tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Australian Open. Każdego dnia inne miejsce – dżungla zabaw

Trampolina, piłeczki, a w nagrodę kosmetyki. Tak w Australian Open łączą zabawę, do której dołączają dorośli, ze zręczną reklamą. Wiedzą, jak to robić.
Fot. Antoni Cichy

Ludzie ciągną tu, do Melbourne Park, z całego miasta i okolic dla zabawy, dla wspaniałej atmosfery. Owszem, panującej także na trybunach, a przede wszystkim poza nimi. Tam, gdzie można się spotkać, pośmiać i cieszyć życiem. Tenis tenisem, ale mecze to nie wszystko, co wywołuje uśmiech na twarzy i zachęca do powrotu. Mecze to emocje, dopełnienie dnia bez zmartwień (nawet przegranych Australijczycy fetują). Tylko trzeba chcieć się bawić w piekącym słońcu.

Fot. Antoni Cichy Jest jedno miejsce, w którym nawet dorośli wskakują do basenu piłeczek jak z Ikei, zjeżdżają mini zjeżdżalnią i skaczą na trampolinie. Na końcu jeszcze zostają za to nagrodzeni.

Jak się bawić, to się bawić

Najpierw kilka minut w kolejce pełnej osób w różnym wieku. Od małych dzieci z rodzicami, po dorosłych, którzy poczuli się młodsi o kilkanaście lat i wrócili do czasów, kiedy bawili się bez skrępowania. Wejście do budynku Garnier, bo właśnie tutaj można się tak bawić, wiedzie przez liściastą ścianę. Wokół jest zielono, naturalnie. Sympatyczna pani witająca wchodzących prosi o telefon, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie.

Po zdjęciu czas na zjeżdżalnię. To raptem kilka metrów, pewnie dwa-trzy. I tak jest dużo śmiechu. Kolejna stacja to basen miękkich piłeczek. Jak w Ikei, ale wskakują tu dorośli. Trzeba tylko przestrzegać jednej zabawy.

Proszę opróżnić kieszenie – mówi młody chłopak pilnujący stanowiska.
Telefony też wyjąć?
Zdecydowanie, chyba, że chcecie szukać na dnie. Parę osób już szukało – śmieje się.

Fot. Antoni Cichy Starsi, młodsi, kto tyko wskoczył do basenu piłeczek wyrzuca w powietrze miękkie kulki, pływa, robi sobie zdjęcia, a najczęściej po prostu śmieje. Nikt nikomu nie zagląda w metrykę. Dwadzieścia czy czterdzieści lat? Żaden problem.

A potem na trampolinę. Skakać można do woli, choć z poszanowaniem innych. Jeśli podejdzie kilka osób, warto ustąpić im miejsca. Tutaj stoi pan w firmowym stroju, który też pyta, czy zrobić zdjęcie. Bierze telefon i robi – kolejna pamiątka z Australian Open.

Wiedzą, jak to robić

Ostatni etap bardzo przyjemny szczególnie dla pań. Lub dla mężów, którzy pragną sprawić miłą niespodziankę ukochanej. Każdy otrzymuje zestaw kosmetyków – maseczki, kremy do skóry, czego dusza i ciało kobiety zapragną.

Zabawa – to piękno Australian Open. Turniej trwa przez dwa wakacyjne tygodnie. Ciągną rodziny z dziećmi, młodzież. I niekoniecznie siadają na kortach. Czasami wybierają leżaki, a czasami miękkie piłeczki i trampolinę. Tu już wiedzą, że miło spędzony czas to nie tylko wybitne forhendy i bekhendy najlepszych tenisistów podziwiane na żywo. Tenis to powód do stworzenia festiwalu radości.