Argentyna pokonała Meksyk 3:1 i zgodnie z przewidywaniami awansowała do ćwierćfinału. Po raz kolejny na tym mundialu w jednej z głównych ról wystąpił sędzia, który uznał bramkę Albicelestes zdobytą ze spalonego.
Nietrudno wskazać było faworyta tego spotkania. Argentyńczycy w dobrym stylu wygrali wszystkie grupowe spotkania, a w podstawowym składzie drużyny prowadzonej przez Diego Maradonę, pierwsze skrzypce miał grać najlepszy obecnie piłkarz na świecie - Lionel Messi. Filigranowego napastnika wspierać miała ponadto cała plejada znakomitych zawodników.
Kapitan Meksykanów, Rafael Marquez właśnie w powstrzymaniu klubowego kolegi z Barcelony upatrywał szanse swojej drużyny na pokonanie Albicelestes. – Znam go doskonale. Bardzo ciężko gra się przeciw niemu i niezwykle trudno jest go zatrzymać. Musimy zawęzić pole gry i odciąć go od podań – mówił przed meczem 31-letni zawodnik.
Początek spotkania to szybkie akcje z obydwu stron. Niespodziewanie jednak najgroźniejsze sytuacje stworzyli w krótkim odstępie czasu Meksykanie. W 8. minucie potężnym strzałem z około trzydziestu metrów popisał się Carlos Salcido, a piłka trafiła w poprzeczkę. Chwilę później sprzed pola karnego uderzał Andres Guardado, ale jego kąśliwy strzał minimalnie minął bramkę strzeżoną przez Romero.
Znowu sędzia
Później inicjatywę przejęli Argentyńczycy. Albicelestes długo rozgrywali piłkę, jednak nie wiele z tego wynikało. Być może chodziło o uśpienie meksykańskiej defensywy, bo w 25. minucie nagle przyspieszyli i zdobyli bramkę. Po strzale Messiego piłka trafił na głowę Teveza, który skierował ją do siatki. Telewizyjne powtórki pokazały, że kolejny błąd na tym mundialu popełnili sędziowie, gdyż Tevez w momencie podania znajdował się na bezdyskusyjnym spalonym.
Higuain skorzystał z prezentu
W 33 minucie było już 2:0. Jednak nie na skutek kolejnej dobrej akcji Argentyńczyków, a fatalnego błędu meksykańskiego obrońcy Ricardo Osorio. 30-letni zawodnik kopnął piłkę tak niefortunnie, że jak na tacy wyłożył ją Gonzalo Higuainowi, który w sytuacji sam na sam pokonał Oscara Pereza. Dla snajpera Realu była to już czwarta bramka na turnieju w RPA. Przed przerwą kibice zgromadzeni na Soccer City Stadium w Johannesburgu więcej goli już nie oglądali.
Jeśli po pierwszej połowie fani El Tri liczyli na to, że ich pupile zdołają odrobić straty, to te marzenia rozwiał w 52. minucie Carlos Tevez. Napastnik Manchesteru City kapitalnie uderzył zza pola karnego, a piłka wylądowała w samym okienku bramki Pereza.
Meksykanie, mimo szczerych chęci na odrobienie strat, długo nie potrafili zagrozić bramce strzeżonej przez Sergio Romero. Dopiero w 70. Pablo Barrera głową próbował zdobyć gola, jednak piłkę z linii bramkowej wybił Gabriel Heinze.
Hernandez dał nadzieję
Podopieczni Javiera Aguirre poszli za ciosem i już minutę później zdobyli pierwszą bramkę. Javier Hernandez znakomicie uwolnił się spod opieki Nicolasa Otamendiego i mocnym strzałem umieścił piłkę w lewym górnym rogu argentyńskiej bramki.
To było jednak wszystko na co stać było tego dnia piłkarzy z Ameryki Środkowej. Jako że Argentyńczycy ograniczali się głównie do obrony korzystnego rezultatu, spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1.
Podopieczni Maradony odnieśli zasłużone zwycięstwo. Jednak to, czy Albicelestes stać na zdobycie Pucharu Świata okaże się w ćwierćfinałowym meczu z Niemcami. To będzie pierwszy prawdziwy sprawdzian niepokonanej na tych mistrzostwach jedenastki "Boskiego Diego".
STATYSTYKI | ||
ARGENTYNA | MEKSYK | |
3 | BRAMKI | 1 |
11 | STRZAŁY | 16 |
6 | STRZAŁY CELNE | 6 |
11 | FAULE | 26 |
2 | RZUTY ROŻNE | 5 |
0 | RZUTY KARNE | 0 |
1 | NA SPALONYM | 2 |
0 | ŻÓŁTE KARTKI | 1 |
0 | CZERWONE KARTKI | 0 |
35 min. | REALNY CZAS GRY | 33 min. |
52 % | POSIADANIE PIŁKI | 48 % |