tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Trzy lata i trzy klęski Leszka Krowickiego z reprezentacją Polski. Czy to czas na zmiany?

Polskie piłkarki ręczne już po trzech meczach pożegnały się z mistrzostwami Europy we Francji. Trzeci turniej mistrzowski w ciągu trzech lat kadencji Leszka Krowickiego kadra zakończyła na fazie grupowej. To wyniki, których nawet nie sposób porównać do tych osiąganych za Kima Rasmussena. Od czasów Duńczyka w reprezentacji zmieniło się sporo, ale niekoniecznie na lepsze. Czy to właściwy moment na zmiany?
(fot. PAP/Marcin Bielecki)

Trudna droga na MŚ 2019 i IO 2020. Polki trafią w eliminacjach na potęgę

Dotkliwe porażki z Serbią, Danią i Szwecją przebiły mydlaną bańkę, w której kadra znalazła się tuż przed mistrzostwami. W październiku Polki sensacyjnie pokonały w turnieju towarzyskim mistrzynie świata Francuzki i swe rywalki z Euro, Dunki. Te wyniki sprawiły, że reprezentacja – na czele z trenerem Krowicki – uwierzyła, że we Francji stać ją będzie na dobry wynik. W końcu sam trener mówił, że "na mistrzostwach zrobić możemy sympatyczny kawał". Dziś nikomu nie jest jednak do śmiechu...

Nie jest do śmiechu zwłaszcza trenerowi, który na trzeciej dużej imprezie nie zdołał wyprowadzić drużyny poza fazę grupową. Z trzynastu meczów na mistrzostwach Europy w 2016 i 2018 roku oraz mistrzostw świata w 2017 roku kadra wygrała cztery – ze Szwecją, Argentyną, Angolą i Brazylią. Chwalić można się tylko pierwszym z nich, choć żaden to powód do dumy, skoro w kontekście całego turnieju nie znaczył nic.

Duńskie buty

Te rezultaty nie sposób porównać do tego, co z kadrą osiągnął Kim Rasmussen. Duńczyk wprowadził reprezentację na salony, dwukrotnie dotarł z nią do półfinału mistrzostw świata, a na mistrzostwach Europy awansował do drugiej fazy. Jego kadencja wcale nie była perfekcyjna, ale bronią ją wyniki. Takie, o których teraz możemy pomarzyć.

(fot. Getty) Krowickiemu oddać trzeba dwie rzeczy: wejście w buty Rasmussena było zadaniem arcytrudnym, szczególnie ze względu na relację, która łączyła Duńczyka i zawodniczki. On bronił je jak lew, one były gotowe wskoczyć za nim w ogień. Współpracowali na boisku i poza nim. Kupienie ich serc i "sprzedanie" swojej wizji gry już na starcie wymagało od Krowickiego potężnej pracy. Dodatkowo musiał zmierzyć się też z utratą sporej grupy piłkarek, które dwukrotny występ w półfinale wywalczyły jako liderki reprezentacji.

Rasmussen miał to szczęście, że trafił na doskonały materiał ludzki. Jego zespół był połączeniem zawodniczek doświadczonych i ogranych w Europie – Karoliny Kudłacz, Iwony Niedźwiedź, Karoliny Siódmiak, Moniki Stachowskiej, Kingi Grzyb – z młodymi i utalentowanymi Kingą Achruk (wtedy Byzdrą), Aliną Wojtas, Patrycją Kulwińską, Anną Wysokińską i Karoliną Szwed-Oerneborg. Wszystkie wystąpiły w półfinale mistrzostw świata w 2013 roku. Dziś, pięć lat od tego momentu, w piłkę wciąż grają tylko trzy...

Stracone roczniki

Szczególnie bolesne dla kadry było przedwczesne rozstanie ze sportem niemal całej wymienionej grupy "młodych". Dziś Szwed-Oerneborg i Kulwińska mają po 29 lat, a Wysokińska i Wojtas są o dwa lata starsze. Pierwsza skończyła z grą już w 2014 roku, pozostałe trzy na przełomie dwóch ostatnich lat, już za kadencji Krowickiego. W jego kadrze zagrała jednak tylko Wojtas i to dosłownie chwilę, tuż przed trzecią kontuzją kolana. Kulwińska urodziła w tym czasie syna i nie wróciła do gry na wysokim poziomie, a z Wysokińską trener ani raz się nie skontaktował. – To trener ze mnie zrezygnował, a nie ja z drużyny i trenera... – mówiła w rozmowie ze SPORT.TVP.PL. Gdyby wciąż grały, byłyby bezcenne dla reprezentacji, bo jak pokazał czas, wśród młodzieży nie objawiły się godne następczynie.

Alina Wojtas (fot. PAP/EPA)

To w pewnym stopniu broni Krowickiego, ale tylko w obliczu porównań do Rasmussena. To, na co selekcjoner miał już wpływ – grę w obronie i ataku pozycyjnym, eliminowanie powtarzających się błędów, rozwój pracujących pod jego skrzydłami zawodniczek i atmosferę – wypadło słabo.

"Piłowanie" liderek

Pod dyskusję stawiać można też jego decyzje personalne, bo choć możliwości kadrowe (niewielki napływ młodych zawodniczek) ograniczały mu pole manewru, to uparcie stawiał na tę samą grupę piłkarek skupiającą 8-10 nazwisk. Nie miało znaczenia czy kadra gra mecz na imprezie mistrzowskiej, w eliminacjach czy w turnieju towarzyskim – na boisku regularnie przebywały te same postacie. Szczególnie uderzające było to w przededniu mistrzostw we Francji, gdy podczas sparingowych gier w Alicante po 45-50 minut grywały wracające do zdrowia po urazach Kinga Achruk i Karolina Kudłacz-Gloc.

(fot. PAP/Marcin Bielecki) To, jak bardzo eksploatowany był wspomniany duet pokazują też statystyki z mistrzostw: Achruk spędziła na boisku 148 ze 180 minut, a Kudłacz-Gloc aż 162 minuty. Zmienniczki tej drugiej na pozycji lewej rozgrywającej, Aleksandra Rosiak i Sylwia Lisewska, do spółki uzbierały w trzech meczach 24 minuty...

Na rzadkie rotacje w składzie uwagę w studiu TVP Sport zwracała Karolina Szwed-Oerneborg: – Widzimy od dłuższego czasu, że sztab szkoleniowcy wybiera grę ośmioma czy dziewięcioma zawodniczkami. Jeśli tydzień przed tak dużą imprezą przez 60 minut gramy jednym składem i "piłujemy" te same zawodniczki, to potem są tego efekty. Niestety to smutny obraz – mówiła.

Każdy sobie...

Spore zmęczenie podstawowych zawodniczek wpłynęło na liczbę błędów technicznych i strat. W trzech meczach mistrzostw Polki popełniły ich aż 43. Dodatkowo, co podkreślała m.in. Bożena Karkut, w oczy rzucało się fatalne wręcz rozgrywanie okresów w przewadze 6 na 5 i brak rozwiązań w ataku wobec płasko broniącej strefy rywalek – Polki niechętnie rzucały z drugiej linii (mimo możliwości ku temu Lisewskiej, Rosiak, Aleksandry Zych czy Moniki Kobylińskiej), raczej szukały indywidualnych sposobów na przebicie się na szósty metr – czym dodatkowo utrudniały pracę kołowej.

Samo konstruowanie akcji w ataku pozycyjnym nie było mocną stroną drużyny, o czym mówiły m.in. Szwed-Oerneborg, Wysokińska i Karkut: – Brakuje nam zagrożenia z każdej pozycji już podczas budowania akcji. Mamy jakieś kombinacje, one są powtarzalne, ale są też zbyt indywidualne i nie prowadzą w stronę bramki – stwierdziła ta ostatnia. Zawodniczki rzeczywiście często atakowały do boków, a nie prostopadle, brakowało im rozwiązań i... wsparcia trenera.

(fot. PAP/EPA)

Zaskakującym zdarzeniem był bowiem czas wzięty przez Krowickiego w pierwszej połowie meczu z Danią, gdy Achruk i Kudłacz-Gloc – liderki jego zespołu – nie znały zaproponowanej przez niego akcji. To rzuca wyjątkowo złe światło na współpracę na linii trener – zawodniczki. Żadna z reprezentantek nie przyznała otwarcie, że jest niezadowolona z pracy Krowickiego, lecz od osób będących blisko kadry nie słychać dobrych opinii na temat atmosfery panującej w zespole. Mówi się o zlepku indywidualności czy braku wiary w sukces.

(fot. EHF) "To musi się opłacać"

Zastanawiające jest też to, że w ciągu 24 godzin po meczu ze Szwedkami z gry w reprezentacji zrezygnowały Kinga Grzyb [więcej TUTAJ] i Sylwia Lisewska [więcej TUTAJ], a na pytanie o dalsze występy w drużynie narodowej nie potrafiła odpowiedzieć Kudłacz-Gloc. Kadra jest przecież w połowie olimpijskiego cyklu, wciąż ma szanse tak na wyjazd na mistrzostwa świata w 2019 roku, jak i udział w igrzyskach w Tokio. Skąd więc te decyzje? – Nie wiem, czy nie czeka nas przebudowa. Jest parę zawodniczek dość starszych, doświadczonych, które zostawiają coś więcej w domu [rodzinę, dziecko – wyj. red.]. To musi się opłacaćdwuznacznie stwierdziła Kudłacz-Gloc.

Ostatnią kwestią jest uwaga, jaką trener poświęcił w trakcie mistrzostw pracy mediów oraz internetowym komentarzom na temat reprezentacji i jego osoby. Zrozumiałe jest, że po niekorzystnych wynikach komentarzami nt. "odbierania nadziei i szans" próbował zjednoczyć zespół, ale zabieg okazał się nieskuteczny. W zamian szkoleniowiec dostał zresztą rykoszetem, bowiem zarzucono mu, że porównywalnej atencji nie poświęcał na rozpracowywanie przeciwników... – Trener obejmując taką funkcję musi zdawać sobie sprawę, że jest cały czas "pod ostrzałem". Szkoda czasu i zdrowia na czytanie anonimowych komentarzy – oceniała Wysokińska.

Zapytany o dymisję trener Krowicki odpowiedział, że "nie widzi ku niej podstaw". Nad tym, czy takowe są, zastanowi się wkrótce Rada Trenerów Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Jeśli zakwestionują jego pracę, kadrę czeka rewolucja. Ta w pierwszej kolejności powinna dokonać się jednak w samych strukturach związku i pionie szkoleniowym, bo zapaść do jakiej doprowadzono, pogrzebała dyscyplinę na długie lata. Ale wątpliwe jest, że odpowiedzialne za to osoby uderzą się w pierś i usuną ze sceny...

Czy Leszek Krowicki powinien pozostać na stanowisku trenera polskich szczypiornistek?
Czy Leszek Krowicki powinien pozostać na stanowisku trenera polskich szczypiornistek?
  • 15.7%Tak
  • 84.3%Nie

Czytaj więcej:
Stachowska: zacznijmy od wysłania trenerów na szkolenia [WYWIAD]
Byłe reprezentantki: w dwa lata znalazłyśmy się w beznadziejnym miejscu
ME kobiet: Norweżki znów przegrały i są pod ścianą. Rasmussen gra dalej

ME 2018 piłkarek ręcznych. Monika Stachowska: oby nie stało się to, co z męską reprezentacją [WIDEO]
ME 2018 piłkarek ręcznych. Dlaczego Polki odpadły z ME? Byłe reprezentantki nie mają złudzeń... [STUDIO]
ME 2018 piłkarek ręcznych. Karolina Kudłacz-Gloc: w końcówce było nierówne sędziowanie [WYWIAD]
ME 2018 piłkarek ręcznych. Leszek Krowicki: jestem za mało inteligentny, żeby... [WYWIAD]
ME 2018 piłkarek ręcznych. Monika Stachowska: mistrzostwa pokazały, że oddalamy się od Europy [WYWIAD]
Piłka ręczna, ME kobiet, grupa A: Szwecja – Polska [SKRÓT]
ME 2018 piłkarek ręcznych. Szwecja – Polska: doskonały występ Grzyb na pożegnanie z kadrą [WIDEO]
ME 2018 piłkarek ręcznych. Szwecja – Polska: cudowna wkrętka Anety Łabudy [WIDEO]

podobne informacje

Suchar, łzy i protest żółtych kamizelek. Podsumowujemy ME 2018 piłkarek ręcznych

Tkaczyk, Szmal, Jurecki i inni. Legendy szczypiorniaka chcą ratować polską piłkę ręczną

Bogdan Wenta: cały czas czuję się odpowiedzialny za piłkę ręczną w Polsce

Polki poznały rywalki w barażu o MŚ 2019. Będzie powtórka z Euro