tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Afera w kadrze hokeistów. PZHL: jesteśmy otwarci na rozmowy, nie na ultimatum

Wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie ma nadzieję na polubowne zakończenie sporu z kadrowiczami, którzy ze względów finansowych odmówili gry w Gdańsku w turnieju EIHC. – Jesteśmy otwarci na rozmowy, ale nie na ultimatum – powiedział Mirosław Minkina. Transmisja meczów z Danią, Norwegią i Austrią w najbliższy weekend w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji.
Przemysław Odrobny (fot. Getty Images)

Bunt w kadrze polskich hokeistów – dowiedz się więcej

W piątek rozpocznie się w Gdańsku turniej EIHC o Puchar z Okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości, ale 15 zawodników, domagając się wypłaty zaległych pieniędzy, odmówiło przyjazdu.

Wojny między zawodnikami a związkiem nie ma, nie było i nie będzie, ale toczy się spór. Chodzi o kwestie finansowe. Do tej nie zabierałem w tej sprawie głosu i jej nie komentowałem, ale teraz jestem zmuszony, bo wiele rzeczy przedstawianych jest w niewłaściwym świetle albo wręcz w sposób nieprawdziwy – wyjaśnił na konferencji prasowej w Gdańsku Minkina.

Wiceprezes związku zdradził, że hokeiści stawiali finansowe żądania już w kwietniu, podczas zgrupowania reprezentacji w Nowym Targu przed mistrzostwami świata Dywizji 1A w Budapeszcie. – Udało nam się wtedy pozyskać ze światowej federacji pieniądze i część tych środków, ulegając pewnym naciskom, w wysokości 100 tysięcy złotych przekazaliśmy kadrowiczom. Drużyna spadła co prawda do Dywizji 1B, ale do kolejnych spotkań doszło, z Przemysławem Odrobnym, Maciejem Urbanowiczem i Tomaszem Malasińskim, podczas sierpniowego zgrupowania kadry w Katowicach – przyznał.

MŚ Dywizji 1A: Polska – Węgry (skrót) Minkina zadeklarował, że nowy zarząd wypłaci im 50 tysięcy złotych na przełomie września i października. – Ta kwota wpłynęła na konto zawodników 3 października, a kolejne 50 tysięcy do podziału mieli otrzymać do początku grudnia. Zawodnicy zażądali wypłaty całej kwoty i po meczu TatrySki Podhala z Tauronem GKS doszło do kolejnego spotkania z udziałem Malasińskiego, Dziubińskiego i Patryka Wajdy. Swój przyjazd na zgrupowanie reprezentacji przez turniejem w Gdańsku kadrowicze uzależnili od pisemnej deklaracji związku, że jest on im winny określoną kwotę – dodał.

Wiceprezes podkreśla, że nie ma pisemnej uchwały zarządu, która reguluje kwestię wypłaty 300 złotych za każdy dzień zgrupowania. – Zatem nie ma podstaw, aby taką kwotę zawodnikom wypłacać. To była obietnica, ale bez dokumentów. Dniówki to była dobra wola i widzimisie prezesów, które skończyły się katastrofą. Kiedy chciałem rozmawiać z zawodnikami dostałem informację od Tomka Malińskiego, że mam się już kontaktować z ich prawnikiem. Spotkałem się z nim w Warszawie i powiedziałem, że wypłaciliśmy już 150 tysięcy, 50 tysięcy jest w zanadrzu i żeby zakończyć ten spór, jesteśmy skłonni przelać na konto zawodników kolejne dwie transze po 50 tysięcy - jedną do końca czerwca, a drugą do końca przyszłego roku. Ich stanowisko nie zmieniło się - żądali całej kwoty. Za dwa lata gry dostaną 300 tysięcy do podziału. To chyba nie jest mało? – ocenił.

Minkina nie ukrywa, że związek jest w fatalnej sytuacji finansowej. – Musimy naprawiać działania poprzedników, bo prezesi Piotr Hałasik i Dawid Chwałka wypłacali pieniądze bez konsultacji z zarządem. Zresztą wobec tego ostatniego trwa postępowanie prokuratorskie związane z nadużyciami. Ministerstwo Sportu i Turystyki od razu złożyło zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przeciwko prezesowi Chwałce i jeszcze dwóm innych osobom. Związek jest ubezwłasnowolniony z powodu potężnych długów i zajęć komorniczych. Mamy spór, ale musimy rozmawiać poważnie, czyli mając na uwadze stan finansów związku, a wynosi on minus 16 milionów złotych – podał.

Na konferencji poinformowano także, jakie kwoty otrzymują kadrowicze w innych reprezentacjach. W Finlandii jest to 28 euro, czyli około 120 złotych, a na Węgrzech 35 euro (150 zł). – Z kolei Słowacy, którzy występują w Elicie i są dwukrotnymi mistrzami świata, mogą liczyć na 18 euro, czyli 80 złotych. Czesi nie dostają nic, bo tam wyszli z założenia, że gra w kadrze to zaszczyt, honor oraz splendor i płacić mogą, ale tylko za zdobycie medali mistrzostw świata – stwierdził.

W związku wciąż mają nadzieje na polubowne załatwienie tego sporu i nie zamierzają wyciągać wobec "zbuntowanych" kadrowiczów sankcji. – Czekamy na tych hokeistów jak na syna marnotrawnego. Jestem otwarty na rozmowy, ale nie godzę się na stawianie pod ścianą i wykonywać ultimatum. Wiem, że niektórzy zawodnicy chętnie przyjechaliby na kadrę, ale boją się wyłamywać, żeby nikt ich nie uznał za łamistrajków. Dochodzi też do fikcji - hokeiści grają w niedzielę, a w poniedziałek dostarczają zwolnienia lekarskie. Deklarujemy realne i jednocześnie godne pieniądze. Związek nie akceptuje tylko dniówek. Trwają negocjacje, a ich zakładnikiem stała się reprezentacja Polski podczas tak szczególnej imprezy jak turnieju EIHC o Puchar z Okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości – zauważył.

MŚ Dywizji 1A: W. Kazachstan – Polska (skrót) Przedstawiciele związku zapewniają, że kadrowicze nie mieli podczas zgrupowań kadry prawa na nic narzekać. – Byłem bezpośrednio przy reprezentacji przez pięć lat. Hokeiści mieszkali w dobrych hotelach i mieli bardzo dobre ubezpieczenie. Za każdy dzień niezdolności do pracy do pół roku zawodnik dostaje 400 złotych, otrzymuje też sześć tysięcy kosztów operacji oraz pięć tysięcy na koszty ewentualnej rehabilitacji. Na ten turniej reprezentanci zostali dodatkowo ubezpieczeni, jeden dzień niezdolności to teraz 600 złotych. Często też otrzymywali pieniądze na wyrost. Za trzecie miejsce na mistrzostwach świata w Katowicach, które nie dało nam nic, mieli 300 tysięcy złotych do podziału – przypomniał.

Minkina zdaje sobie sprawę, że ta sprawa może zostać rozstrzygnięta na sali sądowej. – Nasza propozycja jest ostateczna i jeśli kadrowicze jej nie przyjmą... nic się nie stanie. Sprawa zapewne zakończy się w sądzie, który zadecyduje, czy im się te pieniądze należą czy nie. Teraz działamy transparentnie, do wszystkiego jest uchwała, a nie gołe słowo – podsumował.

Trener Tomasz Valtonen również chętnie widziałby tych hokeistów w reprezentacji. – Dla mnie sprawa jest prosta. Pracuję z tymi zawodnikami, których mam do dyspozycji i nie widzę problemu, jeśli ci gracze zdecydują się wrócić do reprezentacji. Przed nikim nie zamykam drzwi do drużyny narodowej. W tej sytuacji ten turniej jest także szansą dla wielu młodych chłopaków – podkreślił 38-letni szkoleniowiec, który podczas gdańskiej imprezy zadebiutuje w roli trenera polskiej reprezentacji.

Rywalami gospodarzy w turnieju EIHC o Puchar z Okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości będą występujące w Elicie reprezentacje Danii, Norwegii i Austrii. Mecze z udziałem biało-czerwonych rozpoczynać się będą w hali Olivia o 17.30.

Do informacji przekazanych w Gdańsku przez przedstawicieli związku Stowarzyszenie Zawodników Hokeja na Lodzie ma się odnieść podczas piątkowej konferencji. To spotkanie z mediami odbędzie się w Krakowie.

podobne informacje

Turniej EIHC: kłopoty z lodem w Gdańsku. Polacy dokończą mecz w sobotę

Legenda doradcą w Polskim Związku Hokeja na Lodzie

Prezes PZHL podał się do dymisji

Dawid Chwałka ponownie wybrany na prezesa PZHL