tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wesoła nowina z Bethlehem? Szczęsny o walce Adamka

Ostatni pojedynek Tomasza Adamka ze Steve'em USS Cunninghamem miał być kolejnym krokiem „Górala” na drodze do walki z Władymirem Kliczką o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Obawiam się, że Władymir, jeżeli miał okazję oglądać tę walkę, tylko się uśmiechnął. I przyznam się szczerze, że wcale mu się nie dziwię, bo Adamek w takiej formie nie ma najmniejszych szans, by czymkolwiek zaskoczyć mistrza. Tu jednak Ameryki nie odkrywam.

Wesoła nowina z Bethlehem? Szczęsny o walce Adamka

Ostatni pojedynek Tomasza Adamka ze Steve'em USS Cunninghamem miał być kolejnym krokiem „Górala” na drodze do walki z Władymirem Kliczką o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Obawiam się, że Władymir, jeżeli miał okazję oglądać tę walkę, tylko się uśmiechnął. I przyznam się szczerze, że wcale mu się nie dziwię, bo Adamek w takiej formie nie ma najmniejszych szans, by czymkolwiek zaskoczyć mistrza. Tu jednak Ameryki nie odkrywam.
W sobotę na szczękę Adamka spadło sporo mocnych ciosów (fot. Getty Images)

Cztery lata temu Adamek potrafił rzucić Cunninghama na deski (fot. Getty Images) No ale do rzeczy, czyli ostatniej walki. Jeżeli tak ma wyglądać odbudowa wiarygodności boksu, to organizatorzy gali postarali się o gigantyczne kontrowersje. Różnica w sposobie boksowania Adamka i Cunninghama była ogromna. "USS" epatował szybkością, "kłuł" lewym prostym (co kiedyś było morderczą bronią Polaka, a nie zostało już tego niemal nic), dobrze balansował, brakowało tylko wykończenia.

"Góral" próbował. Chodził za rywalem, bezskutecznie chciał go ustrzelić, a przebłyski "dawnego Adamka" mieliśmy wyłącznie w ostatnich 10 sekundach poszczególnych starć i nooooo... ostatnich dwóch rundach.

Przyznam się szczerze, że kiedy czekałem na werdykt sędziów zastanawiałem się jak wysoko Adamek przegrał. Delikatnie się zdziwiłem kiedy ogłoszono remis, ale mówię – idą święta, Tomkowi jakiś prezent od sędziów się należy. Ale co to, weryfikacja werdyktu i.... Adamek wygrywa!!! Cunningham, a w zasadzie jego mina, sprawiała wrażenie, jak gdyby były mistrz świata w cruiser oglądał właśnie zapowiadany przez Majów koniec świata. I nie dziwię mu się. Ma pełne prawo czuć się skrzywdzonym, bo to on wygrał ten pojedynek.

Adamek nie miał pomysłu jak dobrać się do rywala, podczas gdy Cunningham znakomicie realizował założenia taktyczne. Wiadomo, że nie ma nokautującego ciosu, więc trzeba korzystać z innych atrybutów. Zadawać więcej ciosów, atakować, wywierać presję, kontrować – i to USS robił. Wprawdzie jego ciosy wrażenia na Adamku nie robiły, ale trafiał częściej.

Statystyka ciosów w walce Adamek – Cunningham:

Ciosy ogółem:
               trafione/wyprowadzone	skuteczność
Tomasz Adamek:      169/513	        33 proc.
Steve Cunningham:   209/515 	        41 proc.

Ciosy proste:
               trafione/wyprowadzone 	skuteczność 
Tomasz Adamek:       49/246	        20 proc.
Steve Cunningham:   129/348 	        37 proc.

Mocne ciosy:
               trafione/wyprowadzone    skuteczność  
Tomasz Adamek:      120/267	        45 proc.
Steve Cunningham:    80/167 	        48 proc.

Tak wyglądała punktacja sędziów (fot. fightnews.com) Adamek kilka razy podłączył rywala, ale zabrakło wręczenia sędziom twardych argumentów, że to on króluje w tym pojedynku. Cóż, jeżeli Tomek marzy o tym by zmierzyć się z Kliczką, musi zrzucić kilka kilogramów, popracować nad szybkością i planem walki. W takiej formie w pojedynku z Władymirem, podobnie jak podczas walki z Witalijem, "Góral" pełniłby wyłącznie rolę worka treningowego.

Na szczęście zanim dojdzie do ewentualnej egzekucji, Polak musi stoczyć jeszcze jeden pojedynek. Jeżeli Adamek wyjdzie do ringu, by zmierzyć się z Bułgarem Kubratem Pulewem o prawo starcia z mistrzem, tak przygotowany jak do walki z Cunninghamem, nie ma najmniejszych szans. Chyba ,że wcześniej przetestuje swoje umiejętności w walkach z Głazkowem, Heleniusem, Powietkinem czy Price’em. Chociaż po ostatnim pojedynku "Górala" i z tymi rywalami nie można być absolutnie pewnym sukcesu.

"Dzisiaj w Bethlehem wesoła nowina...". Czy aby na pewno? Może nie wesoła, ale śmieszna, patrząc na werdykt sędziów. A tak naprawdę, raczej smutna, bo to kolejny cios w wiarygodność boksu, który powoli sprowadza się do tego, że sprawiedliwy werdykt pojawia się wyłącznie podczas nokautu.

Tomkowi serdecznie gratuluję zwycięstwa, bo bez względu na wszystko, decyzją sędziów, po ciężkich 12 rundach pojedynek wygrał.

Sebastian Szczęsny

Zobacz także Adamek: ciosy Cunninghama nie zrobiły na mnie wrażenia

najnowsze opinie

Maciej Iwański Rewolucja Ligi Narodów? Jak zawsze chodzi o... pieniądze

Maciej Iwański Nie warto osłabiać reprezentacji U21 w barażach

Robert Podoliński Bez Grosickiego i Kuby ani rusz

Marcin Żewłakow Trener chyba zauważył, że musimy grać 4-4-2