tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Celem są igrzyska w Pekinie". Spokój w polskiej kadrze po PŚ w Calgary

Za nami niezwykle udany łyżwiarski weekend. Natalia Maliszewska zdobyła pierwszy w historii polskiego short tracku złoty medal Pucharu Świata i… prowadzi w klasyfikacji generalnej. Najbardziej emocjonujący okazał się jednak finał w rywalizacji kobiet na 1500 metrów, a węgierska sztafeta ustanowiła nowy rekord świata.
Natalia Maliszewska (fot. Getty Images)

John Monroe o Natalii Maliszewskiej: postawiłem jej karierę na szali

W kanadyjskim Calgary rozegrany został inaugurujący sezon 2018/19 Puchar Świata w short tracku. Polscy kibice mogą cieszyć się przede wszystkim ze złotego medali Natalii Maliszewskiej. Świetnie wypadli jednak wszyscy Europejczycy, dzięki czemu w klasyfikacji medalowej zdominowali Azję.

Polska sprintem stoi

Na sprinterskim dystansie 500 metrów równych sobie nie miała Maliszewska. Pierwszego dnia Polka pojechała znakomicie – wygrywała bieg za biegiem, co potrafiła powtórzyć również w finale. Wywalczyła tym samym pierwszy złoty medal w historii polskiego short tracku.

Obok Polki na podium stanęły także Yara van Kerkhof i Alyson Charles. Ta druga sprawiła sporą niespodziankę. Jeszcze w ubiegłym sezonie rywalizowała z juniorami, a Puchar Świata w Calgary był dla niej pierwszym w karierze. – Na początku dnia nie spodziewałam się, że tak to się potoczy. Dopiero w miarę upływu czasu czułam się coraz bardziej pewna siebie. Po zwycięskim półfinale pomyślałam sobie, że mogę walczyć o medal. To było takie… surrealistyczne. Jestem zachwycona, że mogę konkurować z najlepszymi – wyznała po wyścigu.

Drugiego dnia Kanadyjka zdołała powtórzyć sukces i ponownie mogła cieszyć się z brązowego medalu. – Jeśli ktoś powiedziałby, że skończę weekend z dwoma medalami, powiedziałabym, że jest szalony – skomentowała. Maliszewska i tym razem awansowała do finału. Tuż po starcie została jednak zamknięta przez rywalki. Mimo prób nie zdołała wyprzedzić Charles, a po znakomitej akcji Kexin Fan na ostatnim okrążeniu, spadła na czwarte miejsce. Tym razem triumfowała Lara van Ruijven.

– Natalia wypełniła swój plan maksimum. Prawidłowo wykonała wiele elementów techniczno-taktycznych. Jesteśmy bardzo zadowoleni z jej postawy. Tak naprawdę nie spodziewaliśmy się, że wystąpi aż tak dobrze. Ponieważ nie miała jeszcze żadnego startu międzynarodowego w tym sezonie, nie mogliśmy tak śmiało odnieść jej formy do rywalek. Te już wcześniej brały udział m.in. w Invitation Cup, na który my nie mogliśmy pojechać choćby z tego względu, że na ten sam termin zaplanowano zawody w Sanoku, które zadecydowały o tym, którzy zawodnicy wyjadą do Calgary i Salt Lake City – mówiła trener reprezentacji Polski, Urszula Kamińska.

Zdziwienie mogła budzić kiepska forma Koreanek. – Myślę, że nie byłam do końca przygotowana na ten weekend. Po igrzyskach olimpijskich wiele zmieniłam i zrobiłam sobie dłuższą przerwę. Celem na ten rok są marcowe mistrzostwa świata w Sofii. Na ten moment nie mam mocy, siły i prędkości, aby walczyć o indywidualne medale – przyznała na koniec weekendu mistrzyni świata Minjeong Choi.

– Koreanki zawsze przygotowują się bardzo dobrze do zawodów głównych. Jestem o nie spokojna. Wiem, że im bliżej mistrzostw świata, tym lepszą dyspozycję będą miały. Będzie trzeba się z nimi bardzo mocno liczyć. Zresztą myślę, że już w przyszłym tygodniu, po dłuższej aklimatyzacji, będą silniejsze. Trzeba przyznać, że dla nich zmiana czasu była dużo bardziej dotkliwa, niż dla łyżwiarek z Europy – wyjaśnia Kamińska.

PUCHAR ŚWIATA – 500 metrów kobiet:
1. Natalia Maliszewska (Polska) – 15 120 pkt.
2. Alyson Charles (Kanada) – 12 800 pkt.
3. Lara van Ruijven (Holandia) – 10 440 pkt.
4. Kexin Fan (Chiny) – 9 678 pkt.
5. Yara van Kerkhof (Holandia) – 8 000 pkt.

Natalia Maliszewska ze złotym medalem. Obok niej Alyson Charles (po lewej) i Yara van Kerkhof (po prawej) (fot. Getty Images)

W drodze na igrzyska im trudniej, tym… lepiej

– Uważam, że im trudniejsze biegi ma Natalia i im trudniejsze zadanie przed nią stoi, tym bardziej ten bieg jest dla mnie interesujący. Daje mi więcej wiadomości i wniosków na przyszłość. Od razu po finale przeanalizowałyśmy te błędy, które zostały popełnione. Natalia czuła się silna, ale zbyt wiele razy próbowała wykonywać ruchy. Wyciągnęłyśmy z tego wnioski – stwierdziła trener kadry. – Mimo wszystko podkreślę, że jestem z niej bardzo zadowolona. Szczególnie po półfinale, gdzie wygrała z dwiema Chinkami, które przyjęły taką postawę, aby awansować razem. Natalia wyśmienicie poradziła sobie w tej sytuacji – dodała.

Pojedynki Maliszewskiej z Kexin Fan były ozdobą rywalizacji na 500 metrów. Polka kilkukrotnie potrafiła wygrać z Chinką, a podziw mogły budzić manewry wyprzedzania, jakie podejmowała. – To było imponujące. Natalia zrobiła najszybszą rundę, jaka została do tej pory zanotowana w kobiecym short tracku – 8,3 sekundy. Taki czas na Pucharach Świata wyciągają mężczyźni. Wszyscy byli pod wrażeniem, że była w stanie wyprzedzić Chinkę na takiej prędkości – zaznaczyła Kamińska.

Choć Maliszewska po pierwszych startach jest liderką w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, celem nadrzędnym pozostają igrzyska olimpijskie 2022. – To będzie sezon Natalii. Ma wchodzić do półfinałów i finałów, żeby zdobywać doświadczenie w walce z najlepszymi. Będzie to jej przydatne później, na igrzyskach olimpijskich w Pekinie – mówi trener. – Byłoby to miłe, gdyby Natalia walczyła i była w stanie cały czas awansować do półfinałów i finałów na Pucharach Świata. Oczywiście będziemy starali się utrzymywać Natalię w dobrej dyspozycji, aby mogła występować na najwyższym poziomie. Ale celem samym w sobie są igrzyska w Pekinie. Reszta jest tylko pokłosiem treningu – dodała.

Chińczyk nie ma sobie równych

Na sprinterskim dystansie u mężczyzn królował Dajing Wu. Fenomenalny Chińczyk triumfował zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. – To wspaniałe uczucie znowu być mistrzem. Gdy wystartowałem, czułem, że rywale nie są w stanie mnie dogonić – mówił.

W kolejnych startach rywale będą mieli dodatkową motywację, aby pokonać mistrza. Szczególnie, że ten w Calgary pokazał, że jest klasę wyżej od reszty. – Myślę, że kluczem do zwycięstwa będzie ustawienie się przed nim na starcie, co nieco wyhamuje jego prędkość. On czuje się komfortowo, kiedy prowadzi. W momencie, gdy zerwie się jego stały wzór jazdy, być może się pogubi. Spróbuję to zrobić w Salt Lake City – stwierdził Samuel Girard, który w niedzielę był czwarty.

Jednym jest jednak wiedzieć, jak pokonać Chińczyka, a zupełnie czym innym wykonać plan. Wiele wskazuje na to, że – przy takiej dynamice startu Wu – wejście przed niego na pierwszym wirażu będzie niezwykle trudne.

PUCHAR ŚWIATA – 500 metrów mężczyzn:
1. Dajing Wu (Chiny) – 20 000 pkt.
2. Shaolin Sandor Liu (Węgry) – 9 677 pkt.
3. Abzal Ażgalijew (Kazachstan) – 9 342 pkt.
4. Shaoang Liu (Węgry) – 8 000 pkt.
5. Gun Woo Kim (Korea Pd.) – 6 400 pkt.

Suzanne Schulting (fot. Getty Images)

Rywalizacja do ostatnich centymetrów

Bardzo ciekawe okazały się finały na dystansie 1500 metrów. Wśród mężczyzn najlepszy był Kazuki Yoshinaga, który niedawno wszedł w świat seniorski. – To dla mnie duże zaskoczenie. Nie przypuszczałem, że zdołam wywalczyć tu swój pierwszy medal i że będzie to od razu złoto. Lód jest bardzo dobry, jeździ się szybko. Mam mocne nogi, co pozwoliło mi wykorzystać ten atut. Moja pozycja na trzech ostatnich okrążeniach była naprawdę dobra. Cały czas powtarzałem w głowie: mogę to zrobić, mogę to zrobić… – mówił. I rzeczywiście… zrobił. Finiszował przed Koreańczykiem June Seo Lee.

W rywalizacji kobiet na mecie było jeszcze więcej emocji. Młoda Kanadyjka, Courtney Lee Sarault, do ostatnich centymetrów walczyła z Suzanne Schulting. Holenderka skuteczniej wyciągnęła płozę na mecie, dzięki czemu mogła świętować zwycięstwo.

– W kwalifikacjach miałam stres. Podczas wyścigu dałam radę się go pozbyć i nastroić pozytywnie do jazdy. W finale byłam przekonana, że wygrałam finisz. Zawsze mierzę wysoko, dlatego jestem trochę zawiedziona. Ale to przejdzie. Gdyby ktoś po kwalifikacjach powiedział mi, że będę centymetr od złotego medalu, nie uwierzyłabym w to – opisywała Sarault.

– W finale trochę bałam się, że dostanę karę. Później się uspokoiłam i jechałam swoje. Do końca utrzymywałam dobrą pozycję, co pozwoliło mi wygrać na mecie – mówiła z kolei po zwycięstwie Schulting.

PUCHAR ŚWIATA – 1500 metrów kobiet:
1. Suzanne Schulting (Holandia) – 10 000 pkt.
2. Courtney Lee Sarault (Kanada) – 8 000 pkt.
3. Ekaterina Efremenkowa (Rosja) – 6 400 pkt.
4. Yutong Han (Chiny) – 5 120 pkt.
5. Minjeong Choi (Korea Pd.) – 4 096 pkt.

PUCHAR ŚWIATA – 1500 metrów mężczyzn:
1. Kazuki Yoshinaga (Japonia) – 10 000 pkt.
2. June Seo Lee (Korea Pd.) – 8 000 pkt.
3. Vladislav Bykonov (Izrael) – 6 400 pkt.
4. Thibaut Fauconnet (Francja) – 5 120 pkt.
5. Pascal Dion (Kanada) – 4 096 pkt.

"Chcę udowodnić, że jestem najlepsza". Złota medalistka IO na drodze po sukces

– Miałam spory stres. Chciałam udowodnić całemu światu, że to, co wywalczyłam na igrzyskach olimpijskich nie było przypadkiem. Chcę udowodnić w Pucharze Świata, na mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata, że jestem najlepsza – dodała Holenderka.

To, że znakomicie radzi sobie na dłuższych dystansach udowodniła nie tylko sobotniego startu na 1500 metrów, ale także w niedzielę, gdy rywalizowała na 1000 metrów. Tam także okazała się najszybsza. W finale wyprzedziła Rosjankę Sofię Proswirnową i niespodziewaną brązową medalistkę – Veronique Pierron z Francji. – To jest niesamowite – mówiła 29-latka. – Zwycięstwo było chyba niemożliwe, bo Suzanne jest w niewiarygodnej formie. Mam nadzieję, że mój medal zainspiruje wiele francuskich dzieci do jazdy szybkiej na łyżwach – dodała.

Wśród mężczyzn triumfował Shaoang Liu. Węgier zwieńczył tym samym bardzo udane indywidualne starty. Wcześniej wywalczył także srebrny medal na 500 metrów, choć do ćwierćfinału musiał przebijać się przez repasaże, przez co stając na starcie finału miał w nogach o dwa biegi więcej, niż rywale.

– Jestem szczęśliwy, że wywalczyłem indywidualne złoto, bo w ten weekend naprawdę się napracowałem. Być może wyglądało to tak, jakbym zrobił to z łatwością, ale tak nie było. To było naprawdę super-trudne – stwierdził.

PUCHAR ŚWIATA – 1000 metrów kobiet:
1. Suzanne Schulting (Holandia) – 10 000 pkt.
2. Sofia Proswirnowa (Rosja) – 8 000 pkt.
3. Veronique Pierron (Francja) – 6 400 pkt.
4. Courtney Lee Sarault (kanada) – 5 120 pkt.
5. Yutong Han (Chiny) – 4 096

PUCHAR ŚWIATA – 1000 metrów mężczyzn:
1. Shaoang Liu (Węgry) – 10 000 pkt.
2. Ji Won Park (Korea Pd.) – 8 000 pkt.
3. Ziwei Ren (Chiny) – 6 400 pkt.
4. Hiroki Yokoyama (Japonia) – 5 120 pkt.
5. Jerkebułan Szamukanow (Kazachstan) – 4 096 pkt.

Shaoang Liu (fot. Getty Images)

Węgrzy ze złotem i rekordem. "Boże, jak my to zrobiliśmy?"

Fenomenalny wynik Węgrzy osiągnęli także w sztafecie. Bracia Liu wspierani przez Csabę Burjana oraz debiutującego w nowych barwach Johna Kruegera znakomicie poradzili sobie w sztafecie. Nie tylko zostawili Koreańczyków i Holendrów w tyle, ale… pobili przy tym rekord świata.

– Właściwie nie mogłem uwierzyć, że jestem pierwszy. Krzyczałem: Yeeees, baby! Chciałem tylko przybić "piątkę" z trenerami i uściskać brata – relacjonował Shaolin, który biegł na ostatniej zmianie. – To brat powiedział mi, żebym spojrzał na ekran. Wtedy zorientowałem się, że pobiliśmy rekord świata. Pomyślałem: Boże, jak my to zrobiliśmy? – opowiadał.

Wśród kobiet świętować mogły Rosjanki. Ich drużyna okazała się szybsza od Chinek i Holenderek. Reprezentanci Państwa Środka pocieszyli się pierwszym, historycznym medalem w nowej konkurencji – sztafecie mieszanej. Na podium stanęły także drużyny z Holandii i Korei Południowej.

Co z polską sztafetą?

– Cały program jest programem sztafetowym. Praca, która została wykonana do tej pory miała na celu integrację zespołu – mówiła trener. – Już pierwsze starty pokazały, że możemy nawiązać walkę i być w stawce teamów, które będą się kwalifikowały do półfinałów. U mężczyzn może być z tym nieco trudniej, niż u kobiet, ale oba zespoły oceniam na ten moment dobrze. Dziewczyny jechały z Kanadyjkami i Chinkami i do momentu upadku jechały cały czas tuż za ich plecami – zaznaczyła.

Od tego sezonu łyżwiarze rywalizują także w sztafecie mieszanej, która dla biało-czerwonych może być szansą na dobry występ na igrzyskach. Pierwszy start pokazał jednak, że przed nimi jeszcze sporo pracy.

– Nie można było się spodziewać, że będziemy błyszczeć już na pierwszym starcie. Szczególnie, że w sztafecie mieszanej występują typowi sprinterzy. Nie mamy z tego względu zbyt wielu osób do wymiany. Przed kwalifikacjami sztafety mieszanej każdy z nich miał kilka biegów kwalifikacji indywidualnych. Mieli prawo być zmęczeni i tak prawdopodobnie wyglądali. Na czwarte miejsce spadliśmy dopiero po występie ostatniego chłopaka. Myślę, że potencjał w tej sztafecie jest ogromny, choć musimy oczywiście jeszcze popracować – podsumowała trener Kamińska.

Tristan Loy odmieni kadrę polskich panczenistów?

najpopularniejsze

Skład reprezentacji Polski na mecz Ligi Narodów z Portugalią

Hokej, turniej EIHC (Gdańsk): Polska – Norwegia 2:4 (bramki)

Kto najlepszym paralekkoatletą sezonu? Złote Kolce wręczone

Maciej Sulęcki: ja przyszłym mistrzem świata? Tak właśnie będzie!

Bieg Niepodległości 2018 – jubileuszowy i z rekordową frekwencją