tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Nowa twarz Liverpoolu. Rzadziej grają rock'n'rolla

W sezonie 1978/79 Liverpool prowadzony przez Boba Paisleya został mistrzem Anglii, a w 42 meczach stracił tylko 16 goli. Po 40 latach The Reds prowadzą w tabeli z zaledwie 10 straconymi golami w 22 spotkaniach. – Virgil van Dijk i Alisson Becker odmienili defensywną grę Liverpoolu. W tym momencie to główny faowryt do mistrzostwa – uważa James Pearce, dziennikarz "Liverpool Echo".
Virgil van Dijk (L) i Alisson Becker (fot. Getty)

Po wygranej 1:0 z Brighton duży artykuł odmienionemu Liverpoolowi poświęciło "Daily Mail". To był typowy mecz oddzielający mistrzów od pretendentów. Jeszcze kilka lat temu, ba jeszcze rok temu The Reds przegraliby to spotkanie. Brighton broniło się świetnie, też miało sytuacje, a goście grali bez swojej werwy, bez błysku w ofensywie, męczyli się. A jednak wygrali. Wystarczył zryw i gol z rzutu karnego Mohameda Salaha. I bezbłędna gra w tyłach.

Ta cechuje Liverpool w tym sezonie. Po 22 meczach zeszłego sezonu miał straconych 25 goli. Po 22 meczach tego – ma tylko 10. To najlepszy wynik od kiedy istnieje Premier League, czyli od sezonu 1992/93.

(fot. "Daily Mail")

"Gdyby Brendan Rodgers miał pięć lat temu do dyspozycji tę obronę, wygrałby ligę z 10 punktami przewagi. A stracił wtedy 50 goli..." – pisze w swojej rubryce dla "Daily Mail" Phil Tompson, kapitan mistrzowskiej drużyny z 1979 roku.

"Wtedy straciliśmy tylko 16 goli, tylko cztery u siebie. Pamiętam, że nawet gdy prowadziliśmy 4:0, naszym imperatywem było niestracenie gola. Czyste konto było jak wyznanie wiary. Taki był styl Boba Paisleya. W tej drużynie widzę podobieństwa do tamtej" – pisze siedmiokrotny mistrz Anglii.

Juergen Klopp (L) i Virgil van Dijk (fot. Getty) Najlepszy stoper na świecie (?)

Legenda The Reds nie ma wątpliwości – odmiana gry obronnej to zasługa nowych nabytków: Virgila van Dijka i Alissona Beckera. Razem kosztowali ponad 140 milionów euro, ale wygląda na to, że spłacą się co do pensa.

To niewiarygodnie dobre wzmocnienia. Obaj są piłkarzami światowej klasy. Wprowadzili do obrony spokój i porządek – potwierdza nam James Pearce, dziennikarz "Liverpool Echo". – Alisson świetnie rozumie się z całą obroną, a van Dijk to prawdziwy lider, jakiego brakowało od 2013 roku, kiedy Jamie Carragher odszedł na emeryturę. Organizuje piłkarzy wokół siebie i wyciska z nich to, co najlepsze. Jest bardzo silny w powietrzu i pewny z piłką przy nodze – wymienia Pearce.

Reporter doskonale zorientowany w sprawach Liverpoolu idzie o krok dalej: – W obecnej formie to najlepszy środkowy obrońca na świecie. Jest faworytem do nagrody dla piłkarza sezonu.

Fabinho (fot. Getty) Nowa rola Fabinho

Thompson zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. "W ostatnich 10 meczach Liverpool miał dobrych stoperów – Daniela Aggera, Martina Skrtela – ale zawsze miał też wśród nich piąte koło u wozu, kogoś, kto zawodził. Teraz jest inaczej" – pisze.

Sezon u boku van Dijka zaczął 21-letni Joe Gomez. I spisywał się świetnie, ale na początku grudnia doznał kontuzji kostki. Zastąpił go Dejan Lovren, najbardziej "elektryczny" ze stoperów Liverpoolu. W duecie z van Dijkiem radził sobie nieźle, ale po porażce 1:2 z Manchesterem City (pierwsza porażka w sezonie i pierwszym mecz z więcej niż jednym straconym golem) Juergen Klopp szybko zainterweniował.

W Brighton na środku obrony wystawił... Fabinho. I trafił w dziesiątkę. Brazylijczyk zagrał bardzo pewnie, dużo lepiej wyprowadzał piłkę niż Lovren, van Dijk nie musiał trzymać go za rękę jak czasami Chorwata. Kto wie, może docelowy pomocnik odnajdzie się na stoperze... A przecież zaraz wróci Gomez, a jest jeszcze Joel Matip.

Na bokach Klopp też znalazł swoich wymarzonych zawodników. Dwa lata temu o Andym Robertsonie słyszeli głównie kibice Hull City i reprezentacji Szkocji, a Trent Alexander-Arnold był przed osiemnastką i w równej mierze skupiał się na treningach, co na egzaminach w szkole. Dziś są jednymi z najlepszych bocznych obrońców w Europie. Wszystko dzięki pracy z Kloppem i zaufaniu, jakim ich obdarzył.

(fot. twitter.com/btsportfootball)

Alexander-Arnold, van Dijk i Robertson zostali wybrani w głosowaniu internautów do najlepszej jedenastki Liverpoolu w erze Premier League. Holender zebrał aż 89 proc. głosów wśród stoperów. Oprócz nich, jedynym piłkarzem obecnej drużyny, który znalazł się w 11, jest Mohamed Salah. Alisson Becker minimalnie przegrał z Pepe Reiną. Czwartym obrońcą jest wspomniany Carragher, żywa legenda klubu. To wiele mówi o sile obecnej defensywy.

Andy Robertson w meczu z Manchesterem City (fot. Getty) Największa szansa od 30 lat

Ale personalia to nie wszystko. Fantastyczne liczby w obronie to też efekt zmiany podejścia. Klopp nie chce już swojego słynnego "rock and rolla" w każdym meczu. Czasem trzeba zagrać coś spokojniejszego.

Klopp przyjął bardzo pragmatyczne podejście. Liverpool teraz rzadziej ryzykuje i lepiej kontroluje grę. Zyskał dojrzałość, jakiej wcześniej mu brakowało. Wcześniej zawsze chcieli po prostu "zdmuchnąć rywali" z powierzchni ziemi – tłumaczy Pearce.

Czy ten pragmatyzm doprowadzi ich do mistrzostwa? – Mają na to największą szansę od 30 lat, czyli od ostatniego triumfu. Wygląda na to, że nie czują presji. Nie są zespołem bez wad, mają trochę krótką ławkę, co pokazał Puchar Anglii. Ale pierwsza jedenastka jest niezwykle mocna – ocenia Pearce. – Manchester City to świetny zespół, jednak teraz faworytem numer jeden są The Reds.

"Projekt: Lewy". Robert Lewandowski wspomina współpracę z Juergenem Kloppem

najpopularniejsze

Ojciec Emiliano Sali: mam nadzieję, że znajdą go jak najszybciej

Short track, PŚ w Dreźnie. Natalia Maliszewska trzecia w finale na 500 metrów

"Niesprzedana jedenastka": Lech Poznań (odc. 7)

Magazyn piłkarski "4-4-2" (04.02.2019) – Wilkowicz, Żelazny, Engel

"Złowione w sieci". Wielka walka Polaka i powrót Mostowiaka