tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Lotto Ekstraklasa: Peszko, Cristoao, czyli Komisja Ligi już nie odpuszcza boiskowym brutalom

Jeszcze niedawno karami dyscyplinarnymi nakładanymi przez Komisję Ligi niespecjalnie się w Ekstraklasie przejmowano. Pobłażanie boiskowym brutalom jednak się skończyło, czego najlepszym dowodem długie zawieszenia Sławomira Peszki z Lechii Gdańsk i Alexandre Cristovao z Zagłębia Sosnowiec. – Komisja po przeprowadzeniu postępowania i wysłuchaniu stron oceniła, że za te konkretne zachowania należą się tak surowe kary – wyjaśnia SPORT.TVP.PL przewodniczący organu Jarosław Poturnicki.
Sławomir Peszko został zawieszony za faul w tym meczu – Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk, 20.01.2018 (Fot. PAP)

Sławomir Peszko zawieszony został jeszcze w lipcu na trzy miesiące. Była to kara za brutalny i kompletnie bezsensowny faul na Arvydasie Novikovasie z Jagiellonii Białystok w meczu 1. kolejki – skrzydłowy Lechii mocno kopnął rywala w nogę nie mając najmniejszych szans na dojście do piłki. Oprócz przymusowego urlopu nałożono na niego także grzywnę w wysokości 30 tys. złotych.

Początkowo długość zawieszenia wzbudziła kontrowersje. "Kara nieadekwatna do czynu. 5 meczów jest ok, ale 3 miesiące to przesada ludzi niemających pojęcia o piłce" – grzmiał Tomasz Hajto. – Sześć miesięcy to byłaby i tak duża łaskawość. Zawodnik faulowany nie ma szans się obronić. Ktoś, kto atakuje z tyłu, jest w niektórych środowiskach uznawany za tchórza – kontrował za to Maciej Szczęsny.

Co w tej sprawie najważniejsze, z decyzją Komisji Ligi zgodziły się organy wyższej instancji. – Kara nałożona na Sławomira Peszkę została zweryfikowana przez Najwyższą Komisję Odwoławczą PZPN, a następnie Trybunał Arbitrażowy przy PKOl. Instytucje te uznały, że kara nałożona przez Komisję Ligi ma zostać utrzymana – przypomina Poturnicki.

Stokowiec: Peszko? Nie mylmy agresywności z głupotą

Skrzydłowy Lechii z powodu kary opuścił aż jedenaście kolejek. Jeden mecz krócej pauzować będzie z kolei Alexandre Cristovao, który w grudniu stanął na klatce piersiowej Sebastiana Walukiewicza z Pogoni Szczecin, a po chwili jeszcze raz nadepnął jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy w lidze. O ile w ogóle zagra, bo już dzień po zdarzeniu, jeszcze przed decyzją Komisji Ligi. Samo Zagłębie Sosnowiec przesunęło go do rezerw, nałożyło grzywnę oraz umieściło na liście transferowej.

Decyzja spotkała się z powszechnym aplauzem, ale, jak się okazuje, klub nie pogodził się z zawieszeniem zawodnika na dziesięć meczów. – Odwołał się od decyzji w sprawie Cristavao. Komisja Ligi przesłała już do organu II instancji (Komisja Odwoławcza PZPN – red.) akta sprawy i w najbliższym czasie możemy spodziewać się rozstrzygnięcia – wyjaśnia przewodniczący.

Kary kilkumeczowe to już standard. Jesienią na cztery mecze zawieszono Romana Bezjaka z Jagiellonii Białystok, a na trzy Arkadiusza Piecha ze Śląska Wrocław. Do niedawna takie sankcje stosowane nie były. Najlepszym przykładem boiskowy brutal Abdul Aziz Tetteh, który przez 2,5 roku gry w Ekstraklasie (lata 2015-17) w barwach Lecha Poznań zobaczył trzynaście żółtych i dwie czerwone kartki, zawieszony został tylko raz – właśnie na trzy spotkania.

Abdul Aziz Tetteh w Lechu kartek zebrał mnóstwo, ale dyskwalifikacji niemal wcale (Fot. Getty)

Karę taką otrzymał za faul zdecydowanie brutalniejszy od tego Piecha, ponieważ grającego wówczas w Wiśle Płock Arkadiusza Recę zaatakował "sankami". Problem w tym, że Ghańczyk w trakcie swojej gry w Lechu "popisał" się jeszcze co najmniej dwoma równie lub nawet bardziej bandyckimi zagraniami. Mowa o atakach na Takafumiego Akahoshiego (wtedy Pogoń Szczecin) i Fedora Cernycha (występował w Jagiellonii). Za żaden z nich nie został zawieszony w ogóle, ponieważ... sędzia widział sytuację.

Tak, tak, zgodnie z przepisami Komisja Ligi karać może tylko sytuacje, które umknęły arbitrom lub gdy ci pokazali czerwoną kartkę. "W sprawie starcia z udziałem zawodników Lecha i Pogoni Komisja zwróciła się do Kolegium Sędziów PZPN. W przesłanej odpowiedzi Przewodniczący KS PZPN potwierdził, że sędzia widział zdarzenie, w którym brali udział zawodnicy Tetteh i Akahoshi" – wyjaśniał w oświadczeniu ówczesny przewodniczący organu Zbigniew Marzec.

Ten absurdalny przepis funkcjonuje do dziś, jednak jego nieżyciowość zmieniła się dzięki technologii. – Na szczęście od wprowadzenia VAR takie sytuacje się nie zdarzają, gdyż sędziowie VAR informują arbitra prowadzącego spotkanie o niesportowych zachowaniach, które umknęły jego uwadze – podkreśla Poturnicki.

Paweł Gil jako sędzia VAR w trakcie meczu Korona Kielce – Zagłębie Lubin (Fot. Getty)

Wbrew powszechnej opinii, kara wymierzona Cristovao nie jest maksymalną możliwą i piłkarzom grożą dużo poważniejsze konsekwencje niż nawet dziesięć meczów przerwy. Taka liczba spotkań to tylko maksymalna jeśli chodzi o karę czasową. – Jeżeli Komisja uzna, że obwiniony zasługuje na karę czasową to może ją wymierzyć w tygodniach, miesiącach lub latach. Przy czym górna granica kary wymierzanej w latach nie może przekraczać 10 lat – zauważa przewodniczący Komisji Ligi.

Oczywiście należy mieć nadzieję, że stosowanie tak długich zawieszeń nie będzie już konieczne, praktyka każe jednak sądzić, że jeszcze się przydadzą. Niewątpliwie będą one wywoływać dyskusje podobne do tych po dyskwalifikacji Peszki. Zadaniem Komisji Ligi jest jednak chronienie zdrowia zawodników poprzez eliminację najbardziej niebezpiecznych. Od sezonu 2018/19 wątpliwości, czy wykonuje je ona dobrze, jest zdecydowanie mniej.

najpopularniejsze

Skoki w Willingen: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła i...? Kto czwarty w kadrze Stefana Horngachera? [GŁOSOWANIE]

Ojciec Emiliano Sali: mam nadzieję, że znajdą go jak najszybciej

Linette gra lepiej, gdy nie jest faworytką

"Okiem redakcji". Gra Polaków pod lupą

Short track, PŚ w Dreźnie. Natalia Maliszewska trzecia w finale na 500 metrów