tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wszystko o systemie KO w TCS

Już w niedzielę rusza 61. Turniej Czterech Skoczni. Jak co roku rozgrywany będzie systemem KO, który nie dla wszystkich jest zrozumiały.
Gregor Schlierenzauer wygrał kwalifikacje do konkursu w Obersdorfie (fot. PAP/EPA)


TRANSMISJA KONKURSU W OBERSDORFIE W TVP 1, TVP SPORT I SPORT.TVP.PL OD 15.45!
Zawody TCS dopiero od sezonu 1996/1997 rozgrywane są systemem KO. Stwierdzono, iż rywalizacja będzie inna i ciekawsza przez co przyciągnie większą liczbę widzów. Dla niektórych system ten może wydawać się niesprawiedliwy, ale na pewno wprowadza sporo dodatkowych emocji do tej prestiżowej imprezy.

Nazwa systemu pochodzi oczywiście od angielskiego "knockout". Podobnie jak w boksie chodzi tu o wyeliminowanie przeciwnika. W skokach narciarskich zastosowano skrót angielskiego słowa: KO.

Rywalizacja w kwalifikacjach kluczowa

Skoczkowie startowali przed zawodami w kwalifikacjach, w których zajmowali premiowane awansem miejsca od 1. do 50. Inaczej niż w zwyczajnych zawodach PŚ, klasyfikowani w tej "50" są także skoczkowie z najlepszej "10" Pucharu Świata, którzy o sam awans do zawodów walczyć nie muszą. Jeśli któryś z tych zawodników nie pojawi się na starcie kwalifikacji, jest automatycznie klasyfikowany na końcu stawki.

Korzystał z tego między innymi Sven Hannawald, który w pamiętnym TCS 2001/2002, gdy zwyciężył we wszystkich czterech konkursach, nie brał udziału w kwalifikacjach. W każdym konkursie Hannawald skakał z ostatnim numerem 50. pod koniec pierwszej serii. Trenerowi Niemca zależało na tym, żeby skakał w porównywalnych warunkach co ostatni, potencjalnie najlepsi skoczkowie.

Ustawianie par

Tuż po kwalifikacjach skoczkowie byli dobierani w pary. Najlepszy w kwalifikacjach startuje wraz z najsłabszym, czyli nr 1. z numerem 50., nr 2. z 49. itd. Zawodnicy z numerami startowymi od 1-25 otrzymują plastrony z kolorem czerwonym, zaś od 25-50 z niebieskim.

Kim jest "lucky loser"?

Każdy zwycięzca pary automatycznie awansuje do drugiej serii zawodów i niemalże nokautuje swojego rywala z udziału w zawodach, bez względu na odległość i punkty. Par jest jednak 25, więc szansę awansu dostaje jeszcze pięciu najlepszych przegranych, nazywanych "lucky losers" (z ang. "szczęśliwy przegrany"), tak by skoczków startujących w drugiej rundzie było tradycyjnie 30.

Rywalizacja w systemie KO jest ciekawa, gdyż często spotykają się ze sobą zawodnicy, którzy są w podobnej formie, lub reprezentują ten sam kraj.