tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Radosław Piesiewicz: mam inne spojrzenie na koszykówkę od poprzedników

Jest nowym człowiekiem w koszykówce. W styczniu 2018 roku został prezesem Polskiej Ligi Koszykówki, a w listopadzie pokonał Jacka Jakubowskiego w walce o stanowisko prezesa Polskiego Związku Koszykówki. Po ośmiu latach rządów zastąpił Grzegorza Bachańskiego. – Dobrze, że wcześniej nie byłem w środowisku koszykarskim, bo mam zupełnie inne spojrzenie na niektóre sprawy – powiedział Radosław Piesiewicz w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Radosław Piesiewicz (L) (fot. PAP)

Skąd metamorfoza kadry koszykarzy? "Wychodzi kilkuletnia praca Taylora"

Adrian Koliński, SPORT.TVP.PL: – Jak Radosław Piesiewicz "wszedł" do koszykówki?
Radosław Piesiewicz, prezes PZKosz:
– Przekonałem Radę Nadzorczą PLK wizją i innym spojrzeniem niż było to dotychczas. Widzę w lidze produkt, który trzeba opakować i sprzedać. Jak się sprzeda i będą pieniądze, to mogę zacząć inwestować. Jak zacznę inwestować, to każda złotówka, którą wydam wróci z nadwyżką.

– Skończył pan prawo i jest uważany za sprawnego menedżera. Do tego epizod w związku siatkarskim...
– W wieku 30 lat wprowadziłem swoją spółkę na giełdę. To o czymś świadczy. Siatkówka? Widocznie nie było mi po drodze. W sumie cieszę się, że jestem w koszykówce. Tu są zupełnie inni ludzie.

– PZKosz zarzucano, że jest rządzony przez środowisko sędziowskie. Pan się z niego nie wywodzi.
– Przeczytałem gdzieś, że eksternistycznie skończyłem kurs sędziowski (śmiech). A tak poważnie, chyba dobrze, że nie jestem ze środowiska. Mam zupełnie inne spojrzenie. Na marginesie, teza o wielkich wpływach środowiska sędziowskiego w koszykówce jest nieprawdziwa.

– Inny zarzut: w związku za mało jest znanych twarzy, byłych zawodników.
– Nikt nie zabrania byłym zawodnikom wchodzić w struktury klubowe i związkowe. Ale tu jest wymagana praca i specjalistyczna wiedza, a nie odcinanie kuponów od dawnej sławy. Nie każdy były zawodnik będzie równie świetnym trenerem czy działaczem. W przywołanym przez pana przykładzie związku siatkarskiego również nie ma znanej twarzy, a są mistrzami świata... Wśród ponad 40 trenerek i trenerów naszych kadr narodowych jest wiele znanych byłych zawodniczek i zawodników, którzy aktywnie uczestniczą w związkowym życiu. Ja zaprosiłem do współpracy jednego z najwybitniejszych koszykarzy w historii polskiej koszykówki…

– …Eugeniusza Kijewskiego, który będzie wiceprezesem. 

– Dokładniej wiceprezesem od spraw szkoleniowych. Jestem przekonany, że dla wielu zawodników, a także trenerów prezes Kijewski będzie prawdziwym autorytetem. Bardzo się cieszę, że namówiłem go do współpracy. Będę także wiele wymagał od pozostałych członków zarządu. Skład personalny zarządu to mieszanka doświadczenia i młodzieńczej żywotności. Pracy do wykonania jest bardzo dużo. Jest dobry klimat i mam nadzieję, że pójdziemy w dobrą stronę.

El. MŚ koszykarzy. Prezes PZKosz Radosław Piesiewicz: milowy krok. Wracamy tam, gdzie nasze miejsce

– Od razu zapowiedział pan, że będzie łączył dwie funkcje – prezesa związku i prezesa ligi. Dlaczego?
– Chcę po prostu mieć wszystko pod kontrolą. Zresztą koncepcja scalenia organów centralnych zdecydowanie zwyciężyła na zjeździe. Lepiej, gdy jest jedna koncepcja marketingowa, sponsoringowa i sprzedażowa. Grupa Energa, Suzuki czy Zbyszko jest i w reprezentacji, i w lidze. Nie bardzo wiem, co tu rozdzielać.

– Marcin Gortat nie ukrywał, że nie było mu po drodze z PZKosz. Jak pan zapatruje się na ewentualną współpracą z naszym jedynakiem w NBA?

– Uważam, że możemy sobie wzajemnie pomóc. Powinniśmy współpracować. Niezwykle doceniam Marcina. Chętnie się z nim spotkam, żeby porozmawiać o przyszłości polskiej koszykówki.

– Na początku sezonu rozegrano Lotto Superpuchar Polski. Pani Krystyna Wójcik miała pretensje, bo miał to być Superpuchar im. Adama Wójcika.

– Wiem od Prezesa Bachańskiego, że Pani Wójcik dzwoniła do niego zgłaszając mu zastrzeżenia. Panią Wójcik miałem możliwość poznać pierwszy raz na ostatnim Walnym Zebraniu Delegatów PZKosz. Uważam jej krytykę działań PZKosz i PLK w tej materii za niesprawiedliwą. PZKosz zrobił wszystko przez ostatni rok, aby godnie uhonorować pamięć o Adamie. Wszystkie szczegóły oraz projekt pucharu były uzgadniane z Panią Krystyną. Nie rozumiem zarzutu komercjalizacji zawodów o Superpuchar. Po prostu, chcieliśmy, aby mecz rozpoczęcia sezonu dedykowany pamięci Adama miał jak najlepszą oprawę i był wspaniałym widowiskiem zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. A tego bez pieniędzy i sponsorów nie da się zrobić. Jak emocje już opadną, to zaproszę Panią Krystynę na spotkanie. Uważam, że znajdziemy satysfakcjonujące obie strony rozwiązanie.

– Dlaczego Superpuchar miał miejsce w małej hali w Gnieźnie, a nie we Włocławku lub Toruniu?
– Akurat taka impreza to możliwość promocji zawodowej koszykówki w miejscach, w których nie ma ekstraklasy. To możliwość, niejako, poszerzania wpływów koszykówki . Chciałem odejść od pomysłu, by grać na boisku zdobywcy Pucharu Polski czy mistrza kraju, bo wtedy któraś drużyna byłaby pokrzywdzona. Myślę, że większość kibiców przyjęła to rozwiązanie bardzo pozytywnie.

– Kibice z Włocławka deklarowali, że chętnie pojadą na mecz do pięknej, dużej hali w Toruniu. 

– Podobnie deklarowali toruńscy kibice. Powtórzę, kibice z Torunia i Włocławka koszykówkę na wysokim poziomie będą mieli praktycznie przez cały sezon. Warto świetne projekty klubowe pokazywać promocyjnie w innych częściach kraju.

El. MŚ 2019: Polska – Włochy. Zobacz kulisy meczu w ERGO Arenie!

– Ogólnie ludzie będą oceniać pracę związku przez pryzmat wyników reprezentacji.
– To trzeba zmienić. Z jednej strony kadra jest najważniejsza, ale jeśli nie byłoby sukcesów, to trzeba pokazać jaką mamy fajną ligę. Ludzie interesują się koszykówką. Oczywiście jest to koło zamachowe, bo jeżeli kadra będzie grała dobrze, to kibice sobie przypomną, że mamy jeszcze ligę. Można narzekać, że jest ciężko, a można podjąć rękawice i walczyć, by było lepiej. Uważam, że warto. Trzeba zacząć przebijać się, choćby w mediach, żeby pokazać, że coś takiego jak koszykówka w ogóle istnieje. Bo jak kiedyś chciało się cokolwiek poczytać, to nie było za bardzo gdzie.

– Wciąż tych miejsc wiele nie ma.
– Nie zgodzę się, bo uważam, że dużo się zmieniło. Coraz więcej o lidze pisze się w internecie, mamy też "swoje" strony w "Przeglądzie Sportowym".

– Ale naszym punktem odniesienia jest to jaką popularnością liga cieszyła się na przełomie wieków.
– A wie pan jaka była oglądalność meczu z Holandią w TVP Sport?

– Średnio 233 tysiące według Nielsena.

– To pokazuje jaki jest potencjał dyscypliny.

– To niech mi pan przypomni jaka była średnia oglądalność najlepszego meczu ligowego w tym sezonie.
– 40 tysięcy. Taką samą oglądalność ma cotygodniowy magazyn. Tylko pamiętajmy, że tych spotkań jest więcej niż w zeszłym sezonie. W samym grudniu mamy dziesięć meczów, a nie cztery jak chociażby przed rokiem. Czyli zamiast czterech transmisji koszykarskich, mamy 12, licząc magazyny. Zmieniło się?

– Tyle że jakość pierwszych odcinków magazynu i niektórych spotkań pozostawia wiele do życzenia.
– Zgadzam się, ale niech pan spojrzy jak te magazyny wyglądają teraz. Pewnie zauważył pan, że jest nowa strona PLK, a od niedawna aplikacja mobilna. Jest naprawdę duży progres.

Koszykówka, el. MŚ 2019: Holandia - Polska (skrót)

– Co zrobić, żeby te oglądalności były wyższe?
– Będę dążył do tego, żeby liga i reprezentacja były pokazywane w jednej stacji. Uważam, że to dobra droga.

– Będzie dobra gra reprezentacji, będzie większe zainteresowanie ligą, to naturalne.
– W koszykówce patrzymy na wszystko przez pryzmat NBA, ale spójrzmy na mecz z Holandią – zdobyliśmy ponad sto punktów, czyli tak jak w NBA, tylko tam gra się osiem minut dłużej.

– Co na tę chwilę jest najważniejsze w pana programie wyborczym?
– Chcę wprowadzić system 7+5, czyli siedmiu Polaków i pięciu obcokrajowców w kadrze polskich klubów, zamiast obowiązku dwóch krajowych zawodników na parkiecie.

– Osobiście uważam, że to dobry pomysł, ale nie wszystkim się podoba.
– Najważniejsze, że podoba się klubom, a myślę też, że zabezpiecza interesy reprezentacji. Jeżeli ktoś z zewnątrz będzie niezadowolony, to już nie mój problem. W nowym układzie trenerzy będą inaczej myśleli. Dobry przykład to mecz w Warszawie, gdy Igor Milicić się pomylił (Anwil w meczu z Legią przez kilkadziesiąt sekund grał z czterema obcokrajowcami – przyp. red.) i robi się z tego aferę. Zupełnie niepotrzebnie, to zwykła pomyłka. A dzięki nowym przepisom na pewno ich nie będzie.

– Co ze szkoleniem?
– To druga ważna kwestia. Chcę rozszerzyć programy SMOK (Szkolny Młodzieżowy Ośrodek Koszykówki – red.) i KOSSM (Koszykarskie Ośrodki Szkolenia Sportu Młodzieżowego), a także stworzyć projekt Talent, ale to już od nowego roku budżetowego. Bo szkolenie musi być powszechne. Musimy mieć dobrych specjalistów, dlatego kluczowe będzie wyszkolenie trenerów. Podstawy są najważniejsze. Jestem zafascynowany tym co robią na Litwie i chciałbym, żeby u nas było podobnie. Czyli nie wynik tu i teraz, tylko wyszukanie zawodników perspektywicznych. Mierzmy potencjał wzrostu, szkolmy i wychowujmy graczy, którzy będą regularnie grali na mistrzostwach świata.

– Synowie Andrzeja Pluty, synowie śp. Adama Wójcika, Filip Siewruk – wszyscy uczą się koszykówki poza Polską. Dlaczego?
– Odwrócę sytuację – u nas wykształceni zostali Łukasz Kolenda czy Adrian Bogucki – bohaterowie ostatnich mistrzostw Europy dywizji B. I co, polska szkoła jest gorsza? Nie wydaje mi się. Maciej Lampe uczył się koszykówki poza Polską, a Łukasz Koszarek czy Mateusz Ponitka w kraju – dziś razem świetnie grają dla reprezentacji Polski. I to jest najważniejsze.

El. MŚ 2019: Polska – Włochy (skrót)

– 7+5 i szkolenie to priorytety. Coś by pan do tego dodał?
– Chcę stawiać na koszykówkę 3x3, bo widzę w niej duży potencjał.

– Mirosław Noculak pozostanie trenerem kadry 3x3?
– O tym zdecyduje nowo powołany zarząd. Póki co trener Noculak pozostaje na stanowisku. Sukcesy naszej reprezentacji 3x3 w minionym roku są oczywiste. I uprzedzę kolejne pytanie: Mike Taylor też pozostanie na stanowisku. Długo rozmawiałem z selekcjonerem, ważna jest stabilizacja, a mnie przekonuje świetna atmosfera w kadrze.

– Ta świetna atmosfera nie pomogła na ostatnim Eurobaskecie…

– Zostawmy to. Bo byłem na zgrupowaniu i widziałem jak to wygląda. Wszyscy zawodnicy stoją murem za trenerem. Taylor jest na stanowisku od 2013 roku. Od tamtego czasu zawsze gramy na mistrzostwach Europy, a teraz mamy olbrzymią szansę na udział w mistrzostwach świata. To nie jest przypadek.

– A jeśli zostanie wybrany pan na kolejną kadencję?

– Nie planuję tego. Założyłem sobie, że chcę pokazać ile da się zrobić dla koszykówki przez cztery lata i zostawić związek w dobrej kondycji. Oczywiście życie pisze różne scenariusze, ale taki jest plan. Każdy ma jakieś marzenia i nie inaczej jest ze mną. Chcę je jeszcze zrealizować.

– Marzenia związane z koszykówką?
– Powiązane z tą dyscypliną. Ale nic więcej nie powiem (śmiech). Na razie nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Marzenia na teraz to awans na mistrzostwa świata. Drugie marzenie? Trafić w grupie Stany Zjednoczone.

– No koniec pytanie z przymrużeniem oka: skąd zamiłowanie do kolorowych marynarek?
– Żona wybiera niektóre stylizacje (śmiech). Zawsze jestem sobą i z tego co wiem jest to odbierane pozytywnie.

Rozmawiał Adrian Koliński

najpopularniejsze

Ostatnie szlify gwiazd. Nadal, Djoković i Federer trenują przed Australian Open

Ireneusz Mazur skomentował losowanie Polaków przed mistrzostwami Europy w 2019 roku

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

Paweł Zagumny kandydatem na prezesa Polskiej Ligi Siatkówki

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic