tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Brzęczek znów zaskoczył. Matynia i Buksa z szansą na debiut w reprezentacji Polski

Jerzy Brzęczek znów zaskoczył powołaniami. W składzie na mecze z Czechami i Portugalią znalazło się dwóch zawodników Pogoni Szczecin, którzy mają szansę na debiut w reprezentacji Polski – Hubert Matynia oraz Adam Buksa. Transmisje ze spotkań biało-czerwonych w TVP1, TVP Sport, SPORT.TVP.PL i w aplikacji mobilnej.
Adam Buksa i Hubert Matynia otrzymali powołania od Jerzego Brzęczka (fot. PAP/EPA, Getty)

Niespodziewane nazwiska w kadrze. Brzęczek wysłał powołania

Rafał Pietrzak z Wisły Kraków, Arkadiusz Reca z Atalanty Bergamo czy Damian Szymański z Wisły Płock. Te nazwiska już nikogo nie dziwią w kadrze narodowej, choć na początku były szokiem dla wielu kibiców. Tym razem powołania nie otrzymał Reca, ale Jerzy Brzęczek zaskoczył dwoma nowymi nazwiskami. W meczach z Czechami (15 listopada w Gdańsku) i Portugalią w Lidze Narodów (20 listopada w Guimaraes) Hubert Matynia oraz Adam Buksa będą liczyli na pierwszy w historii występ w barwach seniorskiej reprezentacji Polski. Choć nie będzie to ich pierwszy mecz w koszulce z orzełkiem na piersi. Wcześniej obaj grali już w drużynach młodzieżowych.

Brzęczek już raz dał mu szansę

22-letni Adam Buksa z pewnością nie jest anonimowym piłkarzem. Zaczynał w rodzinnym Krakowie, gdzie próbował swoich sił w Hutniku, Garbarni i ukochanej przez niego Wiśle. Na początku miał poważne problemy z kolanami, ale po długiej rehabilitacji doszedł do pełni dyspozycji. W zespole Białej Gwiazdy grał w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, gdzie imponował formą. W pięciu spotkaniach zdobył pięć bramek i wydawało się, że młody napastnik wkrótce przebije się do pierwszej drużyny.

Nic bardziej mylnego – Wisła nie była specjalnie zainteresowana zatrzymaniem go na stadionie przy ul. Reymonta. Buksa w 2013 roku wybrał się więc na zagraniczne testy. Espanyol Barcelona, Hertha Berlin i Napoli sprawdzały umiejętności rosłego – mierzącego 191 cm piłkarza. Jednak koniec końców wylądował on w młodzieżowej drużynie włoskiej Novara Calcio.

Nie zapomniano jednak o nim w kraju. Regularnie otrzymywał powołania do młodzieżowych reprezentacji. Po roku gry na Półwyspie Apenińskim trafił do Lechii Gdańsk. 17-letni wówczas zawodnik przychodził jednak do klubu w trakcie poważnych zawirowań. Z klubu odszedł Ricardo Moniz, a jego następca – Joaquim Machado po kilku miesiącach został zastąpiony duetem Tomasz Unton i Maciej Kalkowski. Dopiero w listopadzie na dłużej funkcję szkoleniowca biało-zielonych przejął nie kto inny, jak... Jerzy Brzęczek. Obecny selekcjoner dawał Buksie więcej szans niż poprzednicy. Perspektywiczny napastnik odwdzięczył się nawet debiutanckim golem w Ekstraklasie w lipcu 2015 roku w spotkaniu z Pogonią Szczecin (1:1).


To był jednak schyłek jego przygody z Lechią. Wkrótce Brzeczek został zwolniony, a Buksa zesłany do rezerw. Nie pozostało nic innego jak zmienić klub.

Nieudane Euro i przełom w Szczecinie

W 2016 roku napastnika przygarnął do Zagłębia Lubin Piotr Stokowiec. W 22 występach ligowych Buksa strzelił jedynie 3 gole. To nie przeszkodziło jednak Marcinowi Dornie powołać go do kadry U-21 na młodzieżowe mistrzostwa Europy, rozgrywane w Polsce. Buksa nie zagrał ani minuty na turnieju a biało-czerwoni zajęli ostatnie miejsce w grupie po porażkach ze Słowacją (1:2), Anglią (0:3) i remisie ze Szwecją (2:2).


Napastnik wrócił więc niepocieszony do Lubina. Gra w barwach Miedziowych też nie dawała mu powodów do radości. W kolejnym sezonie pełnił rolę dżokera, wchodząc na końcówki spotkań i tylko raz wpisał się na listę strzelców. Szybko postanowiono wypożyczyć go do Pogoni Szczecin, gdzie spędził połowę sezonu 2017/18.

Tu odrodził się pod okiem Macieja Skorży, a potem Kosty Runjaicia. Zanim nie skończyły się rozgrywki – zdołał czterokrotnie pokonać bramkarzy rywali. Dobrą formę kontynuuje w obecnym sezonie. W zaledwie 8 spotkaniach Ekstraklasy ma już 6 goli i 2 asysty na koncie. Wydaje się, że wreszcie jego kariera zmierza we właściwym kierunku. W październiku był nawet w składzie reprezentacji młodzieżowej do lat 23 na eliminacyjne mecze mistrzostw Europy z Danią i Gruzją, ale w żadnym ze spotkań nie wystąpił.

– To piłkarz profesjonalny, ambitny i bardzo chętny do pracy. Zawsze jest zaangażowany w każdą minutę treningu, jest również przykładem, że warto pracować, bo to gwarantuje rozwój – komplementuje Buksę były trener polskiej kadry młodzieżowej Marcin Dorna w rozmowie z laczynaspilka.pl. – Na boisku zawsze robił bardzo dużo, dlatego czasem w analizach i rozmowach tłumaczyliśmy, by skupiał się bardziej na zadaniach dla swojej pozycji. Jednak podkreślaliśmy wartość jaką daje drużynie, pod względem techniczno-taktycznym, w asekuracji kolegów – dodał.

Pomiędzy piłką ręczną a piłką nożną

Matynia to kompletnie inna sprawa. 23-letni lewy obrońca jest zawodnikiem anonimowym dla wielu kibiców. Niewiele brakowało, by wychowanek Salosu Szczecin (skąd wyszli tacy zawodnicy jak Filip Starzyński, czy Patryk Lipski) w ogóle nie grałby w piłkę nożną. Przez sześć lat trenował bowiem piłkę ręczną, zanim ostatecznie zdecydował się na futbol.

Szybko przeniósł się do Pogoni Szczecin, z którą osiągał sukcesy z drużyną młodzieżową. W czerwcu 2014 roku zdobył brązowy medal Centralnej Ligi Juniorów (po porażce w półfinale z Cracovią).

Dwa miesiące później zadebiutował w pierwszej drużynie Portowców. Nie będzie jednak miło wspominał tego spotkania. W starciu Pogoni Szczecin z Wisłą Kraków po dwóch golach Pawła Brożka i jednym Semira Stilicia schodził z boiska po porażce 0:3.



Ówczesny trener Pogoni Dariusz Wdowczyk nie zrezygnował jednak z młodego obrońcy i nadal wystawiał go w pierwszym składzie. Szybko został jednak zwolniony z funkcji szkoleniowca zespołu ze Szczecina. W drużynie Portowców pojawił się w jego miejsce Słowak Jan Kocian. Jednak Kocian również postanowił zaufać Matynii i kariera wychowanka Salosu Szczecin mogła się nadal rozwijać. Zresztą nie tylko za sprawą dobrych występów a braku innej alternatywy na tej pozycji w zespole. Do tej pory grał tam bowiem Mateusz Lewandowski, który wybrał jednak wypożyczenie do włoskiej Virtus Entelli.

Koszmarna kontuzja i 566 dni oczekiwania

W sezonie 2014/15 lewy obrońca rozegrał łącznie 23 spotkania w Ekstraklasie i dorzucił do tego dwa mecze w Pucharze Polski. Dobre występy dały mu też powołanie do kadry młodzieżowej do lat 20. Na przeszkodzie stanęła jednak bardzo poważna kontuzja. Pod koniec sezonu Matynia w meczu z Górnikiem Zabrze doznał ciężkiego urazu, wymuszającego aż ponad roczną przerwę w występach. Młody piłkarz zerwał więzadło poboczne oraz więzadła krzyżowe.

Cały kolejny sezon Matynia spędził na rehabilitacji. Dopiero w sierpniu 2016 zaczął grać w drużynie rezerw Pogoni po 566 dniach nieobecności i dwóch operacjach. W grudniu tego samego roku powrócił do pierwszego składu. Łącznie z 13 spotkań ligowych – tylko w jednym (porażka z Legią Warszawa) rozegrał 90 minut. Na dodatek kolejny – tym razem drobniejszy uraz – pozbawił go szans na występ w organizowanych w Polsce młodzieżowych mistrzostwach Europy 2017.

Sytuacja Matynii nie zmieniła się w ostatnim sezonie. 13 meczów w Ekstraklasie, z czego tylko sześć w pełnym wymiarze.


Tegoroczne rozgrywki mogą być jednak przełomowe w karierze zawodnika urodzonego we Wrześni. Niemiecki szkoleniowiec Portowców Kosta Runjaić zdecydował się dać mu szansę w szerszym wymiarze gry. Matynia ma już 12 ligowych spotkań na koncie. W trzech ostatnich jego pozycja w pierwszym składzie wydaje się bezdyskusyjna.

Brzęczek: regulamin Ligi Narodów nie jest przejrzysty nawet dla znawców
Błaszczykowski pociągany za uszy? "Wiem, jaką ma wartość"
Problemy komunikacyjne Kurzawy. "Taki ma styl bycia"

najpopularniejsze

Skoki narciarskie, koszykówka i piłka nożna. Sprawdź plan sobotnich transmisji w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej

"Okiem redakcji". Spore zamieszanie wokół Infantino

"All Access". Przygotowania Mariusza Wacha przed KBN5

Lewis Hamilton: w FIFĘ grałem... Brazylią

Maciej Sulęcki: ja przyszłym mistrzem świata? Tak właśnie będzie!