tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Zmarnowana dekada polskiej piłki ręcznej. Nikt nie posłuchał apelu Bogdana Wenty

Polska piłka ręczna nie sięgnęła może jeszcze dna, ale zmierza w jego kierunku. Po 2016 roku, w krótkim czasie, nastąpił krach i nie widać szans na lepsze czasy. Bogdan Wenta apelował o zmiany już w 2009 roku, gdy kadra zdobyła brązowy medal MŚ. Minęło blisko dziesięć lat, a my nadal nie mamy systemu szkolenia młodzieży, kadry albo w ogóle nie kwalifikują się do MŚ i ME albo przegrywają tam wszystkie mecze, drużyny młodzieżowe wypadają blado na tle rówieśników... Marcin Lijewski, Damian Wleklak czy Mariusz Jurasik podpowiadają co trzeba zmienić. I to natychmiast, bo czasu na dyskusje już nie mamy.
Patryk Kuchczyński i Marcin Lijewski; reprezentacja Polski kobiet; Bogdan Wenta (fot. Getty Images; PAP; Getty Images)

Trzy lata i trzy klęski Leszka Krowickiego. Czas na zmiany?

W 2015 roku męska reprezentacja zdobyła w Katarze brązowy medal, a żeńska na koniec roku zajęła czwarte miejsce. Jeszcze rok później biało-czerwoni dotarli w Rio do półfinału i... nastąpił krach. Na kolejnych mistrzostwach świata, zarówno męska, jak i żeńska kadra zdobyła jedynie Puchary Prezydenta za zajęcie 17. miejsca. W ciągu dwóch lat nastąpił niesamowity regres. Powodów jest kilka. Najważniejszy: z męską kadrą pożegnali się najbardziej doświadczeni zawodnicy, jak Sławomir Szmal, Karol Bielecki, Krzysztof Lijewski czy bracia Bartosz i Michał Jureccy, a następców nie widać.

U kobiet odpływ zawodniczek następował stopniowo od MŚ 2013. Z drużyny, którą wówczas prowadził jeszcze Duńczyk Kim Rassmusen, zniknęły m.in. Iwona Niedźwiedź, Alina Wojtas, Monika Stachowska, Anna Wysokińska, Małgorzata Gapska czy Karolina Szwed-Orneborg. Część z nich mogłaby nadal stanowić o sile reprezentacji, ale – z różnych powodów – zdecydowały się zakończyć kariery na długo przed 30. urodzinami. Nowych, zdolnych zawodniczek, które mogłyby zająć ich miejsce, bez uszczerbku na poziomie, także nie widać. W tej sytuacji nie dziwi, że kadra przegrała wszystkie trzy mecze w fazie grupowej ME 2018, a licząc jeszcze turnieje w 2014 i 2016 roku, kolejnych porażek uzbierało się już dziewięć!

Podsumowanie występu Polek na mistrzostwach Europy w piłce ręcznej [WIDEO]

Męska kadra przeżyła jeszcze większy upadek. Zabrakło jej w ME 2018, będzie też nieobecna w styczniowych MŚ 2019, bo potknęła się w prekwalifikacjach. Mało? Jesienią zespół Piotra Przybeckiergo rozpoczął walkę o Euro 2020 i – mimo teoretycznie idealnego losowania (Niemcy, Izrael, Kosowo) i powiększenia turnieju do 24 zespołów – nie może być wcale pewny występu. Już w drugiej serii spotkań przyszedł zimny prysznic i wyjazdowa porażka z Izraelem.

Od wielu lat, po kolejnych porażkach, trwa dyskusja o stanie polskiej piłki ręcznej i pomysłach na jej naprawę. Najgłośniej bywa oczywiście o zmianie selekcjonerów, jakby takie roszady były lekiem na wszystkie choroby. Tymczasem Bogdan Wenta, trener kadry, która zdobyła medale MŚ 2007 i 2009, przestrzegał już blisko dekadę temu. Po meczu z Norwegią (31:30), który zapewnił awans drużynie do półfinału, zauważył: – Nasza piłka ręczna ma wiele problemów. Owszem, reprezentacja żyje, ale musimy zacząć myśleć o tym, co trzeba zmienić w klubach, polskiej lidze... Powinniśmy zacząć mówić jednym językiem, a nie głosami wielu różnych fachowców.

Nasi młodzi zawodnicy nic nie znaczą na arenie międzynarodowej. Trudno oczekiwać, że po kilku latach będą stanowili o sile pierwszej reprezentacji. Moim zdaniem problem leży w skutecznej selekcji. Robert Lis, MKS Perła Lublin

Wenta nie był jedyny, bo już po zdobyciu brązowego medalu, podobne obawy miał Jan Prześlakiewicz, trener SMS Gdańsk. Prognozował, że paliwa wystarczy na kolejne 4-5 lat. Niewiele się pomylił, bo męska kadra utrzymywała się na szczycie do Rio 2016. – Związek zachłysnął się sukcesami pierwszej reprezentacji i zapomniał, że każdy zespół potrzebuje świeżej krwi. Doszło do nagłej zmiany warty, a to nie miało prawa się udać. Ostrzeżeniem powinna być Szwecja, gdzie po serii medali, z drużyną pożegnali się w krótkim czasie najbardziej doświadczeni zawodnicy. Mieli kłopoty i przez kilka lat nie potrafili wrócić do czołówki. A przecież piłkę ręczną uprawia tam 250 tysięcy!

Mamy szkolenie, nie mamy selekcji

Młodzieżowe kadry mają obecnie na zgrupowaniach warunki, o jakich ich starsi koledzy dziesięć lat wcześniej mogli pomarzyć. Tylko, że w ślad za tym nie nastąpił rozwój dyscypliny. Trudno oczekiwać dobrych wyników pierwszej drużyny, skoro nie ma tych wyników w zespołach juniorskich. Za kilka lat porażka z Izraelem może nie być sensacją, ale czymś naturalnym. Kadra U18 (rocznik 2000) zajęła w ME przedostatnie, 15. miejsce. Po drodze przegrała m.in. właśnie z Izraelem 20:30. Z kolei kadra U20 (rocznik 1998) wypadła w mistrzostwach Europy jeszcze gorzej, bo zajęła ostatnie miejsce.

– W grupach młodzieżowych jest z wynikami słabo, jeśli nie bardzo słabo – ocenił Robert Lis, w przeszłości asystent Tałanta Dujszebajewa w kadrze, obecnie trener piłkarek ręcznych Perły Lublin. – Nasi zawodnicy nic nie znaczą na arenie międzynarodowej. Trudno oczekiwać, że po kilku latach będą stanowili o sile pierwszej reprezentacji. I znów wracamy do tematu szkolenia... Moim zdaniem problem leży w skutecznej selekcji. Musimy znaleźć odpowiednich zawodników, których możemy wychować na przyszłych piłkarzy ręcznych.

Piłka ręczna, eliminacje mistrzostw Europy 2020: Izrael – Polska [SKRÓT]

Podobnego zdania jest Daniel Waszkiewicz, asystent Bogdana Wenty w latach 2004-08, który samodzielnie prowadził m.in. Wybrzeże Gdańsk, Vive Kielce i Azoty Puławy. – Czy nie mamy szkolenia? Mamy szkolenie. Podobnie było, gdy zdobywaliśmy medale MŚ. Nie mamy tylko odpowiedniej selekcji i w konsekwencji nie mamy odpowiednich zawodników. Chłopcy o dobrych parametrach nie wybierają piłki ręcznej. Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że marazm potrwa trochę dłużej... Trzeba jasno powiedzieć, że wcześniejsze sukcesy reprezentacji były fenomenem. Mieliśmy słabą ligę, kluby nie radziły sobie w europejskich pucharach, a tymczasem zdobywaliśmy medale mistrzostw świata. Podobna sytuacja miała miejsce w żeńskiej kadrze, która dwukrotnie zajęła czwarte miejsce w MŚ. Trzeba to mocno docenić.

Stracone lata...

– Jeśli chodzi o szkolenie, to nastąpiło to zdecydowanie za późno – mówił w styczniu Mariusz Jurasik, obecnie trener kadry juniorów młodszych (rocznik 2002). – Powstają nowe Szkoły Mistrzostwa Sportowego, jak choćby w Kielcach, czy klasy o profilu piłki ręcznej... Niestety, o kilka lat za późno. To powinno ruszyć już w 2007, a tymczasem coś zaczęło się zmieniać dopiero w 2012 roku. Straciliśmy pięć lat! Idziemy w dobrym kierunku, ale oczywiście może być jeszcze lepiej. To rola nie tylko związku, ale też nas – młodych trenerów – aby zachęcić chłopców i dziewczynki do uprawiania piłki ręcznej.

Kilka miesięcy później, już po objęciu kadry, mówił w Pruszkowie: – Oczywiście, że mamy talenty! Pod względem wzrostu, wagi i motoryki wyglądają na tym etapie identycznie jak zagraniczni rówieśnicy. Teraz duże znaczenie będzie miała praca. To od niej zależy, czy będą się rozwijać w takim samym tempie jak koledzy z innych krajów.

Jak mantra wraca pytanie, czy sukcesy reprezentacji, która zdobyła medale MŚ 2007, MŚ 2009 i MŚ 2015, został należycie wykorzystany. Mamy nowe, piękne hale, mamy zawodową PGNiG Superligę, organizujemy także wielkie turnieje, jak EHF Euro 2016 czy mistrzostwa świata w 2023 roku (wspólnie ze Szwecją). Niestety, po drodze zapomniano o najważniejszym. Brakuje reprezentacji, która mogłaby walczyć nawet nie o medale, ale w ogóle o awans na turniej, a później – co najmniej – wyjście z grupy w 1. rundzie.

Medaliści MŚ trenerami w Superlidze? Naturalna kolej rzeczy. To ludzie, którzy przez 20 lat zbierali doświadczenie w klubach zagranicznych. Byłoby głupio nie wykorzystać ich doświadczenia. Marcin Lijewski, trener Energa Wybrzeże Gdańsk

Marcin Lijewski, medalista MŚ 2007 i 2009, obecnie trener zespołu Energa Wybrzeża Gdańsk grającego w PGNiG Superlidze, na pytanie o wykorzystanie ich sukcesów odpowiada krótko: – Nabieram wody w usta. Podobnie reaguje Damian Wleklak, menedżer w gdańskim klubie. – Pomidor! Nie chce nam się już o tym mówić, bo wiele razy poruszaliśmy tę kwestię. My wykorzystaliśmy sukcesy w 100 procentach. Mam na myśli projekty, którymi się zajmujemy, klub i barwy, dla których pracujemy i sympatię ludzi, z którymi się spotykamy. Oni wiedzą, że nasze wyniki mogą falować, ale zawsze zrobimy wszystko, żeby się podnieść.

Lijewski i Wleklak chcą pokazać, jak powinno się prowadzić szkolenie. – Oczywiście nie od razu Rzym zbudowano. Najpierw naszym celem jest stworzenie silnego klubu. Jeśli to się uda, to naszym marzeniem jest budowa akademii. Szkoły Mistrzostwa Sportowego, ale takiej prawdziwej, a nie tylko z nazwy – wyjaśnił Lijewski, który jako zawodnik występował przez wiele lat w Bundeslidze, jako zawodnik klubów z Flensburga i Hamburga. – Mamy sześć grup juniorskich, jako jedyny klub w Superlidze – pochwalił się Wleklak. – W pierwszym zespole mamy już pięciu wychowanków. To nasze największe szczęście.

Wykorzystać Tkaczyka i Bieleckiego

W Superlidze pracuje zresztą więcej zawodników, którzy z Bogdanem Wentą zdobywali medale MŚ. Bartłomiej Jaszka jest trenerem Zagłębia Lubin, a kilka dni temu objął także kadrę U18 (rocznik 2000); Bartosz Jurecki prowadzi Azoty Puławy, a Rafał Kuptel Gwardię Opole. W tym miejscu trzeba jeszcze dodać wspomnianego wcześniej Mariusza Jurasika który prowadzi kadrę juniorów młodszych i Sławomira Szmala, który jest trenerem bramkarzy w kadrze i organizuje systematyczne konsultacje dla młodych bramkarzy.

– Naturalna kolej rzeczy. To ludzie, którzy przez 20 lat zbierali doświadczenie nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim w klubach zagranicznych – zauważył Marcin Lijewski. – Tam pracowali z najlepszymi trenerami na świecie. Byłoby głupio nie wykorzystać ich doświadczenia. Ciągle jeszcze wielu kolegów jest niewykorzystanych. Jak choćby Grzesiek Tkaczyk czy Karol Bielcki.

Mariusz Jurasik: nasza młodzież nie jest gorsza od zagranicznych rówieśników

Nie każdy miał jednak tyle szczęścia i tak udaną karierę, aby grać w klubach Bundesligi i czerpać z pracy z najlepszymi trenerami. Cytowany już Jan Prześlakiewicz z SMS Gdańsk, który wychował dwunastu medalistów MŚ, wskazuje na jeszcze jeden poważny problem piłki ręcznej. – W Polsce nie istnieje szkolenie trenerów... Zgoda, są organizowane kursokonferencje, ale wówczas w jednym miejscu pojawia się 250 trenerów, więc o żadnym szkoleniu nie może być mowy. Najwyżej trochę teorii, bo na praktykę nie ma czasu i miejsca. Chwała Wojtkowi Nowińskiemu za kolejne książki dla trenerów, ale pewne rzeczy trzeba pokazać i nauczyć od podstaw. Tymczasem u nas zdarza się, że na pierwszych zajęciach dla dzieci pojawia się taktyka. Nonsens!

Szkolenie trenerów

Patryk Rombel, trener kadry B, kilka tygodni temu odszedł z Motoru Zaporoże grającego w Lidze Mistrzów. Nie szuka na siłę nowego klubu, zamierza wykorzystać najbliższy czas na naukę. – Zaplanowałem sobie, ze przez dwa miesiące pojeżdżę i zbiorę doświadczenie w mocnych klubach – zdradził w rozmowie ze Sportowefakty.wp.pl. Natomiast Łukasz Achruk, w przeszłości zawodnik Śląska Wrocław, Zagłębia Lubin, Piotrkowianina, czy klubów z Czarnogóry, obecnie przygotowuje się do pracy trenerskiej. Pracuje w prywatnym liceum w Lublinie, a w kolejnym sezonie chciałby objąć jedną z grup młodzieżowych.

Do zajęć przygotowuje się oglądając treningi najlepszych klubów, PSG czy THW Kiel, na Youtubie. W wakacje zamierza mocno zainwestować w swoją edukację i planuje wyjazd na camp organizowany przez Kiriła Łazarowa, gwiazdę macedońskiej piłki ręcznej i byłego zawodnika Barcelony. Tam równocześnie z zajęciami dla dzieci i młodzieży, organizowane są zajęcia dla trenerów. Oczywiście, za wyjazd i udział w zajęciach będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni...

I tutaj nasuwa się pytanie, dlaczego młodzi trenerzy, którzy chcą się uczyć, nie mogą liczyć na wsparcie związku w takich wyjazdach? Wystarczyłoby raz do roku wysłać na staż powiedzmy 10 szkoleniowców. Wystarczyłoby wykorzystać kontakty zawodników, którzy grali w Niemczech, Francji czy Hiszpanii. Byłoby to z pożytkiem dla całej dyscypliny! Warto się nad tym zastanowić i wreszcie nie tylko rzucać pomysłami, ale zacząć je realizować.

– Mówimy o Niemczech czy Francji, ale mamy też przykład Danii, która jest o wiele mniejsza od Polski – zauważył Robert Lis. – Mogą się pochwalić znakomitym szkoleniem. Nad tym trzeba się zastanowić. Nie jedna osoba, ale cała grupa ludzi, która jest za to odpowiedzialna. Musimy przyjąć konkretny program i zacząć go wreszcie realizować...

Karol Bielecki, medalista MŚ: my też kiedyś przyszliśmy znikąd [WYWIAD]

najpopularniejsze

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

ME 2018 piłkarek ręcznych. Polska – Dania: czerwona kartka dla Karoliny Kochaniak [WIDEO]

Kolejny przegrany turniej. Smutny obraz polskiego szczypiorniaka

Therese Johaug znowu bezkonkurencyjna. Radość Norweżki na mecie

PŚ w Tomaszowie Mazowieckim: Sebastian Kłosiński – David La Rue (bieg na 1500 m)