tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Nie sądzę, byśmy w przyszłym roku poprawili wyniki w Europie

W sobotę rozegrano ostatnie mecze roku w Lotto Ekstraklasie. W lidze nie brakowało rozczarowań, ale także ciekawych wydarzeń. – Niestety, niewiele wskazuje na to, byśmy w następnej edycji europejskich pucharów cieszyli się z sukcesów naszych drużyn – podkreślił ekspert TVP Sport Robert Podoliński, z którym porozmawialiśmy o ostatnich dwunastu miesiącach oraz o przewidywaniach na kolejne.

Nie sądzę, byśmy w przyszłym roku poprawili wyniki w Europie

W sobotę rozegrano ostatnie mecze roku w Lotto Ekstraklasie. W lidze nie brakowało rozczarowań, ale także ciekawych wydarzeń. – Niestety, niewiele wskazuje na to, byśmy w następnej edycji europejskich pucharów cieszyli się z sukcesów naszych drużyn – podkreślił ekspert TVP Sport Robert Podoliński, z którym porozmawialiśmy o ostatnich dwunastu miesiącach oraz o przewidywaniach na kolejne.
(fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Reiss: nie ma w Polsce większych marek niż Lech i Legia

Maciej Rafalski, SPORT.TVP.PL: – Komu w Ekstraklasie należy się pod choinkę prezent, a komu rózga za ostatnich dwanaście miesięcy?
Robert Podoliński: – Na prezent bez wątpienia zasłużyli w Lechii Gdańsk oraz Pogoni Szczecin. Piotr Stokowiec w Gdańsku zdołał zbudować zespół, który skutecznie radzi sobie z najlepszymi w lidze. Pochwała należy się też Pogoni – klub jest naprawdę mądrze zarządzany. W ostatnim okresie wyróżniło się tam kilku młodych zawodników jak Hubert Matynia czy Sebastian Walukiewicz. Na rózgę zasłużyli działacze Wisły Kraków. To straszne, że tak zasłużony klub został doprowadzony do takiego stanu.

Marcin Wasielewski (L) i Rafał Pietrzak (P) (fot. PAP/Jacek Bednarczyk) Na ostatnim meczu z Lechem Poznań na stadionie im. Henryka Reymana pojawili się nowi właściciele. Wiarygodność tych ludzi cały czas poddawana jest w wątpliwość. Nie uważa pan, że to wszystko wygląda dość komicznie?
– Komiczna będzie sytuacja, w której klub upadnie i nikt nie poniesie za to konsekwencji. Byłby to kolejny taki przykład po m.in. Polonii Warszawa, Widzewie Łódź czy GKS-ie Katowice. Absolutnie nie życzę tego Wiśle i wierzę, że wszystko się ułoży. Uważam jednak, że obecne władze klubu nie powinny już angażować się w jego życie. Nawet jeśli nowi inwestorzy spłacą długi, ale wciąż będą opierać się na pomocy działaczy, którzy zarządzają teraz, Białej Gwiazdy nie czeka nic dobrego. Nie chcę, żeby to co powiem zostało źle odebrane, ale może spadek o kilka klas rozgrywkowych podziałałby jak wstrząs na ludzi wokół klubu? Być może potrzeba takiej terapii szokowej.

– Wiele mówi się o stawianiu na młodzież. Czy to najważniejszy wniosek z ostatnich dwunastu miesięcy?
– To nasza jedyna szansa, by ratować polską piłkę. Dla mnie to "być albo nie być" naszego futbolu. Kluby dostaną duże pieniądze za prawa do pokazywania meczów w kolejnych sezonach. Powinien pojawić się zapis, że część tych kwot zostanie przeznaczona na rozwój akademii. Inaczej nic się nie zmieni.

Przyszły reprezentant Polski? "Hipotetycznie jest możliwość" – Kto z młodych zrobił na panu największe wrażenie?
– Z dobrej strony pokazali się gracze Pogoni Szczecin: Tomas Podstawski czy Sebastian Walukiewicz. Cieszę się, że na młodych odważnie stawia także trener Legii Ricardo Sa Pinto. Wiadomo, jak duży potencjał drzemie w Sebastianie Szymańskim, coraz więcej szans dostaje też Radosław Majecki.

– Zespół z Warszawy miał poważne problemy. Sa Pinto to trzeci trener mistrza Polski w tym roku. Prowadzi drużynę od sierpnia. To osoba, która wreszcie poukłada Legię?
– Wydaje mi się, że w stolicy w końcu zatrudniono trenera z prawdziwego zdarzenia. Jego dwaj poprzednicy – Romeo Jozak i Dean Klafurić – nie przekonywali. Legioniści już teraz prezentują się lepiej pod względem fizycznym. To pierwsza różnica w porównaniu do czasu, gdy drużynę trenował Klafurić. Wiadomo, że zawodnicy Legii mają duże umiejętności, ale do wygrywania w naszej lidze potrzebne jest właściwe przygotowanie motoryczne.  

– Portugalczyk odstawił od składu m.in. Arkadiusza Malarza oraz Michała Pazdana. Brak doświadczonych piłkarzy nie przeszkodzi Legii w obronie tytułu?
– Nie można powiedzieć, że w drużynie grają sami młodzi. Obrona oparta jest na doświadczonych Arturze Jędrzejczyku i Adamie Hlousku. Nowym zawodnikiem w defensywie jest Mateusz Wieteska. Środek pomocy też nie jest najmłodszy, bo grają tam Cafu i Andre Martins. Średnia wieku mocno się obniżyła z jednego powodu – w bramce 38-letniego Malarza zastąpił 19-letni Majecki. Co do walki o mistrzostwo, to trudno cokolwiek wyrokować. Różnice punktowe w czołówce są niewielkie. Czeka nas ciekawa wiosna.

Filip Mladenović z Lechii Gdańsk cieszy się z bramki zdobytej w meczu z Górnikiem Zabrze (fot. PAP/Adam Warżawa) – Liderem Ekstraklasy jest Lechia Gdańsk. Zespół Stokowca w przyszłym roku utrzyma wysoką formę?
– Gdańszczanie wpisali się w wyścig o mistrzostwo Polski. Grają bardzo konsekwentnie. Wiele zależy od tego, co w klubie wydarzy się zimą. Jeśli drużyny nie opuszczą ważni piłkarze, Lechia powinna walczyć o tytuł.

– Byliśmy też świadkami głośnego trenerskiego powrotu. W listopadzie szkoleniowcem Lecha został były selekcjoner Adam Nawałka. Kolejorz wygrał trzy ostatnie mecze i nie stracił gola. To efekt pracy nowego trenera?
– Myślę, że tej tezie zaprzeczyłby sam Nawałka. Miał zbyt mało czasu, by zmienić zespół. Pierwsze wnioski będzie można wyciągnąć po zimowym okresie przygotowawczym. Na pewno widać, że poprawiła się dyscyplina taktyczna i organizacja gry. Jeśli taki zespół jak Lech nie straci gola, to z przodu ma zawodników, którzy spokojnie są w stanie zdobyć przynajmniej jedną bramkę w spotkaniu.

– Był to kolejny rok, w którym polskie kluby fatalnie zagrały w europejskich pucharach. Czy – patrząc na ostatnie miesiące – widzi pan, że latem 2019 coś może się zmienić?
– Niestety, niewiele na to wskazuje. Nie wydaje mi się, żebyśmy nagle poprawili wyniki w Europie. Szkoda, że tak często przydarzają nam się porażki z drużynami o znacznie mniejszym budżecie. Dziwi mnie to, że Viktoria Pilzno potrafiła zbudować zespół, który regularnie gra w Lidze Mistrzów. Jeszcze ciekawsze jest to, że drużynę oparto niemal wyłącznie na czeskich zawodnikach. Może jest im łatwiej pozyskiwać graczy z rodzimej ligi? Sam wciąż zastanawiam się nad tym, dlaczego nie możemy tego zrobić w Polsce...

Leśnodorski: w Polsce chcemy oglądać Polaków i się z nimi utożsamiać
Szkolnikowski: nic nie jest dane na zawsze. Potrzeba zmian w polskich klubach
Stan futbolu (odc. 6) – Leśnodorski, Szkolnikowski, Kowalczyk, Milewski

najnowsze opinie

Jakub Kot Czy jury popełniło błąd? Warunki były stabilne...

Adam Małysz Niesamowity konkurs! W niedzielę Kubacki faworytem

Adam Małysz Weekend w Zakopanem będzie należał do Polaków

Szymon Borczuch Suso mógłby być świetnym partnerem dla Piątka