tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Trzy miliony dla tenisistów? I tak by narzekali" – rozmowa z prezesem PZT, Mirosławem Skrzypczyńskim

– Wiem, że w polskim tenisie narzekanie jest na porządku dziennym. Jeżeli przeznaczylibyśmy dla zawodników trzy miliony dolarów, to za chwilę byłyby wypowiedzi, dlaczego nie przeznaczyliśmy czterech? – zauważył prezes Polskiego Związku Tenisowego, Mirosław Skrzypczyński. Cały wywiad do odsłuchania w serwisie Soundcloud.
Kamil Majchrzak (fot. Getty Images)

Federer zagra w Polsce? "Projekt opatrzony sygnaturą RF19"

– Hubert Błaszczyk, Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL: – Ostatnie miesiące były bardzo intensywne w polskim tenisie. Jak podsumowałby pan ten czas?
Mirosław Skrzypczyński: – Związek jest w bardzo dobrej kondycji finansowej. Dużo środków otrzymują zawodnicy, którzy uczestniczą w naszych programach. Najlepsi tenisiści nie mogą narzekać. Mogą liczyć na pomoc logistyczną i sprzętową. Polski Związek Tenisowy, dzięki umowie sponsorskiej, dysponuje flotą samochodową, jakiej do tej pory nie było. Oprócz tego jest poprawa w sferze organizacyjnej. Sukcesem okazał się Narodowy Dzień Tenisa. Na płycie głównej pojawiło się dziesięć tysięcy osób. W turnieju Tenis 10 wystąpiło 750 dzieci. Zostało to zauważone na świecie. Pod koniec listopada jedziemy do Pragi na kongres Europejskiej Federacji Tenisowej, aby przedstawić szerzej ten projekt. Czesi są zainteresowani zorganizowaniem podobnej imprezy, a przecież to my mieliśmy się od nich uczyć. Podsumowaniem naszych działań jest przyznanie organizacji turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Federacji w Zielonej Górze (5-9 lutego). Miejmy nadzieję, że ta misja kobiecej reprezentacji zakończy się podobnym sukcesem jak męskiej w Pucharze Davisa.

– Zatrzymajmy się przy Narodowym Dniu Tenisa. Są plany, żeby corocznie organizować tę imprezę?
– Trwają przygotowania do organizacji dwudniowej imprezy. W pierwszym dniu rozgrywalibyśmy mecze pokazowe, natomiast drugi wyglądałby podobnie do tegorocznego Narodowego Dnia Tenisa. Chcemy zmienić formułę na bardziej dynamiczną. Przygotujemy takie atrakcje, że na PGE Narodowy przyjdzie 30 tysięcy, a w pierwszym dniu zabraknie miejsc.

– Czy możemy liczyć na zawodników ze światowej czołówki w meczach pokazowych? Być może na takich, z którymi starał się rywalizować w tym roku w turniejach wielkoszlemowych Hubert Hurkacz...
– Hubert pojawiał się w tych turniejach, ale z zawodnikami tej klasy jeszcze nie grał. Projekt opatrzony jest sygnaturą RF 19.

Proszę państwa, finansowanie jest na rekordowym poziomie. Pomoc, którą otrzymujemy z Ministerstwa Sportu i Turystyki, jest ogromna. Mirosław Skrzypczyński, prezes PZT

– Tego typu impreza wiąże się z ogromnymi pieniędzmi. Udało się dopiąć budżet ze sponsorem strategicznym?
– Wszystko toczy się w bardzo dobrym kierunku. Cały czas liczymy na pomoc Ministerstwa Sportu i Turystyki, którą już odczuwamy. Bardzo zaangażowany w rozwój tenisa jest minister Witold Bańka. Rozmawiamy o dużych pieniądzach i partnerstwie strategicznym. To się nie dzieje z dnia na dzień i wymaga przygotowania. Wierzę, że dokończymy ten projekt. W Polsce może być boom tenisowy. Pomóc ma w tym też Narodowy Program Upowszechniania, który planujemy poszerzyć o 100 ośrodków. Ma objąć również 12-latków i niższe kategorie wiekowe. To byłby przełom. Mielibyśmy sytuację, w której Tenis 10 byłby za darmo. Jesteśmy blisko i 1-2 stycznia będziemy mogli "odtrąbić sukces".

– Czyli Polski Związek Tenisowy chce więcej inwestować w tenis dziecięcy niż zawodowy?
– Program upowszechniania tenisa nie będzie wiązany z partnerem strategicznym. Mamy środki, żeby zabezpieczyć Tenis 10 i do lat 12. Partner strategiczny ma pomóc w finansowaniu wyższych kategorii wiekowych i zawodników wchodzących w świat zawodowego tenisa, takich jak Hubert Hurkacz, Iga Świątek.

– Przy okazji turnieju w Szczecinie było wiele wypowiedzi tenisistów, którzy narzekali na brak finansowania. Jaka jest strategia PZT wobec Pawła Ciasia, Macieja Rajskiego?
– Nie szufladkujemy zawodników ze względu na wiek. Jeżeli zainteresowani chcą poznać szczegóły to wystarczy, że wejdą na stronę Polskiego Związku Tenisowego. W tym miejscu mają szczegółowe zasady uczestnictwa w programach. Tam jest miejsce dla Ciasia, jeżeli spełni określone kryteria, za które odpowiada szef wyszkolenia – Rafał Chrzanowski. Nawet jeśli tenisista będzie miał 30 lat, to może liczyć na naszą pomoc. Uczestnicy programów nie mają prawa narzekać, bo stworzyliśmy im dobre warunki. Teraz dochodzi do tego pomoc w dojazdach na turnieje.

– Był pan zaskoczony tymi wypowiedziami zawodników?
– Wiem, że w polskim tenisie narzekanie jest na porządku dziennym. Jeżeli przeznaczylibyśmy dla zawodników trzy miliony dolarów, to za chwilę byłyby wypowiedzi, dlaczego nie przeznaczyliśmy czterech? Finansowanie jest na rekordowym poziomie. Pomoc, którą otrzymujemy z Ministerstwa Sportu i Turystyki, jest ogromna. Zakupujemy piłki, sprzęt treningowy, kurtki zimowe, stroje, buty – dla 80 tenisistów. To samo miało miejsce w poprzednim roku. Można tego oczekiwać pod choinką.

Wielkie plany Polskiego Związku Tenisowego. "Rozpoczęliśmy projekt RF19"

– Przyznanie organizacji Pucharu Federacji w Zielonej Górze to duży sukces.
– Była determinacja. Chciałem tego turnieju w Polsce, bo to szansa awansu drużyny. Inaczej gra się na wyjeździe. W Zielonej Górze jest wspaniały doping i świetny obiekt, na którym zmieścimy kort centralny oraz halę z trzema kolejnymi.

– Czy inne miasta były zainteresowane organizacją tej imprezy?
– Padło od razu na Zieloną Górę, bo nikt nie jest w stanie zapewnić takich warunków, m.in. kortu centralnego z widownią na sześć tysięcy. Miasto oraz województwo bardzo pomaga i finansuje tenis. Było to już widać w Narodowym Dniu Tenisa. Na skinienie palcem mamy wszystko, co potrzebujemy i chcemy.

– Wracając do kulisów. Było porozumienie z Międzynarodową Federacją Tenisową czy miał miejsce konkurs?
– Aplikowaliśmy w konkursie o organizację turnieju. Warunki, które przedstawiliśmy były atrakcyjne. Eliminacje Pucharu Federacji zostały podzielone na dwie grupy. Jedna z nich zagra w Zielonej Górze. Musieliśmy spełnić mnóstwo wymogów. Dużo dała nam też dobra opinia z meczów Pucharu Davisa i Federacji.

– Czy Dawid Celt i Radosław Szymanik pozostaną na stanowiskach kapitanów Pucharu Federacji i Pucharu Davisa?
– Jeżeli chodzi o Radka, to mieliśmy dżentelmeńską umowę. Bardzo go cenię i lubię jasne sytuacje. Wygrał najważniejsze mecze, więc nie ma powodu, żeby zmieniać kapitana. Byłby to dla mnie dziwny ruch, gdyby stało się odwrotnie. W grudniu ustalimy szczegóły nowej umowy z Szymanikiem. Nie wyobrażam sobie, żeby dalej nie prowadził reprezentacji, bo jest skuteczny i zaangażowany. Nawet kiedy jest w Stanach Zjednoczonych, to jesteśmy w kontakcie i wymieniamy mailowo informacje. Po meczach zawsze składa raport.

Jesteśmy też zadowoleni z tego, co robi Dawid. Stara się nawet zdziałać więcej niż określają obowiązki. Jeśli jego misja w Zielonej Górze zakończy się sukcesem, to nie będzie przeszkód, żeby kontynuować współpracę.

Nie interesuje mnie robienie imprezy dla innych nacji. Chcę, żeby polscy tenisiści grali w finałach. Prezes PZT o organizacji turniejów WTA i ATP

– Było ultimatum dla kapitana Szymanika, czy sam zaproponował dżentelmeńską umowę?
– Po prostu prowadziliśmy rozmowy. Ambitni, a takim jest Szymanik, nie lubią przegrywać. Postawiliśmy sprawę jasno, że jeśli będzie awans, to niczego nie zmieniamy. Gdyby były porażki, to rozwiązalibyśmy umowę za porozumieniem stron. Powtórzę, że bardzo cenię Radka, bo angażuje się nie tylko w Puchar Davisa, ale też w sprawy Polskiego Związku Tenisowego.

– Skoro już wywołaliśmy temat Pucharu Davisa, to jak wygląda nasza sytuacja w tych rozgrywkach? Po reformie było bardzo dużo zamieszania...
– Dostaliśmy z Międzynarodowej Federacji Tenisowej medale za awans do Grupy I Strefy Euro-afrykańskiej. Właśnie przygotowujemy pismo, że bardzo dziękujemy. Reszta należy do prezydenta ITF Davida Haggerty'ego. Jeżeli ktoś nam gratuluje awansu, to myślę, że sytuacja jest prosta i oczywista. Gdyby było inaczej, to łatwo zdać sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji, jakie mogą dotknąć ITF.

– Reforma Pucharu Davisa uderza w takie kraje jak Polska. Będzie zdecydowanie mniej okazji, żeby popularyzować dyscyplinę. Jakie było stanowisko Polskiego Związku Tenisowego przed kongresem ITF w Orlando?
– Nie identyfikujemy się z tą reorganizacją. Jest bardzo niekorzystna dla światowego tenisa. Gwarantuję, że bardzo szybko wyjdzie to na wierzch. Podobne zdanie mają nasi sąsiedzi – Niemcy, Australia i wiele innych federacji. Nie chcę powiedzieć, że jesteśmy w dobrym towarzystwie, ale nie zawsze pieniądze mają znaczenie. Niekiedy ważna jest historia oraz tradycja. Cieszę się, że możemy bez problemów spojrzeć w lustro, jeśli chodzi o Polski Związek Tenisowy.

– Na początku wydawało się, że to niemożliwe, żeby reforma weszła w życie. Co stało się, że Gerard Pique i firma Cosmos przeforsowały swoje stanowisko?
– Pojawiły się duże pieniądze i dobre stanowiska...

– Jeśli nie będziemy gościć Pucharu Davisa, to może uda się zorganizować turniej ATP lub WTA?
– To jest kwestia wstrzelenia się w odpowiedni moment. Nasi muszą grać w takich turniejach i osiągać sukcesy. Nie interesuje mnie robienie imprezy dla innych nacji. Chcę, żeby polscy tenisiści grali w finałach.

Magda Linette (fot. Getty) – Możemy wyobrazić sobie taką sytuację w turnieju WTA International. Mamy Magdę Linette, być może niedługo Igę Świątek. Byłoby nas stać na takie przedsięwzięcie?
– Za chwilę będzie nas stać na wiele rzeczy. Na przyszły rok staramy się przygotować cykl dwunastu turniejów. Największy będzie miał pulę 60 tysięcy dolarów plus hospitality. To jest szansa na to, żeby Polka mogła wygrać taką imprezę. Przyjemnie będzie nam oglądać niezłe tenisistki i zwycięstwo rodaczki. Planujemy trzy damskie turnieje w Warszawie. Projekt jest jeszcze na etapie dopracowywania. Najważniejsze są pieniądze i sponsorzy. Powtórzę jednak, że nie interesuje mnie robienie takich turniejów, w których naszych nie będzie już w drugiej rundzie. Wtedy wyrzucamy pieniądze w błoto. Musimy mierzyć siły na zamiary.

– W ramach tego cyklu wróci turniej do Wrocławia. Może pan to potwierdzić?
– Tak, chcemy tam zorganizować jednocześnie turniej męski i kobiecy. Będzie tak po raz pierwszy w historii polskiego tenisa. Obiekt ma 15 kortów i dobrego właściciela. Jest to najlepszy kompleks kortów otwartych w Polsce. Zrobienie tam męskiego i damskiego challengera to strzał w dziesiątkę. Muszą w tym uczestniczyć samorządy. Mamy okres przedwyborczy, więc są rzeczy ważniejsze, ale po wyborach wrócimy do rozmów. Z niektórymi już jesteśmy "po słowie".

– Wszyscy odsyłają do pana z tematem Centralnego Ośrodka Szkoleniowego. Czy projekt jest już w bardziej zaawansowanej fazie niż w marcu?
– Stworzymy cztery ośrodki szkoleniowe. Każdy z nich będzie miał nazwę. Chcemy, żeby w Warszawie był Centralny Regionalny Ośrodek Szkoleniowy. Nie mówimy tutaj o wielkim obiekcie, bo musiałoby mieć 30 kortów i kilka hal. Aktualnie nie jest to możliwe ze względów finansowych. Związek nie jest w stanie uczestniczyć w takim projekcie. Ministerstwo Sportu i Turystyki dofinansowuje obiekty w pewnym stopniu. Resztę trzeba mieć ze środków własnych. Nie będziemy zadłużać związku i brać kredytów. Ośrodki powstaną, mamy wstępne lokalizacje. Zadowolony będzie też Tomek Iwański. Wszystko na to wskazuje, że ośrodki powstaną w Warszawie, Łodzi, na Śląsku i w Szczecinie.

– Kluczem jest centrum w Warszawie, gdzie przy odpowiednich inwestycjach będzie można organizować duże turnieje. Kiedy będzie rozwiązana sprawa kortów przy Myśliwieckiej?
– W Warszawie z Warsaw Sports Group robimy wszystko, żeby obiekt służył również celom turniejowym. Nie ukrywam, że byłaby tam siedziba Polskiego Związku Tenisa oraz Narodowego Centrum Upowszechniania. Skończyłaby się komercja. Chcę, żeby dzieci nie płaciły za obiekty i trenerów. Taki cel przyświeca również prezesowi WSG, Arturowi Bochenkowi.

– Do końca roku ta sytuacja powinna się wyjaśnić?
– Myślę, że nawet szybciej będziemy mogli przekazać dobre nowiny.

najpopularniejsze

"Okiem redakcji". Spore zamieszanie wokół Infantino

Błaszczykowski pociągany za uszy? "Wiem, jaką ma wartość"

NHL: Buffalo Sabres – Ottawa Senators (skrót meczu)

"All Access". Przygotowania Mariusza Wacha przed KBN5

Orły sportu (odc. 6) – Marcin Gortat