tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Asystent Leo Beenhakkera: przed Portugalią wysłali nas w kosmos

12 lat temu, 11 października 2006, reprezentacja Polski ograła Portugalię 2:1 w Chorzowie. Ten mecz przywrócił wiarę w drużynę Leo Beenhakkera. – Był mistrzem socjotechnik – wyjaśnia Bogusław Kaczmarek, jeden z asystentów Holendra. Transmisja meczu Polska – Portugalia od 18:00 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej oraz od 20:30 w TVP1.
Maciej Żurawski (L) i Tiago podczas meczu Polska Portugalia w 2006 roku (fot. PAP)

Rafał Pietrzak, żołnierz Brzęczka. "Zmieniła mnie kontuzja"

Mateusz Karoń, SPORT.TVP.PL: – Pokonanie Portugalii było cudem?
Bogusław Kaczmarek: – Cuda to u Stanisława Wyspiańskiego. Mówimy o ciągu zdarzeń od porażki z Finlandią (1:3). Najpierw był remis w Serbii (1:1). Powinniśmy wygrać w cuglach, nie wykorzystaliśmy zbyt wielu sytuacji. Później pokonaliśmy Kazachstan (1:0), ale najważniejsze miało miejsce na lotnisku. Drużyna się scaliła.

– A konkretniej?
– Mariusz Lewandowski zagrał świetnie z Serbami. W Kazachstanie musieliśmy zmienić taktykę. Kazachów prowadził Arno Pijpers, czyli szef wyszkolenia Feyenoordu. Doskonale wyczuł Beenhakkera i umieli nas zneutralizować. Musieliśmy reagować, a postęp wymaga ofiar. Lewandowski został zdjęty po pół godzinie. Był rozgoryczony, padło sporo męskich słów. Dwie godziny później poprosił o rozmowę. Na lotnisku stanęliśmy w kole i przeprosił. "Żałuję tego. Chciałem wygrać, bardzo mi zależało" – mówił. Leo Beenhakker przytulił go jak syna. Poczuliśmy ducha zespołu.

– Ale atmosfera wokół reprezentacji nie była dobra. Kilka miesięcy wcześniej odpadliśmy w słabym stylu z mundialu. Obawiano się, że piłkarze zostaną wygwizdani.
– Przed Portugalią bilety sprzedawały się kiepsko. Michał Listkiewicz i Zdzisław Kręcina dzwonili, żeby ktoś udzielił wywiadu, powiedział jakąś formułkę. Leo tłumaczył się brakiem czasu. Padło na mnie jako najbardziej doświadczonego. Wyszedłem z hotelu, myśląc że czeka tam jeden reporter. Na placu stał duży wóz transmisyjny, mobilne studio telewizyjne, a tam Andrzej Strejlau, śp. Paweł Zarzeczny i była łączność z Jankiem Tomaszewskim.

– Czyli szybki szturm?
– Ledwo się przywitałem i już byłem grillowany. Zmęczony biologicznie Paweł we własnym stylu powiedział, że nie nadajemy się do niczego, a "Tomek" wysłał nas w kosmos. Strejlau próbował jakoś pomóc, załagodzić sytuację, ale wypadłem, delikatnie mówiąc, kiepsko.

Przeddzień meczu z Portugalią. "Egzaminy dopiero w marcu"

– Jak przygotowaliście się do Portugalii?
– Leo wysłał mnie na ich mecz z Duńczykami. Dania wygrała 4:2, a Cristiano Ronaldo nie wykorzystał rzutu karnego. Dzięki tym obserwacjom sporo wiedzieliśmy. Kreowali dużo sytuacji. Byli też groźni przy stałych fragmentach. Ich boczni obrońcy lubili się zapędzać na połowę przeciwnika. To otwierało dużo wolnych przestrzeni. W Kopenhadze pomagał mi Stanisław Kempa, graliśmy razem w drugoligowej Arce Gdynia. Stasiek zapytał selekcjonera Danii, Mortena Olsena jak widzi szanse Polski. "Muszą być niezwykle uważni w obronie i kreatywni z przodu. Grać tak jak my dziś" – radził.

– Coś jeszcze?
– Nie, ale mam ciekawą historię dotyczącą rewanżu w Portugalii. Jeździł z nami amerykański trener, Adam Rothstein. Zazwyczaj ostatnie zajęcia są otwarte dla mediów przez kwadrans. Potem wszystkich wypraszają. Portugalczycy zrobili ukłon w stronę niepełnosprawnych dzieci z opiekunami. Pozwolili im zostać na ostatnich zajęciach do końca. Adam, bezczelny Jankes wmieszał nas w tę grupę inwalidów z opiekunami. A były tam dzieci chore, niektóre po porażeniu mózgowym. Zachowaliśmy się bardzo nie w porządku, szczyt chamstwa, ale dzięki jego sprytowi mieliśmy cenną informację: w ostatniej chwili kontuzji doznał Helder Postiga, mocny punkt zespołu i lider ataku.

– Wróćmy do pierwszego spotkania. Euzebiusz Smolarek mówił, że Beenhakker robił "pranie mózgu". Pozwolił piłkarzom uwierzyć we własne możliwości?
– Mistrz socjotechnik. Mieliśmy takich piłkarzy jak Grzegorz Bronowicki i Paweł Golański. Stawiali pierwsze kroki w reprezentacji. To zawodnicy z ekstraklasy. Na ławce też nie mieliśmy bogatego wyboru, siedział choćby Krzysztof Łągiewka. Wzięliśmy go, bo grał w Rosji. Wielki chłop, ale się nie sprawdził. Proszę to teraz porównać do składu Portugalii, trzeciej drużyny Europy, którą prowadził słynny Luiz Felipe Scolari. Ci sami Portugalczycy ograli chwilę później Brazylię 2:0. A w Chorzowie to myśmy mieli kontrolę.

– Cristiano Ronaldo ani razu nie minął Golańskiego...
– Przecież już na początku Bronowicki odebrał mu piłkę dwa razy. Od początku wpajaliśmy im wiarę we własne możliwości. Leo wykorzystywał znakomicie swoich ludzi. Ważną rolę odegrał Jan de Zeeuw. Mieliśmy bardzo mocny sztab szkoleniowy. Wszystko spinał Beenhakker jako doskonały organizator.

– "W przerwie myśleliśmy, że Polacy nie wytrzymają takiego tempa przez całe spotkanie. Myliliśmy się" – przyznał po meczu napastnik Nuno Gomes. Zaskoczyliśmy ich?
– Z Darkiem Szpakowskim komentował spotkanie Grzesiek Mielcarski. Poszedł później pod szatnię, miał tam znajomych. Deco albo Maniche pytali go później: "Greg, to ci sami piłkarze? Oglądaliśmy ich dwa razy, zagrali zupełnie inaczej".

Brzęczkowi brak doświadczenia? "To odważne, ale trafne posunięcie"

– W "Piłce Nożnej" relację zatytułowano "Żyjcie sto lat!". Zapanowała euforia?
– Niestety, krótkotrwała. Wygraliśmy jeszcze z Belgami i Leo musiał dokonać koniecznych korekt; w reprezentacji znaleźli się tacy jak Michał Pazdan czy Tomek Zahorski. Oni nawet nie marzyli o powołaniu. Doszły kontuzje, Jacek Bąk zaczął grać w lidze katarskiej i już nie wyglądał tak dobrze.

– Sytuacja bardzo podobna do tegorocznego mundialu?
– Oś zespołu to Kamil Gilk, Grzegorz Krychowiak i Robert Lewandowski. Zawsze dokleja się resztę do kręgosłupa. Myśmy z tego kręgosłupa stracili Glika, a Krychowiak był bez formy. Teraz może być lepiej. Cała trójka gra, pięknie rośnie Bartek Bereszyński, objawił się Mateusz Klich, Piotrek Zieliński ciągle się rozwija, Arek Milik jest zdrowy, Krzysztof Piątek podbija Serie A, zaczął grać Kamil Grosicki.

– Nie wymienił pan Jana Bednarka. Dlaczego?
– Ostatnio dawał nam więcej podczas stałych fragmentów w ataku niż w grze obronnej. Popełniał kardynalne błędy.

– Zatem Marcin Kamiński u boku Glika?
– To taki zawodnik "niby już, a jeszcze". Już kilka razy wydawało się, że jest w kadrze, a zawsze czegoś mu brakuje. Na systematyczną grę trzeba zapracować. Być może powinien dostać szansę w jednym spotkaniu. Jest lewonożny, ma otwierające podanie…

Niedoceniany Lewandowski. "Nie było pewne, że będzie tak dobry"

– Nadal powoływany jest Jakub Błaszczykowski, który gra niewiele w klubie. Czy to w porządku?
– Popieram Brzęczka, jeśli nie wystawi Błaszczykowskiego na lewym skrzydle. To skarbnica wiedzy o reprezentacji. Na tę chwilę potrzebujemy go. Mam nadzieję, że zagra z prawej strony, bardzo szeroko. Na lewym skrzydle ustawiłbym Piątka.

– Genoa CFC gra tak, by Piątek często miał ten sektor, ale co z Kamilem Grosickim?
– We Włoszech nie przyglądałem mu się zbyt uważnie, natomiast w Cracovii i Zagłębiu Lubin był bardzo ruchliwy. To nie jest wyłącznie lis pola karnego. Jeśli chodzi o Grosickiego – to może być świetna broń pod koniec spotkania. Proszę zauważyć, że Lewandowski potrafi grać kombinacyjnie, ściągać obrońców. Robił to podczas Euro 2016. W luki mogliby wbiegać Piątek lub Zieliński. 4–2–3–1 powinno sprawiać nam mniej kłopotów niż 4–4–2.

– Jest jakiś pomysł Brzęczka?
– Był w spotkaniu z Włochami. Powinniśmy ich palnąć. Nie do końca zgadzałem się z wyborami Brzęczka. Układ Arkadiusz Reca – Jakub Błaszczykowski był tego potwierdzeniem. Irlandia zamazała ten obraz. Szkoda, że nie sprawdzono wtedy większej liczby piłkarzy. Potrzebujemy jak najwięcej informacji przed eliminacjami mistrzostw Europy. Właśnie po to są te mecze.

Transmisja spotkania Polska – Portugalia w czwartek od 18:00 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji oraz od 20:30 w TVP1.

Liga Narodów, Polska – Portugalia. Michał Żewłakow: Robert Lewandowski? Pamiętam młodego, cichego chłopaka
Łukasz Fabiański porównał Jerzego Brzęczka i Adama Nawałkę
Lewandowski wspomina debiut: nie bałem się, ale czułem wielką adrenalinę
Żewłakow: Lewandowski potrafi wytrzymać ogromny rygor profesjonalisty
Beenhakker: nigdy nie zapomnę uśmiechu Lewandowskiego w debiucie
Tajemnica formy Piątka. "Pewnie kiedyś się zatrzyma i zaczniemy narzekać"

najpopularniejsze

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

PŚ w Engelbergu: Polacy powalczą w piątkowych kwalifikacjach. Transmisje z konkursów na antenach TVP, na SPORT.TVP.PL oraz w apl

Therese Johaug znowu bezkonkurencyjna. Radość Norweżki na mecie

PŚ w Tomaszowie Mazowieckim: Sebastian Kłosiński – David La Rue (bieg na 1500 m)

PŚ w Tomaszowie Mazowieckim. Zbigniew Bródka: start w Polsce to spełnienie marzeń