tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Australian Open. Rodzina Giorgi. Na wojennej ścieżce

Sukienki szyje mama, sponsorem jest polska firma, a tata walczył na Falklandach. Rodzina znaczy w tenisie sporo. Są "inni niż wszyscy". W nocy ze środy na czwartek Camila stanie na drodze Igi Świątek do kolejnego zwycięstwa w wielkoszlemowym debiucie.
Camila Giorgi (fot. Getty Images)

Australian Open: Iga Świątek i Łukasz Kubot z "dziką kartą" w turnieju miksta

W Polsce dała się poznać w Katowicach. Corocznie przyjeżdżała i próbowała zdobyć tytuł w Spodku. Na konferencjach prasowych małomówna. Mówiła to, co musiała wedle reguły "to był/będzie trudny mecz". Przez tę małomówność stała się intrygująca, jeszcze bardziej interesowały wszystkich sukienki bez żadnego rozpoznawalnego logo. Szyła je mama, Claudia, a na trybunach siadał tata Sergio z aparycją włoskiego człowieka z opery. Kluczem do Camili okazał się Beniamin Budziak, sparingpartner z Polski.

Jak można z nią porozmawiać? Nie zna chyba za dobrze angielskiego.
Camila? Zna bardzo dobrze angielski – odpowiedział i zorganizował spotkanie.

Prezydent Andrzej Duda odznaczył Agnieszkę Radwańską

Pokój pełen sukienek

To był pochmurny poniedziałek. Dzień po przegranym finale z Dominiką Cibulkovą. Ale o tenisie nie lubi rozmawiać. Zgodziła się na temat bliski jej sercu: sukienki. Odpowiedź na pierwsze pytanie odkryła prawdę i potwierdziła słowa sparingpartnera. Zna angielski, buduje dłuższe zdania. Tylko musi mówić o tym, o czym lubi.

Wszystkie stroje, które mam na sobie, wyszły spod jej ręki. To nie tylko ubrania do gry w tenisa. Można w nim uprawiać sport, a nawet wyjść wieczorem. Są inne, bardziej kobiece niż to, co da się zazwyczaj kupić w sklepie. Tak myślę. Materiał, z którego mama szyje stroje, jest wyjątkowy. Po prostu wszystko jest inne – odpowiadała z pasją.

Nie wkłada ponownie tych samych sukienek. Na każdy mecz mama przygotowywała jej od dziecka inną. Tak żeby się nie powielały, żeby nie miała takich samych jak pozostałe zawodniczki. A później trafiają do prywatnego zbioru. – Trzymam je wszystkie. Mam specjalny pokój dla mojej kolekcji. Są w nim wszystkie stroje, które miałam od czasów młodzieńczych. Jest ich tak wiele, że sama nie wiem ile! Byłam młoda, kiedy pierwszy raz zagrałam w sukience zaprojektowanej przez mamę. Minęło już kilkanaście lat.

Lubi filmy Pedro Almodovara, jej ulubiona książka to Dziennik Anne Frank (opowieść nastoletniej dziewczynki o ukrywaniu się Żydów w okupowanej Holandii w trakcie II wojny światowej), a kolor różowy. Skoro o sukienkach i ubraniu, lepiej nie wykraczać poza paletę barw. – Lubię różowy, ale też wiele innych kolorów. Podobają mi się jasne barwy, ale strój zależy od różnych rzeczy, od tego gdzie gram, na jakiej nawierzchni. A mama to wszystko dopasowuje. Jedne mają wstawki jedwabiu, drugie detale z tyłu, czasem jest spódniczka lub spodenki, mają nadrukowane wzory kwiatów. Są po prostu niepowtarzalne – rozwodziła się.

WTA Hobart. Magda Linette – Greet Minnen: efektowny punkt i przełamanie dla Polki

Zapatrzona w sztukę

Artystyczne dusze szukają inspiracji w muzeach. Oprócz mody, którą chciałaby się zająć w przyszłości, ogląda też wystawy sztuki. O tym także opowiadała chętnie. – Podróżujemy z mamą. Przez pięć lat mieszkałyśmy w Paryżu, więc chodziłyśmy do muzeów, odwiedzałyśmy różne miejsca. Uwielbiam sztukę – szeroko pojętą. To niesamowity świat, bardzo rozległy, z tak wieloma rzeczami, które można zobaczyć, których można się nauczyć. W domu też warto mieć jakiś obraz – mówiła.

Ulubionego artysty jednak nie wymienia. – Nie, jest może kilku, których lubię, ale po prostu lubię pójść i zobaczyć coś nowego. Trenuję przez wiele, wiele godzin, więc kiedy trafi się wolny dzień, chciałabym zająć się czymś innym niż tenisem.

Jej styl gry jednak do sztuki trudno porównać. Jeśli już, to do artyleryjskiej. Piłki wypadają spod jej rakiety jak pociski.

Tenis jak wojna na Falklandach

Za ekscentryczną postać w boksie zawsze robił jej ojciec, Sergio. Mieszkał przez siedem lat w Argentynie, dokąd wyemigrowała rodzina, bo dziadek Camili dostał pracę. Zajmował się budową statków. Po zamorskich wojażach Sergio wrócił do Włoch. Córkę prowadził przez karierę niemal za rękę.

W Katowicach energiczny Włoch z fryzurą dyrygenta operowego był ulubieńcem wielu. Inni patrzyli na niego trochę jak na wariata. – Jestem nie tylko jej trenerem, w pierwszej kolejności jestem jej ojcem. A co za tym idzie, pierwszym kibicem. Uwielbiam jej tenis. Dla mnie najważniejsze, żeby była szczęśliwa i grała, jak gra. Wszystko robimy inaczej niż pozostali. Inaczej myślimy, inaczej się wypowiadamy. Nawet Camila gra inaczej niż rywalki, a mi się to podoba. Ale ludzie nie lubią tych, którzy się wyróżniają, coś zmieniają. Ja wolę się odróżniać – opowiadał w Spodku.

Jako chłopak ojciec Giorgi przeżył wojnę na Falklandach. Walka to jego żywioł niezależnie, czy stawką jest życie, czy mowa o kontaktach z tenisowym otoczeniem.

Miałem 19 lat, kiedy pojechałem na wojnę. To cenne doświadczenie. Może nie zmieniło mojego życia, ale było ciekawe. To, co zdarzyło się na wojnie, działo się w moim życiu. Miałem możliwość być w trakcie wojny bezpiecznym, ale nie przestrzegałem rozkazów, znalazłem się na froncie. Gdybym siedział z tyłu, byłbym od początku do końca spokojny. A tak musiałem walczyć. W życiu to samo, też lubię być na froncie i walczyć. Dlatego miałem problemy z włoskim związkiem, ze sponsorami, z agentami – nie ukrywa.

Problemów było więcej. Rodzinę oskarżono o oszustwa w publikacji "Sports Illustrated". Sergio miał nakłaniać do inwestowania w córkę, ale kiedy zwyciężała i zarabiała krocie, pożyczone pieniądze podobno nie wracały. Skłócili się też z Włoską Federacją Tenisową.

"Rad-wań-ska, mój mecz" – dokument o Agnieszce Radwańskiej

Kiedy zabrakło siostry...

Sergio podkreśla zawsze miłość do córki i do synów. Chwali ich, jak tylko może, albo tłumaczy. Małomówność Camili? Wyjaśnia: – To bardzo miła dziewczyna. Ale zamyka się, kiedy poczuje zagrożenie, kiedy ktoś ją zaatakuje. Sama nigdy nie mówi złych rzeczy o innych, stara się być miła dla kibiców, dla dzieci, gra z nimi, kiedy o to poproszą – to zdanie "Papy Giorgiego".

Wojna nie była jedynym doświadczeniem, które kształtowało charakter Sergio. Camila także dostała od życia zimny prysznic, kiedy zginęła jej siostra. – To zmieniło nie tylko Camilę, całą rodzinę. Przeżywaliśmy bardzo trudne chwile. Także z tego powodu kariera rozwijała się wolniej. Przecież to nie tenis, nie technika, taktyka, tylko życie. Śmierć siostry nie tylko wpłynęła na jej grę. Trudno żyć z tą świadomością – mówił o tragicznych chwilach ojciec.

Polskie wątki Camili Giorgi

Pierwszy tytuł na zawodowych kortach zdobyła w Katowicach w 2009 roku (pula nagród 25 tys. dol.). Pierwszy finał turnieju WTA też w Katowicach. Do pierwszego tytułu WTA w Spodku w 2014 roku zabrakło jednego dobrego zagrania, jednego punktu. Włoszka miała piłkę meczową. Próbowała trzykrotnie, najbliżej była, kiedy rywalizowała z Alize Cornet. W sezonie 2015 i 2016 mistrzostwa pozbawiły jej Słowaczki – Anna Karolina Schmiedlova i Dominika Cibulkova.

Skąd tyle polskich wątków w karierze? – W Polsce zawsze czuła się wyjątkowo. Pierwszy zawodowy turniej wygrała właśnie w Katowicach na mączce. Czujemy się tu bardzo dobrze, są bardzo mili ludzie, wyjątkowi. Zawsze lubiliśmy tu przyjeżdżać. Nie wiem, dlaczego wszystko łączy nas z Polską, ale tak wyszło – tłumaczył ojciec.

To nie koniec polskich związków. Jej sparingpartnerem był Beniamin Budziak, a na sukienkach mamy od 3 lat ma naszyte logo firmy CAN-PACK. Trzykrotnie grała z Agnieszką Radwańską (dwa zwycięstwa), raz z Magdą Linette (zwycięstwo), parę razy z innymi polskimi tenisistkami. I wygrywała. Tylko z Patrycją Sanduską ma niekorzystny bilans (porażka w 2009 roku w Les Contamines, pula nagród 25 tys. dol.). W czwartek mogą być już dwie Polki, które drobnej Włoszce nie dały się pokonać.

Camila Giorgi – supermodelka na tenisowych kortach

najpopularniejsze

Ojciec Emiliano Sali: mam nadzieję, że znajdą go jak najszybciej

Short track, PŚ w Dreźnie. Natalia Maliszewska trzecia w finale na 500 metrów

"Niesprzedana jedenastka": Lech Poznań (odc. 7)

Magazyn piłkarski "4-4-2" (04.02.2019) – Wilkowicz, Żelazny, Engel

"Złowione w sieci". Wielka walka Polaka i powrót Mostowiaka