tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Chelsea jak Milan. Też ma problem z napastnikami

Gonzalo Higuain musi uważać. Zamienia jeden klub, w którym świetni napastnicy się blokują, czyli Milan, na inny, który ma chyba jeszcze większy problem z "dziewiątkami". Na Stamford Bridge od lat nikt nie umie wejść w buty Didiera Drogby.
Od lewej: Fernando Torres, Alvaro Morata i Andrij Szewczenko (fot. Getty)

Transferowe domino, czyli co ma wspólnego Higuain ze Świderskim

O problemach Milanu z napastnikami już pisaliśmy. To przestroga dla Krzysztofa Piątka. Polak zastąpi na San Siro Gonzalo Higuaina, który chce znów pracować z Maurizio Sarrim. Na razie zostanie wypożyczony z Juventusu do końca sezonu.

Didier Drogba to od lat niedościgniony wzór napastnika w Chelsea (fot. Getty) Kibice Chelsea żartują, że to dobrze, że The Blues tylko wypożyczają Higuaina. Bo w ostatnich latach to na środkowych napastników wydali najwięcej pieniędzy i niemal zawsze były to transfery nietrafione. Wśród 10 najdroższych zakupów Chelsea jest pięciu napastników. Sprawdził się tylko ten najtańszy – Didier Drogba, który w 2004 roku przeszedł z Olympique Marsylia za 38,5 mln euro, został legendą klubu i czwartym najlepszym strzelcem w jego historii.

Potem było drożej i gorzej. W 2006 roku Jose Mourinho wydał 44 mln euro na Andrija Szewczenkę – zdobywcę Złotej Piłki, napastnika sprawdzonego na najwyższym poziomie. Ale Anglia Szewczence nie odpowiadała. W pierwszym sezonie strzelił tylko cztery gole w lidze, w drugim grał już rzadziej i po dwóch latach odszedł najpierw na wypożyczenie do Milanu, a potem za darmo do Dynama Kijów.

Jeszcze więcej kibice obiecywali sobie po Fernando Torresie. Superstrzelec Liverpoolu, gwiazda Premier League – teoretycznie wszystko pasowało. Kosztował prawie 60 mln euro i był to wtedy rekord Wysp Brytyjskich i rekord jeśli wśród hiszpańskich piłkarzy. Po latach jego bilans w Chelsea nie wygląda tak źle – wygrana Liga Mistrzów, Liga Europejska i 45 goli w 172 meczach. Ale wszyscy na Stamford Bridge obiecywali sobie po nim dużo więcej. Po trzech sezonach oddano go bez żalu do... Milanu. Najpierw na wypożyczenie, a potem na stałe za skromne 3 mln euro.

Michy Batshuayi miał być nowym Drogbą, ale kolejni szkoleniowcy wolą go oddawać na wypożyczenia (fot. Getty) Już chyba niewielu kibiców pamięta, że sezon 2015/16 spędził w Chelsea Radamel Falcao. Wypożyczenie go na rok z Monaco kosztowało 7 mln euro i nie były to dobrze wydane pieniądze. Mourinho miał wtedy problem w ataku i potrzebował kogoś do pomocy, ale czemu zdecydował się na Kolumbijczyka, który wcześniej kompletnie zawiódł w Manchesterze United? Anglia nie była mu pisana, bo w Chelsea też nic nie pokazał. Jego bilans to 12 meczów i jeden gol.

To był fatalny sezon dla The Blues i skutkował on zwolnieniem Mourinho. Zastąpił go Antonio Conte. Włoch wydał ponad 130 mln euro na Marcosa Alonso, Davida Luiza, N'Golo Kante i Michy'ego Batshuayia. Nie sprawdził się tylko ten ostatni. Szedł drogą Drogby – z Marsylii do Londynu. Ale w Anglii nigdy nie dostał realnej szansy. W pierwszym sezonie rzadko wstawał z ławki, a w drugim został już wysłany na wypożyczenie do Borussii Dortmund. Tam pokazał, że potrafi strzelać regularnie, ale w tym sezonie znów się zaciął w Valencii.

Batshuayi szybko musiał ustąpić miejsca Alvaro Moracie. Zanim sprowadzono Kepę, to właśnie jego rodak był najdroższym piłkarzem w historii Chelsea. Przyszedł z Realu za 66 mln euro. Ale nie spełnił oczekiwań. W chwili pisania tych słów ma 24 gole w 72 meczach, ale jest bardzo nieskuteczny. Po jego mowie ciała widać, że ma już dość Londynu i zimą prawdopodobnie wróci do Atletico Madryt, gdzie zaczynał karierę.

W Atletico jest już Diego Costa, który też wrócił z Chelsea. Jego transferu nie należy jednak oceniać jednoznacznie negatywnie. Swoje zrobił – strzelił 58 goli w 120 występach dla The Blues. Miał pecha, bo najpierw trafił na schyłkowego Mourinho, który nie miał już pomysłu na naprawdę zespołu, a potem na Conte, z którym nie nadawał na tych samych falach. Patrząc na swojego następcę w ataku może czuć złośliwą satysfakcję, ale patrząc na własne wyczyny w Atletico już nie... w 11 ligowych meczach w tym sezonie strzelił jednego gola, a przecież Diego Simeone na jego powrót wydał 66 mln euro. Dlatego teraz ma pomóc mu... Morata. I tak się kręci.

podobne informacje

Konflikt w szatni Chelsea. Maurizio Sarri może stracić pracę

Manchester City – Chelsea FC 5:0. Wspaniały mecz Obywateli

Świetne wejście Gonzalo Higuaina. "Czuję się jak jego ojciec"

Klamka zapadła. Eden Hazard zdecydował o przyszłości