tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Błysk Frankowskiego, gasnący "Zielu", tęsknoty za Glikiem. Wnioski po meczu z Czechami

Mecz towarzyski z Czechami obnażył znów polską reprezentację. Zawodnicy Jerzego Brzęczka nie wygrali ostatnich pięciu spotkań i nawet w starciu z przeciętnym w skali europejskiej rywalem wyglądali słabo. Jakie wnioski po tym starciu?
Piotr Zieliński w starciu z Czechami (fot. Getty Images)

Media po meczu w Gdański: Czesi rozkwitli, Polacy pękli. Pavlenka zamurował bramkę

Choć sparingi z definicji powinny być polem eksperymentów trenera, to Brzęczek chciał przede wszystkim odprawić z kwitkiem południowych sąsiadów. Posłał na boisko najmocniejszy skład, ostrożnie wymieniał zawodników w meczu, unikał ryzyka. Choć zaprosił na zgrupowanie Adama Buksę i Huberta Matynię, nie dał im nawet cienia nadziei na choćby kilkuminutowy występ. W drugiej połowie pojawili się za to Jakub Błaszczykowski, Damian Kądzior i Arkadiusz Milik, a gorączkujący się przy linii selekcjoner namawiał do ostatnich chwil piłkarzy do ataku.

Na nic się zdało. 21. zespół światowego rankingu FIFA uległ 48. i wyglądał jak drużyna o klasę gorsza. A oparty był na piłkarzach Bayernu, Napoli, Lokomotiwu Moskwa, Sampdorii i Bolonii. Środek pola Czechów "trzymali" David Pavelka z Kasimpasy oraz Borek Dokcal z Philadelphii Union. O optymizm jest więc szalenie trudno, ale nie ma też co generalizować i wszystkich wrzucać do jednego worka. Czwartkową konfrontację należy sumiennie przeanalizować i, choć wymaga to gimnastyki umysłu, poszukać plusów.

Przemysław Frankowski i Jakub Jankto (fot. Getty Images)

1. Rokujący Przemysław Frankowski

Gra biało-czerwonych oparta jest od wielu lat na skrzydłowych. Polska nie umie konstruować ataków pozycyjnych i cierpliwie rozgrywać tak, by w odpowiednim momencie przyspieszyć i zagrozić rywalowi. By kontrataki były skuteczne, potrzeba po bokach zawodników dynamicznych, nieźle dryblujących i celnie podających w pole karne. Przez lata byli takimi Kamil Grosicki i Błaszczykowski. Ten drugi w tym sezonie nie mieści się w kadrze meczowej Wolfsburga, a to odbija się na jego dyspozycji. Zwłaszcza, że najmłodszy już nie jest i z miesiąca na miesiąc traci argumenty – dynamikę, przyspieszenie, wydolność.

W składzie na mecz z Czechami pojawił się w roli prawoskrzydłowego Frankowski. Był to dopiero trzeci występ piłkarza Jagiellonii z orzełkiem, ale był jednym z nielicznych, do których trudno się przyczepić. Nie widać było tremy, zagrał bez kompleksów, nie odczuwał presji. Był tym samym piłkarzem, który zbiera pochwały za grę w Ekstraklasie. Czym wyróżnił się? Z jednej strony przebojowością, jak choćby wtedy, gdy odważnie wbiegł w pole karne i podał piłkę Lewandowskiemu, a z drugiej – mądrością, rozwagą. Pomagał Tomaszowi Kędziorze, angażował się w grę obronną. Nie szarżował tylko po to, by błysnąć w ataku. Ostrożnie zyskiwał teren, pokazywał się kolegom. Choć nie po wszystkich dośrodkowaniach piłka dotarła do adresata, to widać było sens zagrań. W przeciwieństwie do dośrodkowującego "w ciemno" Grosickiego, Frankowski próbował różnych rozwiązań. Starał się dopasować do sytuacji boiskowej, więc próbował "zawiesinek", a czasem mocnych, ciętych zagrań.

Spędził na boisku 63 minuty i pokazał, że warto mu ufać. Z każdym meczem powinno być coraz lepiej, bo przecież stopniowo będzie zyskiwał doświadczenie.

Mateusz Klich (fot. Getty Images)

2. Odważny Mateusz Klich

Klich nie istniał dla kadry przez cztery lata. W piłce klubowej radził sobie ze zmiennym szczęściem, bo dobre mecze w Eredivisie przeplatał gorszymi w Niemczech i Anglii. Wszystko zmieniło się jednak tego lata. Leeds zatrudniło Marcelo Bielsę, który tchnął nowe życie w Polaka. Pod okiem argentyńskiego szkoleniowca pomocnik osiągnął wyższy poziom. Na zapleczu Premier League strzelił już pięć goli i miał pięć asyst, a jego inteligentna gra w środku pola rzuciła się w oczy Brzęczkowi.

Klich nie czekał więc długo na powołanie do kadry i choć początki były kiepskie, bo choćby w meczu z Włochami w Bolonii nie błyszczał, to z każdym kolejnym występem się rozkręca. Grając przeciwko Irlandii zdobył bramkę, z Portugalią też pokazał kilka udanych zagrań i nawet z Czechami dał powody do optymizmu. Klich, w przeciwieństwie do Piotra Zielińskiego, pokazywał się kolegom, szukał gry, starał się rozruszać kolegów, którzy dość apatycznie sobie podawali piłkę. Kilka śmiałych szarż mogło się zakończyć golem – jak choćby w pierwszej połowie, gdy dynamicznie wbiegł w pole karne i dopiero wślizg obrońcy powstrzymał go przed precyzyjnym podaniem ze skrzydła.

Wygląda więc na to, że może przydać się kadrze na stałe. Zwłaszcza, że partnerzy z drugiej linii wyglądają mizernie, bo ani Zieliński, ani Grzegorz Krychowiak nie grają teraz na miarę możliwości.

(fot. Getty Images)

3. Stoper potrzebny od zaraz

Panika, jaka ogarnęła kibiców, piłkarzy oraz sztab szkoleniowy po kontuzji barku Kamila Glika tuż przed mundialem, była w pełni uzasadniona. Nie zagrał przeciwko Senegalowi i gra obronna wyglądała źle. W meczu z Kolumbią dostał 10 minut, kiedy było już po wszystkim. Mecz z Japonią rozpoczął w jedenastce, a Polacy nie stracili gola i wyglądali dość pewnie w tyłach.

Glik jest polisą ubezpieczeniową. Gdy mylą się koledzy, gubią pomocnicy, nie potrafią kontrolować wydarzeń boiskowych skrajni obrońcy, to on trzyma poziom. Być może i jest ostatnio w gorszej formie, nie wygrał już od kilkunastu meczów z rzędu, ale w kadrze wciąż jest niezastąpiony. Gdy brakuje go na boisku jest chaos i brak pewności.

W meczu przeciwko Czechom Brzęczek postawił na Marcina Kamińskiego i Jana Bednarka, czyli z jednej strony na dwóch relatywnie młodych, przyszłościowych stoperów. Z drugiej natomiast – wystawił piłkarza, który zagrał tylko w jednym z ostatnich trzech meczów Fortuny Duesseldorf i drugiego niemieszczącego się w kadrze 17. zespołu Premier League. To odbiło się czkawką. Bednarek skompromitował się przy golu Jakuba Jankto, zaś Kamiński wciąż sprawia wrażenie niezbyt gotowego do gry na tym poziomie. Brak agresji, charakterystycznej dla grających na tej pozycji zawziętości, a nawet brutalności. Rywale nie mieli problemów, by wygrać z nim pojedynek fizyczny, momentami błąkał się daleko od pola karnego i nawet to, co stanowiło jego atut, czyli wyprowadzenie piłki, mocno szwankowało.

Polska – Czechy. Jerzy Brzęczek: nie takiego Zielińskiego chcę widzieć

4. Problematyczny Piotr Zieliński

Gdy ponad dwa lata temu trafiał do Napoli za 14 milionów euro, wydawało się, że robi logiczny krok w karierze. Z Empoli przechodził do znacznie lepszego klubu, podpisał kontrakt z klauzulą 65 milionów euro i miał wkrótce odciążyć w kadrze Roberta Lewandowskiego. Grając za plecami napastnika Bayernu dostał, zarówno u Adama Nawałki, jak i u Brzęczka, miał dość dużo swobody. Oczekiwano od niego, że będzie regularnie podawał kolegom, brał na siebie ciężar gry, pisząc kolokwialnie – "ciągnął wózek".

Nic z tego. Znika na długie minuty meczu, przechodzi obok spotkania, rzadko kiedy uczestniczy w atakach. To nie powinno specjalnie dziwić, bo od dłuższego czasu ma problemy z regularną grą. Nie ma miejsca u Carlo Ancelottiego, po świetnym początku sezonu szybko przygasł i jest co najwyżej dżokerem.

Brak mu pewności siebie, brak przebojowości. Wygląda na piłkarza z dużymi możliwościami, któremu nie starcza jednak charyzmy i odwagi, by wejść w buty jednego z liderów i dowodzić zespołem na boisku. Niewykluczone, że jeśli tak dalej pójdzie, to selekcjoner będzie musiał poszukać mu innej pozycji. Być może z boku pomocy? Tak grał czasami w Napoli i choć kibiców nie czarował, to miał więcej miejsca, co pozwalało momentami rozwinąć skrzydła. Na razie zawodzi.

Polska – Czechy: 102. występ kapitana. Robert Lewandowski nagrodzony.

5. Anemiczny Grzegorz Krychowiak

Gdy biało-czerwoni udanie walczyli w eliminacjach Euro 2016, a potem już w turnieju, Krychowiak był "płucami" zespołu. W środku pola harował jak wół, odbierał piłkę i przekazywał kolegom. Był wówczas w świetnej formie po bardzo dobrym roku w barwach Sevilli, a kadra z tego korzystała.

Teraz jest cieniem piłkarza. W ostatnich kilkunastu miesiącach zwiedził trzy kluby i trzy ligi (Paris Saint-Germain, West Bromwich Albion, jest w Lokomotiwie Moskwa) i w żadnym z nich nie ma kluczowej roli. Dzieje się z tym piłkarzem coś dziwnego. Zawsze bazował na dynamice, wydolności i zawziętości, a teraz sprawia wrażenie leniwego i zagubionego.

Nie spełnia obowiązków defensywnego pomocnika. W klubie często zmienia pozycje – grywa za napastnikiem, w środku pola, czasem jako stoper. Być może właśnie do linii obrony warto go przesunąć w kadrze, bo z doświadczonym Glikiem byłby duetem na miarę oczekiwań.

Polska – Czechy 0:1 (skrót meczu)
Polska – Czechy. Zbigniew Boniek: na eliminacje mistrzostw Europy będziemy gotowi
Polska – Czechy. Paweł Janas: myślę, że Przemysław Frankowski wykorzystał szansę
Polska – Czechy. Robert Lewandowski o kiksie. "Nie miałem szans"
Analiza pomeczowa. "Po tej akcji widać, jak powinniśmy grać"

najpopularniejsze

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

ME 2018 piłkarek ręcznych: tytuł dla Francuzek. Nie przeszkodziła im decyzja sędziów

Wojciech Fortuna wskazał faworyta TCS. "Nasi spróbują go dorwać"

Mistrzowska zagrywka Bońka. "Wolę młodzieżowca z Polski niż z Mołdawii"

PŚ w Tomaszowie Mazowieckim. Zbigniew Bródka: start w Polsce to spełnienie marzeń