tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Znów się spotkają. Juergen Klopp we wspomnieniach Robertach Lewandowskiego

19 lutego na Anfield Robert Lewandowski ponownie spotka się z człowiekiem, który miał wielki wpływ na jego karierę. Być może większy niż ktokolwiek inny. – Juergen Klopp potrafił być dla mnie jak ojciec – wspominał polski napastnik w "Projekcie: Lewy". On i ludzie z nim związani opowiedzieli, w jakich okolicznościach "Lewy" trafił do Borussii Dortmund i jak rozwinął się pod opieką obecnego trenera Liverpoolu.
"Projekt: Lewy". Robert Lewandowski wspomina współpracę z Juergenem Kloppem
Juergen Klopp (Ś) i Robert Lewandowski (fot. Getty)

Legia, Szachtar, Real... Kulisy transferów Lewandowskiego

Zenit Petersburg, Fenerbahce, Szachtar Donieck, Blackburn i Genoa – między innymi te kluby rywalizowały z Borussią Dortmund o podpis Lewandowskiego – wówczas 22-letniego napastnika Lecha Poznań, świeżo upieczonego mistrza Polski i króla strzelców Ekstraklasy. Choć miał za sobą tylko dwa sezony w najwyższej polskiej lidze, nikt z tych klubów nie wątpił, że jest gotów na kolejne wyzwania. Nie wątpił też sam "Lewy". – W dwa lata zdobyłem wszystko, co było do zdobycia. Wiedziałem, że wykonałem swoją robotę i trzeba iść dalej – mówił w "Projekcie: Lewy".

Juergen Klopp (L) i Robert Lewandowski podczas meczu towarzyskiego z Lechem w Poznaniu, w 2011 roku (fot. PAP/Adam Ciereszko) Polska misja Kloppa

Przez półtora roku obserwacji wysłannicy Borussii byli pewni, że ten chłopak może się bardzo dobrze rozwinąć. Ale chyba nikt nie przypuszczał, że aż tak dobrze – wspominał Artur Płatek. Polski skaut BVB był jedną z osób, z którymi Klopp konsultował decyzję o sprowadzeniu Lewandowskiego. A decyzja ta nie była łatwa, bo "Lewy" nie był tani. Lech twardo się targował. Ostatecznie stanęło na 4,5 milionach euro. Dla Borussii, która wówczas dopiero wdrapywała się na szczyt po chudszych latach, to nie był mały wydatek.

Franciszek Smuda, który sprowadzał Lewandowskiego do Lecha, był już wówczas selekcjonerem reprezentacji Polski, ale pamięta, że Klopp przyjeżdżał co najmniej pięć razy na mecze Ekstraklasy, nie tylko do Poznania, by oglądać w akcji młodego napastnika. – Wtedy w Lechu często mówiło się o wysłannikach z Dortmundu, którzy go obserwowali. Borussia budowała ciekawy zespół, oparty na młodych zawodnikach i Robert idealnie się w ten skład komponował. W piłce trzeba też mieć sporo szczęścia i on to szczęście miał. Trafił na złote czasy BVB, na piłkarzy, chcących wiele osiągnąć, no i na świetnego trenera, który zrobił z niego gwiazdę światowego formatu – wspominał Piotr Reiss, który był jednym ze starszych piłkarzy wprowadzających "Lewego" do zespołu.

Innym był Ivan Djurdjević. – Dla nas wszystkich to było bardzo fajne uczucie, że jeden z nas jedzie do tak wielkiego klubu. To był nasz wspólny sukces, bo jednak graliśmy z nim i później przez te wszystkie lata ludzie pytali i wiedzieli, że wcześniej grał w Lechu Poznań. To dla nas powód do dumy – przyznaje były trener i legenda Kolejorza.

Juergen Klopp (L), Lucas Barrios (Ś) i Robert Lewandowski (P) (fot. Getty) "Zajechany" młody

Początki w Niemczech nie były łatwe. – Doskonale pamiętam okoliczności przyjścia Roberta Lewandowskiego do Dortmundu. Odwiedziliśmy go w jego pokoju hotelowym. Pamiętam, jak siedział na łóżku bardzo niepewny, jak nieśmiały chłopiec. Zupełnie nie wiedział, co ma powiedzieć, jak się zachować – wspominał w "Projekcie: Lewym" dziennikarz "Bilda" zajmujący się BVB, Joerg Weiler. – Próbowaliśmy go zachęcić do luźnej rozmowy. Widać było, że to dla niego obcy kraj i że jest w Dortmundzie całkiem sam. Miał u boku tylko doradcę, Maika Barthela. Nie mogliśmy się wtedy domyślać, jaką światową karierę ma przed sobą.

Jesienią sezonu 2010/11 podstawowym napastnikiem Borussii był Paragwajczyk Lucas Barrios. Lewandowski wchodził z ławki, ale... – Widać było, że jest świetnym piłkarzem, jednak na początku w Borussii marnował wiele okazji. Miał jednak szczęście, że jego mentorem był Juergen Klopp – dodaje Weiler.

"Lewy" wskazuje przyczynę tych początkowych trudności. – Będąc młodym, ambitnym zawodnikiem chciałem się pokazać i trenowałem nie na 100, a na 110 procent. Jednak przez pierwsze pół roku treningi u trenera Kloppa były bardzo ciężkie, nawet jak dla Niemców. Widziałem, że część zawodników robiła sobie co jakiś czas jeden albo dwa dni przerwy. A ja nie, musiałem brać udział w każdym treningu. I to mnie trochę zgubiło pod tym względem, że się "zajechałem" – tłumaczył.

Juergen Klopp (L) i Robert Lewandowski (fot. Getty) Zawsze można na nim polegać

Po zimowej przerwie zaczął grać więcej, w pierwszym składzie. Ale nie na środku ataku. Tam nadal rządził Barrios. – W tym pierwszym okresie Klopp wystawiał go na pozycji "dziesięć", można nawet powiedzieć, że "dziewięć i pół". Robert był z tego bardzo niezadowolony – wspomina Płatek. Lewandowski denerwował się wtedy na decyzje Kloppa, zgłaszał mu swoje pretensje. Dziś przyznaje: – Z perspektywy czasu stwierdzam, że bardzo wiele się nauczyłem grając "na dziesiątce". Strzelałem mniej goli, ale częściej grałem i na pewno rozwinąłem się piłkarsko.

Skoro sam twierdzi, że tamten okres miał duży wpływ na jego rozwój, nie wypada się nie zgodzić. Potwierdzają to fakty. Przed sezonem 2011/12 Barrios doznał kontuzji. Lewandowski zajął jego miejsce na środku ataku i nie oddał go już do końca gry w Dortmundzie. Sezon skończył z 30 golami, a dla Borussii zaczął się najlepszy okres pod wodzą Kloppa.

Mimo początkowych trudności we wzajemnych relacjach, dziś obaj wspominają współpracę z sentymentem. – Klopp to osobowość. Człowiek, który może być dla ciebie tatą, który zawsze będzie z tobą rozmawiał i na którym zawsze można polegać – mówił w "Projekcie: Lewy" Polak.

Jego słowa, w wywiadzie ze SPORT.TVP.PL, potwierdza Zlatan Alomerović, przez lata trzeci bramkarz Borussii, który dobrze zna całe polskie trio z Dortmundu. – Klopp daje ci pewność siebie. Nigdy nie mówi, że nie potrafisz czegoś zrobić. Zawsze powtarza: "Dasz radę!". Każdy człowiek potrzebuje usłyszeć dobre słowo, komplement. To dodaje energii. Klopp nie mówił: "Masz słabą lewą nogę, zostań lepiej w obronie, nie biegaj za dużo", tylko: "Masz niesamowitą prawą nogę, biegnij do przodu, pokaż to ludziom!" – opisuje obecny bramkarz Lechii Gdańsk.

Robert Lewandowski (L) i Juergen Klopp (w tle) po finale Ligi Mistrzów w 2013 roku (fot. Getty) Weszli na wyższy poziom

Po odejściu do Bayernu, Lewandowski cztery razy mierzył się w meczach o punkty z Borussią Kloppa i strzelił trzy gole. Czarno-żółci wygrywali spotkania o Superpuchar i o finał Pucharu Niemiec. Przegrali z kolei oba spotkania w lidze i w obu decydujące bramki dla swojej nowej drużyny strzelał "Lewy".

Pierwszy sezon bez niego był dla BVB bardzo nieudany. Rundę jesienną skończyli w strefie spadkowej i choć ostatecznie udało się wdrapać na siódme miejsce, to Klopp uznał, że więcej już z tej drużyny nie wyciśnie. Ustąpił miejsca Thomasowi Tuchelowi, ale sam długo nie pozostawał na bezrobociu. Po kilku miesiącach objął Liverpool. A tak ten ruch skomentował Lewandowski: – "Kloppo" pasuje idealnie do ligi angielskiej i może wprowadzić Liverpool na wyższy poziom. Z jego podejściem, pozytywnym nastawieniem zawodnicy wejdą na wyżyny umiejętności, a to jest gwarancją zwycięstw.

Nie mylił się. Pod wodzą Kloppa The Reds wrócili do europejskiej czołówki i w 1/8 finału będą dla Bayernu bardzo trudnym rywalem. Wielu twierdzi nawet, że faworytem. Lewandowski mierzył się już przecież z Liverpoolem prowadzonym przez jego byłego trenera. W półfinale letniego Audi Cup przegrał w Monachium 0:3 po golach Sadio Mane, Mohameda Salaha i Daniela Sturridge'a. Niby to tylko mecz towarzyski, ale wynik mówi swoje. Jedno jest pewne: niezależnie od wyniku, ponowne spotkanie sprawi obu panom wiele radości. Kibicom również.

Robert Lewandowski vs Juergen Klopp:
13.08.2014 – 2:0 dla Borussii – Superuchar Niemiec – bez goli "Lewego"
01.11.2014 – 2:1 dla Bayernu – 10. kolejka Bundesligi – 1 gol "Lewego"
04.04.2015 – 1:0 dla Bayernu – 27. kolejka Bundesligi – 1 gol "Lewego"
28.04.2015 – 3:1 dla Borussii po karnych – półfinał Pucharu Niemiec – 1 gol "Lewego"
01.01.2017 – 3:0 dla Liverpoolu – towarzyski Audi Cup – bez goli "Lewego"

najpopularniejsze

Ostatnie szlify gwiazd. Nadal, Djoković i Federer trenują przed Australian Open

Tomasz Majewski, wiceprezes PZLA: ważne występy dopiero w czerwcu

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

Policja w siedzibie Wisły. Przeszukano mieszkanie byłej prezes

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic