tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Iga Świątek po zwycięstwie w Australian Open: o co tu w ogóle chodzi?

To był dzień pełen emocji dla Igi Świątek. Tak bardzo, że tuż po pierwszym wielkoszlemowym zwycięstwie w pośpiechu opuściła kort. – Przepraszam kibiców, ale zdjęcia i tak nie wyszłyby ładne – powiedziała.
Iga Świątek wygrała pierwszy mecz w tegorocznym Australian Open (fot. Getty)

Australian Open: Iga Świątek wygrała w wielkoszlemowym debiucie

Jeszcze w niedzielę 17-latka rozmawiała o nadchodzącej pierwszej rundzie i spotkaniu z Aną Bogdan. We wtorek wieczorem może już myśleć o pojedynku drugiej rundy z Camilą Giorgi. Wejście do wielkiego tenisowego świata Świątek ma bajeczne, ale pojedynek z Rumunką mentalnie odczuła. Między innymi stąd przerwa medyczna w połowie trzeciego seta. Pozwoliła się uspokoić i zebrać siły na kolejne gemy. Jak się okazało, w większości zwycięskie.

Przez cały mecz nie czułam się dobrze na korcie, miałam problem, żeby odpędzić od siebie negatywne myśli i skoncentrować się na pozytywach. Po tym, jak poprosiłam o przerwę medyczną, i miałam trochę czasu na ochłonięcie... Przyznam szczerze, potrzebowałam tej przerwy nie tylko ze względów fizycznych, ale też psychicznych. Po tym było mi o wiele łatwiej skoncentrować się na grze, zacząć od nowa – nie ukrywała Świątek.

Trener Piotr Sierzputowski doskonale zna swoją podopieczną. Dlatego cały czas wspierał ją słowami "z uśmiechem". Tak nastawia ją pozytywnie nawet po nieudanych zagraniach. – Szczerze mówiąc, mam tendencję do zwracania uwagi na negatywne rzeczy. Zazwyczaj, jeśli popełniam jakieś błędy, po meczu pamiętam tylko o tych błędach. Ale pracuję nad tym, mam jeszcze trochę czasu. Nie będę grać mentalnego twardziela. Dążymy do tego, potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby koncentrować się tylko na pozytywach – opowiadała debiutantka.

Tomasz Wiktorowski: w Australian Open Iga Świątek może zrobić duże kroki Zadania niestety nie ułatwili kibice. Gorąco wspierali polską tenisistkę, niestety zbyt często w czasie wymian. A tu bardziej niż pomaga, przeszkadza. – Ten mecz był dla mnie bardzo emocjonalny. Publiczność też sprawiała, że czułam się nerwowo na korcie... Tenis to nie piłka nożna, gdzie można krzyczeć. A tu zdarzyło się, że w czasie akcji ktoś mi krzyknął, co mam robić. To trochę mnie denerwowało. Ale rozumiem, że ludzi mogą ponosić emocje, to dla nich gramy – starała się zrozumieć publiczność Świątek.

Po meczu na autografy, zdjęcia i odbieranie gratulacji nie było miejsca. Wcale nie ze względu na złość, nie obraziła się na kibiców. Iga czasem tak ma. Po zwycięstwie w lutym ubiegłego roku w Tallinie, w debiucie w Pucharze Federacji, puściły jej nerwy. Wzruszyła się.

Tak, to było coś podobnego. Przepraszam wszystkich kibiców, że nie porozdawałam autografów, nie zrobiłam sobie z nimi zdjęć. Po prostu zbyt długo trwał ten mecz, zbyt wiele energii mnie kosztował. Myślę, że te zdjęcia nie byłyby ładne – przyznała. – Było wzruszenie pomieszane z takim uczuciem "o co tu w ogóle chodzi?"

Iga Świątek u bram wielkiego tenisa 17-latka dokonała też krótkiej analizy swojej gry. Pewne elementy funkcjonowały, jak powinny. Dwa asy serwisowe w końcówce trzeciego seta na wagę złota. – W końcu czuję, że dysponuję pewnym serwisem, mogę na nim oprzeć grę. Miałam tak na Wimbledonie, ale brakowało mi tego na innych turniejach. Cieszę się, że akurat tutaj wstrzeliłam się z serwisową formą. Dziś mnie trochę uratował, wyszłam dzięki niemu z opresji – mówiła.

Jeśli coś poprawiać, to raczej przy podaniu przeciwniczki. Tu nie wszystko jeszcze działa należycie, a swoje dołożyły problemy z nogą. – W tym momencie brakuje mi returnu. W Warszawie, przed przylotem, świetnie funkcjonował. Tylko tutaj nie działa. Nie poświęciliśmy też na to dużo czasu. Mieliśmy w planach treningi returnu, ale po tym, co stało się w Auckland, w związku z problemami z nogą, zmniejszyliśmy jednostki treningowe i nie zdążyliśmy zrobić wszystkiego, co planowaliśmy– powiedziała.

W czwartek o trzecią rundę, a to wcale nie szczyt marzeń Igi, zagra z Camilą Giorgi. Włoszka pokonała 6:3, 6:0 Dalilę Jakupović, w rankingu WTA zajmuje 28. miejsce i potrafi potężnie uderzać. – Nie znam dobrze jej tenisa. Jeszcze o tym nie myślałam, na razie był ten mecz – szczerze skwitowała Świątek.

podobne informacje

Puchar Federacji. Polki lepsze od Danii. Zagrają o trzecie miejsce

Polki przegrały z Rosją. W singlu nie urwały nawet seta

Beznadziejny mecz Świątek. Ugrała tylko dwa gemy

Puchar Federacji: kogo warto oglądać w Zielonej Górze? [STREAM, TRANSMISJA, NA ŻYWO]