surma nie podporządkował się panującym procedurom w klubie, co było absolutnym wyjątkiem. Przykłady innych młodych piłkarzy pokazują bowiem, że w klubie nie ma problemu z leczeniem kontuzjowanych graczy. Dwukrotnie operację rekonstrukcji więzadeł krzyżowych przechodził Patryk Zaucha, leczeni na koszt klubu byli również m.in. Sebastian Strózik i Adam Wilk, jeszcze zanim zostali piłkarzami pierwszej drużyny. Jeśli chodzi o sprawy bieżące, to w najbliższym czasie klub opłaci kosztowną operację Michałowi Ziębie z juniorskiej drużyny, który – w przeciwieństwie do zawodnika Dawida Surmy – przeszedł wszystkie klubowe procedury medyczne.

Krystian Juźwiak: – Czy w klubie zdawano sobie sprawę, że Dawid leczy się na własną rękę?
Tomasz Bałdys: – Oczywiście, że tak. Dawid przyszedł i zakomunikował, że będzie leczył się u innego lekarza. Trzeba zaznaczyć, że my jako klub zachowaliśmy się fair. Piłkarz, mimo że odstąpił od regulaminowej procedury, nie został ukarany finansowo. Ponadto przez cały okres leczenia miał regularnie płaconą pensję. To nie jest tak, że Surma jest dobry, a Cracovia zła. Chociażby ostatnie przypadki pokazują, że leczenie w klubie przynosi efekty. Niedawno operację przeszedł Patryk Zaucha. Teraz kolej na Michała Ziębę. Zięba też chciał sam szybko wszystko leczyć. Lekarz klubowy go dokładnie zbadał, okazało się, że operacja jest konieczna i Cracovia za nią zapłaci. Z tym że Zięba, w przeciwieństwie do Surmy, przeszedł wszystkie procedury medyczne w klubie.

Dariusz Guzik: – Dawid Surma poza jednym kontaktem z lekarzem klubowym i zgłoszeniem kontuzji przestał się kontaktować z klubem – wszystko co robił, było poza.

Scena V
Krystian Juźwiak: – Dawidzie, mając taki uraz tylko raz byłeś u lekarza klubowego?
Dawid Surma: – Raz do niej poszedłem, chciałem się dowiedzieć co i jak, ale kazała czekać. Miałem chodzić i się narzucać? Kazała czekać, to czekałem. Tydzień, dwa, i ciągle nic. A ja nie mogę wejść po schodach, bo się przewracam. Ile będę czekał? Zdrowie ma się jedno, więc poszedłem sam sobie załatwić leczenie.

AKT III "OŚWIADCZENIE"
Scena I
Dariusz Guzik: – Dawid Surma poza jednym kontaktem z lekarzem klubowym i zgłoszeniu kontuzji, przestał się kontaktować z klubem — wszystko co robił, było poza klubem.

Scena II
Tomasz Bałdys: – My Dawidowi żadnych kłód pod nogi nie rzucamy. Leczył się we własnym zakresie, bez zgody klubu. Nie wyciągaliśmy wobec niego żadnych konsekwencji. Karę dostał dopiero teraz, gdy nie pojawiał się dwa tygodnie na treningu. Sprawa została zgłoszona do Komisji Ligi, a ta podtrzymała decyzję klubu, określając karę na kwotę 3000 złotych. Dodatkowo Dawid po wyleczeniu się nie przedstawił w klubie żadnej dokumentacji medycznej z przebytej operacji, w związku z czym nie mogliśmy się zgłosić do ubezpieczyciela. Na żądanie zawodnika został mu dany numer polisy i sam dochodził swoich praw z ubezpieczycielem. Ponadto pozwoliliśmy Dawidowi na testy w dwóch trzecioligowych klubach, ale tych testów nie przeszedł.

Dariusz Guzik: – Dodatkowo zawodnik, po negatywnie ocenionych testach sportowych na początku roku w klubach Soła Oświęcim i Podhale Nowy Targ, zamiast wrócić do treningów z drużyną Cracovii, w jawny sposób wymigiwał się od swoich obowiązków, co zostało również potwierdzone na ostatnim posiedzeniu Komisji Ligi, która przyznała rację klubu, podtrzymując decyzję o karze finansowej nałożonej na zawodnika. Co ważne, Cracovia wyraziła zgodę na bezpłatne wypożyczenie go w każdym przypadku i nie robiła żadnych problemów z testami sportowymi.

Scena III
Dawid Surma: – Jak to nie robili problemów z testami!? Przecież kazali mi się zrzec ubezpieczenia i wypłaty! Jak to nie przeszedłem?! Soła Oświęcim mnie chciała. Dawali mi tylko 500 złotych. Tyle że miałbym zwrot za dojazdy. Chciałem się dogadać z Cracovią, żeby płacili mi część wynagrodzenia, jednak klub nie był zainteresowany.

Krystian Juźwiak: – Byłeś też na testach w Podhalu Nowy Targ. Czego tam nie wyszło?
– Trener bał się wziąć mnie po kontuzji.

Scena IV
Krzysztof Pękala, prezes Soły Oświęcim: – Dawid był u nas chwilę, dosłownie miał dwa-trzy treningi. Testy przeszedł pomyślnie, byliśmy zainteresowani, ale Cracovia nie chciała go puścić. Z tego co wiem, były jakieś problemy z kontraktem.

Oświadczenie, które Surma musiał podpisać przed wyjazdem na testy do Podhala Nowy Targ. Trafiło kolejno do Tomasza Bałdysa (Cracovia), Ireneusza Hurwicza (menadżer piłkarski) oraz kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy

Scena V
Tomasz Bałdys nie udzielił komentarza w tej sprawie.

Ireneusz Hurwicz: Pracuję w tym zawodzie ponad 12 lat i nigdy wcześniej z taką sytuacją się nie spotkałem. Dotyczy to punktu 2. oraz 6. o niewypłacaniu wynagrodzenia. Według mnie, choć mogę się mylić, ponieważ oceniam tę sytuację "na gorąco", jest to niezgodne z prawem oraz przepisami. Nie można w Polsce nie zapłacić, skoro coś jest gwarantowane kontraktem, ale radziłbym zasięgnąć informacji u prawnika zajmującego się prawem sportowym. Poza tym dochodzi również czynnik czysto ludzki. Domyślam się, że ten zawodnik nie ma wysokiego kontraktu, a więc kwota, jaką klub chce w ten sposób zaoszczędzić, to przysłowiowe grosze, ale dla zawodnika już nie. Takich rzeczy nie powinno się robić. W szczególności swoim zawodnikom.

Maciej Priebe, kancelaria Chałas i Wspólnicy: Z analizy przesłanego projektu oświadczenia można wnioskować, że Dawid Surma zwolnił MKS Cracovia SSA z długu w postaci wynagrodzenia za okres 04.12.2017 r. do 08.12.2017 r. wynikającego z kontraktu o profesjonalne uprawianie piłki nożnej z dnia 01.01.2016 r. (w pkt. 2 oświadczenia) i z tego tytułu zrzekł się wszelkich roszczeń. Instytucja zwolnienia z długu została przewidziana w art. 508 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym "Zobowiązanie wygasa, gdy wierzyciel zwalnia dłużnika z długu, a dłużnik zwolnienie przyjmuje". Strony w tym celu powinny zawrzeć umowę, ale należy podkreślić, że kodeks nie wymaga żadnej szczególnej formy takiej umowy. Oświadczenia woli stron w tym zakresie mogą zostać wyrażone w sposób dorozumiany. Jednakże należy podkreślić, iż w odniesieniu do kontraktu przewidującego profesjonalne uprawianie piłki nożnej zastosowanie mają w szczególności przepisy wynikające z uchwał Polskiego Związku Piłki Nożnej (kompetencje PZPN w tym zakresie normuje bezpośrednio Ustawa o sporcie, a także Statut PZPN). Zgodnie z Uchwałą PZPN z dnia 27.03.2015 zawodnikowi przysługuje wynagrodzenie za cały okres trwania kontraktu, również w czasie jego niezdolności do gry (np. w związku z kontuzją). Jedynie w przypadku gdy niezdolność do gry trwa dłużej niż 180 dni, wynagrodzenie wypłacane jest w wysokości 50% podstawy. Co istotne, zapisy dotyczące wynagrodzenia zawodnika sprzeczne są z postanowieniami cytowanej uchwały PZPN należy interpretować jako nieważne. Należy również wskazać, iż całkowity nadzór i kontrola kontraktów piłkarskich pozostają w wyłącznej kompetencji PZPN. Tym samym swoboda kontraktowa, wynikająca z zapisów kodeksu cywilnego, w przypadku kontraktów zawodników w sektorze zawodowej piłki nożnej, została w sposób istotny ograniczona.

Krystian Juźwiak: Czyli wszystko jest zgodne z prawem?
Maciej Priebe, kancelaria Chałas i Wspólnicy: Mając na uwadze powyższe, jak również zastrzeżenia wskazane na wstępie, należy ocenić, iż oświadczenie przedstawione przez klub piłkarski Cracovia stanowi próbę obejścia przepisów dotyczących wynagrodzenia zawodnika w ramach kontraktu przewidującego profesjonalne uprawianie piłki nożnej. Zawodnikowi bowiem przysługuje wynagrodzenie również za okres, w którym nie świadczy obowiązków kontraktowych.

AKT IV "NAJGORSZY CZŁOWIEK"
Scena I
Dawid Surma: – Oni mnie traktują jak najgorszego człowieka. Czuje się gnębiony. Pieniędzy mi regularnie nie wypłacają. Trenować z pierwszą drużyną nie mogę. Probierz to nawet nie wie, że istnieję.

Krystian Juźwiak: – Kto miałby być odpowiedzialny za to gnębienie?
– Bałdys z Tabiszem.

Scena II
Krystian Juźwiak: – Zna pan takiego zawodnika Dawida Surmę?
Michał Probierz: – Nie.

Scena III
Krystian Juźwiak: – Dawid uważa pana i wiceprezesa Tabisza za odpowiedzialnych za jego sytuację w klubie.
Tomasz Bałdys: – Nie wiem, dlaczego tak jest. My Dawidowi żadnych kłód pod nogi nie rzucamy.

– Dlaczego Surma nie otrzymuje regularnie pensji? Według moich informacji miał pan powiedzieć, że dzieje się tak, ponieważ wiceprezes Tabisz chce rozwiązać z nim umowę.
– To absolutnie nieprawda. Proponowaliśmy Dawidowi rozwiązanie umowy jesienią 2017, ale tę propozycję odrzucił. To, że zawodnik nie otrzymał pensji za sierpień, to zwykłe niedopatrzenie. Dopiero, gdy upomniał się o pieniądze, zostało ono wykryte i pensja trafiła na jego konto. Jeśli chodzi o pensję za marzec…, to Dawid został ukarany kwotą 3000 złotych za niestawienie się na treningu i taka kwota zostanie wyegzekwowana z pensji zawodnika.

– Ignorował pan telefony od mamy Dawida?
– Nie jestem w stanie odebrać każdego telefonu. Ale ja do pani Urszuli oddzwaniałem. Nawet widzieliśmy się i rozmawialiśmy w cztery oczy.

– Dlaczego Dawid trenuje z zespołem CLJ, skoro z racji wieku nie może tam grać?
– Zawodnik Surma jest częścią pierwszego zespołu. Stanowi jego głębokie zaplecze, ale to wciąż pierwszy zespół. Zapewniam, że Michał Probierz wie o jego istnieniu.

– Dziś rano rozmawiałem z trenerem Probierzem i stanowczo zaprzeczył.
– Może nie kojarzy go z nazwiska. Pod trenerem jest wiele grup wiekowych, a on sam chętnie chodzi na mecze i treningi niemal wszystkich grup młodzieżowych. Stąd szanse w pierwszym zespole dostają tacy gracze jak Sebastian Strózik. Z drużyną trenuje też bardzo młody Michał Rakoczy. Przykłady można mnożyć. Może trener po prostu nie skojarzył nazwiska z twarzą, ale zapewniam, że zna Dawida Surmę.

– Dawid ani razu nie trenował z pierwszą drużyną. Tylko dlatego, że jest za słaby?
– Tu może sobie pan sam odpowiedzieć. Irracjonalnym zachowaniem z naszej strony byłoby blokowanie zawodnika, gdyby trener Probierz chciał go w pierwszym zespole.

Scena IV
Dawid Surma: – To nie jest tak, że tylko mi robią kłopoty w klubie. Kuba Bator nie chciał podpisać nowego kontraktu i nagle przestał grać. Pawłem Jaroszyńskim, jak był w rezerwach i też miał kontuzję, nikt się nie interesował. Jak ktoś chce odejść, to Cracovia życzy sobie takich ekwiwalentów za wyszkolenie, że głowa mała.

Scena V
Kuba Bator nie odebrał telefonu mimo wielu prób.

Paweł Jaroszyński: – Sorry. Znam się z Dawidem, ale nie pomogę, bo nic nie wiem.


Krzysztof Ropski: – Kończył mi się kontrakt w czerwcu, ale ciągle byłem w takim wieku, że Cracovia mogła żądać za mnie ekwiwalentu za wyszkolenie. Klub się zaparł, że weźmie za mnie maksymalną kwotę i tak się stało. Unia Tarnów musiała zapłacić 17 300 złotych.

AKT V "UBEZPIECZALNIA"
Scena I
Dariusz Guzik: – Aby klub mógł zgłosić sprawę do ubezpieczenia, musi mieć dokumentację medyczną, a takową miał wyłącznie zawodnik, który pomimo innych zaleceń lekarza klubowego zdecydował na własną rękę o leczeniu. Klub nie może nikogo zmusić do wyboru lekarza. Warto zauważyć, że wszelkie operacje do 5000 tysięcy złotych pokrywa ubezpieczenie. W przypadku, gdy koszt operacji jest wyższy niż 5000 zł, różnicę pokrywa klub, oczywiście pod warunkiem, że zostaną zachowane wszystkie klubowe procedury medyczne.

Dawid Surma: – Nie uczę się, więc strącają mi z pensji 215 zł na składki, z czego ubezpieczenie to 20 zł. Wiesz, ile dostałem odszkodowania? Sto złotych. W piśmie z PZU jest napisane, że za 1% uszczerbku na zdrowia dostanę 50 zł. Moja dziura w kolanie została oceniona na 2%.

Krystian Juźwiak: – Za operację zapłaciłeś 12 900. Z ubezpieczenia mogłeś dostać maksymalnie 5000 zł.
Dawid Surma: – Jedna osoba w klubie powiedziała mi, że całość, te pięć tysięcy, to wypłacają, ale rodzinie po śmierci. Odszkodowanie dostałem po czterech miesiącach, gdy w grudniu 2017 r. zająłem się sam sprawą. Myślałem, że klub złoży dokumenty do PZU, oni przeleją Cracovii na konto, a Cracovia mi. Przychodzę do sekretariatu, pytam, czy coś zostało zrobione w mojej sprawie, a pani z sekretariatu mówi, że nic. No to za przeproszeniem się wkurwiłem, wziąłem dokumenty i sam złożyłem.

Scena III
Pomimo wielu usilnych prób, opiekun sprawy Dawida Surmy, Dorota Małecka, nie odpowiedziała.

Scena IV
Pomimo wielu usilnych prób, Biuro Prasowe PZU oraz Rzecznik również nie odpowiedzieli.

Scena V
Dorota Małecka: Proszę przedstawić stosowne pełnomocnictwo.

POSTSCRIPTUM
Niestety, czas oczekiwania na pełnomocnictwo Dawida był zbyt długi, dlatego zdecydowaliśmy się na publikację artykułu w takiej formie.

Piłkarz bał się, że po publikacji reportażu Cracovia wyciągnie wobec niego szeroko pojęte konsekwencje.

W lipcu tego roku Dawid Surma rozwiązał kontrakt z Cracovią. Trenuje z IV-ligową Wiślanką Grabie. 

Reportaż ukazał się w maju tego roku na stronie 2x45.info. Publikacja za zgodą właściciela praw autorskich.

Wielki kryzys Ronaldo. "Może być to największy upadek sportowca w historii"
Sportowy wieczór, 07.10.2018
A po meczu... czas na piwo. Gwiadzy Bayernu bawiły się na Oktoberfeście
Niesamowity karny w Rosji! Zdobył bramkę uderzeniem z... backflipa
Musimy pamiętać, że proces budowy kadry trwa
Liga Narodów wraca. Problemy Polaków przed meczem z Portugalią

najpopularniejsze

Jerzy Engel w magazynie "4-4-2": nie byliśmy przygotowani do meczu

Jan Tomaszewski po meczu z Włochami: Brzęczek doprowadził do kompromitacji i śmiechu

Niesamowity karny w Rosji! Zdobył bramkę uderzeniem z... backflipa

Żewłakow: Lewandowski potrafi wytrzymać ogromny rygor profesjonalisty

Igrzyska Olimpijskie Młodzieży (Argentyna) – taekwondo