• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

27.01.2012

Wielkie gwiazdy zapewniają wielkie widowiska

Autor: Michał Regulski, Źródło: TVP Sport

Wielkie gwiazdy zapewniają wielkie widowiska. Gdy stawka i prestiż są znaczne, pojedynki najlepszych wynoszą emocje ponad przeciętną granicę, a ich starcia zapadają w pamięć na długie lata.

Novak Djoković i Rafael Nadal zagrają w finale Autralian Open 2012 (fot. PAP/EPA)

Podziel się:   Więcej

Roger Federer po raz kolejny musiał uznać wyższość Rafaela Nadala
Foto: PAP/EPA

Legendę wspólnych meczów od dawna budują Rafael Nadal i Roger Federer. Ale od pięciu lat Szwajcar nie ma sposobu na Hiszpana w Wielkim Szlemie. W półfinale Australian Open było podobnie.

Federer wygrał pierwszego seta, a później nie był wstanie nadążyć za rozpędzonym rywalem. I jak w poprzednich ich spotkaniach w wielkich imprezach, najbardziej utytułowanego tenisistę w historii najzwyczajniej zjadły nerwy. Seriami popełniał niewymuszone błędy (63 w całym meczu!), gasł w oczach, później pokonany musiał patrzeć na zasłużoną radość i fetę swojego przeciwnika. Federerowi trudno będzie zdobyć siedemnasty wielkoszlemowy tytuł.

Faworyt Djoković

Nawet jeśli los oszczędzi mu potyczki z Nadalem, wówczas z pewnością na drodze do sukcesu stanie Novak Djoković albo Andy Murray. Ci 24-latkowie zagrali w półfinale najlepszy mecz turnieju, stworzyli spektakl, który miał tyle zwrotów, co cała seria kryminałów. Na przemian wygrywali sety, okładali się potężnymi wymianami z głębi kortu, przeżywali kryzysy i w bólu podnosili się, by znów atakować i odrabiać straty.

Z tej prawie pięciogodzinnej, porywającej batalii zwycięsko wyszedł Djoković. Po pierwsze dlatego że zachował więcej sił. Po drugie, bo ma już doświadczenie z poprzednich lat, gdy podobnie walczył z Federerem albo Nadalem. Finał dwóch najwyżej rozstawionych graczy zapowiada się pasjonująco. Statystyka przemawia za Nadalem, który wygrał 19 z 35 spotkań. Faworytem będzie jednak Djoković. Lider rankingu w ubiegłym roku pokonał Hiszpana we wszystkich sześciu pojedynkach, w tym finałach Wimbledonu i US Open.

Wiktoria Azarenka po raz pierwszy w karierze wystąpi w finale turnieju Wielkiego Szlema
Foto: PAP/EPA

Turniej kobiet nie wzbudza już tak wielu emocji. Zarówno ćwierćfinały, jak i półfinały były bardziej walką z własnymi słabościami i nerwami, niż porywającymi spektaklami. O tytuł w Melbourne i pierwsze miejsce w rankingu tenisistek zagrają Maria Szarapowa i Wiktoria Azarenka.

Będzie głośno!

Białorusinka najpierw pozbawiła nadziei na pierwszy w karierze wielkoszlemowy półfinał Agnieszkę Radwańską, a następnie na obronę tytułu Kim Clijsters. Faworytką finału wydaje się Azarenka – debiutantka w mistrzowskim meczu tej rangi turnieju. Gra najlepiej ze wszystkich, ale momentami nie radzi sobie z emocjami.

Za Szarapowa przemawia doświadczenie w takich pojedynkach (wygrała po razie w Australian Open, Wimbledonie i US Open). Do tego w półfinale umiała utrzymać nerwy na wodzy, dzięki czemu wydostała się z niemałych tarapatów i pokonała mistrzynię Wimbledonu oraz Masters – Petrę Kvitovą. Jedno jest pewne – w finale i o finale będzie głośno.

Czytaj także: Djoković: to jeden z moich najlepszych meczów

 
 
 
...