tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Dziennikarz NYT: brak siły nie jest problemem Agnieszki Radwańskiej [wywiad]

Czy nieprzewidywalność kobiecego tenisa jest problemem? Która zawodniczka może zaskoczyć podczas WTA Finals oraz czy karierę Agnieszki Radwańskiej można uznać za udaną? O tym porozmawialiśmy z dziennikarzem, który od lat śledzi tenisowe zmagania – Christopherem Clayerem z "New York Timesa".
Agnieszka Radwańska (Fot. Getty)

Singapur: znamy grupy WTA Finals


Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL – W ostatnich latach WTA Finals wygrywały zawodniczki, które przed turniejem do faworytek nie należały – Agnieszka Radwańska, Dominika Cibulkova i Caroline Wozniacki. W tym roku będzie podobnie?
Christopher Clayer, New York Times: – Na początku należy sobie zadać pytanie, czy możemy mówić, że się czegokolwiek spodziewamy. Od dwóch lat w damskim tenisie jest mnóstwo niespodzianek. Trudno zatem wskazywać kandydatkę do zwycięstwa. Podobały mi się ostatnie występy Wozniacki, ale gdybym miał wytypować jedną, to byłaby to Naomi Osaka. Czy nazwałbym ją faworytką? Na pewno nie. Niespodzianka z pewnością jest możliwa. Groźna będzie Sloane Stephens, być może wreszcie w dużym turnieju pozytywnie wypadnie Elina Switolina.

WTA Moskwa. Ależ piłka! Ons Jabeur błysnęła umiejętnościami technicznymi – A czy są tenisistki, które chciałeś oglądać podczas WTA Finals, a którym nie udało się zakwalifikować?
– Jeden typ jest oczywisty – Aryna Sabalenka. Kilka razy wygrała w tym sezonie z zawodniczkami z TOP 10. Gra ofensywnie, prezentuje atrakcyjny tenis, ale pod koniec sezonu opadła z sił. Być może zmaga się też z drobnymi kontuzjami.

– Jej trener, Dmitrij Tursunow, stwierdził, że może zmienić tenis w takim stopniu, jak zrobiła to Serena Williams.
– Dmitrij może ją oglądać na co dzień i wcale nie dziwię się, że jest bardzo podekscytowany. To wielki talent, zawodniczka o ogromnych możliwościach. Ma bardzo silne uderzenie i potrafi kończyć akcje przy siatce, co jest w tych czasach wielkim atutem. Na pewno musi poprawić drugi serwis. Jestem również ciekaw, jak będzie wykorzystywała siłę. Możliwości ma ogromne, ale do stwierdzenia, że zmieni tenis jak młodsza z sióstr Williams, droga jest daleka.

Rozmawialiśmy wcześniej o braku faworytek w WTA Finals. Twoim zdaniem nieprzewidywalność kobiecego tenisa jest problemem czy nie?
– W ujęciu długoterminowym na pewno jest minusem, bo trudno wykreować wielkie postacie. Moim zdaniem kobiecy tenis miał w ostatnich latach inny problem. Serena Williams dominowała aż za bardzo. Wcześniej podobnie było, gdy grały Steffi Graf, Monica Seles, Martina Navratilova. Cieszę się, jak wygląda kobiecy tenis. Do wielkich gwiazd, jak Serena Williams, Maria Szarapowa, które nadal grają, dołączyły charyzmatyczne tenisistki nowej generacji. To znakomite połączenie. Młode mają okazję wyrobić sobie nazwisko i być rozpoznawalne, pokonując te uznane. Taka sytuacja miała miejsce choćby w finale US Open, gdy Osaka wygrała z Sereną Williams.

Twardy ko(r)t. Nieoczekiwany przybysz podczas meczu Stephens – Myślisz, że czas bezkrólewia potrwa długo?
– Spodziewam się, że niebawem liczba tenisistek, które są w stanie wygrywać najważniejsze turnieje spadnie z 10-15 do 4-6. Będzie grupa, która dzięki doświadczeniu, ograniu, będzie w najważniejszych momentach rozstrzygać pojedynki na swoją korzyść.

– Skoro już jesteśmy przy niespodziankach… Która zawodniczka zaskoczyła cię w tym sezonie najbardziej?
– Ponownie wskażę Sabalenkę, ale warto również pamiętać o Osace. Biorąc pod uwagę jak ofensywny, ale również często bezmyślny tenis prezentowały w ubiegłym sezonie, nie spodziewałem się, że zrobią aż taki postęp. Zdecydowanie więcej oczekiwałem natomiast po Marii Szarapowej. Myślałem, że spokojnie przygotuje się do tego sezonu i poprawi wyniki w porównaniu do 2017 roku. Bardzo się pomyliłem.

– Kilka tygodni temu przegłosowano reformę Pucharu Davisa, coraz częściej pojawia się propozycja, by wprowadzić tie-break w decydującym secie podczas Wielkich Szlemów. Podoba ci się kierunek, w którym zmierza tenis?
– Jestem tradycjonalistą i nie lubię zmian dla zmian. Uważam jednak, że nadszedł odpowiedni moment, by wprowadzić tie-break w decydującym secie. Może nie przy stanie 6:6, ale np. 9:9 lub 12:12. Pozwoliłoby to zachować nieco tradycji, a przy okazji zrobić potrzebne korekty. Takie mecze jak Johna Isnera z Kevinem Andersonem, który w tegorocznym Wimbledonie zakończył się wynikiem 26:24 w piątym secie, destabilizują turniej. Myślę, że zawodnicy będą dążyli do wprowadzenia zmiany i nie sądzę, by napotkali opór ze strony decydentów Wielkich Szlemów. Natomiast jeżeli chodzi o nowy format Pucharu Davisa, to jestem za, ale to bardzo skomplikowana sprawa…

WTA w Seulu: Radwańska zachwyciła podwójnie. Piękna akcja Polki – Myślisz, że nowa formuła okaże się sukcesem?
– Domyślam się, że w Stanach Zjednoczonych mamy na tę kwestię inne spojrzenie niż w Polsce. Kocham Puchar Davisa, to jedne z moich ulubionych rozgrywek. Do dzisiaj pamiętam finał z 1991 roku, gdy Francuzi pokonali Stany Zjednoczone. Niestety w moim kraju zainteresowanie tymi rozgrywkami dawno wygasło. To był odpowiedni moment na zmianę. Czy to się uda? Kluczowe będzie przekonanie do udziału w finałach najlepszych zawodników. Wiem, że w najbliższych miesiącach będą prowadzone intensywne rozmowy. Nie wiem tylko, czy od nich nie należało rozpocząć. Jeżeli okaże się, że nie będą zainteresowani wzięciem udziału w finałach Pucharu Davisa, to cała zmiana i zamieszanie jakie powstało nie było tego warte.

– Przez wiele lat mieliśmy w Polsce wielką postać tenisa – Agnieszkę Radwańską. Dwa jej ostatnie sezony były bardzo słabe. Jesteś zaskoczony tym, co się z nią stało?
– Tak, choć warto pamiętać, że w dużym stopniu przez kłopoty zdrowotne. Radwańska ma 29 lat, byłbym bardzo zaskoczony gdyby wróciła i była w stanie z tym stylem gry wygrać np. turniej Wielkiego Szlema. Mogę sobie natomiast wyobrazić, że na jej ulubionej nawierzchni, czyli trawie, osiągnie jeszcze dobre rezultaty. Nie do końca zgadzam się z tym, że problemem jest brak siły. Owszem, pojawia się coraz więcej świetnie fizycznie przygotowanych, ale pozostają nadal w czołówce Darja Kasatkina i Anastasija Sevastova, które prezentują podobny styl do Polki.

– Sporo jest w Polsce dyskusji, czy karierę Radwańskiej można nazwać udaną. Wygrała 20 turniejów WTA, była druga w rankingu, zwyciężyła w WTA Finals. Z drugiej strony zabrakło triumfu w Wielkim Szlemie.
– Można na to spojrzeć z dwóch stron. Radwańska była w finale Wimbledonu, zajmowała drugie miejsce w rankingu. Na pewno pozostaje żal, że nie udało się zwyciężyć w Wielkim Szlemie, ale z drugiej strony jej styl gry był dla dyscypliny wielkim prezentem. Mecze Polki oglądało się z przyjemnością, to była wielka frajda. Biorąc pod uwagę jej ograniczone możliwości fizyczne, problemy z prędkością szczególnie drugiego serwisu, uważam, że w czasach silnych tenisistek jak siostry Williams, Szarapowa, Wiktoria Azarenka rezultaty, jakie miała powinny być bardzo szanowane. Nie mam wątpliwości, że osiągnęła wielkie rzeczy.

najpopularniejsze

Dorota Banaszczyk, mistrzyni świata w karate olimpijskim: kombinowałam, żeby zdobyć pieniądze na przygotowania [WYWIAD]

Królowa królowej sportu – Irena Szewińska

"W biegu za życiem" – film o Bohdanie Tomaszewskim

"Nie zmarnowałem życia". Wspomnienia Stanisława Szozdy

Kazimierz Deyna – historia legendy