tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Monika Brzostek wróciła do World Touru. Teraz igrzyska? "Jesteśmy w stanie to zrobić"

– Czuję się gotowa na granie i fizycznie, i psychicznie. W zeszłym roku było dla mnie za szybko na powrót. Narzuciłam na siebie zbędną presję i źle czułam się na boisku. Byłam na treningu tylko ciałem, ale nie głową – mówi SPORT.TVP.PL siatkarka plażowa Monika Brzostek, która powróciła do gry na poziomie międzynarodowym.
Monika Brzostek (fot. Getty Images)

ME siatkarzy: poznaliśmy podział na koszyki przed losowaniem

W 2016 roku Brzostek w parze z Kingą Kołosińską zostały pierwszymi Polkami, które zdołały zakwalifikować się na turniej olimpijski w siatkówce plażowej. W Rio de Janeiro spisały się nieźle – pewnie wyszły z grupy, a udział w zawodach zakończyły na etapie 1/8 finału.

W sezonie poolimpijskim w reprezentacji Polski doszło do wielu zmian w poszczególnych parach – także w tej najbardziej eksportowej. Brzostek czekała przerwa związana z macierzyństwem, natomiast Kołosińska w kolejnych latach grała w parze z Jagodą Gruszczyńską, a następnie (i tak jest do dziś) z Katarzyną Kociołek.

Już na początku 2018 roku powrót Brzostek do gry był możliwy. – Byłam spakowana na Teneryfę i… uwierzyłam, że nie uda mi się pogodzić tego wszystkiego z dzieckiem. Zrezygnowałam w dniu wyjazdu – opowiada. – Ewidentnie nie byłam gotowa ani fizycznie, ani psychicznie do tego, aby wrócić. Po trzech miesiącach zakończyłam przygotowania i stwierdziłam, że chcę być w domu, bo to jeszcze nie ten czas – mówi. – Nie do przeskoczenia był też kalendarz. Były w nim wyjazdy do Stanów Zjednoczonych, do Chin... Nie wyobrażałam sobie latania z tak małym dzieckiem, a jednocześnie nie chciałam go zostawiać. Chciałam grać, ale nie myślałam o grze, tylko o tym, jak to pogodzić – tłumaczy.

Rezygnacja z wylotu na Teneryfę była równoznaczna z wycofaniem się z kadry. Brzostek nie zrezygnowała jednak nigdy z gry. Trenowała w kraju i w parze z Anetą Kaczmarek wystartowała w cyklu Plaża Open. Dobra gra na tym turnieju zapewniła obu przepustkę do turnieju głównego mistrzostw Polski. To właśnie tam pojawił się też temat powrotu zawodniczki do reprezentacji.

– Decyzja o ponownym powrocie zapadła we wrześniu. Najlepiej było porozmawiać w cztery oczy, a wcześniej nie było do tego okazji. Na mistrzostwach Polski było więcej czasu i mogliśmy na spokojnie porozmawiać – mówi siatkarka. Tak się rzeczywiście stało. Brzostek dołączyła do kadry i tym razem wszystko przebiegło zgodnie z planem. Ponownie zmieniła partnerkę. Od kilku miesięcy pracuje z Aleksandrą Wachowicz. – Trenujemy razem od początku listopada. Teoretycznie nie miałyśmy za dużo czasu, ale myślę, że jesteśmy na tyle doświadczone, że to nie jest problem. Treningi w Spale mamy dwa razy dziennie, co pozwala na dopracowanie niektórych elementów. Pozostałe wychodzą dopiero na meczach – z każdym kolejnym turniejem czegoś będziemy się uczyć – wyjaśnia.

Monika Brzostek (fot. Getty Images)

Stres i… zwycięstwo na początek

– Było troszkę takiego pozytywnego stresu. W pierwszym meczu trochę ręka drżała, ale z każdym kolejnym spotkaniem było lepiej. Mecze w turnieju głównym były rozegrane na spokoju. Przegrałyśmy co prawda wyraźnie, ale nie było tam już strachu – mówiła po swoich pierwszych zawodach Brzostek. Do gry na poziomie międzynarodowym wróciła na początku 2019 roku. Wraz z Wachowicz wystartowały na czterogwiazdkowym turnieju cyklu World Tour w Hadze.

Zawody, jak na powrót, były bardzo ambitne. Choć zabrakło kilku par ze światowej czołówki, był to turniej , który rozpoczynał sezon i do których żadna z drużyn nie podeszła na pół gwizdka. Polki rozpoczęły je od kwalifikacji. – Pierwszy mecz grałyśmy z Holenderkami, na korcie centralnym. Cały doping był dla rywalek, a my to wytrzymałyśmy – opowiada Brzostek. W pierwszym spotkaniu Polki pokonały 2:0 (21:13, 21:12) parę Driessen/van Esch, a w drugim równie pewnie rozprawiły się z Dunkami Olsen i Bisgaard 2:0 (21:15, 21:19). – Taki był plan minimum, żeby awansować do turnieju głównego, pomimo że nikt głośno o tym nie mówił – tłumaczyła siatkarka.

W samym turnieju Polki rozegrały dwa spotkania, oba kończąc spodziewanymi porażkami. Miały jednak okazję zagrać m.in. z późniejszymi triumfatorkami zawodów – Aną Patricią i Rebeccą z Brazylii. – Jesteśmy zadowolone – może nie z wyników, ale z gry i z tego, co dowiedziałyśmy się o nas samych – oceniła Brzostek. – Musimy troszkę potrenować i z każdym turniejem nasza gra będzie lepiej wyglądać. Wiadomo – na treningu teoretyczne jest to samo, ale nie ma tej adrenaliny i emocji, które są na turnieju. Dopiero podczas zawodów wychodzą niektóre sprawy. Wiemy nad czym mamy pracować przed kolejnym turniejem – dodała.

Cel: igrzyska?

Turnieje z cyklu World Tour w tym sezonie mają wyjątkową wagę. Rozpoczęło się już zbieranie punktów do rankingu olimpijskiego, który na początku 2020 roku wyłoni pary, które będą mogły zagrać na igrzyskach w Tokio. Z par kobiecych głównymi faworytkami wśród Polek będą Kołosińska i Kociołek. Z każdego kraju na IO mogą polecieć jednak dwa teamy, o ile znajdą się w TOP15 rankingu.

Brzostek i Wachowicz nie pozostają zatem bez szans. – Szczerze mówiąc myślę o tym, ale staram się nie zawracać tym głowy. Muszę skupiać się na każdym kolejnym turnieju. To jasne, że na każdym z nich zbieramy punkty do igrzysk. Myślę że jesteśmy w stanie to zrobić. Pozostało pracować – mieć trochę szczęścia, wygrać nieco spotkań i jakoś to pójdzie – mówi Brzostek.

Monika Brzostek (fot. Getty Images)

Egzotyczne plany na przyszłość

Każdy turniej, w zależności od rangi, może dać odpowiednią liczbę punktów do wspomnianego rankingu. Brzostek i Wachowicz muszą zwracać uwagę jednak także na ranking FIVB. – Mam specyficzną sytuację z punktami, bo mam jeszcze swoje punkty sprzed dwóch lat, które będą mi uciekały – tłumaczy siatkarka. Z tego względu para zamierza grać nawet na mniejszych turniejach. Utrzymanie dobrego miejsca w rankingu FIVB zapewni Polkom lepszą pozycję i rozstawienie w przyszłych turniejach.

Kwestia zdobywania odpowiedniej ilości punktów, wymaga dobrego… planowania. – W lutym będziemy grać jeszcze dwugwiazdkowy turniej w Kambodży, później w Australii. To nie są wysoko punktowane turnieje, więc nasza sytuacja w rankingu nie zmieni się diametralnie. Chodzi bardziej o zgranie i wyczucie siebie na boisku. Tam musimy zacząć, żeby być przygotowanym na tą "właściwą" część sezonu. Dalej będzie 4-gwiazdkowy turniej w Chinach. Teraz oczywiście chcemy wygrywać i mieć jak najlepsze wyniki, ale też przede wszystkim poznać się wzajemnie w sytuacjach meczowych – zdradza plany na początek sezonu Brzostek. – Od maja zaczynają się turnieje europejskie, na które też będziemy jeździć. Być może pojedziemy jeszcze gdzieś, ale to już będzie zależeć od naszej sytuacji punktowej. Będziemy reagowali na bieżąco – dodaje.

Po powrocie, siatkarka od razu musi zmierzyć się z sezonem pełnym emocji – związanym nie tylko z poznawaniem nowej partnerki, ale także walką o punkty, mogące zapewnić udział w igrzyskach. Pozostaje trzymać kciuki, aby do Tokio pojechały dwie polskie pary kobiece. Jeśli tak się stanie, będzie to pierwszy taki przypadek w historii.

podobne informacje

WT w siatkówce plażowej: Polacy w ćwierćfinale

World Tour w siatkówce plażowej: dobry dzień Polaków. Dwie pary w fazie pucharowej

World Tour w siatkówce plażowej: nieudany powrót Moniki Brzostek

World Tour w siatkówce plażowej: w drodze po trofea i... awans na igrzyska