tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

O "wyższości" siatkówki nad skokami

Spory o to, czy Kamil Stoch "zasłużył" na miano najlepszego sportowca Polski minionego roku bardziej od zwycięzcy plebiscytu, Bartosza Kurka, przypomniały mi pogadanki Jana Tadeusza Stanisławskiego w jego genialnym cyklu radiowych wykładów pt. "O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia"…

O "wyższości" siatkówki nad skokami

Spory o to, czy Kamil Stoch "zasłużył" na miano najlepszego sportowca Polski minionego roku bardziej od zwycięzcy plebiscytu, Bartosza Kurka, przypomniały mi pogadanki Jana Tadeusza Stanisławskiego w jego genialnym cyklu radiowych wykładów pt. "O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia"…
Bartosz Kurek (FOT. GETTY IMAGES)

Jako, że w CV mam zapisaną pracę, jako wydawca transmisji telewizyjnych, aż przy jedenastu Galach Mistrzów Sportu, uznałem, że mogę zabrać głos. Dygresyjnie dodam, żeby nikt mi niczego nie zazdrościł, że zaproszenia na tradycyjnie następujący po gali bal nigdy się nie doczekałem i dość długo nerwowo reagowałem na zadawane mi w redakcji dzień później pytanie: "jak tam się wczoraj bawiłeś?"

A teraz ad rem: czy zdobywając w ubiegłym roku to wszystko co zdobył, Kamil Stoch nie powinien zostać plebiscytowym numerem jeden? Odwołując się ponownie do klasyki polskiej rozrywki można odpowiedzieć: widocznie nie powinien, skoro nie został. Ale sprawa rozgrzała w te mroźne dni dziennikarzy i kibiców, z których wielu uznało wynik głosowania za niesprawiedliwy. Gdyby mnie poproszono o publiczne wskazanie zwycięzcy, też miałbym spory dylemat: siatkówka to dla mnie dyscyplina numer jeden, ale zawsze bardzo wysoko ceniłem wartość olimpijskiego triumfu. A przecież Kamil Stoch wywalczył też w poprzednim roku Kryształową Kulę Pucharu Świata wygrywając, "po drodze", Turniej Czterech Skoczni i to w jakże imponującym stylu. Bartosz Kurek to mistrz świata i MVP mundialu, ale nie był przez cały sezon ważną postacią siatkarskich parkietów. Trafił z formą w najważniejszym momencie sezonu i… całe szczęście!

Sprawę tylko częściowo rozwiązałaby postulowana już wielokrotnie zmiana nazwy plebiscytu "Przeglądu Sportowego": wybór "najpopularniejszego" zamiast "najlepszego" sportowca Polski. Bo czy Bartek Kurek jest bardziej popularny niż Kamil Stoch? A siatkówka od skoków narciarskich? Znowu kłania się Stanisławski…

Kamil Stoch (fot. Getty Images)

Jak wiadomo, Stoch prowadził w głosowaniu niemal do ostatniej chwili i być może nie dałby się wyprzedzić Kurkowi, gdyby nieco lepiej skakał w… tegorocznym Turnieju Czterech Skoczni. To też plebiscytowa "tradycja": wyniki osiągane na początku stycznia, które teoretycznie nie powinny się liczyć, często wpływają na wynik głosowania za poprzedni rok. Zyskiwała na tym chociażby rekordzistka w liczbie wygranych plebiscytów, Justyna Kowalczyk. Gala Mistrzów Sportu zbiega się z końcówką Tour de Ski i wygrywając ten cykl (czy też jego poszczególne etapy) mistrzyni zapewniała sobie dodatkowe głosy kibiców.

Popularność pani Justyny była w tamtym czasie tak wielka, że zwyciężyła w plebiscycie nawet za rok 2012, w którym nie było żadnej mistrzowskiej imprezy, a w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata była "dopiero" druga. Otrzymała więcej głosów niż mistrzowie olimpijscy z Londynu. Być może dlatego właśnie, że na początku 2013 roku ponownie rozdawała karty w tej wieloetapowej rywalizacji.

Jeszcze większe dyskusje wywołały rezultaty „poolimpijskiego” plebiscytu cztery lata wcześniej. Osiągnięcia z igrzysk w Pekinie nie wystarczyły naszym mistrzom do pokonania Roberta Kubicy – czwartego (!) kierowcy w klasyfikacji generalnej sezonu. No, ale siła "Kubicomanii" jest ogromna, o czym znowu się ostatnio przekonujemy.

Doskonale pamiętam jeszcze jedną kontrowersję, chyba największą z tych wszystkich, choć dotyczącą… nieco innego plebiscytu. Pod koniec 1996 roku Telewizja Polska postanowiła nie transmitować gali „Przeglądu Sportowego”. Jak się dziś okazuje, nie po raz ostatni. Ale wówczas uradzono przy Woronicza by przeprowadzić własne, konkurencyjne głosowanie, wykorzystując najnowszą zdobycz techniki, system audiotele. Pracowałem wówczas przy zorganizowanej w telewizyjnym studiu nr 5 gali i na równi z innymi nie kryłem zdumienia, gdy zwycięzcą został ogłoszony Marek Citko. Nasz najlepszy wówczas piłkarz zasłynął zdobyciem bramki na Wembley w… przegranym (!) meczu z Anglią, a także kilkoma innymi wyczynami jeszcze mniejszego kalibru. To jednak wystarczyło, by telewidzowie oddali na niego więcej głosów, niż na któregokolwiek z siedmiu polskich złotych medalistów igrzysk w Atlancie. W rezultacie pierwszy z planowanej serii telewizyjnych plebiscytów uznano za niewypał i szybko zakończył on swój żywot.

najnowsze opinie

Adam Małysz Triumf Kubackiego? Popłakałem się

Adam Małysz Liczę, że Predazzo będzie dla Polaków przełomowe

Rafał Rostkowski Krytyka VAR często wynika z jego niezrozumienia

Tomasz Kłos Wokół Wisły są już osoby, którym na niej zależy