tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Magda Linette o porażce z Naomi Osaką w Australian Open

Dobry return miał pomóc Magdzie Linette pokonać Naomi Osakę. Japonka grała jednak po swojemu, a Polka mogła żałować, że czterokrotnie nie wygrała swojego podania. – Z takimi dziewczynami nie dostanę więcej niż jednej, dwóch szans – skomentowała.
Magda Linette przegrała z Japonką Naomi Osaką 4:6, 2:6 w meczu pierwszej rundy Australian Open (fot. Getty)

Australian Open: Iga Świątek wygrała w wielkoszlemowym debiucie

Szkoda, miałam naprawdę dobry pomysł na gemy serwisowe Osaki, kiedy returnowałam. Podchodziłam dość blisko, wywierałam na niej presję i zaczynała ją odczuwać. Pojawiły się pewne szanse, ale później ona na moje returny odpowiadała bardzo agresywnymi, głębokimi piłkami. Nie mogłam już wiele z tym zrobić – komentowała spotkanie tenisistka z Poznania.

Mistrzyni US Open potrafiła zmusić Polkę do innej gry, niż planowała. Mogła trzymać ją na dystans, jednocześnie pozbawiając jej sił.

– Moja taktyka nie zakładała stania dwa metry za kortem, zmusiła mnie do tego Osaka. Zazwyczaj staram się podchodzić bliżej, skracać kort, nie chcę biegać więcej niż przeciwniczka, ale grała zbyt głęboko i szybko, żebym stanęła bliżej. Naturalnie się cofałam, żeby pozostać w wymianie – opisywała.

Linette bez problemu wskazała obszar gry, który pozostawiał najwięcej do życzenia. Najsłabiej radziła sobie przy własnym podaniu. Straciła je aż czterokrotnie. – Wiem, gdzie pojawiły się problemy. Przede wszystkim w moich gemach serwisowych. Męczyłam się, ona dość łatwo mnie przełamywała. Z takimi dziewczynami nie dostanę więcej niż jednej, dwóch szans. To bolało, że nie potrafiłam lepiej zaserwować. Jest dużo wolniej niż na bocznych kortach, piłki zdają się cięższe, mój pierwszy serwis nie robił na Naomi wrażenia – analizowała.

Podkreślała, że przeciwniczka zagrała naprawdę dobre spotkanie: – Trochę zaskoczyła solidnością. Postawiła mi mur. Przy moich długich piłkach odwracała się, grała odwrotny forhend tak, że nie wiedziałam, jak zdołała odnaleźć taki kąt. Jest niezwykle silna, tego trochę można było się spodziewać. Pokazała dobry tenis. Zdawałam sobie sprawę, że jeśli zagra na 100 procent, będzie mi ciężko. Warunki fizyczne są tu nie do przeskoczenia.

Naomi Osaka i Magda Linette (fot. Getty) Pół roku temu poznanianka pokonała Osakę w Waszyngtonie, jeszcze zanim Japonka została mistrzynią US Open. Amerykańska nawierzchnia bardziej pasowała Linette niż ta na Rod Laver Arenie. A wiele czasu do przyzwyczajenie się nie miała. Wcześniej trenowała tylko na kortach bocznych, z areną wtorkowego pojedynku zaznajamiała się w czasie rozgrzewki i spotkania.

Kort był dużo wolniejszy niż w Waszyngtonie. Parę razy czekałam daleko na piłki, a one spadały bliżej. Kiedy podnosiłam je, Osaka tylko czekała, żeby zagrać w drugą stronę. Nie jestem tak silną zawodniczką, która dyktowałaby z łatwością warunki na korcie. Na pewno dużo bardziej się męczyłam na tym korcie, zużywałam dużo więcej energii niż ona – oceniała Linette.

Przed przylotem do Polski na turniej Pucharu Federacji w Zielonej Górze 26-letnia tenisistka planuje jeszcze występ w turnieju WTA rangi International w Hua Hin. – Mam nadzieję, że w Tajlandii zagram lepiej. Od jutra będę ciężko trenować. Uważam, że w ostatnim czasie wiele elementów poprawiłam. Muszę być pozytywna, bo jeśli nie ja, to kto? – zakończyła optymistycznie polska rakieta numer jeden.

Notował Antoni Cichy

"Rad-wań-ska, mój mecz" – dokument o Agnieszce Radwańskiej

podobne informacje

Australian Open. Novak Djoković: to może był mój najlepszy finał

Australian Open: Novak Djoković po raz siódmy! Rafael Nadal bez szans

Novak Djoković kontra Rafael Nadal. Starcie gigantów w finale Australian Open

Australian Open. Każdego dnia inne miejsce – Rod Laver Arena i Margaret Court