Małysz ostro o decyzjach jury. "Albo coś się zacięło, albo coś było nie tak"

Adam Małysz (z lewej) i Kamil Stoch (fot. PAP/Grzegorz Momot)
Kami Stoch zajął 4. miejsce, a Stefan Hula 5. w konkursie na skoczni normalnej w Pjongczangu. Na półmetku rywalizacji Polacy zajmowali dwa pierwsze miejsca. – Dalej nie wierzę w to, co się stało – zaznaczył Adam Małysz w rozmowie z Maciejem Kurzajewskim, dziennikarzem TVP Sport.

OLIMPIJSKIE WICHRY LOSU. STRACONA SZANSA POLAKÓW...

Adam Małysz o sobotnim konkursie:
– W pierwszej serii wycięło nam Dawida, w drugiej chłopaki też nie mieli szczęścia. Skoki Kamila i Stefana były niezłe, nie powinno to się tak skończyć, ale to jest sport, nie da się tego logicznie wytłumaczyć, jedynie tym, że po prostu konkursu, przy tych warunkach, w ogóle nie powinno być.

Adam Małysz o decyzjach jury:
–  Widzieliśmy jak zawodnicy wchodzili, schodzili, później na koniec już na siłę to puszczali. Nie chce mi się też wierzyć, że trzech ostatnich zawodników miało te same przeliczniki jeśli chodzi o wiatr. Albo coś się zacięło, albo coś było nie tak. Słyszałem w krótkofalówce jak trenerzy mówią, że Stefan ma pecha, a tutaj minus 15,5 pkt. Dalej w to nie wierzę.

Adam Małysz o rozczarowaniu:
– Gdy się prowadzi po pierwszej serii dwoma zawodnikami, to oczywiście jest rozczarowanie. Chłopaki też nie pokazują tego w tym momencie, ale już w wiosce dotrze do nich, że było tak blisko i zabrakło trochę tego szczęścia żeby stanąć na podium.

Adam Małysz o konkursie na dużej skoczni:
– Miejmy nadzieję, że te warunki nie będą już takie jak na tej małej skoczni. Dziwię się tylko jednemu – mamy tyle dni wolnych na igrzyskach i oni nie próbowali tego jakoś przełożyć, żeby zawody, które są raz na cztery lata odbyły się w sprawiedliwych warunkach.

Źródło: SPORT.TVP.PL