tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Australian Open. Każdego dnia inne miejsce – dwie strony mostu

Po lewej świątynie krykieta, po prawej panorama Melbourne, a po drugiej stronie płótna widok na najlepszych tenisistów świata. Drugiego takiego mostu jak ten prowadzący na korty Australian Open nie ma.
fot. Antoni Cichy

KAŻDEGO DNIA INNE MIEJSCE – MURALE

Pociąg zatrzymuje się przy stacji Jolimont. Nie ma kierunkowskazu AO, ale tłumy wylewające się z wagonów na peron nie pozostawiają wątpliwości: w tym kierunku trzeba podążać. Jeszcze kilkaset metrów spaceru i przywitają wielkoszlemowe bramy. Codziennie tę drogę pokonują tysiące kibiców, którzy do Melbourne Park dostają się od strony MCG (Melbourne Cricket Ground), a nie Federation Square i rzeki Yarra.

Na tenis przez krykieta

Droga do kortów wiedzie przez historię krykieta. Pierwszy znak na peronie to litery MCG. Już widać potężną arenę. Mieści 100 tysięcy widzów, jest też siedzibą Narodowego Muzeum Sportu. Trudno objąć ją wzrokiem, więc w ciemno można zaufać liczbom, nie patrząc nawet na trybuny. Po jednej i drugiej stronie pomniki legend krykieta. Wśród nich John Coleman, którego karierę przerwała kontuzja kolana. Zdobył 537 bramek, w tym 12 w debiucie. Dalej rzeźba upamiętniająca pierwszy zanotowany mecz krykieta. 7 sierpnia 1858 roku mieli zagrać Scotch College i Melbourne Grammar School. Po trzech dniach skończyło się remisem 1:1.

Na tle potężnych trybun sylwetkę pręży Dennis Lillee, najskuteczniejszy australijski fast bowler (rzucający), legenda sportu. Obok niego do odbicia piłki szykuje się Bill Ponsford, pierwszy człowiek, który dwukrotnie wywalczył 400 runów w rozgrywkach rangi first class.

fot. Antoni Cichy

Najbardziej wielkoszlemowy widok

Stadion po lewej, park po prawej, droga prowadzi na most. Jest przedzielony na pół błękitnym materiałem w barwach Australian Open. Z tej strony wiedzie nad torami kolejowymi. Już widać areny tenisowej, a z prawej wieżowce z centrum Melbourne. Dobry przystanek, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie panoramy. Żaden turniej wielkoszlemowy nie może się taką poszczycić. Nawet nowojorski US Open, tam drapacze chmur widać z oddali.

Są dwa zejścia na prawo. Jedno prowadzi na przystanek tramwaju jadącego w kierunku Flinders Street Station. Tu też przez otwarte drzwi (ciekawostka: w tramwajach są po obu stronach) wysypuje się tłum. Drugie zejście, kilka metrów dalej, prowadzi wprost pod bramy wejściowe na teren Melbourne Park.

Wchodzący trafiają od razu na Garden Square. Ale jeszcze przed wejściem, nad bramami wisi wielki telebim. Przed godziną 11, czyli porą rozpoczęcia spotkań, wyświetla się plan gier, trwają analizy. A potem transmisje i bieżące wyniki. Na Garden Square tak samo.

fot. Antoni Cichy

Z perspektywy mostu

Tajemnicze błękitne płótno po prostu dzieli most na zwyczajne przejście i trybunę, z której można podglądać najlepszych tenisistów świata. Druga część wisi nad parkingiem i przejściem dla zawodników. Z góry widać całą panoramę kortów treningowych. Kilkudziesięciu, niekiedy kilkuset kibiców staje, opiera się o barierki i wpatruje w trenujących Federera, Djokovicia, Wozniacki, Halep, lokalnych ulubieńców czy tego, kto akurat gra na najbliżej położonym korcie.

Zawodnikom też zdarza się korzystać z mostu. Mało co daje tyle cienia obok aren treningowych. Można się schować i spokojnie porozmawiać przed wejściem do szatni.

Ptaki Roda Lavera

Mosty dają na Australian Open inną perspektywę – na korty, na panoramę centrum, na Melbourne Cricket Ground. Pięknie jest też z drugiej strony, po przejściu na przeciwny brzeg rzeki Yarra. Zwłaszcza nocą, kiedy w światłach jupiterów, wśród poświaty nad Rod Laver Areną fruwają mewy. W dzień też to robią, ale po zmroku to scena jak z dobrego filmu. Na szczęście mniej strasznego niż Ptaki Alfreda Hitchcocka. Tu horrory zarezerwowane są dla kortu i jego bohaterów.

fot. Antoni Cichy

podobne informacje

Australian Open. Novak Djoković: to może był mój najlepszy finał

Australian Open: Novak Djoković po raz siódmy! Rafael Nadal bez szans

Novak Djoković kontra Rafael Nadal. Starcie gigantów w finale Australian Open

Australian Open. Każdego dnia inne miejsce – Rod Laver Arena i Margaret Court