tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Liga Mistrzów: oceniamy Polaków po fazie grupowej

Na jednym biegunie Robert Lewandowski. Na drugim – duet z Napoli. Polscy piłkarze różnie zapamiętają tę edycję Ligi Mistrzów. W fazie pucharowej zobaczymy już tylko trzech z nich – "Lewego", Łukasza Piszczka i Wojciecha Szczęsnego. I to oni za występy w grupach zebrali od nas najwyższe noty.
Robert Lewandowski (fot. Getty)

Liga Mistrzów: najlepsza jedenastka fazy grupowej

Oceny przyznajemy w skali szkolnej, a kolejność tym razem nie jest alfabetyczna, tylko właśnie względem przyznanych przez nas, subiektywnych not. Spośród ośmiu reprezentantów Polski (w tym jednego byłego), których oglądaliśmy tej jesieni na boiskach Champions League, tylko dwaj mogą być z siebie w pełni zadowoleni...

Robert Lewandowski po Ajaksie: 53 gole w Lidze Mistrzów? To wielka duma Robert Lewandowski – 5

Dla wielu zagranicznych serwisów to nawet jeden z głównych kandydatów do miana najlepszego piłkarza fazy grupowej. Jest przecież jej najlepszym strzelcem – zdobył osiem bramek, pokonał każdego z rywali, a gola nie strzelił tylko w jednym meczu – u siebie z Ajaksem (1:1). Było to też jedyne spotkanie, którego nie rozegrał od początku do końca – zszedł w 84. minucie.

Lewandowski strzelił osiem z 15 goli zdobytych przez Bayern, a więc ponad połowę. Jego zespół pewnie wygrał grupę. Zgromadził 14 punktów na 18 możliwych i awansował z pierwszego miejsca. A Polak traci już tylko trzy bramki do Ruuda van Nistelrooya, piątego na liście strzelców wszech czasów Ligi Mistrzów. Jesienią wyprzedził m.in. Eusebio, Alfredo Di Stefano, Zlatana Ibrahimovicia i Thierry’ego Henry’ego. Robi wrażenie.

Nikola Kalinić (L) i Łukasz Piszczek (fot. Getty) Łukasz Piszczek – 4+

Rozegrał w pełnym wymiarze czasowym pięć meczów. Zabrakło go tylko w ostatniej kolejce (2:0 z Monaco) z powodu problemów z kolanem. Jak zwykle prezentował równy, wysoki poziom, a wypożyczonego z Realu Madryt Achrafa Hakimiego szybko odesłał na lewą obronę. Na dodatek jego Borussia Dortmund wygrała niełatwą grupę z Atletico Madryt, Clubem Brugge i Monaco.

Piszczek zapisał się też we "wszelkich możliwych encyklopediach futbolu" – mecz 5. kolejki z Club Brugge był jego 45. w Lidze Mistrzów. To historyczny rekord całego BVB. Przyznalibyśmy mu "piątkę", gdyby miał bezpośredni udział przy którymś z goli. Nie zaliczył jednak gola ani asysty.

Wojciech Szczęsny (fot. Getty) Wojciech Szczęsny – 4-

Komplet 540 minut, cztery czyste konta – "na papierze" nie ma się do czego przyczepić. Kto jednak oglądał grupowe mecze Juventusu, ten wie, że Szczęsny ponosi część odpowiedzialności za niespodziewaną porażkę z Manchesterem United (1:2) w 4. kolejce. Nie popisał się wtedy przy obu golach i spadła na niego zasłużona krytyka.

Również w ostatniej kolejce, w starciu z Young Boys Berno mógł zrobić więcej przy golu Guillaume Hoarau na 2:0. Tu jednak większa wina spoczywa na obrońcach. Poza tymi dwoma słabszymi meczami, defensywa Juve grała na swoim wysokim poziomie, a Szczęsny bardzo pomógł jej w 5. kolejce. Jego fantastyczna interwencja po strzale Mouctara Diakhaby'ego była kluczowym momentem wygranego 1:0 spotkania z Valencią.

Maciej Rybus (fot. Getty) Maciej Rybus – 3+

Czas na dwa duety, które już pożegnały się z Ligą Mistrzów. Lokomotiw nie zagra na wiosnę nawet w Lidze Europejskiej, bo wygrał tylko jeden mecz i zajął ostatnie miejsce w grupie z Porto, Schalke i Galatasaray, której nie nazwiemy raczej "grupą śmierci". Akurat do Rybusa trudno mieć pretensje – wykurował się po kontuzji dopiero na dwie ostatnie kolejki, w tym zwycięstwo 2:0 z Galatą.

Nie rozczarował również w ostatnim meczu z Schalke. W defensywie dobrze sobie radził ze skrzydłowymi gospodarzy, na jego flance nie stworzyli praktycznie żadnego zagrożenia. Oddał też jeden groźny strzał z dystansu – był to jeden z niewielu ofensywnych akcentów piłkarzy Jurija Siomina. Widać, że rosyjski trener mu ufa. Oby wiosną ominęły go kontuzje.

Grzegorz Krychowiak (P) (fot. Getty) Grzegorz Krychowiak – 3

Rozegrał wszystkie spotkania od pierwszej do ostatniej minuty, podobnie jak jego przyjaciel z bramki Juventusu. Najlepiej spisał się przeciw Galatasaray, zresztą tak jak cały zespół. Po jego strzale piłka odbiła się od nogi Ryana Donka i Lokomotiw wyszedł na prowadzenie. Był też bliski asysty, ale po jego podaniu Fiodor Smołow kopnął w słupek.

Poza tym, Krychowiak wpisał się jednak w europejski marazm Lokomotiwu. Drużynie brakowało lidera, a Polak nie bardzo chciał nim zostać. Brakowało mu odwagi w ofensywie i, przede wszystkim, dynamiki. Dużo rozgrywał, bardzo często "był pod grą", ale działo się to głównie na własnej połowie. Inna sprawa, że nie pomagały mu ciągłe zmiany pozycji. W jednym meczu grał na środku obrony, by w kolejnym być najbardziej wysuniętym ze środkowych pomocników.

Arkadiusz Milik (L) w meczu z Liverpoolem (fot. Getty) Arkadiusz Milik – 2+

O ile jednak Lokomotiw mógł się spodziewać, że na sześciu meczach jego przygoda z Champions League się zakończy, o tyle Napoli poczynało sobie całkiem dziarsko w bardzo trudnej grupie z Liverpoolem, PSG i Crveną zvezdą. Przed ostatnią kolejką było liderem, ale porażka na Anfield zepchnęła je znowu na trzecie miejsce. Byłoby inaczej, gdyby Milik w ostatniej akcji meczu trafił obok, a nie prosto w Alissona Beckera.

Na głowę polskiego napastnika spadły gromy za tę jedną sytuację, ale Napoli nie musiałoby przejmować się już wynikiem w Liverpoolu, gdyby wygrało w pierwszej kolejce z Crveną zvezdą. Rozegrało jednak bezbarwny mecz w Belgradzie, a przyczynił się do tego Milik, który wyszedł w pierwszym składzie. Skończył fazę grupową bez gola i asysty. Szkoda, że nie przeniósł dobrej strzeleckiej formy z Serie A na europejskie "podwórko".

Piotr Zieliński (L) i Goran Causić z Crvenej zvezdy (fot. Getty) Piotr Zieliński – 2+

Również zero goli i zero asyst, więc ocena ta sama, co u rodaka. Zieliński dostawał szanse od Carlo Ancelottiego w każdym grupowym meczu. Zazwyczaj było to ok. 20 minut, ale nigdy pojawienie się Polaka na placu nie przynosiło pozytywnego impulsu w ofensywnej grze Napoli. W pierwszym składzie pojawił się tylko w pierwszej kolejce, na belgradzkiej Marakanie.

Milik był nieskuteczny, ale przynajmniej dawał dobre zmiany. O Zielińskim nie można powiedzieć nawet tego. Widać to było zwłaszcza na Anfield. Mimo zmarnowanej "setki", to zmianę Milika trzeba ocenić znacznie wyżej niż jego kolegi z pomocy. Piłkarz, który ma kreować grę reprezentacji Polski, wystąpił w tym sezonie w każdym z 21 meczów Napoli (w tym 13 w pierwszym składzie). Ile zanotował asyst? Ani jednej.

Kamil Glik w meczu z Club Brugge (fot. Getty) Kamil Glik – 2

Young Boys Berno uzbierali cztery punkty w grupie z Juventusem, Manchesterem United i Valencią. CSKA Moskwa i Viktoria Pilzno zdobyły po siedem punktów w grupie z Realem Madryt i Romą. Tymczasem Monaco w grupie z Borussią, Atletico i Club Brugge uciułało marny jeden punkt. Bilans bramek 2:13 też nie przynosi chluby całej drużynie, jak i obronie, którą miał dowodzić Glik.

Najbardziej bolesne dla polskiego obrońcy były mecze z Brugią. W obu był zamieszany w utratę goli. Przegrywał pojedynki powietrzne i szybkościowe przede wszystkim z brazylijskim napastnikiem Wesleyem. Ale postawa Monaco w Lidze Mistrzów to nie przypadek. We francuskiej Ligue 1 zajmują 19. miejsce z zaledwie trzema zwycięstwami w 16 meczach. Przed Thierrym Henrym dużo pracy...

podobne informacje

Rafael van der Vaart broni Isco: jest najlepszy na świecie

Tottenham bez lidera. Ważne wieści ws. Harry'ego Kane'a

Liga Mistrzów: Bayern bez kluczowego zawodnika na Liverpool

Przełom w Lidze Mistrzów. Ważne zmiany już w tym sezonie